Zgadzam się z Salomeą co do YouTube, ale dorzucę jedną rzecz - jeśli szukacie nagrań po polsku specyficznie dla ciąży, to wpisujcie właśnie to konkretnie, bo ogólne relaksacje nie zawsze uwzględniają pozycje czy ograniczenia ciążowe i mogą prosić o coś niekomfortowego albo wręcz nieodpowiedniego.
Kilka sygnałów że nagranie może być nieodpowiednie: prowadzący prosi żeby leżeć płasko na plecach przez dłużej niż chwilę, pojawiają się ćwiczenia z napinaniem brzucha lub intensywnym wciąganiem, wizualizacje są bardzo intensywne emocjonalnie bez żadnego zakotwiczenia. Generalnie to co uczuciowo 'nie siedzi' podczas ciąży, prawdopodobnie nie siedzi słusznie.
Uzupełnię - jeśli nagranie jest ogólną relaksacją i nigdzie nie ma wzmianki że nadaje się dla ciężarnych, warto po prostu założyć że nie ma tego sprawdzonego. Nie ma co ryzykować. Szukajcie takich gdzie ktoś wyraźnie mówi 'ta sesja jest dla ciąży' albo 'skonsultowane z położną'.
No dobra, ale jak to sprawdzić? Bo na YouTube rzadko kto daje taką informację wprost. Większość filmów po prostu puszcza relaksację i tyle.
Cały ten wątek czytam z dużym zainteresowaniem bo żona jest w ciąży i właśnie szukamy czegoś co jej pomoże ze stresem. Mam pytanie trochę z innej strony - czy mąż albo partner może jakoś uczestniczyć w tych ćwiczeniach razem z ciężarną? Czy to jest coś co ona robi sama?
Wspólna medytacja pary w ciąży to zresztą ma sens nie tylko dla relaksu. To buduje jakieś wspólne pole spokoju przed porodem. Trochę mniej skupione na technikach, bardziej na tym żeby oboje się wyciszyli razem - to działa.
Logistyka i wsparcie praktyczne to też jest dużo, nie umniejszaj tego. Ale jeśli ty sam jesteś spokojny i wyciszony podczas porodu, to ona to czuje. Lęk się udziela, ale spokój też. Więc w pewnym sensie tak - twój własny stan ma znaczenie.
To ciekawe bo jeszcze nie słyszałam żeby ktoś mówił że tata powinien też meditować 🙂 Ale ma sens. Mój mąż to jest z natury spokojny ale podczas stresowych sytuacji potrafi totalnie panikować i nie pomaga.
Wiele szkół przygotowania do porodu celowo zaprasza oboje rodziców właśnie po to. Nie dlatego że ojciec 'potrzebuje terapii' tylko dlatego że poród to doświadczenie dwojga i wspólne zasoby są większe niż osobne.
Mam pytanie które trochę odbiega od porodu ale wydaje mi się ważne dla całego wątku - czy są jakieś techniki medytacji specyficznie na połóg? Bo w ciąży jest dużo uwagi i zasobów, a później jest cisza i kobieta zostaje sama z niemowlakiem i często z trudnymi stanami.
Połóg to też czas kiedy emocje są bardzo intensywne i nie zawsze przyjemne. Jeśli ktoś wchodzi w to z praktyką mindfulness to ma pewien zasób, ale jeśli zaczyna dopiero po porodzie to może być naprawdę trudno. Stąd warto jednak zacząć wcześniej.
A czy są jakieś nagrania albo zasoby które uwzględniają czas z niemowlakiem? Medytacja przy śpiącym dziecku, krótkie ćwiczenia do zrobienia kiedy ma się pięć minut? Bo to brzmi jak zupełnie inny format niż typowe dwudziestominutowe sesje.
Pięć minut to brzmi realistycznie. Moja szwagierka po urodzeniu mówiła że całe pierwsze miesiące to były chwile podzielone na fragmenty po kilka minut - sen, jedzenie, karmienie, i tak w kółko. Cokolwiek wymaga ciągłości i skupienia przez dłużej to po prostu odpada.
Właśnie dlatego oddech jest tak dobry jako fundament - można go robić dosłownie wszędzie i w każdym czasie. Nawet podczas karmienia, nawet przy kołysaniu. To nie musi być 'sesja', może być trzydzieści sekund świadomego oddechu i już to coś daje. Wróćmy na chwilę do ciąży - ta elastyczność którą buduje się w ciąży procentuje właśnie w połogu.
No to chyba najważniejsza rzecz jaką wyniosłam z tego watku - że to nie chodzi o idealne warunki ani długie sesje tylko o to żeby w ogóle zacząć i robić regularnie choćby trochę. Myślę że to wiadomość dla wszystkich nie tylko ciężarnych 🙂
To co napisałeś Gerwazy o fragmentach po kilka minut - moja żona dokładnie tak to opisuje i jeszcze jesteśmy przed porodem. Już teraz jej uwaga jest bardzo podzielona, ciało daje o sobie znać co chwilę, więc długa sesja to fikcja. Zastanawiam się czy w ogóle ma sens próbować budować nawyk teraz skoro i tak po urodzeniu wszystko się wywróci?
Właśnie dlatego warto budować nawyk teraz - bo to co ćwiczysz w ciąży, zostaje jako odruch. Nawet jeśli połóg zaburzy regularność, mózg pamięta że 'ten oddech = spokój'. To nie jest wiedza intelektualna którą zapomnisz, to jest coś zapisanego głębiej. Czy żona w ogóle próbowała czegoś do tej pory?
Próbowała paru nagrań z YouTube ale mówiła że czuła się nieswojo kiedy instruktor mówił żeby 'zwrócić uwagę na ciało' - bo w ciąży ciało wysyła tyle sygnałów na raz że to bardziej rozpraszało niż pomagało. Czy to normalne?
Dźwięki otoczenia to świetny punkt skupienia w ciąży, zgadzam się. Ale chciałam wrócić do tego co mówiła Halineczka - że to wiadomość dla wszystkich, nie tylko ciężarnych. To prawda, ale jednak ciążowe techniki mają swoje specyficzne elementy których nie można po prostu zastąpić ogólnym mindfulness. Cel jest inny, kontekst jest inny.
To 'nastawianie się na przepływ' brzmi pięknie w teorii ale chciałabym zapytać jak to się ćwiczy w praktyce? Przepływ vs kontrola to jest coś bardzo abstrakcyjnego dla kogoś kto dopiero zaczyna. Jak to wytłumaczyłabyś osobie bez doświadczenia?
To 'bez walki' jest kluczem myślę. Skurcz porodowy to nie jest coś co możesz zatrzymać ani wyłączyć - możesz tylko zmienić relację z tym bólem. I to jest trening który można zacząć wcześniej, przy dużo mniejszych intensywnościach - napięcie w plecach, dyskomfort po długim siedzeniu, to są okazje do ćwiczenia tej samej umiejętności.
A to ciekawe że mówisz o małych dyskomfortach jako treningu. Ja zawsze myślałam ze medytacja to jest ucieczka od dyskomfortu a tu się okazuje ze jest odwrotnie? Trochę mnie to zaskoczyło przyznam.
Wróćmy może do tematu zasobów bo moje pytanie chyba zginęło. Czy ktoś zna konkretne materiały po polsku - nagrania, podcasty, cokolwiek - które są dostosowane do ciąży i połogu? Nie mówię o ogólnych kursach gdzie ciąża jest wzmiankowana, tylko coś gdzie to jest centralny temat.
Pytam w imieniu znajomej, więc angielski odpada. Trochę smutne że tak mało jest polskiego materiału. A szkoły rodzenia - one w ogóle włączają medytację czy raczej skupiają się na oddychaniu w stylu Lamazea?
My byliśmy na pierwszych zajęciach szkoły rodzenia w zeszłym tygodniu i oddychanie było, ale bardzo podstawowe. Bardziej instruktażowe niż medytacyjne. Zero słowa o mindfulness czy uważności. Może zależy od szkoły?
To jest systemowy problem a nie błąd konkretnej szkoły. Medycyna konwencjonalna patrzy na poród przez pryzmat bezpieczeństwa fizycznego i słusznie, ale aspekt psychologiczny jest traktowany jako dodatek dla chętnych. Stąd te materiały trzeba szukać na własną rękę.
I tu wracamy do początku wątku - bo właśnie to jest przestrzeń którą wypełnia taka rozmowa jak ta. Nie zastąpimy szkoły rodzenia, ale możemy zebrać wiedzę i doświadczenia i przynajmniej powiedzieć gdzie szukać. Więc - ktoś ma jeszcze coś do dodania o konkretnych technikach dla ciężarnych których jeszcze nie ruszyliśmy?
