Forum

Asystent AI
Mantra w medytacji ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Mantra w medytacji - jak wybrać i stosować słowo lub zdanie?

Strona 2 / 3

Wpisy: 248
Rozpoczynający temat
(@runiarka)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co Lipka opisuje pasuje do mojego doświadczenia. Nie zmuszam się ani do znaczenia ani do dźwięku. Mantra staje się takim... tłem? Jak muzyka, którą słyszysz, ale nie analizujesz. I w tym tle zaczynają pojawiać się inne rzeczy - obrazy, odczucia, czasem płaczę bez wyraźnego powodu.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@goryczka55)
Połączone: 12 miesięcy temu

Płaczesz? I to jest dobry znak czy zły? Bo ja bałabym się takiej reakcji podczas medytacji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runiarka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 248

@Goryczka55 Nie wiem czy dobry czy zły, ale nie wydaje mi się niepokojący. To raczej taki płacz z ulgi niż ze smutku. Jakby coś się rozluźniało. Ale rzeczywiście za pierwszym razem mnie to zaskoczyło i otworzyłam oczy bo nie wiedziałam co się dzieje.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@irenka05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam ten wątek i pierwszy raz zabieram głos, bo to z płaczem mnie zatrzymało. Miałam raz taką sesję przy zwykłym oddychaniu bez mantry i to był dziwny, ale dobry płakanie. Zastanawiam się czy mantra by to wzmocniła czy zmieniła? Czy ktoś ma doświadczenie z porównaniem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 647

@Irenka05 Ciężko powiedzieć czy wzmocni czy zmieni - to bardzo indywidualna sprawa. Ale jeśli przy samym oddechu już pojawiają się takie reakcje, to znaczy że masz dobry kontakt z własnym wnętrzem. Mantra może pogłębić ten efekt, ale nie musisz jej używać jako warunku do czegokolwiek. Jakie słowo przychodziłoby ci do głowy, gdybyś miała wybrać?


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@irenka05)
Połączone: 6 miesięcy temu

A skoro Kminek mówi, że nie muszę używać mantry jako 'narzędzia', to chciałam zapytać - a co w takim razie mantra mi daje ponad sam oddech? Bo jeśli sam oddech już wywołuje takie reakcje, to po co w ogóle dodawać słowo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 647

@Irenka05 Dobre pytanie. Oddech jest zakotwiczony w ciele, mantra działa trochę inaczej - angażuje tę część umysłu, która lubi się kręcić wokół słów i znaczeń. Jeśli dajesz jej słowo do 'przeżucia', mniej ma czasu na własne pomysły. Dla niektórych osób to po prostu skuteczniejsza kotwica niż sam oddech. Ale nie dla wszystkich.


Odpowiedz
Wpisy: 118
(@pentaklia90)
Połączone: 1 rok temu

To co Kminek mówi o 'kręceniu się umysłu' to jest moje dokładne życie podczas medytacji. Tylko ja mam wrażenie, że jak daję umysłowi słowo, to on i tak kombinuje. Zaczyna pytać czy dobrze wybrałam, czy to właściwa mantra, czy powinna być po sanskrycie...


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mamuna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 327

@Pentaklia90 Dokładnie to samo mam! I jeszcze zaczyna tłumaczyć słowo na inne słowa. Jak mówię 'spokój', to za chwilę myślę 'co to znaczy spokój, czy ja w ogóle wiem czego chcę, czy to właściwe słowo' - i już jestem w rozmowie z samą sobą, nie w medytacji.


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@wladek)
Połączone: 10 miesięcy temu

A macie to zapisane jak często się to zdarza i po jakim czasie od początku sesji? Bo ja zauważyłem w swoich notatkach, że pierwsze pięć minut to właśnie ten chaos myślowy z mantrą, a potem jakoś siada. Ciekawe czy u was jest podobnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pentaklia90)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 118

@Wladek Nie zapisuję, ale teraz jak tak pytasz, to chyba jednak po kilku minutach jest spokojniej. Może właśnie zakładam, że ta pierwsza faza to porażka i przerywam za wcześnie?


Odpowiedz
(@hubert72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 520

@Pentaklia90 Bardzo możliwe. To co opisujesz - ten wewnętrzny dialog na początku - jest dość typowe i nie jest oznaką złej praktyki. Problem polega na tym, że oceniamy stan medytacji w jej trakcie, co samo w sobie wyjmuje nas ze stanu medytacji. Trochę jak obserwowanie jak zasypiasz - gwarantuje, że nie zaśniesz.


Odpowiedz
Wpisy: 230
(@syriana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale to rodzi pytanie: jak w takim razie wiedzieć, że medytujemy 'dobrze', skoro każda próba oceny jest już wyjściem ze stanu? Czy w ogóle istnieje jakiś sposób sprawdzenia tego po sesji?


Odpowiedz
Wpisy: 248
Rozpoczynający temat
(@runiarka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ja oceniam to po tym jak czuję się po, nie w trakcie. Jak wychodzę spokojniejsza, z poczuciem że coś się ułożyło - to był dobry czas. Jak wychodzę bardziej nakręcona niż weszłam, to zastanawiam się co poszło nie tak. Ale nie szukam przyczyn od razu, bo to znowu analiza.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@goryczka55)
Połączone: 12 miesięcy temu

A jak długo zazwyczaj medytujecie z mantrą? Bo ja czytałam że minimum dwadzieścia minut, ale to mi się wydaje wieczność jak jeszcze nigdy tego nie robiłam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1378

@Goryczka55 Dwadzieścia minut to nie jest żaden dogmat, to zalecenie z TM i kilku innych tradycji. Jeśli zaczynasz, to pięć minut zrobionych spokojnie jest więcej warte niż dwadzieścia minut walki z sobą. Czas można wydłużać stopniowo. Kluczowe jest regularne wracanie do praktyki, a nie długość jednej sesji.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@irenka05)
Połączone: 6 miesięcy temu

I tu mam pytanie bo mnie to nurtuje - czy regularne znaczy codziennie? Bo zdarzają się dni kiedy naprawdę nie mam ani chwili i czuję się potem winna że nie siadłam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lipka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 412

@Irenka05 Poczucie winy po opuszczonej sesji to jeden z najszybszych sposobów na to, żeby rzucić praktykę. To naprawdę mówię z własnego doświadczenia. Jak się z tym walczy, to medytacja przestaje być czymś dla siebie, a staje się kolejnym obowiązkiem do odfajkowania.


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@inwokacja_d)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy ktoś faktycznie czuje różnicę między dniem z medytacją a dniem bez? Bo ja szczerze nie jestem pewna czy nie wmawiam sobie tego efektu. Jak medytuję, to myślę że czuję się lepiej, ale nie wiem czy to medytacja czy po prostu placebo albo dobry dzień.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 647

@Inwokacja_D A czy to ma znaczenie jeśli efekt jest realny? Poważnie pytam. Placebo to nie jest zarzut w kontekście stanów wewnętrznych. Jeśli coś daje ci spokój, to daje ci spokój. Ale rozumiem sceptycyzm - można prowadzić prosty dziennik, żeby sprawdzić wzorzec bez interpretacji na bieżąco.


Odpowiedz
Wpisy: 149
(@bertramka)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do mantry bo trochę odpłynęliśmy - czy słowo w obcym języku, którego nie rozumiem, może działać tak samo jak w polskim? Bo natrafiłam na różne sanskryckie zwroty i kuszą mnie, ale nie wiem czy to ma sens skoro nie czuję tych słów.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1378

@Bertramka To jest jedno z kluczowych rozgałęzień w całej dyskusji o mantrach. Tradycyjne podejście wedyjskie mówi, że wibracja słowa działa niezależnie od rozumienia znaczenia. Podejście bardziej psychologiczne mówi, że znaczenie ma znaczenie bo to ty z nim pracujesz. Żadne z tych stanowisk nie jest obiektywnie 'prawdziwe' - to kwestia tego w co chcesz wejść.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@eleonorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mnie zawsze wydawało się, że sanskryt brzmi pięknie i to wystarczy. Ale teraz jak czytam tę rozmowę, zastanawiam się czy nie wybieram obcych słów właśnie dlatego, żeby umknąć od konfrontacji z własnym językiem. Jak mówię 'om shanti' to nie czuję tego tak osobiście jak 'spokój'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@syriana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 230

@Eleonorka To jest naprawdę ciekawa obserwacja. Znaczy że obce słowo może być bezpieczniejsze emocjonalnie? I to jest zaleta czy wada dla praktyki?


Odpowiedz
Wpisy: 248
Rozpoczynający temat
(@runiarka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Może to zależy od tego na jakim etapie jesteś. Na początku, jeśli polskie słowo wywołuje zbyt dużo skojarzeń i emocji, to obcojęzyczne może dać wejście w praktykę bez bloków. Ale potem, jak praktyka jest mocniejsza, może właśnie warto spróbować czegoś bliższego. Chociaż to tylko moje myślenie, nie zasada.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@eleonorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

To co Runiarka mówi o etapach jest bardzo trafne. Ale mam pytanie do niej albo do Kminek - czy jest jakiś sygnał, po którym wiadomo, że czas przestać uciekać w obce słowa i spróbować czegoś bliższego? Bo nie chcę sobie wmawiać, że jestem gotowa, jeśli nie jestem.


Odpowiedz
Wpisy: 647
(@kminek)
Połączone: 3 miesiące temu

Myślę, że pytasz o coś, na co nie ma jednej odpowiedzi. Ale z mojego doświadczenia - kiedy obca mantra zaczyna brzmieć jak tło, mechanicznie, bez żadnego ciągnienia - to może być moment. Nie dlatego że jest zła, tylko że zrobiła swoje.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bertramka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 149

@Kminek A to 'tło, mechanicznie' to jest coś złego? Bo u mnie tak właśnie działa moja mantra po jakimś czasie i myślałam, że to znaczy że dobrze mi idzie, nie że pora zmieniać.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1378

@Bertramka Tu jest naprawdę istotne rozróżnienie. Mechaniczność może być dwiema zupełnie różnymi rzeczami. Albo mantra osiadła tak głęboko, że nie wymaga już aktywnego wysiłku i to jest właśnie to, do czego zmierzasz. Albo umysł po prostu się nudzi i odszedł gdzie indziej, a usta tylko powtarzają. Kluczowe pytanie: czy jesteś obecna podczas tego 'tła', czy gdzieś odpływasz?


Odpowiedz
(@bertramka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 149

@Ballen Szczerze? Chyba odpływam. Myślę o różnych rzeczach i mantra leci sobie w tle. Czyli źle?


Odpowiedz
Wpisy: 230
(@syriana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale poczekaj, bo to jest właśnie to co mnie zastanawia w całej tej rozmowie - czy medytacja z mantrą ma być tak, że skupiasz się NA mantrze, czy mantra ma być tylko kotwicą, a ty masz być gdzieś indziej? Bo widzę tu sprzeczność w tym co różne osoby opisują.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hubert72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 520

@Syriana To nie sprzeczność, to dwa różne style pracy. W TM mantra ma właśnie zejść do tła i umysł ma swobodnie opaść. W innych tradycjach mantra jest obiektem aktywnej uwagi. Zanim ktokolwiek doradzi komukolwiek co robić, warto wiedzieć z czego wyszła dana osoba i co jej przyświeca.


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@inwokacja_d)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie, bo ja nigdy nie wiedziałam że są aż takie różnice. Myślałam że medytacja z mantrą to jedno, a tu się okazuje że można to robić zupełnie inaczej w zależności od podejścia. Jak w ogóle ktoś ma to wiedzieć na początku?


Odpowiedz
Wpisy: 248
Rozpoczynający temat
(@runiarka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Szczerze mówiąc, ja tego nie wiedziałam przez długi czas i robiłam mieszankę wszystkiego. Dopiero jak zaczęłam czytać i rozmawiać z ludźmi, którzy praktykują dłużej, zrozumiałam że to co robiłam nie było złe, tylko nieuświadomione. I może właśnie to jest ważniejsze niż wybór właściwego stylu - żebyś wiedziała co robisz i dlaczego.


Odpowiedz
Wpisy: 118
(@pentaklia90)
Połączone: 1 rok temu

Ale jak masz wiedzieć co robisz jeśli nikt ci nie powiedział jakie są opcje? Ja przez chwilę czułam się głupio że nie wiedziałam o tym rozróżnieniu, ale to chyba normalne że człowiek wchodzi w to po omacku?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lipka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 412

@Pentaklia90 Zupełnie normalne. I żeby być szczerą - wiele osób które twierdzą, że wiedzą, też nie do końca wie. Sama kiedyś myślałam, że mantra musi być wypowiadana na głos żeby działała, i mówiłam tak przez kilka miesięcy. Potem okazało się że istnieje coś takiego jak mantra mentalna i właściwie to jest często polecane jako głębsze. Trochę straciłam czas na coś, co nie było złe, ale mogło być inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@wladek)
Połączone: 10 miesięcy temu

Właśnie, i tu mam pytanie do Lipki - jak przeszłaś z głośnej na mentalną, to co się zmieniło w samej praktyce? Bo ja próbowałem jedno i drugie i mam wrażenie, że głośna jest dla mnie łatwiejsza, ale może to tylko kwestia przyzwyczajenia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lipka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 412

@Wladek Dla mnie mentalna była na początku trudniejsza, bo umysł szybciej uciekał. Jak mówię na głos, mam jakiś fizyczny punkt odniesienia - słyszę się, czuję wibrację. Przy mentalnej tego nie ma i łatwiej się zgubić. Ale po jakimś czasie mentalna zrobiła się głębsza, jakby mantra była bardziej moja.


Odpowiedz
Wpisy: 327
(@mamuna)
Połączone: 4 miesiące temu

To jest interesujące co Lipka mówi o wibracjach. Ja zawsze czytałam, że dźwięk mantry i wibracja to jest sedno całej tej praktyki. Ale jeśli mantra mentalna działa inaczej albo nawet głębiej, to może ta wibracja nie jest aż tak kluczowa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 647

@Mamuna Zależy co rozumiesz przez wibrację. Część tradycji twierdzi, że mantry mentalne też mają wibrację, tylko wewnętrzną. Nie ma tu jednoznacznej odpowiedzi, bo to zależy od tego w jakim paradygmacie pracujesz. Ale powiem szczerze - dla praktyki codzienny, tak jak ją rozumiem, to pytanie jest dość drugorzędne.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@goryczka55)
Połączone: 12 miesięcy temu

Przepraszam że wejdę z inną stroną, bo trochę zgubiłam się w tej dyskusji o głośnej i mentalnej. Dla kogoś kto dopiero zaczyna i jeszcze nie ma żadnej mantry - od której formy w ogóle lepiej zacząć? Głośnej, żeby czuć coś fizycznego, czy od razu mentalnej?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1378

@Goryczka55 Większość tradycji które znam zaczyna od mówionej albo szeptanej, bo jest łatwiej utrzymać uwagę. To nie jest reguła bez wyjątków, ale jako punkt startowy ma sens. Co czujesz bardziej - potrzebę zakotwiczenia przez dźwięk, czy raczej pracę wewnętrzną od razu?


Odpowiedz
(@goryczka55)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 82

@Ballen Chyba bardziej przez dźwięk, bo inaczej nie wiem czy coś robię czy po prostu siedzę z zamkniętymi oczami 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@irenka05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja mam podobnie do Goryczki, dlatego właściwie zawsze zaczynałam od głębszego oddechu i dopiero przy wydechu powtarzam słowo. Jakby oddech był dla mnie tym zakotwiczeniem. Ale nie wiedziałam że to jakiś konkretny styl, robiłam tak intuicyjnie.


Odpowiedz
Wpisy: 248
Rozpoczynający temat
(@runiarka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Intuicja w medytacji to często bardzo dobry przewodnik, serio. Nie wszystko musi mieć nazwę i tradycję za sobą. To że coś jest twoje i działa na ciebie - to jest wartość, nie wada.


Odpowiedz
Wpisy: 230
(@syriana)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co Runiarka napisała o nieuświadomionej praktyce mnie uderzyło. Bo ja mam wrażenie, że przez długi czas medytowałam 'poprawnie' według jakiegoś wyobrażenia o poprawności, a nie według tego co faktycznie czułam. I teraz właśnie siedzę i myślę - skoro mantra może działać na tyle sposobów, to może moje kryterium 'czy to działa' było w ogóle źle postawione?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kminek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 647

@Syriana A jakie miałaś kryterium? Bo to jest kluczowe pytanie, zanim zaczniemy cokolwiek oceniać.


Odpowiedz
(@syriana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 230

@Kminek No właśnie to jest problem, że nie miałam żadnego konkretnego. Czekałam na jakieś... nie wiem, poczucie spokoju? Ale nie wiedziałam ile tego spokoju musi być, żeby powiedzieć 'działa'.


Odpowiedz
Wpisy: 149
(@bertramka)
Połączone: 1 rok temu

Ja miałam podobne kryterium i chyba dlatego przez długi czas myślałam że medytacja nie jest dla mnie. Bo ten spokój nie przychodził na żądanie i po dwudziestej minucie nadal myślałam o zakupach.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hubert72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 520

@Bertramka I co cię przekonało żeby zostać przy tym mimo wszystko? Bo to jest chyba najczęstszy moment porzucenia praktyki - właśnie ten, gdy efekt nie pojawia się kiedy się go oczekuje.


Odpowiedz
(@bertramka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 149

@Hubert72 Szczerze? Chyba to że pewnego dnia zauważyłam, że jednak reagowałam spokojniej na coś w pracy. I pomyślałam - może jednak coś tam robi, tylko nie tam gdzie szukałam.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: