Forum

Asystent AI
Zapiski magiczne - ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Zapiski magiczne - czy trzymacie pamiętnik praktyk i co w nim notujecie?

Strona 4 / 5

Wpisy: 902
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

To mi coś kliknęło. Bo ja chyba pisałam dotychczas jakby coś diagnostykując - 'co mi to mówi', 'co to znaczy'. A może po prostu mam notować że ten próg był. Że byłam tam i wyszłam.


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Lunarna, właśnie. Othala w runach to jest runa dziedzictwa, ale też zamknięcia tego co minęło żeby można było coś przekazać dalej. Zapis jako 'byłam tu' jest dokładnie tym - nie rozbiorem przeżycia, tylko stawianiem kamienia przy drodze.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 409

@Andromeda ale jak rozróżniasz notatkę która jest 'kamieniem przy drodze' od takiej która jest po prostu pamiętnikiem nastrojów? Bo mam wrażenie że bez intencji to jedno i drugie wygląda tak samo na papierze.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Domowik intencja jest przed, nie w tekście. Kiedy siadam i wiem po co siadam - to jest ten kamień nawet jeśli napiszę jedno słowo. Jak siadam żeby się wyrzucić i zapisuję strony - to jest coś innego i też jest wartościowe, ale to nie to samo co zamknięcie rytuałem.


Odpowiedz
Wpisy: 534
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

To mnie zastanawia przy tych Dumb Supper notatkach o których mówiłam wcześniej. Tam rytuał ma wyraźny początek i koniec - zapalenie świecy, sprzątanie stołu. A jak prowadzisz dziennik to granica między 'siadam zamknąć rytuał w słowach' a 'siadam bo mi smutno' może być naprawdę cienka. Czy wy jakoś to zewnętrznie zaznaczacie przed pisaniem?


Odpowiedz
Wpisy: 534
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

To co mówisz Sauwak o granicy jest dokładnie tym co mnie blokuje od jakiegoś czasu. Bo przy Dumb Supper ta granica jest zewnętrzna - świeca, stół, konkretny gest kończący. Ale jak prowadzę dziennik bez rytuału otaczającego ten zapis, to skąd mam wiedzieć że zapisuję zamknięcie, a nie po prostu smutek? Czy wystarczy intencja w głowie, czy ona musi gdzieś być zapisana też?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 409

@Centa ale to znowu zakłada że wiesz co chcesz zamknąć zanim usiądziesz. A jeśli nie wiesz? Ja mam tak że czasem siadam bo coś ciągnie i dopiero pisanie mi mówi co to było. Intencja rodzi się w środku, nie przed.


Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Domowik i czy to wtedy jest rytuał, czy zwykłe pisanie? Serio pytam, nie retorycznie. Bo ja przy tarocie po stracie kogoś bliskiego też miewam tak że siadam bez wyraźnej intencji, tasuje karty i dopiero w rozkładzie coś się krystalizuje. Ale nie wiem czy mogę to nazwać rytuałem zamknięcia, skoro nie miałam intencji zamknięcia przed.


Odpowiedz
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 582

@Pytia myślę że to kwestia tego co uznasz za granicę rytuału. W niektórych tradycjach intencja wyrażona gestualnie - usiadanie, zapalenie świecy, ułożenie kart - jest już wystarczającym otwarciem przestrzeni. Nie musisz mieć gotowego zdania w głowie. Ciało wie że zaczyna coś innego niż codzienne czynności.


Odpowiedz
Wpisy: 2419
Rozpoczynający temat
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie to jest pytanie które warto sobie postawić zanim się w ogóle usiądzie. Dla mnie działa coś prostego - krótkie zdanie przed właściwym zapisem. Nie cała deklaracja intencji, po prostu jedno zdanie które mówi dlaczego siadam. Coś w stylu 'zamykam ten tydzień' albo 'zapisuję co było na tej granicy'. To nie magia samo w sobie, ale wyznacza ramę i potem jak wracam, wiem w którym trybie pisałem.


Odpowiedz
Wpisy: 902
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i myślę że może za bardzo szukamy jakiegoś protokołu. Przez ostatni czas prowadziłam notatki po stratcie i nie miałam żadnej ramy, żadnego zdania przed. Pisałam byle jak, chaotycznie. I jakoś to zadziałało, w sensie - coś się przez to przesunęło. Może ten próg o którym Andromeda mówiła wcześniej przechodzi się niezależnie od tego czy masz rytuał czy nie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Lunarna może przechodzi. Ale jest różnica między przejściem progu a świadomością że go przeszłaś. Othala jako runa dziedzictwa i zamknięcia nie działa dlatego że wykonujesz poprawny rytuał, tylko dlatego że coś w tym symbolicznym geście trafia w coś głębszego. Zapis w dzienniku może robić to samo - niezależnie od protokołu. Ale skoro mówisz że się coś przesunęło, to ciekawi mnie - po czym to poznałaś?


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 902

@Andromeda trudno to opisać. Jakby ten temat przestał siedzieć w gardle. Wcześniej wracałam do niego mimowolnie w ciągu dnia, a po tych zapiskach przestałam. Nie że przestał boleć, ale przestał być taki nachalny. Nie wiem czy to efekt pisania czy po prostu czasu.


Odpowiedz
Wpisy: 368
(@zlata)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepływ energii żałobnej przez zapis jest opisany w pracy z czakrą gardła i serca razem. Kiedy blokady w tych dwóch ośrodkach są aktywne jednocześnie - coś czujesz mocno ale nie możesz tego wyrazić - to każdy akt wyrazu, czy to pismo, śpiew, mówienie na głos, będzie uwalniał tę blokadę. Więc to nie jest magia sensu stricto, to po prostu energetyczna fizjologia ciała subtelnego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 582

@Zlata ale Lunarna nie pytała o czakry ani o energetyczną fizjologię. Pytała o to jak rozróżnić efekt pisania od efektu czasu. To jest pytanie o praktykę dziennikową i jej funkcję, nie o diagram czakr. I przy całym szacunku - nie każde doświadczenie żałobne trzeba przekładać na ten schemat.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam wrażenie że Lunarna trafiła w sedno czegoś co mnie też ciekawi - skąd wiemy że cokolwiek zadziałało? Że rytuał coś zamknął, że zapis był kamieniem przy drodze a nie tylko wyrzutem emocji? Czy w ogóle można to sprawdzić retrospektywnie, czy to zawsze będzie interpretacja?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Domowik myślę że można, ale tylko przez czas i powracanie do zapisów. Właśnie dlatego dziennik praktyk ma sens długoterminowo - nie dlatego że jeden wpis coś udowadnia, ale dlatego że jak patrzysz na dziesięć wpisów z jednego okresu, to widzisz czy coś się przesunęło. Retrospekcja jest wbudowana w tę praktykę. Inaczej to jest pisanie w próżnię.


Odpowiedz
Wpisy: 699
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

To wracam do konkretnego pytania które miałam od jakiegoś czasu - czy ktoś prowadzi oddzielny dziennik na praktyki przy żałobie, czy wplata te wpisy w ogólny dziennik praktyk? Bo mam jeden zeszyt na wszystko i zaczynam myśleć że to może być problem - że wpisy przy stratach giną wśród notatek z rutynowych rozkładów i nie mają swojego miejsca.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 534

@Pytia ja miałam jeden zeszyt i też miałam ten problem. Teraz mam osobny na rytuały przejścia, szerokie rozumienie - i śmierć bliskich, i końce etapów życia, i pożegnania. Nie dlatego że to jakoś sakralnie inny rodzaj magii, tylko dlatego że inaczej do tego wracam. Przy zwykłym rozkładzie wracam żeby analizować. Przy rytuałach przejścia wracam żeby pamiętać że byłam.


Odpowiedz
Wpisy: 36
(@marylka_94)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam pytanie może trochę z boku - czy ktoś wpisuje do dziennika imię osoby której rytuał dotyczy, czy raczej nie? Mnie się wydawało że to oczywiste, ale teraz nie jestem pewna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Marylka_94 to zależy od tego co dla ciebie robi to imię. W runach pracuję z symbolem lub inicjałem, nie pełnym imieniem - bo pełne imię w moim odczuciu przyciąga inaczej niż marker. Ale słyszałam o praktykach gdzie imię jest centralnym elementem i zapis bez imienia nie miałby sensu. Nie ma tu jednej reguły.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Mnie natomiast zastanawia kwestia techniczna, ale myślę że ważna - co z dziennikiem kiedy kończy się zeszyt? Czy przenosisz ostatni wpis z rytuału zamknięcia do nowego zeszytu, czy zostawiasz stary zamknięty? Bo przy żałobnych zapiskach to chyba ma jakieś znaczenie czy tamten rozdział jest fizycznie zamknięty w konkretnym przedmiocie.


Odpowiedz
Wpisy: 2419
Rozpoczynający temat
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Sam miałem ten dylemat. Stary zeszyt zamykam fizycznie - przekładam tasiemką, czasem wkładam coś między okładki, coś materialnego z tamtego okresu. Nie przepisuję do nowego. Nowy zaczyna się nową energią, stary stoi na półce jako coś skończonego. Nie musisz do niego wracać, ale ważne że jest. Że tamten czas miał formę i ona jest gdzieś przechowywana.


Odpowiedz
Wpisy: 902
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

To jest coś czego mi brakowało w całym tym podejściu - że dziennik może być nie tylko nośnikiem informacji, ale też fizycznym obiektem który coś przechowuje. Może dlatego notatki w telefonie nigdy mi nie działały tak samo. Nie ma czego zamknąć.


Odpowiedz
Wpisy: 582
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

Lunarna, dokładnie. I to wychodzi poza samą magię żałobną - w każdej tradycji gdzie prowadzi się zapisy rytualne, fizyczny nośnik ma znaczenie. Grimoiry nie były trzymane w chmurze. Nie chodzi o estetykę ani sentyment, chodzi o to że przedmiot może być nośnikiem intencji w sposób w jaki plik nie jest.


Odpowiedz
Wpisy: 36
(@marylka_94)
Połączone: 7 miesięcy temu

Cykoria, to co napisałaś o grimoirach i fizycznym nośniku... zastanawiałam się nad tym. Czy to znaczy że np. wydruk zapisów cyfrowych miałby mniejszą 'wartość' niż coś pisanego ręcznie od razu? Pytam bo sama zaczęłam pisać w notatniku w telefonie i teraz mam ochotę to przepisać, ale nie wiem czy to ma sens.


Odpowiedz
Wpisy: 582
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

Marylka_94, nie chodzi o to że druk jest gorszy. Chodzi o to co dzieje się w trakcie pisania ręcznego. Ręka pracuje wolniej niż myśl, więc siłą rzeczy zostajesz z jedną myślą dłużej. To nie magia papieru, to magia spowolnienia. Przepisywanie może mieć sens, ale nie jako kopiowanie - raczej jako kolejne przetwarzanie.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale Cykoria, to co mówisz o spowolnieniu - czy to nie jest po prostu efekt psychologiczny? Tzn. gdybym pisał na maszynie do pisania, też byłbym wolniejszy niż na klawiaturze. To by oznaczało że maszyna do pisania ma 'magiczniejszy' zapis niż laptop?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 582

@Domowik no właśnie nie wiem czy to nie jest po prostu efekt psychologiczny. I nie jestem pewna czy to w ogóle ma znaczenie. Jeśli spowolnienie działa, to działa. Nie musimy przypisywać temu osobnej ontologii.


Odpowiedz
Wpisy: 2419
Rozpoczynający temat
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Maszyna do pisania to ciekawy przykład, bo historycznie niektórzy praktycy jej używali i traktowali ją bardzo rytualnie - konkretna maszyna, konkretne miejsce, taśma wymieniana tylko przy nowym projekcie. Fizyczność nie musi oznaczać 'odręczność'. Może chodzić o stałość, o to że ten przedmiot jest tylko do tego.


Odpowiedz
Wpisy: 699
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

to ciekawe, bo to trochę zmienia pytanie Marylki. Może problemem nie jest telefon jako materiał, tylko to że telefon służy do stu innych rzeczy. Nie ma żadnej dedykacji. Używasz tego samego urządzenia do zakupów i do zapisywania rytuałów przy żałobie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marylka_94)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 36

@Pytia to by tłumaczyło dlaczego mi te notatki w telefonie jakoś nie siedzą. Nie o papier chodzi, tylko o to że ten kontener jest zanieczyszczony innymi rzeczami. Muszę to przemyśleć.


Odpowiedz
Wpisy: 902
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Zastanawiam się czy ktoś próbował mieć dwa oddzielne urządzenia - np. stary tablet tylko do zapisków. Pytam serio, nie retorycznie. Bo może dedykacja urządzenia robi różnicę nawet w cyfrowym podejściu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Lunarna słyszałam o czymś takim, jeden stary kindle bez internetu, tylko do czytania i robienia notatek. Ale mam wątpliwości czy to nie jest raczej komfort skupienia niż coś głębszego. Natomiast - nie mam dowodów że jest inaczej, więc może warto sprawdzić na sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracając do tego co Sauwak napisał o stałości - czy w prowadzeniu dziennika praktyk przy żałobie chodzi też o stałe miejsce pisania? Mam na myśli konkretne krzesło, stół, pora dnia. Czy to ma znaczenie czy to już nadmierna ceremonia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Domowik stałe miejsce i pora pomagają, ale przy żałobie byłbym ostrożny z nadmiernym rygoryzowaniem tego. Żałoba nie pyta kiedy jest twoja wyznaczona godzina. Czasem zapis musi być o drugiej w nocy przy kuchennym stole. Lepiej żeby był niekonwencjonalny niż żeby go nie było.


Odpowiedz
Wpisy: 534
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

To jest coś z czym miałam problem przez długi czas - że jeśli nie mam świecy, nie mam odpowiedniego zeszytu, nie jest właściwa pora, to odkładam. I potem nie wracam. Sauwak ma rację - zapis przy kuchennym stole w środku nocy może być bardziej prawdziwy niż starannie przygotowany rytuał w piątek wieczór.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Centa ale czy wtedy to nadal jest dziennik praktyk, czy po prostu dziennik? Bo jak do mnie piszę cokolwiek w środku nocy bez żadnej ramy, to nie czuję żeby to było to samo co świadomy zapis rytuału. Może się mylę.


Odpowiedz
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 582

@Pytia myślę że ta granica jest płynna i może różnie działać u różnych osób. Ale jest jeden test który stosuję - czy jak to czytam po jakimś czasie, to widzę że coś przez to przepuściłam, czy tylko opisałam stan? Dziennik praktyk dla mnie to zapis procesu, a nie fotografii nastroju.


Odpowiedz
Wpisy: 368
(@zlata)
Połączone: 4 miesiące temu

Chciałabym dodać że zapis nocny ma specyficzną energię - w ezoteryce czas między północą a trzecią w nocy jest często opisywany jako czas cienkiej zasłony. Więc jeśli pracujesz przy żałobie, zapis o tej porze może mieć dodatkowy wymiar który zapisy dzienne nie mają.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Zlata skąd pochodzi to konkretnie? Pytam szczerze, bo znam różne tradycje i nie wszędzie to 'trzy w nocy' ma jednakowe znaczenie. W nordyckiej pracy z runami nie ma takiego wyróżnienia godzinowego. Nie twierdzę że się mylisz, ale chętnie wiedziałabym do jakiej tradycji się odwołujesz.


Odpowiedz
(@zlata)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 368

@Andromeda to pochodzi głównie z tradycji łacińskich i niektórych wątków hermetycznych - 'hora mortis' i podobne. Zgadzam się że nie jest to universal. Może niepotrzebnie uogólniłam.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Dobra, ale czy ktokolwiek z was faktycznie sprawdził na sobie czy pora zapisu robi różnicę? Nie teoretycznie, ale tak że porównałeś zapisy z różnych pór i zobaczyłeś jakąś różnicę? Bo trochę gadamy o tym jak o pewnik.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 902

@Domowik ja nie porównywałam świadomie, ale patrząc wstecz - nocne zapisy w trudnym czasie były bardziej urwane, fragmentaryczne, ale też jakoś gęstsze. Nie wiem czy to pora czy wyczerpanie czy to że w nocy mniej cenzurujesz siebie. Nie potrafię powiedzieć co było przyczyną.


Odpowiedz
Wpisy: 2419
Rozpoczynający temat
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

To co mówi Lunarna o cenzurowaniu siebie jest dla mnie kluczowe w kontekście dziennika żałobnego. Często właśnie to blokuje - że piszemy 'poprawnie', starannie, i przez to zapis jest o tym co chcemy poczuć, nie o tym co czujemy. Może nocna godzina tylko usuwa tę kontrolę, a nie ma żadnej mistycznej roli samej w sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 582
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co Sauwak napisał o cenzurowaniu mnie trafia. I myślę że to dotyczy nie tylko godziny - dotyczy też tego co sobie mówimy że 'powinno' znaleźć się w dzienniku praktyk. Znam osoby które piszą bardzo technicznie - co użyły, kiedy, jaka faza księżyca - i to jest kompletnie oderwane od tego co faktycznie przeżywały. Taki protokół zamiast zapisu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 409

@Cykoria ale czy to coś złego? Ja właśnie takie protokołowe podejście miałem na myśli jak pytałem o dziennik praktyk. Myślałem że chodzi o dokumentację, nie o spowiedź.


Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Domowik a co jeśli przy żałobie te dwa rzeczy są nierozłączne? Można protokołować rytuał ale nie można protokołować żałoby. I jeśli temat jest właśnie o zapisywaniu pracy przy żegnaniu kogoś, to czysta dokumentacja może być po prostu niewystarczająca.


Odpowiedz
Wpisy: 2419
Rozpoczynający temat
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Zgadzam się z Pytią. Widziałem takie dzienniki - bardzo staranne, bardzo puste. Data, godzina, użyte komponenty, wynik: 'odczucie spokoju'. I nic z tego nie wynika, bo brakuje tego co było pod spodem. Przy żałobie ten protokół staje się zbroja, nie zapisem.


Odpowiedz
Strona 4 / 5
Udostępnij: