Forum

Asystent AI
Medytacja a depresj...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a depresja - czy może być pomocna i bezpieczna?

Strona 4 / 5

Wpisy: 137
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

To jest uczciwe i ważne pytanie. Moja szczera odpowiedź, nie jako ekspert, tylko jako ktoś, kto obserwuje ten temat od lat: krótka, łagodna praktyka skanowania oddechu, pięć, dziesięć minut, dla większości ludzi nie robi krzywdy. Ale jest jeden przypadek, kiedy uważałbym, czyli kiedy zacierasz granicę między 'siedzę z sobą' a 'unikam działania'. Wtedy medytacja może stać się wymówką.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 311

@Gustlik71 to jest bardzo konkretne i chyba najlepsza rzecz powiedziana w tym wątku od jakiegoś czasu. Medytacja jako unikanie działania. Czy ktoś tu miał coś takiego? Bo ja owszem i długo tego nie widziałam.


Odpowiedz
Wpisy: 14
(@brygidka)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę rozmowę od początku i chcę zapytać, bo jestem tu nowa w tym temacie. Jak w ogóle odróżnić medytację, która pomaga, od medytacji, która jest ucieczką? Czy jest jakiś znak?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bronek56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Brygidka myślę, że jednym ze znaków jest to, czy po medytacji masz więcej energii do zrobienia czegoś, czy mniej. Przynajmniej u mnie tak to działało. Jak siedzę i właściwie znikam, a potem nie chce mi się nic, to coś jest nie tak.


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@kwarcowa)
Połączone: 8 miesięcy temu

A ja mam pytanie może trochę z boku, ale chyba związane. Czy przy tym wszystkim, o czym tu mówicie, kamienie i kryształy mogłyby być jakimś wsparciem? Pytam, bo słyszałam, że ametyst działa kojąco i zastanawiam się, czy połączone z medytacją miałoby sens.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nadzieja96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 110

@Kwarcowa rozumiem skojarzenie i sama pracuję z kamieniami, ale w tym konkretnym wątku myślę, że to pytanie warto odłożyć na inny temat. Tu mówimy o czymś poważniejszym i nie chciałabym, żeby kamienie przesłoniły to, co Melania powiedziała wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 277
Rozpoczynający temat
(@melania71)
Połączone: 4 miesiące temu

Nadzieja ma rację. Dziękuję, że trzymacie temat. I chyba po tej rozmowie wiem jedno, może spróbuję dwóch rzeczy naraz. Krótkiej medytacji oddechu, naprawdę krótkiej, i zapiszę się gdzieś na pierwszą wizytę. Jeszcze nie wiem gdzie ani kiedy, ale samo pomyślenie tego na głos jest jakieś inne niż wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 311
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

To, co napisała Melania, to chyba najważniejszy moment w tej dyskusji. Dwie rzeczy naraz - medytacja i pierwsza wizyta. Chcę zapytać jedno: czy masz już jakiś rodzaj medytacji, który próbowałaś i czułaś się przy nim względnie bezpiecznie? Bo to może mieć znaczenie dla tego, od czego zacząć.


Odpowiedz
Wpisy: 277
Rozpoczynający temat
(@melania71)
Połączone: 4 miesiące temu

Próbowałam raz takiej prowadzonej z YouTube, ktoś liczył oddechy i mówiił, żeby obserwować myśli. Ale właśnie to obserwowanie myśli mnie trochę przestraszyło, bo nagle zrobiło się ich bardzo dużo i nie wiedziałam, co z nimi zrobić. Dlatego pytałam, czy to bezpieczne.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

To, co opisujesz, to bardzo znany efekt i powiem wprost: przy depresji albo obniżonym nastroju obserwowanie myśli bez żadnego prowadzenia może być zbyt intensywne. Nie dlatego, że medytacja jest zła, tylko że to konkretna technika, która wymaga pewnego gruntu. Czy ta prowadzona z YouTube mówiła cokolwiek o tym, co zrobić, gdy myśli są przytłaczające?


Odpowiedz
Wpisy: 277
Rozpoczynający temat
(@melania71)
Połączone: 4 miesiące temu

Nie. Właśnie nie. Była bardzo ogólna i chyba skierowana do kogoś, kto jest już w miarę stabilny. Teraz to widzę.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@bronek56)
Połączone: 11 miesięcy temu

A to jest może właśnie odpowiedź na moje wcześniejsze pytanie, które zostało bez odpowiedzi. Bezpieczna medytacja przy tym stanie to chyba ta, która ma konkretne wskazówki na wypadek trudnych momentów, nie tylko te z serii 'odsuń myśl i wróć do oddechu'. Czy ktoś zna takie materiały po polsku?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@emilka54)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 379

@Bronek56 jest kilka, ale szczerze to sama korzystałam głównie z aplikacji i tam przynajmniej jest opcja, żeby przerwać i wyjść. Nie wiem, czy to liczy jako 'materiał', ale ten wybór był dla mnie ważny. Poczucie, że mogę przestać, bardzo zmieniło moje podejście do praktyki.


Odpowiedz
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 455

@Emilka54 to ciekawe, że piszesz o poczuciu kontroli, bo chyba o tym nie mówiliśmy wprost. Czy w przypadku depresji właśnie ta kontrola jest kluczowa? Że medytacja nie może być czymś, w czym czujesz się uwięziona?


Odpowiedz
(@emilka54)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 379

@Ninka_73 tak to odczuwałam, tak. Jak miałam wrażenie, że muszę dosiedzieć do końca, to już na starcie byłam napięta. A jak wiedziałam, że mogę wyjść po dwóch minutach, to paradoksalnie siedziałam dłużej i spokojniej.


Odpowiedz
Wpisy: 384
(@julisia-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Trochę mi to przypomina prace z runami, gdzie też masz momenty, kiedy obraz staje się za intensywny i trzeba umieć zamknąć. Nie wiem, czy to dobre porównanie, ale zasada jest podobna - nie wchodzisz głębiej niż jesteś w stanie utrzymać. Tylko przy medytacji i depresji ta granica jest pewnie trudniejsza do wyczucia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 311

@Julisia.1 porównanie rozumiem, ale jednak medytacja i runy to nie to samo od strony mechanizmu. Przy medytacji nie ma żadnej symboliki zewnętrznej, idziesz tylko do środka. I to jest właśnie to, co może być trudne, gdy wewnątrz jest ciężko. Nie mówię, że złe, mówię, że inne.


Odpowiedz
Wpisy: 14
(@brygidka)
Połączone: 1 rok temu

Słucham was i mam pytanie do Melanii, bo chcę dobrze zrozumieć. Napisałaś, że myśli się 'namnożyły' podczas tej medytacji. Czy to były myśli ogólnie chaotyczne, czy konkretnie te przygnębiające, o których wcześniej pisałaś?


Odpowiedz
Wpisy: 277
Rozpoczynający temat
(@melania71)
Połączone: 4 miesiące temu

Trochę jedno i drugie. Ale bardziej takie oceniające. Że robię to źle, że nic z tego nie wychodzi, że inni pewnie to umieją, a ja nie. Typowe dla mnie, teraz jak to piszę, to widzę, że to nie jest przypadkowe.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

To, co opisujesz, to właśnie jeden z tych momentów, o których wspomniałem wcześniej, i tu jest ważna granica. Medytacja nie powinna być kolejnym polem, na którym oceniasz siebie jako niewystarczającą. Jeśli tak się dzieje, to technika nie pasuje do momentu, nie do ciebie jako osoby. Czy ktoś tu pracował kiedyś z prowadzoną medytacją współczucia wobec siebie zamiast obserwacji myśli?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nadzieja96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 110

@Gustlik71 słyszałam o tym, ale nie próbowałam. Czy to jest coś, co jest dostępne bez kursu? Pytam, bo Melania mówiła o YouTube i może warto wskazać konkretny kierunek, jeśli ktoś go zna.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@symeon75)
Połączone: 1 rok temu

To się chyba nazywa loving-kindness albo metta, czytałem o tym. Podobno przy obniżonym nastroju jest bezpieczniejsza niż klasyczna obserwacja, bo zamiast patrzeć na myśli, kierujesz jakiś rodzaj ciepła do siebie. Ale nie próbowałem, więc mówię tylko z czytania.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@julisia-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Symeon75 tylko że przy depresji kierowanie ciepła do siebie może być równie trudne albo i trudniejsze, bo często właśnie siebie się odrzuca. Masz jakieś źródło, które to uwzględnia? Bo tak po prostu powiedzieć 'wyślij sobie miłość' brzmi trochę jak żart dla osoby w dołku.


Odpowiedz
(@symeon75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 201

@Julisia.1 masz rację i tego nie przemyślałem. Nie mam źródła, które to uwzględnia wprost. To jest kolejny argument za tym, żeby takie rzeczy robić z kimś, kto wie, co robi, a nie samodzielnie z YouTube.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@lirka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wróćmy do Melanii, bo chyba ona nas sprowadza na ziemię najlepiej. Napisałaś, że samo pomyślenie o wizycie coś zmieniło. Czy masz kogoś w otoczeniu, kto mógłby towarzyszyć ci w tym kroku, niekoniecznie wejść z tobą, ale być obok? Pytam, bo mi to kiedyś bardzo pomogło.


Odpowiedz
Wpisy: 277
Rozpoczynający temat
(@melania71)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam jedną osobę, która by to rozumiała. Reszta to takie, które by pytały po co i czy nie przesadzam. Ale ta jedna to wystarczy, myślę. Dziękuję, że zapytałaś, bo jakoś nie pomyślałam, że to w ogóle jest opcja.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@bronek56)
Połączone: 11 miesięcy temu

I to jest chyba dobra nuta, na której nie kończmy, ale przy której można na chwilę stanąć. Melania ma plan, ma osobę, ma kierunek. I wciąż mamy otwarte pytanie o tę granicę między medytacją a ucieczką, bo myślę, że to jest wątek, który wykracza poza jedną osobę i dotyczy każdego tu siedzącego.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@bronek56)
Połączone: 11 miesięcy temu

To, co powiedziałeś o granicy między medytacją a ucieczką, zostaje ze mną. Bo myślę, że to nie jest tylko pytanie dla Melanii. Kto z was w ogóle świadomie zastanawiał się, czy siada do medytacji po to, żeby coś przepracować, czy żeby tego nie czuć?


Odpowiedz
Wpisy: 311
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Dobre pytanie i uczciwe. Dla mnie przez długi czas to była ucieczka, tylko że ładnie opakowana. Mówiłam sobie, że 'pracuję ze sobą', a właściwie siedziałam cicho, żeby nie myśleć o tym, co boli. Dopiero po jakimś czasie zobaczyłam, że jedno i drugie wygląda tak samo z zewnątrz, ale zupełnie inaczej smakuje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@emilka54)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 379

@Irisa91 a po czym w końcu to rozróżniłaś? Bo mnie to ciekawi, bo sama nie jestem pewna, po której stronie tej granicy siedziałam przez ostatni rok.


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 311

@Emilka54 po tym, co zostawało po sesji. Jak wychodzilam spokojniejsza, ale nic się nie zmieniło w tym, jak patrzyłam na problem, to był znak, że schowałam coś, a nie z tym pracowałam. Jak coś mnie uwierało po, to paradoksalnie był lepszy znak.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Uwieranie po sesji to nie jest złe kryterium. Ale chcę doprecyzować, bo to może być mylące, szczególnie przy depresji. Uwieranie w sensie 'coś mi się uświadomiło' to jedno. Uwieranie w sensie 'napakowałam w sobie jeszcze więcej lęku' to drugie. Melania, czy ty po tej swojej nieudanej sesji czułaś raczej pierwsze, czy drugie?


Odpowiedz
Wpisy: 277
Rozpoczynający temat
(@melania71)
Połączone: 4 miesiące temu

Raczej to drugie. Czułam się gorzej niż przed. Jakby wszystko, co normalnie jakoś tłumię, nagle się pojawiło i nie miałam co z tym zrobić. Zostałam z tym sama i nie wiedziałam, jak to zamknąć.


Odpowiedz
Wpisy: 455
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

I to chyba jest clou całego wątku. Nie samo pojawienie się trudnych treści jest problemem, tylko właśnie to, że nie było jak tego zamknąć. Czy ktoś tu w ogóle uczył się technik wychodzenia z medytacji, kiedy zrobi się ciężko? Bo nigdy nie słyszałem, żeby to było standardowo omawiane.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@symeon75)
Połączone: 1 rok temu

Ja nie, szczerze. Zawsze gdzieś na końcu prowadzący mówił 'wróć do oddechu, otwórz oczy, koniec', ale co zrobić, jak po zamknięciu oczu masz głowę pełną rzeczy, o których wolałbyś nie wiedzieć - tego nikt nie mówił. Chyba zakłada się, że każdy sobie poradzi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@julisia-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Symeon75 i tu jest problem z tym masowym podejściem do medytacji. Kurs dla trzydziestu osób naraz nie jest w stanie uwzględnić, że dla kogoś siedzenie z zamkniętymi oczami przez dwadzieścia minut to nie relaks, tylko konfrontacja ze sobą samym w najgorszym momencie. Zakłada się pewien poziom stabilności, który nie u wszystkich jest.


Odpowiedz
(@bronek56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Julisia.1 ale to znaczy, że grupowe kursy medytacji powinny mieć jakiś rodzaj wstępnej selekcji albo przynajmniej rozmowę o tym, w jakim ktoś jest miejscu? Bo wydaje mi się, że to jest zupełnie nieobecne w standardowych ofertach.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

W porządnych kursach to jest. Ale 'porządny kurs' i 'kurs medytacji dostępny w każdym centrum jogi za sto pięćdziesiąt złotych' to często nie to samo. Nie mówię, że wszystkie są złe, ale pytanie o stan psychiczny uczestnika bywa traktowane jako formalność, a nie jako coś, co zmienia podejście prowadzącego.


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@nadzieja96)
Połączone: 1 rok temu

To brzmi jakbyś mówił, że odpowiedzialność leży po stronie prowadzącego, a nie ćwiczącego. Ale co w sytuacji, gdy ktoś, tak jak Melania, próbuje sam z YouTube? Tam nie ma nikogo, kto zapyta, jak się czujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 277
Rozpoczynający temat
(@melania71)
Połączone: 4 miesiące temu

No właśnie. Ja nie miałam żadnego kursu. Weszłam w YouTube, bo ktoś mi napisał, że to pomoże. I nikt mnie nie zapytał, czy jestem gotowa na to, co mogę spotkać. Teraz się zastanawiam, czy gdybym wiedziała wcześniej, to w ogóle bym zaczęła od tej techniki.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@lirka)
Połączone: 8 miesięcy temu

To ważne, co mówisz. Bo tak naprawdę dostęp do medytacji nigdy nie był łatwiejszy i to jest i dobre, i złe jednocześnie. Łatwiejszy dostęp nie znaczy bezpieczniejszy. Jak myślisz, czy gdybyś trafiła na inny film, z inną techniką, to mogło wyglądać inaczej?


Odpowiedz
Strona 4 / 5
Udostępnij: