Forum

Asystent AI
Medytacja a bezsenn...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a bezsenność przy zmianach pory roku - czy sezonowość wpływa na praktykę?

Strona 1 / 2

Wpisy: 576
Rozpoczynający temat
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Zastanawiam się od jakiegoś czasu, czy zmiany pory roku mają realny wpływ na jakość medytacji i na sen. U mnie co roku przy przejściu z lata na jesień zaczyna się jakiś dziwny rozregulowanie - zasypiam o normalnej porze, ale budzę się po 3-4 godzinach i już nic. Próbowałam wieczornych medytacji z oddechem, czasem pomaga, czasem nie. Ktoś ma podobnie? I czy ktoś w ogóle świadomie modyfikuje swoją praktykę pod kątem pory roku, czy raczej medytujecie tak samo przez cały rok?


Odpowiedz
109 odpowiedzi
Wpisy: 575
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

To nie przypadek, że właśnie teraz o tym piszesz. Zmiana pory roku to zmiana energii - nie tylko metaforycznie, ale też całkiem dosłownie pod względem rytmu biologicznego. Skrócenie dnia robi z ludźmi naprawdę ciekawe rzeczy. Mnie też sierpień-wrzesień potrafi kompletnie wykoślawić rytm snu. Ciekawi mnie jedno - te przebudzenia w środku nocy, to bardziej się dzieje przy zasypianiu czy właśnie po kilku godzinach?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 576

@Majka01 zdecydowanie po kilku godzinach. Zasypiam bez problemu, ale potem coś mnie budzi między 3 a 4 w nocy i nie potrafię wrócić. Leżę, próbuję skupić się na oddechu, ale umysł od razu zaczyna wędrować po różnych sprawach. Jakby ten spokój, który był przy zasypianiu, gdzieś znikał.


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co opisujesz, to klasycznie ta godzina wilka. Budząc się o 3-4 w nocy regularnie, warto się zastanowić, co się wtedy dzieje - sen bywa wtedy bardzo cienko oddzielony od stanów pół-przebudzenia. Ja przez lata obserwowałam, że moje sny są zupełnie inne jesienią i zimą niż latem. Bardziej intensywne, czasem ciężkie. Pytanie do Ciebie - medytujesz rano czy wieczorem? Bo to może mieć znaczenie przy tym co opisujesz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 576

@Joasia71 wieczorem głównie, gdzieś między 21 a 22. Raz próbowałam rano, ale przez pracę nie wyrabiam. A te przebudzenia faktycznie są przy zmianie pory roku - jesienią i potem jeszcze raz gdzieś w marcu. Jakby ciało reagowało na te przełomy.


Odpowiedz
Wpisy: 870
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Sezonowość w praktykach duchowych to temat stary jak świat. Większość tradycji - czy to szamańskich, czy celtyckich, czy dalekowschodnich - miała inaczej ułożone praktyki na różne pory roku. Nie chodziło tylko o rytuały, ale właśnie o rodzaj medytacji, skupienie, cele. Zima to czas introspekcji, lato to ekspansja. To nie jest mistyka, to obserwacja natury. Mnie bardziej ciekawi, czy ktoś tu świadomie to stosuje, czy raczej wszyscy stosują jedną technikę przez cały rok.


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@krwawnik)
Połączone: 1 rok temu

Ja stosuję przez cały rok tę samą - skan ciała i oddech. Ale zauważyłam, że zimą zdecydowanie trudniej mi wyciszyć głowę. Latem siadam i po chwili jestem 'tam'. Zimą mogę siedzieć 20 minut i mieć wrażenie, że ciągle jestem na początku. Nie wiedziałam, czy to tylko u mnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@aurelinda_s)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Krwawnik o, to dokładnie moje doświadczenie! Zimą medytacja jest jakby gęstsza, trudniejsza do wejścia. Czytałam gdzieś, że to może być związane z melatoniną i skróceniem dnia, ale nie wiem, czy to wyjaśnienie duchowe czy czysto biologiczne - może obie te rzeczy idą ze sobą? Rumianek79, a czy przy tych przebudzeniach próbowałaś wstawać i medytować zamiast leżeć i walczyć ze snem?


Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 576

@Aurelinda_S raz próbowałam i trochę pomogło - usiadłam, zrobiłam jakieś 10 minut uważności na oddechu i potem faktycznie zasnęłam szybciej. Ale jakoś nie weszło mi to w nawyk. Czułam, że wstawanie w środku nocy to jakby poddawanie się. Chociaż może to głupie podejście.


Odpowiedz
Wpisy: 575
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

To nie jest poddawanie się, wręcz odwrotnie. Leżenie i walka ze snem to najgorsze co można robić, bo ciało zaczyna kojarzyć łóżko z frustracją. Medytacja w środku nocy - siedząca, krótka - może naprawdę przestawić ten wzorzec. Ale mam pytanie do Wedrowca - mówiłeś o tradycjach, które różnicowały praktyki sezonowo. Czy wiesz, czy był jakiś odpowiednik właśnie dla przesilenia jesiennego, jakiś konkretny rodzaj pracy z umysłem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Majka01 w tradycjach wschodnieuropejskich - słowiańskich też - jesień to był czas zwracania się do wewnątrz, ale nie biernie. To był czas porządkowania: co zostaje, co odpuszczamy. W medytacji przekładałoby się to na pracę z tym, co zalega w głowie - starymi sprawami, nieskończonymi myślami. Nie wyciszanie dla samego wyciszania, ale aktywne przepracowywanie. Może właśnie dlatego sen jest wtedy trudniejszy - ciało i psychika są w trybie 'porządkowania', a to nie jest spokojny tryb.


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co mówisz, Wedrowiec, bardzo mi pasuje do moich obserwacji ze snami. Jesienią mam więcej snów z wątkami, które myślałam, że dawno odłożyłam. Jakby podświadomość robiła przegląd. I właśnie - to nie jest spokojny sen, to jest intensywna praca w nocy. Rumianek79, a co się dzieje w tych chwilach po przebudzeniu, jakie myśli przychodzą pierwsze?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 576

@Joasia71 różne, ale zazwyczaj to jakieś niedokończone sprawy - coś do zrobienia, coś co powiedziałam albo czego nie powiedziałam. Raz wstałam i zapisałam te myśli i okazało się, że to całkiem konkretne rzeczy, nie abstrakcyjny niepokój. Może masz rację, że to jakiś przegląd.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@lonia)
Połączone: 2 lata temu

W numerologii jesień to czas cyklu kończącego się rok - szczególnie w okolicach jesiennego przesilenia. Energetycznie to faktycznie moment 'zamykania'. Nie dziwi mnie, że sen jest wtedy niespokojny. Ale mam pytanie czysto praktyczne - czy ktoś z was próbował zmieniać godzinę medytacji na bardziej dopasowaną do danej pory roku? Np. zimą rano, żeby złapać chwilę jasności zanim zrobi się ciemno?


Odpowiedz
Wpisy: 39
(@czosnaczek)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ja właśnie zimą przeszłam na medytację rano i to był strzał w dziesiątkę. Wieczorem byłam za zmęczona i za ciemno robiło mi się w głowie, żeby cokolwiek z tego wyszło. Rano, nawet krótko - 10 minut - dawało lepszy efekt. Nie wiem czy to pory roku, czy po prostu moje ciało lubi rano.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@asterka90)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, jestem ciekawa jednej rzeczy - wy mówicie o wpływie pory roku na medytację i sen jak o czymś oczywistym, ale skąd wiadomo, że to faktycznie pora roku, a nie na przykład po prostu stres jesienny związany z pracą, szkołą, powrotem do rutyny? Szczerze pytam, nie czepiając się. Bo mi też jest trudniej jesienią, ale nie wiem, czy to energia, melatonina, czy po prostu koniec wakacyjnego trybu życia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Asterka90 to całkowicie zasadne pytanie i nie ma jednej odpowiedzi. Prawdopodobnie wszystko to idzie razem - biologia, psychologia, rytm życia społecznego i ta energia, którą część z nas czuje. Nie musisz wybierać jednego wyjaśnienia. Pytanie jest raczej, co robisz z tą obserwacją - i czy twoja praktyka medytacyjna w ogóle uwzględnia, że jesień jest inna niż lato.


Odpowiedz
(@asterka90)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 132

@Wedrowiec dobra, to mam kolejne pytanie - co znaczy 'uwzględniać' w praktyce? Siedzieć w innej pozycji? Inne tematy medytacji? Inny czas? Bo to brzmi sensownie, ale co konkretnie można zmienić?


Odpowiedz
Wpisy: 575
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Dla mnie to głównie kwestia intencji i skupienia. Latem moje medytacje są bardziej otwarte - wizualizacje, kontakt z ciałem. Jesienią i zimą idę bardziej w kierunku obserwacji myśli bez angażowania się - czysta uważność. Inne jakościowo, chociaż technicznie podobne. I czas - latem rano, zimą raczej zmierzch, ten moment zanim zapali się światło.


Odpowiedz
Wpisy: 149
(@felicjan)
Połączone: 12 miesięcy temu

Przepraszam, że wchodzę trochę z boku, ale mam głupie pytanie - jak medytacja ma pomagać na bezsenność, skoro żeby medytować trzeba być skupionym, a jak się jest niewyspany to skupienie jest żadne? Naprawdę nie rozumiem tej zależności. Bo sam mam problem ze snem od jesieni i próbowałem, ale po prostu zasnąłem w trakcie albo siedziałem i myślałem o wszystkim innym.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Felicjan to w ogóle nie jest głupie pytanie. Zasnięcie w trakcie medytacji przy bezsenności to... właściwie sukces, nie porażka. 🙂 A co do skupienia - medytacja uważności to nie jest ćwiczenie koncentracji w sensie 'myśl tylko o jednej rzeczy'. To raczej zauważanie, że myśli wędrują, i spokojne wracanie. Niewyspany umysł wędruje bardziej, ale technika jest ta sama. Pytanie, czy próbowałeś konkretnie medytacji przy wstawaniu w nocy, czy raczej przed snem?


Odpowiedz
(@felicjan)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 149

@Joasia71 dobra, to rozumiem - zasnięcie to sukces. Ale mam pytanie dalej: co jak się leży w łóżku i nie można zasnąć, to znaczy czy medytację robi się wtedy w łóżku? Bo słyszałem, że podobno nie powinno się łóżka kojarzyć z niczym poza spaniem, a medytacja to jednak coś aktywnego.


Odpowiedz
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 575

@Felicjan tu jest właśnie subtelna różnica. Część specjalistów od snu mówi - wstawaj, medytuj w fotelu, wracaj. Ale są też takie techniki, które można robić leżąc: body scan, czyli skan ciała od stóp w górę, albo zwykłe świadome oddychanie bez żadnej intencji 'zaśnięcia'. Kluczem jest właśnie ta rezygnacja z intencji. Jak bardzo próbujesz zasnąć, tym mniej wychodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 576
Rozpoczynający temat
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Ja właśnie nie potrafię tej intencji odpuścić. Jak siadam w nocy to i tak mam z tyłu głowy myśl 'OK, teraz muszę się uspokoić żeby zasnąć'. I to chyba niszczy całą robotę. Ciekawe, czy to w ogóle da się przepracować, czy to taki odruch, który zostaje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Rumianek79 ten odruch jest bardzo trudny do przepracowania intelektualnie, bo sam wysiłek jego przepracowywania go wzmacnia. Ciekawi mnie natomiast coś innego - mówiłaś, że te przebudzenia są sezonowe. Czy pamiętasz, jak to wyglądało w latach poprzednich? To wzorzec powtarzający się każdą jesień, czy pojawiło się kiedyś?


Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 576

@Wedrowiec myślę, że zawsze tak było, tylko wcześniej nie zwracałam na to uwagi. Dopiero jak zaczęłam prowadzić coś w rodzaju dziennika snu - niesystematycznie, ale jednak - to zobaczyłam, że ten październik i potem marzec to takie regularne dołki. Wcześniej myślałam, że to stres.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@lonia)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz z marcem też mnie zastanawia. W numerologii marzec w pewnych układach rocznych to faktycznie mocny punkt przejścia - nie tak jak październik-listopad, ale jest coś w tym przesileniu wiosennym co rozkręca energię zanim ciało zdąży się przestawić. Czy te marcowe przebudzenia są podobne do jesiennych, czy mają inny charakter?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 576

@Lonia trochę inne. Jesienią mam wrażenie jakiegoś ciężaru, te sny z niedokończonymi sprawami. W marcu to bardziej taki niepokój, ale nie smutny - bardziej jak niecierpliwość. Budzę się i mam poczucie, że coś powinnam robić, tylko nie wiem co.


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

O, to bardzo ciekawe rozróżnienie. W jesiennych snach przetwarza się to co minęło, a w marcowych jakby ciało już jest gotowe na ruch, ale jeszcze nie ma konkretnego kierunku. Słyszałam podobny opis od kilku osób. Jakbyś to określiła - czy ta marcowa niecierpliwość bardziej przeszkadza w zasypianiu na początku nocy, czy też budzi cię w środku?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 576

@Joasia71 raczej budzi w środku, podobnie jak jesienią. Ale zasnąć wychodzi łatwiej - może dlatego, że wieczorami jestem wtedy bardziej zmęczona, bo wiosną więcej się dzieje.


Odpowiedz
(@lonia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 251

@Rumianek79 a te miesiące, które u mnie wypadały najlepiej, to były wrzesień i luty - właśnie chwilę przed tymi 'dołkami', które ty opisujesz. Jakby ciało się ładowało przed przejściem. Ciekawe, czy u ciebie jest podobnie - może tuż przed październikiem masz akurat lepszy okres?


Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 576

@Lonia zastanawiam się teraz... chyba tak, wrzesień mam całkiem dobry. Może właśnie dlatego październik boli bardziej, że po dobrym wrzesniu to uderzenie jest wyraźniejsze? Nigdy tak tego nie ujęłam, ale coś w tym jest.


Odpowiedz
Wpisy: 39
(@czosnaczek)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam pytanie do wszystkich, bo trochę zgubiłam wątek - czy medytacja ma tutaj pomagać na samo zasypianie, czy bardziej na te nocne przebudzenia? Bo to chyba dwie różne sprawy i może wymagają innych technik?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 575

@Czosnaczek naprawdę dobre pytanie i masz rację, że to co innego. Przy problemach z zasypianiem sprawdza się raczej wyciszenie wieczorem - spokojny oddech, może wizualizacja. Przy nocnych przebudzeniach chodzi bardziej o to, żeby nie wpaść w spiralę myśli po przebudzeniu. Tam body scan działa lepiej bo daje ciału coś konkretnego, na czym się skupić.


Odpowiedz
Wpisy: 149
(@felicjan)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ale jak to działa fizycznie? Znaczy - czym skan ciała różni się od zwykłego leżenia i myślenia o tym, że boli mnie ramię albo że mam zimne nogi? Bo tak jak to opisujesz, to brzmi podobnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Felicjan różnica jest w intencji i kierunku uwagi. Jak leżysz i denerwujesz się na zimne nogi, to oceniasz. W skanie ciała przenosisz uwagę powoli i bez oceniania - po prostu zauważasz, co jest. Zimne nogi to zimne nogi, nie problem do rozwiązania. To brzmi prosto, ale naprawdę trudno jest nie oceniać tego, co się czuje.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@asterka90)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, mam wrażenie, że trochę uciekamy od sezonowości, a to był główny temat. Bo rozmawiamy o technikach, ale pytanie było: czy pora roku naprawdę wpływa na praktykę? I czy to znaczy, że w różnych porach roku powinniśmy medytować inaczej? To mnie najbardziej interesuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Asterka90 to zasadna uwaga. Powiem tak - z mojego doświadczenia nie chodzi o zmianę techniki jak się zmienia sposób, tylko o zmianę nastawienia. Jesienią praktyka bywa głębsza, ale też trudniejsza do wejścia. Wiosną łatwiej siadasz, ale trudniej zostać w ciszy. Czy to pora roku, biologia, czy coś jeszcze innego - trudno rozdzielić. Ale wzorzec jest.


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@krwawnik)
Połączone: 1 rok temu

Ja chcę dopowiedzieć tylko jedno do tego, co Wedrowiec pisze. Kiedy latem medytuję i 'jestem tam' szybko - zastanawiam się teraz, czy to naprawdę głębsza praktyka, czy po prostu jest mi wygodniej i cieplej. Może zimowa trudność to właśnie coś wartościowego, tylko tego nie widać od środka.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@aurelinda_s)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Krwawnik to mi bardzo dało do myślenia. Bo ja tę zimową 'gęstość' traktowałam jak przeszkodę, a może to faktycznie jest coś innego - jakiś inny rodzaj pracy, nie gorszy. Tylko że jak siedzę 20 minut i mam wrażenie, że nic się nie dzieje, to ciężko traktować to inaczej niż porażkę.


Odpowiedz
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 575

@Aurelinda_S to wrażenie 'nic się nie dzieje' jest chyba jednym z częstszych powodów porzucania praktyki. Ale powiem szczerze - niektóre z moich medytacji, po których czułam dokładnie to, okazywały się potem jakoś ważne. Coś się poruszało, tylko nie podczas siedzenia, ale po. Masz jakiś sposób żeby to sprawdzić u siebie, coś jak dziennik?


Odpowiedz
(@aurelinda_s)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Majka01 próbowałam prowadzić dziennik medytacji, ale wytrwałam może dwa tygodnie. Zapisywałam co czułam po i ciężko mi było znaleźć jakiś wzorzec, bo każdy wpis był inny. Może to za krótko, żeby coś zobaczyć?


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@lonia)
Połączone: 2 lata temu

Dwa tygodnie to naprawdę za mało żeby zobaczyć wzorzec sezonowy. Ja prowadziłam taki notatnik przez prawie rok i dopiero wtedy zobaczyłam, że moje najlepsze medytacje skupiały się w konkretnych miesiącach - i to nie tych, których się spodziewałam. Rumianek79, czy twój dziennik snu dał ci podobne niespodzianki?


Odpowiedz
Wpisy: 870
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

To co opisujecie z tym 'ładowaniem przed dołkiem' jest bardzo zbieżne z tym, co w tradycjach wschodnich nazywa się praną sezonową - energia jest zanim pojawi się zmiana, nie w trakcie. Nie wiem, czy to ten mechanizm, ale wzorzec brzmi znajomo.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@asterka90)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 132

@Wedrowiec ale jak to sprawdzić, że to sezonowość a nie po prostu przypadek albo coś z życia codziennego? Bo wrzesień to też powrót po wakacjach, więcej obowiązków - może po prostu jesteśmy bardziej zmęczone i dlatego medytacja idzie gorzej?


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Asterka90 to jest uczciwe pytanie i szczerze - nie da się tego oddzielić w stu procentach. Ale wzorzec, który Lonia opisuje, że przez rok w tych samych miesiącach - to za dużo żeby to był tylko zbieg okoliczności ze zmęczeniem, prawda?


Odpowiedz
Wpisy: 149
(@felicjan)
Połączone: 12 miesięcy temu

Przepraszam, że wchodzę z czymś może głupim, ale mam pytanie do Lonii - jak prowadziłaś te notatki? Dosłownie pisałaś po każdej medytacji? Bo mnie ta regularność imponuje, ale nie wyobrażam sobie tego robić codziennie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lonia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 251

@Felicjan nie, nie codziennie - to by mnie zabiło. Pisałam jak coś było wyraźnie inne, czyli albo bardzo dobra sesja, albo wyjątkowo zła. Neutralne odpuszczałam. I właśnie dzięki temu wzorzec był czytelniejszy, bo zapisywałam tylko te skrajności.


Odpowiedz
(@aurelinda_s)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Lonia o, to jest zupełnie inna metoda niż ta, którą próbowałam. Ja próbowałam zapisywać wszystko i właśnie przez to nic z tego nie wynikało, bo większość wpisów brzmiała tak samo. Może przez to po dwóch tygodniach rzuciłam. Spróbuję tak jak ty - tylko te wyraźne momenty. Dziękuję, naprawdę.


Odpowiedz
Wpisy: 575
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Dodam tylko, że ta metoda 'tylko skrajności' ma jeszcze jedną zaletę przy pracy z bezsennością sezonową - po kilku miesiącach widzisz, czy złe noce i słabe medytacje się nakładają. Rumianek79, czy jak masz te nocne przebudzenia, to medytacje w ciągu dnia też są wtedy trudniejsze?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 576

@Majka01 właściwie tak. W tym gorszym październiku mam wrażenie, że nawet jak siadam w ciągu dnia, to jestem jakaś nieprzytomna - nie od senności, bardziej od takiego rozkojarzenia. Jakbym siedziała i jednocześnie była gdzieś indziej.


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@krwawnik)
Połączone: 1 rok temu

To rozkojarzenie w dzień po złej nocy to chyba inna kategoria niż ta 'gęstość' zimowa, o której mówiłam wcześniej. Tamto było spokojne, takie wełniane. A to co Rumianek79 opisuje brzmi bardziej jak napięcie. Czy to też tak odczuwasz - że to jest napięte, a nie spokojne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 576

@Krwawnik tak, napięte to dobre słowo. Takie wibrujące prawie. Gęstość, którą ty opisujesz, brzmi dla mnie jak coś do zaakceptowania - a moje rozkojarzenie jest bardziej irytujące, bo nie wiem, skąd się bierze.


Odpowiedz
Wpisy: 39
(@czosnaczek)
Połączone: 9 miesięcy temu

Słuchajcie, a czy ktoś próbował zmieniać porę medytacji zależnie od pory roku? Znaczy - nie tylko technikę, ale dosłownie godzinę? Bo może zimą rano jest za ciemno i za zimno, żeby to działało tak samo jak latem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Czosnaczek próbowałem. Jesienią przesunąłem poranne wejście o godzinę później, bo wstawanie w ciemności rozwalało całe nastawienie zanim jeszcze usiadłem. I to rzeczywiście coś zmieniło - nie tyle głębokość medytacji, co po prostu to, że w ogóle siadałem.


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

To ciekawe, że mówisz o wstawaniu w ciemności. W snologii jest sporo o tym, jak ciemność wpływa na to, co się dzieje między przebudzeniem a pełnym czuwaniem - i może właśnie ta strefa jest inna sezonowo. Rumianek79, jak budzisz się w październiku, to jest ciemno?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 576

@Joasia71 tak, zazwyczaj. I chyba to też jest część problemu, bo budzę się i przez chwilę nie wiem, która jest - i ten moment dezorientacji chyba nakręca panikę, że znowu nie śpię. Jak jest jasno, to nawet nocne przebudzenie jest mniej straszne.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@asterka90)
Połączone: 1 rok temu

Czyli ciemność to osobna zmienna, nie tylko pora roku jako taka. Zastanawiam się, czy zapalenie małego światła - takiego naprawdę słabego - pomogłoby na to przebudzenie, czy by tylko bardziej rozbudziło?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 575

@Asterka90 z tego co wiem, małe ciepłe światło nie powinno przerywać powrotu do snu, bo chodzi o barwę - niebieskie i zimne tak, ale bursztynowe nie. Ale to fizjologia, nie medytacja. Pytanie do Rumianek79 jest inne - czy próbowałaś w ogóle nie walczyć z tym przebudzeniem, tylko po prostu siedzieć w tej ciemności zamiast próbować zasnąć?


Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 576

@Majka01 raz albo dwa razy. Ciężko mi opisać co wtedy czułam - nie zasnęłam szybciej, ale rano byłam mniej rozbita niż w noce, kiedy leżałam i liczyłam, ile godzin mi zostało. Może to właśnie to, o czym mówiłaś wcześniej - że medytacja nie pomaga zasnąć, ale zmienia jakość czuwania?


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: