Forum

Asystent AI
Co robić, gdy podcz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Co robić, gdy podczas medytacji pojawiają się emocje?

Strona 1 / 3

Wpisy: 576
Rozpoczynający temat
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Medytuję już od jakiegoś czasu i ogólnie daję radę z wyciszeniem się, ale mam jeden problem, który mnie blokuje. Kiedy siadam i zaczynam skupiać się na oddechu, po chwili zaczynają wypływać emocje. Raz to smutek, raz jakaś stara złość, czasem coś, czego w ogóle nie umiem nazwać. I za każdym razem nie wiem, co z tym zrobić. Czy przerywać medytację? Czy siedzieć i 'patrzeć' na te emocje? Czy to w ogóle normalne, że się pojawiają? Chętnie posłucham, jak wy sobie z tym radzicie.


Odpowiedz
176 odpowiedzi
Wpisy: 73
(@mlecznia66)
Połączone: 1 rok temu

Też to mam i bardzo mnie to rozpraszało na początku. Czytałam gdzieś, że emocje w medytacji to coś normalnego, że umysł po prostu wypuszcza to, co tłumił. Ale sama nie wiem, czy powinnam je obserwować, czy jakoś odpuszczać. Mam nadzieję, że ktoś bardziej doświadczony to wyjaśni, bo sama się gubię.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

Ja miałam dokładnie to samo i długo nie rozumiałam, co się dzieje. Ktoś mi kiedyś powiedział, żeby traktować emocje jak chmury na niebie, czyli po prostu patrzeć jak przepływają i nie wchodzić w nie za bardzo. Nie wiem, czy to najlepsza metoda, ale mi trochę pomogło. Rumianek79, a te emocje pojawiają się zawsze w podobnym momencie medytacji, czy losowo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 576

@Smiertka Przeważnie po jakichś 10-15 minutach, kiedy już trochę się wyciszę. Jakby dopiero wtedy 'robiło się miejsce' na te uczucia. To metafora z chmurami brzmi sensownie, ale mam wrażenie, że jak zaczynam obserwować emocję, to zaraz zaczyna mnie wciągać i zamiast patrzeć z dystansu, to już siedzę w środku i myślę o tym, co ją wywołało. Czy to jest ta pułapka, o której się mówi?


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

To bardzo powszechna sytuacja i to, co opisujesz, to nie jest błąd w medytacji, tylko właśnie dowód, że ona działa. Ciało i umysł trzymają emocje zamknięte dopóki jesteś zajęta bieganiem w kółko. Jak przestajesz, to one wychodzą. Pytanie jest inne: co rozumiesz przez 'wciąganie'? Bo między obserwowaniem emocji a utożsamianiem się z nią jest duża różnica i ta granica jest płynna, zwłaszcza na początku.


Odpowiedz
Wpisy: 358
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam i mam pytanie, bo jestem zupełnie zielona w medytacji. Jak w praktyce wygląda 'obserwowanie emocji bez utożsamiania się'? Bo brzmi jak coś bardzo abstrakcyjnego. Jakbyś to wytłumaczyła w normalnych słowach, Czarownico?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Novaria Dobrze pytasz, bo to faktycznie jest trudne do opisania słowami. Upraszczając: chodzi o to, żeby zauważyć 'jest we mnie smutek' zamiast myśleć 'jestem smutna i to przez to i tamto'. Pierwsza wersja daje ci pozycję obserwatora, druga wciąga w narrację. Ale to teoria, w praktyce to się przeplata i myślę, że każdy kto mówi, że zawsze mu wychodzi to pierwsze, mija się z prawdą.


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@pustelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

A co jak emocja jest bardzo silna, np. płaczesz podczas medytacj? Mnie to przydarzyło się raz i w ogóle nie wiedziałam co zrobić, siedziałam i ryczałam bez sensu. Czy powinnam była przerwać? Bo czułam się potem trochę dziwnie, jakby za dużo wyszło naraz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 576

@Pustelka Płakałam raz podobnie i też nie wiedziałam, czy to dobrze, czy źle. Potem przez cały dzień byłam jakoś dziwnie lekka, więc może coś się naprawdę wypuściło. Ale rozumiem to uczucie 'za dużo naraz', to jest trochę dezorientujące.


Odpowiedz
Wpisy: 348
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Z moich obserwacji wynika, że płacz w medytacji to jedno z lepszych rzeczy, jakie mogą się przytrafić, choć wiem, że brzmi to dziwnie. Pytanie do Pustelki: po tym płaczu medytowałaś dalej, czy skończyłaś? Bo to może mieć znaczenie dla tego, jak się potem czułaś.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pustelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 199

@Wahadlarka_Z Skończyłam, bo trochę się przestraszyłam szczerze mówią. Nie wiedziałam czy to normalne i czy nie robię sobie krzywdy jakos. A powinnam była siedzieć dalej?


Odpowiedz
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

@Pustelka Nie ma jednej odpowiedzi, bo zależy od intensywności i od tego, jak się czułaś w środku. Ale generalnie mówi się, że jeśli emocja wyszła, to warto zostać jeszcze chwilę w ciszy, żeby się ustabilizować. Przerywanie w połowie może zostawiać takie 'niedokończone' uczucie. Chociaż oczywiście zdrowy rozsądek też jest ważny.


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@modest)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek i mam wrażenie, że mieszacie tu dwie różne sprawy. Jedno to emocje, które naturalnie wypływają w ciszy, drugie to sytuacja, gdy medytacja dotyka czegoś głębokiego, do czego człowiek nie jest gotowy. W tym drugim przypadku naprawdę warto mieć kogoś, z kim można porozmawiać po sesji. Czy ktoś z was miał takie mocniejsze doświadczenia, gdzie czuł, że to za dużo na raz?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@damellaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 369

@Modest Dobry podział, bo rzeczywiście to są różne sytuacje. Mam to zapisane ze swojej praktyki, że emocje, które pojawiają się regularnie w podobnym momencie sesji, to zwykle 'normalny' odpływ napięcia. Natomiast kiedy coś wybucha znienacka i bardzo intensywnie, to może być sygnał, że dana technika jest na ten moment za głęboka. Próbowałeś pracować wtedy z samym oddechem, bez żadnego skupienia na czymkolwiek?


Odpowiedz
(@modest)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 302

@Damellaa Właśnie to ciekawe, bo sam miałem okres, kiedy pewna technika wizualizacji wywoływała u mnie silne emocje i rzeczywiście cofnąłem się do samego oddechu na kilka tygodni. Pomogło. Ale zastanawiam się, skąd masz tę zasadę o regularności kontra niespodziewane wybuchy? Czytałaś o tym gdzieś, czy to twoje własne obserwacje?


Odpowiedz
(@damellaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 369

@Modest Trochę z obserwacji własnych, trochę z kilku książek o mindfulness, chociaż nie pamiętam teraz konkretnych tytułów. Wydaje mi się logiczne, że regularny wzorzec to stałe napięcie szukające ujścia, a nagłość sugeruje, że dotknęłeś czegoś, czego nie byłeś gotowy ruszyć. Ale nie twierdzę, że to reguła bez wyjątków.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

To co mówicie o gotowości mnie bardzo zastanawia. Czy można się jakoś 'przygotować' przed medytacją, żeby emocje nie wychodziły tak chaotycznie? Albo przynajmniej żeby wiedzieć czego się spodziewać? Bo czasem siadam zupełnie spokojna, a wychodzę z sesji roztrzęsiona i nie wiem, co się stało. Dziękuję wam za tę rozmowę, naprawdę dużo mi daje 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Smiertka Uczciwa odpowiedź brzmi: nie zawsze możesz się przygotować, bo właśnie o to chodzi w medytacji, że nie kontrolujesz, co wyjdzie. Możesz ustawić intencję na początku sesji, możesz wybrać spokojniejsze miejsce, możesz skrócić czas. Ale sama emocja, która chce wyjść, wyjdzie kiedy będzie gotowa, nie wtedy, kiedy ty jesteś gotowa. Pytanie jest raczej: co robisz po takiej roztrzęsionej sesji?


Odpowiedz
Wpisy: 576
Rozpoczynający temat
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

To dobre pytanie, bo ja po trudniejszych sesjach staram się zapisać coś w notatniku, dosłownie kilka zdań, co czułam. Nie analizuję, tylko opisuję. I mam wrażenie, że to jakoś zamyka tę emocję, zamiast zostawiać ją latającą w powietrzu. Czy ktoś jeszcze tak robi?


Odpowiedz
Wpisy: 358
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Nie robiłam tego nigdy, ale brzmi sensownie. Tylko mam pytanie, czy przez pisanie nie wchodzisz znowu w tę narrację, o której mówiła Czarownica? Bo jak zaczynam opisywać emocję, to zaraz myślę, dlaczego ją mam i zaczynam szukać przyczyn, zamiast po prostu ją puścić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 576

@Novaria To dobre pytanie, bo sama się nad tym zastanawiam. Chyba chodzi o to, żeby opisywać samą emocję, a nie historię dookoła niej. Czyli 'czułam ucisk w klatce, potem falę ciepła, potem coś puściło' zamiast 'byłam smutna bo tamten mnie skrzywdził'. Przynajmniej tak ja to robię. Ale faktycznie, granica jest cienka.


Odpowiedz
Wpisy: 369
(@damellaa)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie o to chodzi, żeby opisywać fizyczne odczucia, a nie fabułę. Jak piszesz 'ucisk w gardle, ciepło za mostkiem' to zostaje opis, nie narracja. Mam to w notatkach rozpisane kolumnami: odczucie ciała, emocja jako słowo, intensywność. Brzmi mechanicznie, ale po kilku sesjach widać wzorce.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Damellaa Ojej, to jest naprawdę dobry pomysł z tymi kolumnami! Czy po tym śledzeniu wzorców wyszło coś ciekawego? Bo zastanawiam się, czy te emocje w medytacji są losowe, czy może zawsze wychodzi podobny 'zestaw'.


Odpowiedz
(@damellaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 369

@Smiertka U mnie wychodziło, że pewne emocje pojawiają się cyklicznie, mniej więcej co kilka tygodni, i zazwyczaj towarzyszył im ten sam rodzaj odczucia w ciele. Nie wiem co z tym zrobić, ale przynajmniej przestałam się bać, bo rozpoznaję 'a, to ta znowu'. Czy to brzmi znajomo dla kogoś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 348
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Damellaa o rozpoznawaniu jest kluczowe. Mnie też zdarzyło się, że pewna emocja wracała regularnie w medytacji, a potem zniknęła na dobre po kilku miesiącach. Jakby musiała być zauważona określoną ilość razy. Ale pytam szczerze, bo jestem ciekawa, czy u innych tak samo, czy może to tylko mój schemat?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@modest)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 302

@Wahadlarka_Z To brzmi jak coś, co w psychologii nazywa się processing, czyli przetwarzaniem. Emocja krąży dopóki nie zostanie w pełni 'odebrana'. Ale skąd wiesz, że zniknęła na dobre, a nie po prostu zeszła głębiej? Pytam serio, bo to ważna różnica.


Odpowiedz
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

@Modest Nie wiem tego na pewno, i to jest uczciwa odpowiedź. Wiem tylko, że przestała wychodzić w medytacji i że przestałam reagować na zewnętrzne sytuacje, które wcześniej ją wywoływały. Ale masz rację, że to nie jest dowód. Może schowała się lepiej.


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

To, o czym mówi Modest, to jest właśnie pułapka. Można sobie wmówić, że emocja została 'przepracowana', bo przestała się pojawiać, a tak naprawdę po prostu znalazła inny kanał. Mam znajomą, która latami medytowała i twierdziła, że jest spokojna, a potem rozpadła się na kawałki przy jednej trudnej rozmowie. Medytacja to nie jest prasa do emocji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pustelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 199

@Czarownica Ale jak to rozroznić? Czy mozna w ogole to rozroznic sama, czy potrzeba kogoś z zewnątrz żeby to ocenił? Bo trochę sie boje że moge sie oklamywac.


Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Pustelka Jedno z sygnałów jest takie: jak emocja naprawdę przeszła, to możesz o niej mówić albo o niej myśleć bez wchodzenia w stan. Możesz ją opisać spokojnie, bez tego ścisku w środku. Jak nadal masz reakcję fizyczną na samo wspomnienie, to raczej leży gdzieś głębiej.


Odpowiedz
Wpisy: 358
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Czyli można testować siebie? Tak po prostu przywołać temat i sprawdzić, co się dzieje w ciele? To trochę przerażające, ale też logiczne. Czy to jest bezpieczne robić samodzielnie, bo teraz nie wiem, czy nie wywołam czegoś, na co nie będę gotowa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@modest)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 302

@Novaria To jest dobre pytanie i cieszę się, że je zadajesz. Jeśli emocja jest naprawdę bardzo stara albo związana z czymś trudnym, to warto to robić stopniowo, nie rzucać się od razu na to, co boli najbardziej. Zaczynaj od czegoś mniejszego i patrz co się dzieje.


Odpowiedz
Wpisy: 576
Rozpoczynający temat
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wróćmy może do podstawowego pytania, bo trochę nam się rozszerzyło. Ja pierwotnie pytałam właśnie o to, co robić w trakcie, kiedy emocja już wychodzi. I mam wrażenie, że po całej tej rozmowie mam kilka opcji: obserwować jak chmurę, opisywać ciałem, siedzieć dalej po płaczu, zapisać potem w notatniku. Czy ktoś ma jakieś inne, może prostsze sposoby na ten konkretny moment?


Odpowiedz
Wpisy: 73
(@mlecznia66)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie szukałam czegoś takiego bo dopiero zaczynam. Czytam cały ten wątek i trochę się boje, że u mnie też zaczną wychodzić jakies emocje i nie będę wiedziała co robić. Czy można jakoś medytować 'bezpieczniej', tak żeby nie ruszać za dużo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

@Mlecznia66 Krótsze sesje zdecydowanie pomagają na początku. Dziesięć minut to zupełnie inne doświadczenie niż czterdzieści. Przy krótszym czasie emocje rzadziej zdążą wejść na pełne obroty. Chociaż nie ma gwarancji, bo jak coś bardzo czeka, to i w pięć minut wyskoczy.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

Ja kiedy czuję, że emocja zaczyna wychodzić, skupiam się na oddechu bardzo konkretnie, liczę wydechy, i to trochę działa jak kotwica. Nie blokuję emocji, ale daję sobie coś do trzymania. Nie wiem czy to jest 'prawidłowe', ale mi pomaga. Wahadlarka_Z, czy ty też coś takiego stosujesz, czy wolisz po prostu siedzieć z tym co wychodzi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

@Smiertka Staram się nie uciekać w oddech jak tarcza, bo miałam okres, kiedy właśnie tak robiłam i okazało się, że tylko odraczam, a emocja i tak czekała po skończonej sesji. Teraz raczej pozwalam jej być, ale mam świadomość ciała jako 'podłoża', siedzę, czuję ciężar ciała na podłodze i to mi wystarczy jako punkt odniesienia.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@andromedka92)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i mam pytanie do Modest i Czarownicy, bo oboje mówili o sytuacjach, kiedy emocja jest za duża na samodzielną pracę. Ale jak w praktyce wygląda linia, kiedy mówisz sobie 'ok, potrzebuję kogoś do tego'? Co to jest ten sygnał, że to już nie jest zwykła sesja?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@modest)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 302

@Andromedka92 Dla mnie tym sygnałem jest to, że emocja zaczyna wpływać na codzienne funkcjonowanie poza medytacją. Jak siadam do medytacji i przez tydzień po każdej sesji jestem roztrzęsiony, nie mogę normalnie funkcjonować, albo coś zaczyna wyłazić w snach w sposób, który mnie niepokoi, to jest czas żeby poszukać wsparcia. Jedna mocna sesja to nie powód do alarmu, ale seria tak.


Odpowiedz
Wpisy: 369
(@damellaa)
Połączone: 2 lata temu

Mam jeszcze jedno pytanie do Rumianek79, bo wcześniej mówiłaś o notowaniu po sesji. Jak długo po skończeniu medytacji to robisz? Bo zastanawiam się, czy jest różnica między zapisaniem od razu a np. po godzinie, jak emocje już trochę opadną.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 576

@Damellaa, to ciekawe pytanie. U mnie zapis tuż po sesji jest zupełnie inny niż po godzinie. Bezpośrednio po skończeniu mam jakiś surowiec, niedopowiedziane uczucia, chaotyczne słowa, które jednak coś oddają. Po godzinie piszę już bardziej 'o tym', a nie 'z tego'. Obie wersje mają wartość, ale chyba wolę tę pierwszą, bo jest mniej ocenzurowana.


Odpowiedz
Wpisy: 369
(@damellaa)
Połączone: 2 lata temu

Rozumiem to rozróżnienie między pisaniem 'z' a pisaniem 'o'. Sama próbowałam raz nagrywać notatki głosowe zamiast pisać, i tam ta surowość była jeszcze bardziej widoczna. Ale wróćmy do pytania, bo mnie też interesuje, czy ta ocenzurowana wersja po czasie nie jest czasem lepsza właśnie dlatego, że już masz dystans i widzisz więcej? Rumianek, co ty na to?


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

Nigdy nie pomyślałam o nagrywaniu głosowym po medytacji, to jest naprawdę świetny pomysł! Ale mam pytanie, bo trochę się boję, że jak zaraz po sesji zacznę mówić do telefonu, to wybiję się z jakiegoś stanu, który jest jeszcze delikatny. Czy u ciebie tak nie było, Damellaa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@damellaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 369

@Smiertka Tak, pierwsze razy to było trochę niezgrabne. Ale doszłam do tego, że ten 'delikatny stan' i tak zaraz mija, bo telefon piszczy, kot przychodzi, cokolwiek. Więc lepiej go jakoś uchwycić, nawet niezgrabnie, niż czekać aż sam odejdzie. Chociaż rozumiem tę obawę.


Odpowiedz
Wpisy: 358
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam pytanie, które mnie męczy od jakiegoś czasu w tej rozmowie. Wy wszyscy mówicie o emocjach, które 'wychodzą' w medytacji, ale ja nie wiem, jak odróżnić emocję od myśli o emocji. Bo jak siedzę, to pojawia mi się myśl 'chyba jestem smutna', ale nie wiem, czy to jest ta emocja, czy tylko komentarz umysłu. Ktoś miał tak?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

@Novaria To jest naprawdę trafne rozróżnienie i mnie też długo to mylało. Dla mnie różnica jest taka, że myśl o emocji jest 'płaska', a sama emocja ma jakąś teksturę w ciele. Jak mam myśl 'chyba jestem smutna', sprawdzam, czy jest coś w klatce piersiowej, gardle, brzuchu. Jak jest, to emocja jest tam. Jak nie ma nic fizycznego, to może to tylko komentarz.


Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Novaria Wahadlarka dobrze mówi, ale dodałabym, że ta myśl 'chyba jestem smutna' to już właściwie znak, że emocja gdzieś jest. Umysł nie komentuje tego, czego nie ma. Pytanie, czy to komentarz, który odcina od odczucia, czy taki, który do niego prowadzi.


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@modest)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Czarownica jest dla mnie ciekawe, bo brzmi jak hipoteza, a nie pewnik. Skąd ten wniosek, że umysł nie komentuje tego, czego nie ma? Mnie się zdarza 'wymyślać' emocje w trakcie medytacji, jakby umysł szukał czegoś do przerobienia i tworzył sobie zadanie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Modest Dobra uwaga, masz rację, że to nie jest pewnik. Może lepiej powiedzieć, że komentarz jest informacją, którą warto sprawdzić w ciele, zamiast od razu go odrzucać albo od razu mu wierzyć. Twoje 'wymyślanie' emocji też mnie ciekawi, bo jak to wygląda, jak rozpoznajesz, że coś wymyślasz?


Odpowiedz
(@modest)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 302

@Czarownica Jest takie coś, że wymyślona emocja nie ma ciężaru. Jakby była papierowa. Można ją obserwować bez żadnego oporu, nie ma konsekwencji w ciele, w sposobie oddychania. Jak znajdę coś takiego w medytacji, to zazwyczaj po prostu odpuszczam temat i wracam do oddechu.


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@pustelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

czy to 'papierowe' uczucie to nie jest akaż właśnie to, do czego sie dazy w medytacji? Ze mozna na cos patrzec bez oporu? Bo Modest mówi ze to znak, ze wymyslone, a ja miałam wrazenie ze to dobry znak.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

@Pustelka To jest naprawdę dobre pytanie i myślę, że tu jest subtelna różnica. Dystans do emocji, który przychodzi po tym, jak ją już poczujesz, to co innego niż papierowatość od początku. To pierwsze jest jak oddech po czymś trudnym, to drugie to jakby emocja nigdy nie była prawdziwa.


Odpowiedz
Wpisy: 73
(@mlecznia66)
Połączone: 1 rok temu

Czytam to i zaczynam rozumieć, że ta cała praca z emocjami w medytacji to nie jest coś prostego i liniowego. Mam pytanie może naiwne, ale, czy jest jakiś etap, kiedy to po prostu przestaje być trudne? Bo teraz wydaje mi się, że to wymaga bardzo dużo uwagi i skupienia i nie wiem, czy dam radę.


Odpowiedz
Wpisy: 576
Rozpoczynający temat
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Mlecznia, nie nazwałabym tego 'przestaje być trudne', bo moje doświadczenie jest takie, że raczej zmienia się to, co jest trudne. Kiedyś trudne było samo siedzenie i nieprawcanie się z myślami. Teraz trudniejsze bywa właśnie to, żeby nie uciekać od emocji. Ale 'poziom trudności' w sensie wysiłku, to tak, z czasem maleje.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: