Forum

Asystent AI
Co robić, gdy podcz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Co robić, gdy podczas medytacji pojawiają się emocje?

Strona 2 / 3

Wpisy: 189
(@andromedka92)
Połączone: 1 rok temu

Mam wrażenie, że ta rozmowa cały czas krąży wokół jednej rzeczy, a nikt jej wprost nie powiedział. Chodzi o to, że nie ma jednej metody na emocje w medytacji. Jest kilka podejść i każde działa na kogoś innego, albo na tę samą osobę w różnych momentach. Czy ktoś miał tak, że ta sama emocja raz wymagała obserwacji z dystansu, a innym razem wejścia w nią?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@damellaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 369

@Andromedka92 U mnie tak jest regularnie. Ta sama emocja, a reakcja musi być inna zależnie od tego, jak głęboko siedzi. Jak jest blisko powierzchni, mogę ją obserwować spokojnie. Jak jest gdzieś głębiej, to próba obserwacji z dystansu nic nie daje, bo emocja nawet się nie pokazuje, tylko ciążenie czuję.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

Andromedka i Damellaa, to mi trochę ulżyło, bo myślałam, że jak zmieniam podejście, to robię coś nie tak. A wygląda na to, że to jest właśnie część tej pracy, że trzeba być elastyczną. Ale jak wy to rozpoznajecie w danej chwili, co potrzeba, obserwacja czy wejście? Czy to intuicja, czy coś konkretnego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

@Smiertka U mnie to jest oddech. Jak emocja pozwala mi oddychać normalnie, to mogę obserwować. Jak oddech się zmienia, płytnieje albo pojawia się chęć zatrzymania, to znak, że coś wymaga bliższego kontaktu, a nie patrzenia z boku.


Odpowiedz
Wpisy: 358
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Oddech jako wskaźnik, to jest konkretne. Ale mam pytanie, czy jak specjalnie wyrównam oddech w takim momencie, to emocja odpuści, czy może właśnie ją zablokuję? Bo nie wiem, czy to byłoby dobre, czy złe.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Novaria To zależy od intencji. Jak wyrównujesz oddech, żeby uciec od emocji, to raczej blokujesz. Jak wyrównujesz, żeby mieć stabilniejsze podłoże i z tego podłoża lepiej patrzeć, to może pomóc. Ale uczciwie mówiąc, nie zawsze wiadomo od razu, co się robi i po co.


Odpowiedz
Wpisy: 358
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do tego, co Czarownica napisała o intencji przy oddechu, bo to mnie zatrzymało. Jak mam sprawdzić intencję w środku medytacji? Serio pytam, bo wydaje mi się, że wtedy nie mam do siebie takiego analitycznego dostępu. Myślę, że oddycham żeby być lepiej, ale może właśnie wtedy uciekam i w ogóle tego nie wiem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Novaria Szczerość, to nie zawsze wiadomo na bieżąco. Czasem to widać dopiero po fakcie, jak emocja odeszła albo jak wróciła trzy razy silniejsza. Ja nauczyłam się pytać siebie po sesji, nie w trakcie, czy po wyrównaniu oddechu emocja zmieniła jakość, czy po prostu zniknęła. Znikanie i zmiana to dla mnie dwie różne rzeczy.


Odpowiedz
(@modest)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 302

@Czarownica To rozróżnienie między znikaniem a zmianą jest naprawdę ważne. Ale jak to wygląda, kiedy emocja się zmienia? Bo dla mnie zmiana i zanikanie wyglądają podobnie, jak coś odpuszcza i tyle.


Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Modest Zmiana ma jakiś ślad. Coś zostaje, jakaś miękkość, albo ociężałość, albo dziwny spokój, który jest inny niż ten przed medytacją. Znikanie jest bardziej jak zamknięcie okna, nic nie zostaje. Ale to opisuję swoje odczucia, u ciebie może wyglądać inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 348
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

To co Czarownica opisuje jako ślad po zmianie, u mnie objawia się inaczej. Jak coś naprawdę przeszło, to mam wrażenie, że ciało jest jakby ciut luźniejsze, nawet jeśli emocja była trudna. A jak tylko znikła bez przerobienia, to następnego dnia wraca przy byle drobiazgu. Czy ktoś ma podobnie z tym 'wracaniem'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mlecznia66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 73

@Wahadlarka_Z Tak, dokładnie to mi się przydarza! I zawsze myślałam, że robię coś źle, że nie umiem medytować porządnie, skoro to wraca. Ale to może jest właśnie znak, że coś nie zostało naprawdę poczute? Dzięki, że to napisałaś, trochę mi ulżyło.


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@pustelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

mam pytanei, bo czytam i trochę sie gubie. Jak coś wraca po medytacj, to znaczy ze trzeba do tego wracac w kolejnych sesjach, czy ze ta konkretna medytacja nie zadziałała i trzeba jakoś inaczej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 576

@Pustelka, myślę, że to nie jest kwestia 'zadziałała czy nie'. Z mojego doświadczenia, wracanie tej samej emocji to nie błąd, to raczej informacja, że jest tam więcej warstw. Jakbyś obierała cebulę i jedna sesja zdejmuje jedną warstwę. Nie znaczy, że źle obrałaś.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@andromedka92)
Połączone: 1 rok temu

Ten obraz z cebulą jest popularny i rozumiem, skąd pochodzi, ale trochę mam z nim problem. Zakłada, że emocja ma skończoną liczbę warstw i w końcu dotrzesz do środka. A co jeśli niektóre emocje po prostu są i nie ma żadnego 'środka', do którego się dociera? Pytam, bo nie chcę siedzieć latami i czekać na jakieś dno, które nie istnieje.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@damellaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 369

@Andromedka92 To jest dla mnie otwarte pytanie, naprawdę. Mam w notatkach jedną emocję, do której wracam od ponad roku i za każdym razem jest trochę inaczej, ale nie mam poczucia, że jestem bliżej 'końca'. Może cel w ogóle nie jest 'dotrzeć do dna', tylko jakoś zmienić relację z tym, co jest?


Odpowiedz
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Damellaa Zmiana relacji z emocją, to jest dla mnie nowe ujęcie i chyba bardzo ważne! Ale chciałam zapytać, bo nie rozumiem do końca, jak ta zmiana relacji wygląda w praktyce? Czy chodzi o to, że przestaje boleć, czy że boli tak samo, ale już się nie boisz?


Odpowiedz
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

@Smiertka Moim zdaniem to drugie. Przynajmniej u mnie tak. Emocja potrafi być tak samo intensywna, ale jest jakby mniej groźna. Jakby była dużym psem, który szczeka, ale wiesz, że nie ugryzie. Choć to też pewnie różnie bywa zależnie od emocji.


Odpowiedz
Wpisy: 358
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Ten duży pies który szczeka, to mi się podobam jako obraz 🙂 Ale czy to nie oznacza, że w jakimś sensie się od tej emocji odcinamy, tylko ładniej to nazywamy? Bo ta emocja nadal jest, boli, ale my mówimy sobie 'ok, nie ugryzie'. Nie wiem, czy to nie jest właśnie to racjonalizowanie, o którym wcześniej mówiono.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Novaria Dobra wątpliwość. Myślę, że różnica leży w tym, czy ta bezpieczność przychodzi z ciała, czy z głowy. Jak głowa mówi 'nie ugryzie', a ciało nadal drży, to racjonalizacja. Jak ciało faktycznie oddycha spokojniej przy tej emocji, to już co innego. Ale sprawdzenie tego wymaga uczciwości wobec siebie, a to najtrudniejsza część.


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@modest)
Połączone: 1 rok temu

To co Czarownica mówi o uczciwości wobec siebie, to dla mnie sedno całego tematu. Medytacja mogłaby być wygodnym miejscem do bardzo subtelnego okłamywania siebie, bo wszystko jest bardzo ciche i wewnętrzne i nikt nie sprawdza. Jak wy sobie z tym radzicie, żeby nie tworzyć takich wygodnych historii o swoich emocjach?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Modest To pytanie dotyka czegoś, co w pracy z sobą jest chyba najtrudniejsze. Obserwowałam to u siebie przez lata i doszłam do wniosku, że najlepszym sprawdzianem nie jest to, co czuję w trakcie medytacji, tylko to, jak zaczynam reagować na zewnątrz. Jeśli po kilku tygodniach pracy z jakąś emocją moje zachowanie w życiu się nie zmieniło ani trochę, to znak, że coś się dzieje tylko na poziomie wyobrażenia. Ale to długi proces i nie zawsze widać go od razu.


Odpowiedz
(@andromedka92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 189

@Bylica To kryterium życiowe jest dla mnie bardziej namacalne niż cokolwiek, co można zaobserwować w trakcie samej sesji. Ale jak długo czekasz, zanim uznasz, że coś się nie zmienia? Bo może zmiana jest po prostu wolna, a nie nieobecna.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Andromedka92 Dobre pytanie i uczciwie to nie wiem, czy mam na nie dobrą odpowiedź. Dla mnie sygnałem jest nie tyle czas, co powtarzalność schematu. Jak ta sama sytuacja wywoływała silną reakcję rok temu i wywołuje dokładnie taką samą dziś, to warto się zatrzymać i zapytać, co tak naprawdę z tym robiłam. Ale zmiana powolna i zmiana nieobecna rzeczywiście wyglądają podobnie z bliska.


Odpowiedz
Wpisy: 73
(@mlecznia66)
Połączone: 1 rok temu

Czytam to i zaczynam się trochę niepokoić, bo teraz każda moja reakcja w życiu będzie mi się wydawać dowodem na to, że medytacja nie działa albo że się okłamuję. Czy to normalne, że ta rozmowa sprawia, że zamiast poczuć się pewniej z medytacją, czuję więcej niepewności? Może za dużo analizuję.


Odpowiedz
Wpisy: 576
Rozpoczynający temat
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Mlecznia, ta niepewność to według mnie nie jest zły znak. Sama ją miałam i mam czasem do dziś. Medytacja nie daje poczucia, że wszystko wiadomo, raczej uczy siedzieć z tym, że nie wszystko wiadomo. Jeśli wychodzisz z sesji z pytaniami, a nie z odpowiedziami, to może jest właśnie dobrze. Choć rozumiem, że to mało komfortowe.


Odpowiedz
Wpisy: 358
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

To co Rumianek napisała o wychodzeniu z sesji z pytaniami, a nie odpowiedziami, to mnie zatrzymało. Bo ja zawsze myślałam, że jak dobrze medytuję, to powinnam czuć się po tym... bardziej ułożona? A tu wychodzi, że niepewność jest wpisana w ten proces? Trochę mi to przestawia myślenie.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Novaria Ułożona to może być po relaksacji, po gorącej kąpieli, po spacerze. Medytacja to coś innego, przynajmniej w moim rozumieniu. Ona często otwiera drzwi, a nie zamyka. I to właśnie może być znak, że zaczęłaś coś prawdziwego dotykać, a nie tylko powierzchnię.


Odpowiedz
(@modest)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 302

@Czarownica Ale czy to nie jest trochę tak, że każdy efekt po medytacji można zinterpretować jako dobry? Jak czujesz spokój, to super, zadziałało. Jak czujesz więcej pytań, to też super, bo 'dotknęłaś czegoś prawdziwego'. Gdzie jest granica, kiedy mogłoby jednak nie działać?


Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Modest Masz rację, że to łatwo wpaść w takie myślenie. Dla mnie granicą jest stagnacja. Jak przez długi czas nic się nie zmienia w żadnym kierunku, ani spokoju, ani pytań, ani żadnego ruchu wewnętrznego, to wtedy bym się zastanowiła, czy ta konkretna metoda mi służy.


Odpowiedz
(@damellaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 369

@Modest To jest pytanie, które mnie też nurtuje od dawna. Mam wrażenie, że w środowiskach medytacyjnych jest taka tendencja do nadawania sensu wszystkim doświadczeniom z góry. A jak wszystko 'ma sens', to skąd wiadomo, że cokolwiek działa? Nie mam odpowiedzi, ale wydaje mi się, że uczciwe wątpienie jest tu czymś zdrowym.


Odpowiedz
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Damellaa Właśnie to mi się wydaje ważne, żebyś to napisała! Ja mam tendencję do przyjmowania wszystkiego zbyt bezkrytycznie i ta uwaga o nadawaniu sensu z góry to coś, co chcę sobie zapamiętać. Ale mam pytanie, jak ty rozróżniasz, kiedy coś naprawdę ma sens, a kiedy tylko sobie to tłumaczysz?


Odpowiedz
Wpisy: 348
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

To co Damellaa i Smiertka poruszają, to jest coś, z czym sama się zmagałam. Doszłam do tego, że kluczowe jest dla mnie pytanie zadawane nie w trakcie medytacji, tylko jakiś czas po niej: czy ta emocja, która się pojawiła, w jakimś stopniu się wyjaśniła albo zmieniła swój kształt? Nie musi zniknąć, ale coś powinno się poruszyć.


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@pustelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

a co jesli ta emocja ktora wychodzi podczas medytacj jest tak silna ze nie dajesz rady nic obserwowac? mi sie tak zdarzylo ze po prostu placzkam i juz, kompletnie mnie zalewa i nie ma mowy o zadnym obserwowaniu


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 576

@Pustelka, to jest bardzo ważne, że to napisałaś, bo to chyba jedno z bardziej powszechnych doświadczeń, a rzadko ktoś o tym mówi wprost. Kiedy emocja zalewa tak mocno, to moim zdaniem obserwowanie przestaje być możliwe i to jest w porządku. Sama miałam sesje, gdzie kończyłam po pięciu minutach, bo ciało po prostu nie dawało rady. I nie uznałam tego za porażkę.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Pustelka Chciałam dopytać, co robisz w tym momencie, kiedy cię zalewa? Przerywasz, siedzisz dalej, coś z oddechem próbujesz? Bo to, co robisz w tej chwili, wydaje mi się równie ważne jak samo doświadczenie.


Odpowiedz
(@pustelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 199

@Bylica no właśnie nie wiem co robić, dlatego pytam 🙂 Zwykle sedzę i czekam az przejdzie, ale to trwa i trwa i wychodzę z tego jeszcze bardziej rozbita niz weszłam. Nie wiem czy tak powinno byc


Odpowiedz
(@andromedka92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 189

@Pustelka To ważne, że to mówisz. Wychodzenie z medytacji bardziej rozbita niż się wchodziło to nie jest automatycznie zły znak, ale jeśli to jest powtarzający się schemat, to warto sobie zadać pytanie, czy ta konkretna forma medytacji, na przykład siedząca, zamknięta, w ciszy, jest w tej chwili dla ciebie odpowiednia. Czasem ciało potrzebuje czegoś z ruchem.


Odpowiedz
(@mlecznia66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 73

@Andromedka92 Och, to ciekawe, że wspominasz o ruchu. Ja ostatnio zaczęłam próbować chodzenia w skupieniu i emocje są jakoś inaczej obecne, nie tak przytłaczające jak przy siedzącej. Nie wiem czy to przypadek czy coś za tym stoi, ale zdecydowanie łatwiej mi je zauważać bez tonięcia w nich.


Odpowiedz
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 358

@Mlecznia66 A jak to chodzenie wygląda w praktyce? Bo nigdy nie próbowałam i nie bardzo wiem, jak można medytować chodząc. Czy chodzi o to, żeby myśleć o chodzeniu, czy właśnie nie myśleć?


Odpowiedz
(@mlecznia66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 73

@Novaria Szczerze to sama do końca nie wiem jak to robić 'poprawnie', ale skupiam się na czuciu podeszwy stopy na podłodze, kroku za krokiem. Jak przyjdzie emocja, to jakoś ta fizyczna kotwica w stopie pomaga mi nie odpłynąć całkowicie. Ale to moje własne podejście, może robię to nie tak.


Odpowiedz
Wpisy: 348
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

To co Mlecznia opisuje z tą kotwicą w stopie, to jest bardzo zbliżone do tego, co czytałam o ugruntowaniu. Ale mam pytanie do tych, którzy mają więcej doświadczenia z emocjami w medytacji: czy ta kotwica, która pomaga nie tonąć, nie sprawia jednocześnie, że emocja nie może naprawdę wybrzmieć? Czy nie ma tu jakiejś sprzeczności?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Wahadlarka_Z To jest dobre pytanie i myślę, że zależy od intencji. Jak trzymasz kotwicę, żeby uciec od emocji, to tak, blokujesz. Jak trzymasz ją po to, żeby nie zgubić siebie w emocji i móc ją przy sobie poczuć bez wypadnięcia z chwili, to inaczej. Ale te dwie intencje potrafią wyglądać identycznie z zewnątrz.


Odpowiedz
(@modest)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 302

@Czarownica I znowu wracamy do tego samego problemu co wcześniej, jak rozpoznać, która to intencja? Bo w środku często nie wiadomo, dopiero po fakcie można coś zobaczyć. A może nawet po fakcie też nie?


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Modest Moim zdaniem to jest właśnie ta część pracy, która nie ma skrótu. Przez długi czas naprawdę nie wiedziałam, czy trzymam kotwicę ze strachu, czy z mądrości. Zaczęłam to rozpoznawać dopiero kiedy zaczęłam prowadzić krótkie notatki po sesjach. Nie analizy, tylko jedno, dwa zdania o tym, jak się czułam zaraz po. I z czasem wzorce zaczęły być widoczne.


Odpowiedz
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Bylica, to pytanie o czas notatek jest właśnie moje! Ja próbowałam pisać od razu i po chwili i szczerze za każdym razem wychodziło co innego. Nie wiem, która wersja jest 'prawdziwsza'. Ale dziękuję, że w ogóle o tych notatkach piszesz, bo teraz czuję, że to coś, co naprawdę mogłoby mi pomóc z tymi emocjami, które mnie zalewają.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Smiertka Ja piszę zanim zrobię cokolwiek innego, nawet zanim się napiję wody. Ale to mój wybór, nie reguła. Chodziło mi o to, żeby złapać ten pierwszy impuls, zanim umysł zacznie to układać w ładną historię. Czy to jest lepsze? Nie wiem. Ale to, co potem czytam, potrafi mnie zaskoczyć.


Odpowiedz
(@damellaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 369

@Bylica A czy te notatki piszesz w sposób ustrukturyzowany, jakieś kolumny, co czułam, co myślałam, czy raczej strumień myśli bez formy? Bo mam wrażenie, że sama forma zapisu może wpływać na to, co wyciągasz z tej obserwacji.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Damellaa Strumień. Zdecydowanie. Jakbym próbowała wypełniać gotowe pola, to by mi się serce zamknęło od razu. Ale rozumiem, że komuś innemu może działać odwrotnie. Ty prowadzisz w jakiś konkretny sposób te swoje notatki?


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

O tych notatkach po sesjach to słyszę już drugi raz w tym wątku i teraz naprawdę czuję, że powinnam spróbować! Ale mam głupie pytanie, czy te notatki piszecie od razu po medytacji, jeszcze zanim zrobicie cokolwiek innego, czy może po chwili? Bo słyszałam, że zbyt szybkie przejście do myślenia może zamknąć to, co było otwarte.


Odpowiedz
Wpisy: 369
(@damellaa)
Połączone: 2 lata temu

Mam zeszyt z luźno wydzielonymi sekcjami, ale nie pilnuję ich rygorystycznie. Bardziej chodzi mi o to, żeby móc wracać i porównywać wpisy z różnych miesięcy. I właśnie dlatego zapytałam, bo zauważyłam, że jak piszę strumień, to wychodzi mi dużo żalu i smutku, a jak piszę bardziej punktowo, to jakby odfiltrowuję emocje. Nie wiem, która wersja jest bliżej prawdy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@modest)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 302

@Damellaa To jest coś, nad czym nigdy się nie zastanawiałem. Że forma zapisu może filtrować emocje. Ale jak o tym myślę, to ma sens. Jak piszesz w punktorach, to od razu musisz kategoryzować, a kategoryzowanie to już pewien dystans. Pytanie, czy ten dystans jest dobry czy zły w kontekście emocji z medytacji.


Odpowiedz
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

@Modest Ja myślę, że to zależy od etapu. Jak emocja jest świeża i jeszcze parzy, to dystans może ją uśpić zanim ją zrozumiesz. Ale jak piszesz po jakimś czasie, to może ten dystans pomaga zobaczyć coś, czego nie widziałaś w środku. Nie wiem, czy to prawda, ale tak to u mnie działa.


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@pustelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

wracajac do tego co pisalam wczesniej, bo nikt nie odpowiedzal na jedno moje pytanie, czy to ze wychodze rozbita to znaczy ze cos robie zle? bo mam wrazenie ze inni zawsze wychodzą spokojni i tylko ja placze


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 576

@Pustelka, myślę, że to przekonanie, że 'inni zawsze wychodzą spokojni', jest jednym z najbardziej mylących w całej medytacji. Rzadko kto się chwali tym, że wyszedł rozbity, więc nie mamy pełnego obrazu. Sama wychodziłam rozbita i przez długi czas myślałam, że coś robię nie tak. Okazało się, że akurat te sesje były dla mnie najważniejsze, choć wtedy tego nie wiedziałam.


Odpowiedz
(@andromedka92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 189

@Pustelka Chcę doprecyzować jedno: rozbita tuż po, to jedno. Rozbita kilka godzin później, to drugie. Jak ta rozbita czujesz się jeszcze wieczorem albo następnego dnia, to bym się zatrzymała i pomyślała, czy ta metoda jest dla ciebie dobra teraz. A jak po kilku godzinach jest jednak jakoś inaczej, to może to tylko chwilowe otwarcie.


Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Pustelka Powiem wprost: nie ma jednego wzorca. Medytacja to nie jest prysznic, po którym zawsze wychodzisz czysty i odświeżony. Czasem wychodzisz mokry i zmęczony. I to też może być właściwe. Ale to, co napisała Andromedka o czasie, jest ważne. Jak ta rozbita trwa dni, to warto się zastanowić.


Odpowiedz
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 358

@Czarownica Chcę zapytać, bo czytam ten wątek od dawna i cały czas mam to samo pytanie: skąd wiadomo, że emocje, które wychodzą podczas medytacji, to coś 'do przepracowania', a nie po prostu reakcja na to, że siedzimy w ciszy i mózg szuka sobie zajęcia? Czy jest jakiś sposób, żeby to rozróżnić?


Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Novaria Szczere pytanie i nie mam na nie pewnej odpowiedzi. Mam podejrzenie, że to rozróżnienie często jest niemożliwe w trakcie, a dopiero po pewnym czasie widać, czy ta emocja miała 'korzeń', czy faktycznie była tylko szumem. Ale czy ty sama masz jakieś przeczucie, gdy ci się coś pojawia? Coś, co odróżnia 'to jest coś' od 'to jest przypadkowe'?


Odpowiedz
Wpisy: 358
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Szczerze? Nie mam. Dlatego pytam. Mam wrażenie, że jak czytam o medytacji, to zakłada się, że praktykujący jakoś naturalnie wie, co jest ważne, a co nie. A ja tego nie wiem i czuję się z tym trochę zagubiona.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Novaria, ja też tego nie wiem! I też myślałam, że to tylko ja jestem taka zagubiona. Może to jest właśnie coś, co się wypracowuje z czasem? Bylica, a ty miałaś kiedyś taki etap, że w ogóle nie umiałaś rozróżnić, co jest ważne, a co nie?


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Smiertka Tak, długo. I szczerze powiem, że do dziś nie jestem pewna, czy umiem to dobrze robić. To co mi pomogło, to nie tyle nauka rozróżniania, co nauczenie się siedzenia z niewiedzą. Jak przestałam wymagać od siebie, żeby od razu wiedzieć, co jest ważne, to paradoksalnie zaczęłam więcej widzieć.


Odpowiedz
(@mlecznia66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 73

@Bylica To brzmi pięknie, ale jak to wygląda w praktyce? 'Siedzieć z niewiedzą' to dla mnie nadal abstrakcja. Czy to znaczy, że po prostu nie analizujesz? Bo ja po każdej sesji od razu próbuję zrozumieć, co się wydarzyło, i może właśnie to jest problem.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Mlecznia66 Mniej więcej tak. Nie analizuję od razu. Piszę notatki, ale bez pytania 'co to znaczy'. Samo 'co czułam, co się pojawiło'. Sens, jeśli w ogóle przychodzi, przychodzi sam, czasem po kilku dniach, czasem wcale. I to też jest odpowiedź.


Odpowiedz
Wpisy: 348
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Zastanawiam się, czy to co mówi Bylica o odkładaniu analizy nie jest właśnie kluczem do tego, co Novaria pytała o rozróżnianie. Jak nie próbujesz od razu klasyfikować emocji, to może po czasie naturalnie widać, które zostawiły ślad, a które po prostu minęły bez echa. Ale to wymaga cierpliwości, której mi często brakuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@modest)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 302

@Wahadlarka_Z A co jeśli coś zostawia ślad nie dlatego, że jest ważne, tylko dlatego, że jest nieprzyjemne i po prostu trudno to zapomnieć? Mam wrażenie, że mocne emocje zostają w pamięci niezależnie od tego, czy coś znaczą, czy nie. Jak to odróżnić od 'zostawiło ślad, bo było ważne'?


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@modest)
Połączone: 1 rok temu

Ale wracając do pytania Modesta, bo sam je zadałem i chcę je rozwinąć - ta kwestia czy ślad w pamięci po emocji to znak ważności czy po prostu siła bodźca, to mi się kręci w głowie od jakiegoś czasu. Bo przecież traumy zostawiają ogromny ślad, ale niekoniecznie dlatego, że 'mają nam coś do powiedzenia' w sensie duchowym. Może po prostu boli i tyle?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Modest I to jest według mnie jedno z najuczciwszych pytań w tym wątku. Nie mam gotowej odpowiedzi, ale mam obserwację - emocje, które podczas medytacji 'miały coś do powiedzenia', zwykle wracały w kółko, ale za każdym razem trochę inaczej. Te, które były tylko głośne, pojawiły się raz albo dwa i znikły. Czy to u ciebie też tak działa, czy raczej masz emocje, które wracają bez zmian?


Odpowiedz
(@modest)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 302

@Bylica Wracają bez zmian. I właśnie dlatego mam ten problem. Nie wiem, czy to znaczy, że są ważne i jeszcze nieuporządkowane, czy że po prostu mam silną tendencję do ruminacji i medytacja ją tylko nakręca.


Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Modest Ruminacja podczas medytacji to osobny temat i moim zdaniem nie wolno go mieszać z przeżywaniem emocji w ciszy. Ruminacja to powtarzające się myślenie o tej samej treści. Emocja, która wraca, to coś innego - to uczucie, nie narracja. Czy jak mówisz 'wraca bez zmian', to chodzi ci o myśl czy o samo uczucie w ciele?


Odpowiedz
(@modest)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 302

@Czarownica Dobra, to rozróżnienie mnie uderzyło. Chyba myśl. Albo myśl pociągająca uczucie. Bo jak tylko pojawia się konkretny obraz albo wspomnienie, to za nim idzie emocja, nie odwrotnie. Czy to zmienia coś w tym, jak na to patrzysz?


Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Modest Dla mnie zmienia wszystko. Jeśli emocja przychodzi za myślą, to ćwiczenie nie polega na 'przeżywaniu emocji', tylko na zauważeniu, że dałeś się wciągnąć w myśl. To jest zupełnie inna praca. I tu wracamy do sedna tego wątku, bo Rumianek79 pytała właśnie o to, co robić, kiedy emocje się pojawiają, a nie mówiono wprost o tym, że źródło może być w myśli, nie w samej emocji.


Odpowiedz
Wpisy: 358
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

A skąd w ogóle to rozróżnienie między myślą a emocją pochodzi? Bo w tej rozmowie traktujemy je jak dwie oddzielne rzeczy, ale ja szczerze mówiąc nie do końca potrafię je u siebie oddzielić podczas medytacji. Czy to jest coś, co się z czasem po prostu czuje, czy można się tego jakoś nauczyć?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@andromedka92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 189

@Novaria Podobnie miałam. To co pomogło, to skupienie na tym, czy coś czuję w ciele, czy w głowie. Myśl jest jakby w głowie, jest słowna albo obrazowa. Emocja ma zazwyczaj miejsce w ciele - ucisk w klatce piersiowej, napięcie w gardle, ciężar. Ale to nie jest natychmiastowe, uczyłam się tego przez dłuższy czas i wcale nie jestem pewna, że robię to dobrze.


Odpowiedz
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Andromedka92 O, to jest bardzo konkretne, dziękuję! Ja właśnie mam ten problem, że podczas medytacji czuję coś w gardle i od razu zaczynam analizować co to może znaczyć, zamiast po prostu zostać z tym odczuciem. Czy u ciebie też tak było, że ta analiza przychodziła automatycznie?


Odpowiedz
(@andromedka92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 189

@Smiertka U mnie nadal przychodzi automatycznie, po prostu teraz szybciej to zauważam. I wracam do ciała, zamiast iść za tą analizą. Ale nie ma tygodnia, żebym nie wpadła w myślenie w połowie sesji.


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@pustelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

ta rozmowa o ciele mi daje do myslenia bo ja jak sie rozbieram to chyba wlasnie nie zostaję w ciele, wylatuje glownie w glowe i zacznam sie zastanawiac co to znaczy ze plakalam albo co sie stalo. moze to jest moj problem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 576

@Pustelka, myślę, że właśnie to opisujesz bardzo trafnie. To wychodzenie w głowę zaraz po tym, jak pojawia się coś trudnego, to jest odruch. Nie błąd, tylko odruch. Mnie przez długi czas nikt nie powiedział, że można po prostu zostać z płaczem bez szukania natychmiast wyjaśnienia. Próbowałaś kiedyś nie pytać siebie 'dlaczego' w trakcie?


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@pustelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

nie, nigdy. szczerze to nawet nie wiem jak sie zatrzymac zanim sie zapytam dlaczego. to chyba za szybko sie dzieje zeby to zauwazyc


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

@Pustelka A co by się stało, gdybyś po prostu pozwoliła sobie płakać i nic z tym nie robiła? Tak czisto hipotetycznie, bez analizy, bez pytania. Czy masz poczucie, że to by się 'skończyło' samo, czy raczej że by cię to przytłoczyło?


Odpowiedz
(@pustelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 199

@Wahadlarka_Z szczerze to sie boję ze by mnie przytloczilo. ze nie bylabym w stanie przestac. tak myslę


Odpowiedz
(@mlecznia66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 73

@Pustelka Ja dokładnie tak samo myślałam i to mnie blokowało chyba ze dwa lata. Że jak zacznę płakać bez hamulca, to nie przestanę. I okazało się, że to nieprawda, ale to była wiedza, którą zdobyłam dopiero jak spróbowałam, bardzo powoli i w bezpiecznych warunkach. Masz kogoś, z kim możesz ćwiczyć w obecności? Nie mówię o terapeucie koniecznie, po prostu bliska osoba?


Odpowiedz
Wpisy: 2140
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

To co Mlecznia napisała o bezpiecznych warunkach jest ważne, i chcę to podkreślić bo mam wrażenie, że w rozmowach o medytacji i emocjach za rzadko mówi się o tym, że kontekst ma znaczenie. Sama sesja to jedno, ale czy jesteś bezpieczna przed i po - to drugie. Pustelka, jak wygląda twój czas po sesji, masz chwilę dla siebie czy od razu wracasz do obowiązków?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pustelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 199

@Bylica o matko, od razu wracam. jak medutuję to rano przed praca i potem lecę w wir. moze to jest problem bo nie mam czasu na to zeby sie pozbierac po?


Odpowiedz
(@damellaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 369

@Pustelka Dla mnie to by tłumaczyło tę rozbicie, o którym pisałaś wcześniej. Jak nie masz buforu po sesji, to emocje, które się pojawiły, nie mają gdzie pójść i zostają w ciele przez cały dzień. Niekoniecznie chodzi o to, że medytacja robi coś złego, tylko że warunki wokół niej nie dają przestrzeni na zakończenie tego, co zaczęła.


Odpowiedz
Wpisy: 358
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest coś, czego nigdzie nie czytałam w żadnym poradniku - że czas po medytacji też jest częścią praktyki. Zawsze piszą co robić w trakcie, co robić przed, ale co do czasu po, to cisza. Może dlatego tyle osób ma ten problem, który opisuje Pustelka?


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

To co Novaria mówi o czasie po medytacji to nie jest kwestia poradnikowa, to jest kwestia zdrowego rozsądku, który gdzieś po drodze zaginął. Poradniki piszą ludzie, którzy zakładają, że masz wolny poranek i herbatę. A ty masz autobus za dwadzieścia minut.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: