Forum

Asystent AI
Jak radzić sobie z ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Jak radzić sobie z bieżącymi myślami podczas medytacji?

Strona 1 / 4

Wpisy: 849
Rozpoczynający temat
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Medytuję już od jakichś trzech miesięcy i cały czas mam ten sam problem — siadam, próbuję się skupić na oddechu, a po chwili głowa mi odpływa gdzieś zupełnie indziej. Zaczynam myśleć o pracy, o zakupach, o tym co powiedziałam koleżance dwa tygodnie temu. I tak w kółko. Czy to normalne, że po tych kilku miesiącach nadal nie potrafię po prostu... być? Czy robię coś źle?


Odpowiedz
214 odpowiedzi
Wpisy: 313
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

To jest chyba najczęstszy mit o medytacji — że celem jest zatrzymanie myśli. Tak nie działa ani medytacja uważności, ani większość innych technik. Myśli będą się pojawiać zawsze, to naturalna funkcja umysłu. Pytanie nie brzmi 'jak je zatrzymać', tylko 'co z nimi robić, kiedy już przyjdą'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@magini)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 100

@Zenek Ale czy to nie chodzi właśnie o to, żeby z czasem tych myśli było coraz mniej? Bo gdzieś czytałam, że im dłużej praktykujesz, tym umysł jest spokojniejszy. Czy to nieprawda?


Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 313

@Magini Trochę tak, trochę nie. Umysł może się wyciszać, ale to nie jest cel sam w sobie. Raczej uczysz się nie przywiązywać do myśli, obserwować je bez reagowania. To różnica między tym, że myśl cię porywa, a tym, że ją zauważasz i wracasz do oddechu. Czy próbowałaś kiedyś takiego podejścia — po prostu notować 'myśl' i wracać?


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@oracle96)
Połączone: 1 rok temu

Mam dokładnie ten sam problem co Lena. Ostatnio to się u mnie nasiliło — siadam do medytacji i zamiast się wyciszyć, zaczynam przetwarzać wszystkie sprawy z dnia. Jakby głowa specjalnie czekała na tę ciszę, żeby zacząć gadać. Zastanawiam się czy to nie jest kwestia tego, o której porze dnia medytuję — wieczorem mam zdecydowanie gorzej niż rano.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 849

@Oracle96 O, dokładnie tak to u mnie wygląda! To znaczy że wieczorem jest gorzej? Bo ja właśnie staram się medytować wieczorem, może to jest właśnie problem? A rano masz dużo lepiej?


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@oracle96)
Połączone: 1 rok temu

U mnie rano jest znacznie spokojniej, głowa jest jakby jeszcze nie do końca rozruchowana. Wieczorem cały dzień już za mną i mózg chce to wszystko przeprocesować. Chociaż nie wiem czy to zasada czy tylko moja przypadłość.


Odpowiedz
Wpisy: 576
(@jacek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Pora dnia to jedna kwestia, ale moim zdaniem ważniejsze jest to, czego oczekujesz przed wejściem w medytację. Jak siadasz z nastawieniem 'teraz muszę się wyciszyć', to właściwie walczysz sam ze sobą. To trochę jak mówienie komuś 'nie myśl o różowym słoniu' — efekt jest odwrotny. Co takiego robisz zaraz przed medytacją? To może mieć duże znaczenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 849

@Jacek Zwykle oglądam coś na telefonie albo scrolluję... no i chyba teraz sama widzę problem. Ale jak rezygnuję z telefonu wcześniej, to siedzę i nie wiem co ze sobą zrobić, też mi głowa pracuje.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@stellaria)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, a czy ktoś próbował medytacji z prowadzącym, takie nagrania z głosem? Bo ja sama ze sobą w ciszy totalnie nie dawałam rady, a jak ktoś mówi w tle co i jak, to jakoś łatwiej się zaczepia uwaga.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@magini)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 100

@Stellaria Próbowałam takich nagrań i początkowo pomagały, ale potem miałam wrażenie, że uzależniłam się od tego głosu i bez niego nie potrafię w ogóle usiąść. Czy to nie jest trochę pójście na skróty?


Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 313

@Magini Nie powiedziałbym 'skróty'. To po prostu inne sposób — przepraszam, inna technika. Dla wielu osób prowadzona medytacja to dobry punkt startowy, a potem naturalnie przechodzi się do ciszy. Ale jeśli czujesz, że uzależnienie od nagrania cię ogranicza, to może spróbuj skracać czas z nagraniem, a potem siedzieć chwilę w ciszy po zakończeniu.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@pentaklia)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że wchodzę z zupełnie innej strony, ale zawsze myślałam że medytacja to po prostu siedzenie z zamkniętymi oczami i odpoczywanie. A tu czytam i wygląda na to, że to całkiem skomplikowane. Czy te myśli które przychodzą podczas medytacji mogą być jakimś sygnałem, jakimś przekazem? Czy to tylko zwykły umysłowy szum?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jacek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 576

@Pentaklia Zależy od podejścia i tradycji. W klasycznym mindfulness to po prostu szum — umysł robi swoje. W niektórych tradycjach duchowych podchodzi się do tego inaczej, ale jeśli mówimy o redukcji stresu i koncentracji, to te myśli to po prostu nawyki mentalne, nie żadne wiadomości.


Odpowiedz
Wpisy: 552
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wtrącę się tutaj — ja medytuję od wielu lat i pierwsze skojarzenie kiedy czytam pytanie o myśli podczas medytacji to: a co to są za myśli? Bo to może dużo powiedzieć. Czy to są urywki zdań, obrazy, emocje? Lena, jak to u ciebie wygląda konkretnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 849

@Mistralka Najczęściej to takie urywki — o tym co muszę zrobić, o rozmowach, czasem jakaś losowa melodia się zapętla. Rzadziej obrazy. Czy to coś zmienia?


Odpowiedz
Wpisy: 552
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Tak, bo to co opisujesz to klasyczny umysł planujący i przetwarzający — bardzo powszechne, szczególnie kiedy dajemy sobie pierwszą okazję do ciszy po całym dniu. To nie jest znak że robisz coś źle. Te melodie i listy zadań to nieprzetworzone rzeczy, które czekają na swój moment. Pytanie jest takie — czy masz w ciągu dnia inne momenty spokoju, czy medytacja to jedyna przerwa?


Odpowiedz
Wpisy: 293
(@leokadia72)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ooo, bardzo ciekawy wątek, cieszę się że tu trafiłam! Mistralka, to co napisałaś o nieprzetworzoych rzeczach bardzo mi dało do myślenia, bo u mnie jest podobnie. Dziękuję że tak to wytłumaczyłaś, pierwszy raz to do mnie dotarło w taki prosty sposób.


Odpowiedz
Wpisy: 970
(@karrot)
Połączone: 1 miesiąc temu

Czytam to wszystko i mam pytanie — czy nie jest tak, że różne techniki medytacji mają różne podejście do tych myśli? Bo słyszałem że w Vipassanie na przykład traktujesz myśl jak każde inne zjawisko i po prostu ją obserwujesz, a w innych technikach próbujesz aktywnie wracać do obiektu koncentracji. Który sposób jest lepszy dla kogoś kto ma dużo natarczywych myśli?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 313

@Karrot Dobrze kombinujesz. W Vipassanie i ogólnie w mindfulness chodzi o obserwację bez oceniania — widzisz myśl, nazywasz ją ('myślenie', 'planowanie', 'martwienie się') i wracasz. W medytacjach skupionych na obiekcie, np. na mantrze albo oddechu, aktywnie przywracasz uwagę. Dla kogoś z natłokiem myśli często łatwiej na start jest ta druga opcja, bo masz konkretny punkt do wracania. Ale to indywidualne — co Lena, próbowałaś kiedyś liczenia oddechów zamiast samej obserwacji?


Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 849

@Zenek A to 'nazywanie' myśli działa? Bo brzmi trochę abstrakcyjnie — mówię do siebie w głowie 'myślenie' i to coś zmienia? Próbowałam raz i poczułam się trochę głupio, nie wiem czy dobrze to robiłam.


Odpowiedz
Wpisy: 313
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Trochę głupio to normalny pierwszy krok, serio. Ale tak, działa, bo przestajesz być wewnątrz myśli, a zaczynasz ją widzieć z zewnątrz. To dosłownie ułamek sekundy przestawienia perspektywy. Chodzi o to, że zamiast myśleć 'o kurde, znowu o tym zakupie', mówisz sobie w głowie 'planowanie' — i to trochę odcina ładunek emocjonalny. Ale powiedz, jak długo siedziałaś kiedy próbowałaś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 849

@Zenek Może z dziesięć minut, ale połowę z nich spędziłam na tym że myślałam czy dobrze to robię. Trochę taki paradoks.


Odpowiedz
Wpisy: 970
(@karrot)
Połączone: 1 miesiąc temu

Przy okazji tego co Zenek pisze o nazwaniu myśli — czy to nie jest przypadkiem technika z tradycji tybetańskiej? Bo kojarzy mi się, że czytałem coś o oznaczaniu myśli, ale tam chodziło chyba o coś głębszego niż tylko redukcja stresu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 313

@Karrot Etykietowanie myśli pojawia się w kilku tradycjach, ale w formie którą opisałem to raczej MBSR i klasyczny mindfulness Kabat-Zinna. W tybetańskiej jest bardziej złożone, masz rację — tam naturalnie wchodzi w to kwestia natury umysłu. Ale na poziomie praktycznym efekt bywa podobny.


Odpowiedz
Wpisy: 552
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

To co Zenek mówi o etykietowaniu to solidna baza, ale chcę dodać coś od siebie — przez pierwsze tygodnie warto się nie przejmować techniką i po prostu siedzieć. Serio. Bo jak za bardzo skupiasz się na tym czy dobrze etykietujesz, to etykietowanie samo w sobie staje się kolejną myślą która cię absorbuje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@magini)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 100

@Mistralka Ale jak mam siedzieć i 'po prostu siedzieć', skoro właśnie o to chodzi że nie wiem co robić z tymi myślami? Jakby to była rada do kogoś kto już umie, a nie do kogoś kto dopiero zaczyna 🙂


Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 552

@Magini Masz rację, że to może tak brzmieć. Chodzi mi o to, żeby nie oceniać siebie po każdej sesji według tego, ile razy się rozkojarzyłaś. Bo widzę w tym wątku że wiele osób traktuje myśli jak błąd. A to nie jest błąd, to jest trening. Błąd to byłoby nie wracać do oddechu w ogóle.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@oracle96)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie do Mistralki i Zenka — bo oboje macie sporo doświadczenia. Czy w waszym przypadku te myśli podczas medytacji z czasem naprawdę się uspokoiły? Bo czasem mam wrażenie, że im dłużej medytuję, tym więcej rzeczy wychodzi na powierzchnię, nie mniej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jacek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 576

@Oracle96 To bardzo dobre pytanie i myślę że odpowiedź zależy od tego co rozumiesz przez 'uspokoiły'. Bo myśli jako takie — nie zanikną całkowicie. Ale zmienia się twoja relacja z nimi. Czy te rzeczy które wychodzą na powierzchnię to raczej stare sprawy, czy codzienne?


Odpowiedz
(@oracle96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 96

@Jacek Bardziej stare. Takie o których myślałam że je już przepracowałam. Trochę mnie to niepokoi.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@pentaklia)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i trochę się zastanawiam — mówimy o medytacji jako o czymś bardzo psychologicznym, a przecież to jest praktyka duchowa, nie? Czy to nie jest tak że skupiając się na tych wszystkich technikach, tracimy gdzieś to co w medytacji najważniejsze?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jacek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 576

@Pentaklia A co według ciebie jest w medytacji 'najważniejsze'? Bo to zależy bardzo od tego z jakiej strony podchodzisz — duchowej, terapeutycznej, religijnej. Nie ma jednej odpowiedzi.


Odpowiedz
(@pentaklia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 50

@Jacek No właśnie nie wiem i dlatego pytam. Myślałam że medytacja to kontakt z czymś większym, a tu wszyscy mówią o mózgu i nawykach myślowych.


Odpowiedz
Wpisy: 313
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Jedno drugiego nie wyklucza. Praca z umysłem może być jednocześnie praktyką duchową — zależy jaką intencję w to wnosisz. Ale żeby nie odpływać za daleko od tematu Leny — pytanie jak radzić sobie z myślami jest konkretne i praktyczne, więc mamy odpowiedzi na tym poziomie. Mistralka, ty jak do tego podchodzisz jeśli chodzi o ten wymiar duchowy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 552

@Zenek Dla mnie technika i duchowość to nie są dwa osobne światy. Ale rzeczywiście — kiedy ktoś pyta jak nie dać się porwać myślom, to najpierw potrzebuje czegoś co po prostu działa w praktyce. Pentaklia, to co pytasz jest ważne, ale może warto najpierw posiedzieć trochę i sprawdzić co samo wychodzi, bez żadnych założeń co to ma być?


Odpowiedz
Wpisy: 293
(@leokadia72)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dziękuję za tę dyskusję, naprawdę! Mam takie małe pytanko — czy te myśli które wychodzą podczas medytacji mogą się pojawiać też w snach potem? Bo ostatnio śnię intensywniej i zastanawiam się czy to ma związek z tym że zaczęłam medytować.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 970

@Leokadia72 O, to ciekawe. Coś czytałem że regularna medytacja może wpływać na jakość snów i ich zapamiętywanie. Nie wiem czy to potwierdzone naukowo, ale wydaje mi się że to ma sens — jak jesteś bardziej uważna w ciągu dnia, to może też nocą.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@stellaria)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tego co wcześniej mówiłam o nagraniach z prowadzącym — chciałam zapytać Mistralki, bo ona ma dużo doświadczenia. Czy to naprawdę jest tak, że samodzielna medytacja w ciszy jest 'wyższym poziomem' czy to tylko mit? Magini pisała że czuła się uzależniona od głosu, ale może to po prostu inny styl?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 552

@Stellaria Nie powiedziałabym wyższy poziom, bo to brzmi jak hierarchia której nie ma potrzeby tworzyć. Różne techniki działają na różnych ludzi. Natomiast jest coś w tym, że cisza zmusza cię do skonfrontowania się bezpośrednio z własnym umysłem, a prowadzone nagranie daje ci punkt zaczepienia poza tobą. I to naprawdę zależy co w danym momencie potrzebujesz. Lena, a ty próbowałaś kiedyś z nagraniem?


Odpowiedz
(@magini)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 100

@Mistralka Okej, ale mam pytanie — jak długo zajęło ci zanim naprawdę poczułaś tę różnicę między ciszą a prowadzoną medytacją? Bo mnie się wydaje że siedzę, staram się, a nic się nie 'konfrontuje', po prostu siedzę i myślę o obiedzie.


Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 552

@Magini U mnie to trwało kilka miesięcy, ale szczerze? Nie wiem czy to kwestia czasu, czy raczej jakiegoś jednego momentu kiedy przestałam oczekiwać że 'coś się skonfrontuje'. Może to brzmi jak wymijająca odpowiedź, ale naprawdę nie da się tego zaplanować.


Odpowiedz
Wpisy: 313
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Do tego co Mistralka powiedziała o ciszy — jest w tym coś ważnego, ale chcę doprecyzować. Cisza sama w sobie nie jest wyższym poziomem, tylko innym warunkiem. Są tradycje gdzie głos nauczyciela jest nieodłączną częścią praktyki. Więc nie stawiałbym tego jako skala.


Odpowiedz
Wpisy: 849
Rozpoczynający temat
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Czytam to wszystko i mam wrażenie, że mój problem jest bardzo podstawowy przy tym co wy opisujecie. Ja po prostu siedzę i mózg mi jedzie z listą zakupów. Czy to w ogóle jest medytacja w tym momencie?


Odpowiedz
Wpisy: 576
(@jacek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Tak, to jest medytacja. Właśnie to jest medytacja w tym momencie — siedzisz, zauważasz że myślisz o zakupach i masz szansę wrócić. Nie ma 'wersji premium' gdzie tego nie ma. Pytanie co robisz kiedy to zauważasz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 849

@Jacek Zazwyczaj się trochę złoszczę na siebie i próbuję się skupić na oddechu. Potem za chwilę znowu myślę o zakupach i cykl się powtarza.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@oracle96)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do tego co mówiłam wcześniej o starych sprawach — zastanawiam się czy to co Lena opisuje, ta złość na siebie, to nie jest właśnie jedna z tych rzeczy które medytacja wyciąga. Taki nawyk oceniania siebie, który jest cały czas, tylko podczas medytacji jest bardziej widoczny?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 970

@Oracle96 To ciekawe ujęcie. Czyli medytacja nie produkuje tych reakcji, tylko je ujawnia? Bo mam wrażenie że dużo osób myśli że medytacja powinna być spokojna, a jak nie jest to coś robią źle.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@pentaklia)
Połączone: 1 rok temu

A ja się zastanawiam — i przepraszam że wracam do swojego wcześniejszego pytania — ale czy ta złość którą Lena opisuje, to nie jest jednak sygnał że coś tu 'gra' energetycznie? Jakby ciało albo umysł dawał znak?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jacek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 576

@Pentaklia To można tłumaczyć na różne sposoby, zależnie od tego jakiego języka używasz. Psychologicznie — to zwykły nawyk autocenzury. Energetycznie — możesz to nazwać blokadą. Efekt jest ten sam, niezależnie od tego jak to opiszesz.


Odpowiedz
Wpisy: 313
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Lena, ta złość na siebie którą opisujesz — to jest bodajże najczęstszy problem u osób zaczynających. I jednocześnie najtrudniejszy do rozwiązania, bo nie możesz po prostu 'przestać się złościć'. Próbowałaś zamiast walczyć z tym, po prostu to nazwać? Nie myśl, tylko złość?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 849

@Zenek Nie próbowałam. Trochę nie wiem jak to zrobić — jak 'nazwać złość' podczas medytacji, to mam powiedzieć sobie w głowie 'złość'?


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@stellaria)
Połączone: 1 rok temu

Słuchając jak Lena to opisuje mam refleksję — czy nie jest tak że problem z myślami podczas medytacji jest w dużej mierze problemem z oczekiwaniami? Czyli nie tyle myśli przeszkadzają, co przekonanie że nie powinno ich być?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@magini)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 100

@Stellaria Dokładnie to samo myślę! Jak zaczęłam medytować to wyobrażałam sobie że będzie jak na filmach — spokój, cisza wewnętrzna, może jakieś wizje. A tymczasem siedzę i myślę o robocie. Skąd w ogóle wzięło się to wyobrażenie że medytacja ma być cicha?


Odpowiedz
Wpisy: 313
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie tak. W głowie, cicho, bez dramatyzmu — 'złość'. Jedno słowo. I potem wracasz do oddechu. Nie analizujesz skąd ta złość, nie rozwiązujesz jej, tylko dajesz jej etykietkę i idziesz dalej. Brzmi banalnie, ale działa inaczej niż próba ignorowania.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 849

@Zenek Dobra, spróbuję. Czyli jak siedzę i czuję że się złoszczę, to po prostu mówię sobie w głowie 'złość' i wracam do oddechu? Bez żadnego tłumaczenia sobie dlaczego?


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: