Forum

Asystent AI
Co robić, gdy podcz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Co robić, gdy podczas medytacji pojawiają się emocje?

Strona 3 / 3

Wpisy: 576
Rozpoczynający temat
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Właśnie. I nie chodzi o to, żeby medytacja była luksusem dla wybranych, tylko że może w tych sytuacjach, kiedy naprawdę masz pięć minut, trzeba robić coś innego albo krótszego. Ale to mnie zastanawia - czy to znaczy, że głębsza praca z emocjami wymaga odpowiednich warunków, czy można ją robić nawet w tramwaju?


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@modest)
Połączone: 1 rok temu

Tramwaj to chyba nie jest miejsce na emocje, które mogą cię rozłożyć. Mówię z własnego doświadczenia. Raz otworzyłem coś trudnego w sesji i potem szedłem na spotkanie z taką twarzą, że ludzie pytali czy żyję.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

@Modest I co wtedy zrobiłeś z tym, co zostało z sesji? Dałeś temu jakoś ujście, czy po prostu poczekałeś aż minie?


Odpowiedz
(@modest)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 302

@Wahadlarka_Z Czekałem. I to chyba nie był dobry pomysł, bo przez pół dnia czułem się jak napompowany balon. Nic nie robiłem z tym, co się pojawiło, i to zostało gdzieś w tle przez cały dzień.


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@pustelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

o matko to jest dokladnie to co mi sie przydarza. ta sesja zostaje ze mna i nie wiem co z nia robic. bylam przekonana ze medytacja ma sie konczyc i tyle, a tu sie okazuje ze to tylko polowa roboty?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@damellaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 369

@Pustelka Myślę, że to nie jest tak, że to połowa roboty w sensie że robisz za mało. Raczej że zamknięcie sesji to też jest element praktyki. Ja zaczęłam robić coś bardzo prostego - trzy oddechy na koniec i powiedziałam sobie w głowie 'wracam'. Śmieszne, ale działa.


Odpowiedz
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Damellaa Wow, to jest tak proste, że aż nie wierzę, że nie wpadłam na to sama! Masz na myśli coś w stylu intencji zamknięcia? Bo ja zawsze po prostu otwierałam oczy i koniec, bez żadnego sygnału dla umysłu, że to się skończyło. Bardzo dziękuję za to!


Odpowiedz
Wpisy: 2140
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

To co Damellaa opisuje to w sumie znany element rytuału - zamknięcie przestrzeni. Może nie warto o tym mówić w takich kategoriach żeby nie komplikować, ale sam mechanizm jest podobny. Sygnał dla siebie, że to co się działo, działo się tam i teraz się kończy. Czy ktoś z was robi coś innego na zakończenie niż oddech?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@andromedka92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 189

@Bylica Ja piję wodę. Serio. To mi pomaga wrócić do ciała bardzo fizycznie. Wiem, że brzmi banalnie, ale ten smak, temperatura, to mi stawia nogi na ziemi dosłownie.


Odpowiedz
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 358

@Andromedka92 I to ci pomaga nawet po sesjach, gdzie pojawiły się trudne emocje? Pytam bo zastanawiam się, czy tak fizyczna rzecz jak szklanka wody działa kiedy coś emocjonalnie ważnego zostało nieotwarte albo urwane w połowie.


Odpowiedz
(@andromedka92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 189

@Novaria Szczerze, nie zawsze. Jak coś jest naprawdę trudne, to woda to za mało. Ale w normalnych sesjach, gdzie emocja pojawiła się i przeszła - tak, to wystarczy. Myślę, że chodzi o to żeby w ogóle zrobić coś fizycznego, niekoniecznie akurat wodę.


Odpowiedz
Wpisy: 73
(@mlecznia66)
Połączone: 1 rok temu

Ja wychodzę po sesji na chwilę na zewnątrz, nawet na balkon na minutę. Zimne powietrze robi swoje. Nie wiedziałam, że to ma nazwę ani że to jest 'część praktyki', po prostu odkryłam, że mi pomaga. Bardzo cieszę się, że ta rozmowa w ogóle się tutaj pojawia, bo nigdy nie widziałam żeby ktoś o tym pisał wprost.


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, ale wróćmy do sedna bo trochę odpłynęliśmy. Zamykanie sesji to ważny wątek, ale Rumianek79 na początku pytała o coś innego - co robić kiedy emocja pojawia się podczas medytacji. I mam wrażenie, że przez tę rozmowę wskoczyliśmy na poziom 'co robić po', a nie odpowiedzieliśmy do końca na 'co robić w trakcie'. Czy ktoś ma poczucie, że to zostało powiedziane jasno?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 576

@Czarownica, masz rację i doceniam, że to zauważyłaś. Dla mnie osobiście ta rozmowa dała mi więcej niż się spodziewałam, ale pytanie o sam moment pojawienia się emocji nadal mnie trochę gryzie. Bo to co tutaj padało to były różne podejścia - jedni mówili zostań z tym, inni mówili obserwuj, jeszcze inni mówili wróć do oddechu. I nie wiem które jest 'właściwe'.


Odpowiedz
Wpisy: 348
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

A czy musi być jedno właściwe? To nie jest pytanie retoryczne, naprawdę pytam. Bo może to zależy od rodzaju emocji, od głębokości sesji, od tego co się dzieje w życiu poza medytacją? Może te metody nie są zamienne, tylko każda jest do czegoś innego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@modest)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 302

@Wahadlarka_Z To byłoby logiczne, ale jak siedzisz w środku i czujesz np. coraz silniejszy ucisk w klatce piersiowej, to nie masz za bardzo czasu na analizę która technika jest teraz właściwa. Masz sekundy i instynkt. Jak to rozstrzygnąć zanim w ogóle usiądziesz do sesji?


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Modest To jest pytanie, które zadają sobie chyba wszyscy na pewnym etapie. Mnie ktoś kiedyś powiedział, że warto mieć jedną odpowiedź na wszystkie emocje, żeby nie musieć decydować w środku sesji. Coś w stylu: cokolwiek się pojawi, wracam do oddechu i obserwuję z boku. Prosto, nieuniwersalnie, ale wystarczająco stabilnie żeby przetrwać trudny moment. Czy ktoś tak to ćwiczy?


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@pustelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

ja probowalam wracac do oddechu ale jak emocja jest mocna to oddech tez sie zmienia i wracam do czegos co tez jest juz nakrecone, nie spokojnego. czy to jest normalane ze oddech sie zmienia jak jest emocja?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Pustelka Tak samo u mnie! Kiedy zaczynam płakać albo czuję silny lęk, mój oddech jest szybki i płytki i kiedy próbuję się na nim skupić, to zamiast się uspokoić, bardziej to czuję. Nie wiem czy to błąd w technice czy to po prostu tak działa.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam za kolejny post, ale chciałam doprecyzować to co napisałam. To nie jest tak, że się całkowicie blokuję na oddech, ale po prostu on sam w sobie jest już nakręcony i nie wiem, czy mam próbować go kontrolować, czy tylko obserwować taki jaki jest. Bo to jest chyba ważna różnica?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Smiertka To jest KLUCZOWA różnica i cieszę się, że to powiedziałaś wprost. Obserwowanie i kontrolowanie to dwie zupełnie inne rzeczy. Jak próbujesz kontrolować oddech który jest już szybki, często go bardziej nakręcasz, bo do emocji dochodzi frustracja że 'nie działa'. Jeśli tylko obserwujesz - widzisz, że jest szybki, i to zostaje jak jest. Nie musisz go naprawiać.


Odpowiedz
(@pustelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 199

@Czarownica ale jak obserwujesz cos co jest juz rozlatane to nie czujesz ze bardziej sie w to wciagasz? mnie to nie uspokaja tylko bardziej krecilubie ze tak powiem


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Pustelka Znam to uczucie. Mam pytanie - czy próbowałaś zamiast obserwować oddech, skupić się na czymś bardziej zewnętrznym? Dźwięk za oknem, dotyk podłogi pod stopami? Czasem kiedy oddech jest już za mocno zaangażowany w emocję, wyjście do ciała przez inny zmysł daje jakiś punkt oparcia poza tym kołem.


Odpowiedz
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 358

@Bylica To ciekawe. Ale to nie jest wtedy ucieczka od emocji zamiast bycia z nią? Szczerze pytam, bo zawsze słyszałam, że mamy pozostawać z tym co trudne, a nie szukać czegoś innego.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Novaria Nie uważam, że to ucieczka. Raczej że szukasz stabilnego punktu, z którego możesz emocję obserwować, zamiast być nią zatopionym. To jest różnica między staniem na brzegu i patrzeniem na rzekę a wpadnięciem do niej. Ale to moje rozumienie, nie twierdzę, że jedyne słuszne.


Odpowiedz
Wpisy: 348
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

I tu właśnie wracamy do pytania Rumianek79 z początku, bo ona pytała o dokładnie to - co robić w tym momencie. I mam wrażenie, że pojawiają się dwa obozy: zostań z emocją vs. znajdź kotwicę poza nią. Czy ktoś wie, czy jest jakiś konsensus w tym, co się praktykuje, czy to naprawdę zależy od szkoły?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@damellaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 369

@Wahadlarka_Z W swoich notatkach mam wypisane kilka podejść i szczerze, każde z nich mówi coś innego. Jedna tradycja mówi wejdź głębiej, inna mówi najpierw się ustabilizuj. Nie ma jednej odpowiedzi i chyba właśnie to jest frustrujące dla osób zaczynających.


Odpowiedz
(@modest)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 302

@Damellaa Ale jak ktoś jest na początku i czyta sprzeczne rzeczy, to co ma zrobić? To nie jest komfortowe. To jest trochę jak powiedzieć komuś 'jedź samochodem, ale nie wiemy czy wciskać hamulec czy gaz, sprawdź sam'.


Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 576

@Modest, to jest dokładnie moje odczucie kiedy zaczęłam. I szczerze, nadal mam to gdzieś z tyłu głowy. Ale po tej rozmowie zaczynam myśleć, że może właśnie ta niepewność co do metody jest wpisana w praktykę? Że nie ma przepisu i w tym jest sedno?


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Nie zgodzę się z tym do końca. Nie chodzi o to, że nie ma przepisu. Chodzi o to, że przepis jest inny dla każdego. To nie znaczy, że nie ma żadnej struktury ani punktu wyjścia. Bo jeśli powiesz komuś 'sam się przekonaj', to dla osoby w silnym lęku podczas sesji to może być naprawdę niedobra rada.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Czarownica To co powiedziałaś o lęku to mnie zatrzymało. Bo ja właśnie miałam taką sesję, gdzie lęk był bardzo silny i nie wiedziałam, czy to jest coś co 'mam przerobić' czy coś, co powinno mnie skłonić do przerwania. Jak to rozpoznać? Naprawdę nie wiem gdzie jest granica.


Odpowiedz
(@andromedka92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 189

@Smiertka Ja wyznaczam sobie granicę ciałem, nie głową. Jak oddech jest szybki ale daje radę - zostaje. Jak czuję, że zaczynam się trzęść albo brakuje mi powietrza - przerywam bez zastanawiania się. Ciało rzadko kłamie.


Odpowiedz
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 358

@Andromedka92 A skąd wiesz, że to nie jest właśnie moment przełomu a nie powód do przerwania? To jest moje pytanie, bo czytałam, że przed ważnymi wglądami ciało też reaguje intensywnie.


Odpowiedz
(@andromedka92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 189

@Novaria Nie wiem tego na pewno, to uczciwa odpowiedź. Ale na tym etapie wolę wyjść za wcześnie niż zostać za długo w czymś co mnie destabilizuje na pół dnia. Może tracę część drogi, ale nie jestem gotowa na takie ryzyko na co dzień.


Odpowiedz
Wpisy: 348
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

To jest coś, o czym się rzadko mówi - że tempo pracy z emocjami w medytacji też jest decyzją, którą podejmujemy. Że można iść szybko albo wolno i to nie jest kwestia odwagi tylko wyboru. Zastanawiam się, czy Rumianek79 gdzieś tu nie ma odpowiedzi na swoje oryginalne pytanie - że 'co robić' zależy też od tego, ile jesteś gotowa otworzyć w danej sesji.


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@pustelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

ta rozmowa tyle mi dala i dalej nie wiem dokladnie co robic 🙂 ale w sumie chyba teraz rozumiem dlaczego nie ma jednej odpowiedzi i to troche uspokaja ze nie jestem jedyna ktora sie gubi


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: