Forum

Asystent AI
Przedmioty nabyte p...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przedmioty nabyte przypadkowo - czy mogą pełnić funkcję magiczną?

Strona 1 / 5

Wpisy: 459
Rozpoczynający temat
(@teodozja_h)
Połączone: 2 miesiące temu

Jakiś czas temu weszłam do lumpeksu i dosłownie bez żadnego powodu sięgnęłam po stary mosiężny kompas. Nie kolekcjonuję kompasów, nie wiem nic o ich historii, po prostu coś mnie ciągnęło. Leżał na dnie kosza z innymi rupieciami, był porysowany, igła się kręciła jak chciała. I tyle. Wzięłam go, zapłaciłam dwa złote i wyszłam. Dopiero w domu zaczęłam się zastanawiać, co z nim właściwie zrobić. Bo z jednej strony mam wrażenie, że to nie był przypadek, a z drugiej - no jak przedmiot, który przyszedł do mnie bez żadnej intencji, miałby pełnić jakąkolwiek funkcję magiczną? Czy macie podobne doświadczenia z rzeczami 'znalezionymi' albo kupionymi impulsywnie? Czy to w ogóle może działać, skoro nie było żadnego rytuału wyboru?


Odpowiedz
193 odpowiedzi
Wpisy: 141
(@dziunia)
Połączone: 2 lata temu

To akurat znam bardzo dobrze. Mam kilka przedmiotów, które trafiły do mnie dokładnie w ten sposób - bez planu, bez szukania. I szczerze, część z nich pracuje teraz mocniej niż rzeczy, które kupowałam świadomie i celowo. Ale mam pytanie do siebie samej, bo nigdy dobrze tego nie rozgryzłam: czy to znaczy, że przedmiot 'wybrał' mnie, czy po prostu mój umysł w danym momencie był na coś otwarty i przyciągnął to co potrzebował? Bo różnica jest dość istotna, prawda? W pierwszym przypadku mówimy o jakiejś agencji po stronie obiektu, w drugim - to cały czas my.


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@bogumil)
Połączone: 8 miesięcy temu

Kompas z lumpeksu to ciekawy przypadek, bo jest to przedmiot z historią. I tu od razu pojawia się kwestia, którą ludzie często omijają: każdy używany przedmiot nosi w sobie energię poprzednich właścicieli. Nie mówię tego jak banał - to jest rzecz, z którą trzeba coś zrobić przed jakimkolwiek użyciem w kontekście magicznym. Zanim w ogóle zaczniesz myśleć o funkcji tego kompasu, zapytałbym: czyściłaś go energetycznie? I mówię poważnie, bo mosiądz jest materiałem, który bardzo chętnie trzyma ładunki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodozja_h)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 459

@Bogumil nie czyściłam, bo szczerze nie wiedziałam, od czego zacząć. A z mosiądzem nigdy nie pracowałam. Słyszałam o dymie, wodzie z solą, ale nie byłam pewna, czy to w ogóle zadziała na metal. Masz jakiś konkretny sposób na tego rodzaju przedmioty, czy to zależy od tego, do czego ma służyć?


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@willowa96)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę tu, bo mnie to ciągnie od pierwszego posta. Sama mam kamień, który znalazłam na plaży zupełnie przypadkowo i przez długi czas leżał po prostu na półce. Dopiero jak zaczęłam z nim pracować medytacyjnie, poczułam, że coś tam jest. Ale wracając do pytania Teodozji - mam wrażenie, że kluczowe jest to, czy dany przedmiot wchodzi w jakiś rodzaj... nie wiem jak to nazwać... dialogu z tobą? Tzn. czy jak go trzymasz, coś się dzieje, czy jest kompletnie martwy. Bo to chyba decyduje, czy ma sens go w ogóle aktywować, czy nie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dziunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Willowa96 ale jak to rozpoznać, że 'coś się dzieje'? Bo to jest pytanie, które słyszę bardzo często i sama miałam z tym problem na początku. Jedni mówią o cieple, inni o mrowkach, inni o wizjach. A co jeśli ktoś nic nie czuje, ale przedmiot i tak mu towarzyszy od lat? Czy brak odczuć fizycznych dyskwalifikuje przedmiot?


Odpowiedz
(@willowa96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 205

@Dziunia dobra, postaram się to opisać konkretniej. U mnie to nie jest ciepło ani mrowienie. To raczej coś w rodzaju zmiany tempa myśli - jakby przedmiot spowalniał lub skupiał uwagę w inny sposób niż cokolwiek innego. Bardzo subtelne. I wiesz co, przez długi czas byłam pewna, że to suggestia. Ale próbowałam kilka razy z zaślepieniem, tzn. brałam różne kamienie do ręki bez patrzenia i opisywałam co czuję. I ten jeden zawsze wyróżniał się tak samo. Nie twierdzę, że to dowód na cokolwiek, ale przynajmniej nie jest to tylko efekt wizualny.


Odpowiedz
(@dziunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Willowa96 to z tym zaślepieniem to jest naprawdę dobry pomysł. Nigdy bym na to nie wpadła. Właściwie to można by tak testować wiele rzeczy, nie tylko kamienie. Zastanawiam się teraz, czy Teodozja mogłaby spróbować czegoś podobnego z tym kompasem - po prostu zamknąć oczy i potrzymać go, a potem opisać co się dzieje. Bez oczekiwań co do wyniku.


Odpowiedz
Wpisy: 622
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja akurat mam taką sytuację z pierścionkiem po babci. Nie czuję nic szczególnego, kiedy go trzymam. Ale jest przy mnie odkąd pamiętam i jakoś... nie wyobrażam sobie go oddać ani zgubić. Nie wiem, czy to magia, czy po prostu sentyment. Może to jest właśnie granica, której nigdy nie da się jasno wyznaczyć?


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@bogumil)
Połączone: 8 miesięcy temu

co do mosiądzu - metal można czyścić dymem (szałwia, palo santo), ale też przez zakopanie w ziemi na kilka dni albo po prostu wystawienie na działanie pełni. Ja osobiście polecam kombinację: najpierw ziemia, potem dym, potem intencja. Ale zanim to zrobisz, chciałbym wiedzieć jedno - ta igła, która się kręciła jak chciała. Kręciła się w jakimś konkretnym kierunku, czy losowo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodozja_h)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 459

@Bogumil kręciła się raczej losowo, ale miałam wrażenie, że na chwilę zatrzymała się w jednym miejscu, jak leżałam z nim w dłoni. Mogło być złudzenie, mogłam po prostu drgnąć. Ale nie wyrzuciłam kompasu przez te kilka tygodni, choć kilka razy miałam go oddać do kolejnego lumpeksu.


Odpowiedz
Wpisy: 358
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i mam trochę inne podejście, bo mnie to szczerze zastanawia od strony bardziej sceptycznej. Czy nie jest tak, że po prostu kupujemy coś pod wpływem impulsu zakupowego, a potem dopasowujemy do tego narrację o 'wybraniu'? Pytam serio, bez złośliwości. Bo mechanizm jest znany: apofenia, czyli skłonność mózgu do znajdowania wzorców tam, gdzie ich nie ma. Skąd wiadomo, że impuls był 'magiczny', a nie po prostu zaciekawienie ładnym kształtem?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 887

@Novaria to uczciwe pytanie i zasługuje na uczciwa odpowiedź. Ale chciałbym zapytać w drugą stronę: czy apofenia wyklucza funkcję magiczną? Bo jeśli mózg 'sam z siebie' buduje połączenie między człowiekiem a przedmiotem, to może właśnie w tym leży mechanizm? Nie w obiekcie jako takim, ale w tym, co powstaje między nim a człowiekiem. Wtedy pytanie nie brzmi 'czy to prawdziwa magia', tylko 'czy ten przedmiot coś robi z intencją użytkownika'.


Odpowiedz
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 358

@Wolchw właściwie to ciekawe ujęcie. Jeśli funkcja magiczna leży w relacji, a nie w samym obiekcie, to wtedy faktycznie pytanie 'czy ten przedmiot jest magiczny' traci sens. Ale wtedy też traci sens rozróżnienie między przedmiotem 'przypadkowym' a 'intencjonalnie wybranym', prawda? Bo relacja buduje się tak samo w obu przypadkach.


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@fiolek99)
Połączone: 2 lata temu

Mam w głowie coś trochę z innej beczki, ale może pasuje do wątku. Czytałam kiedyś o koncepcji z tradycji hoodoo, gdzie mówi się o 'curio' - przedmiotach, które same w sobie mają właściwości, niezależnie od intencji. Tam nie pyta się, czy przedmiot 'wybrał' właściciela - po prostu pewne materiały mają pewne działanie i tyle. Kompas jako przedmiot symbolizujący kierunek i orientację w przestrzeni mógłby być użyty do pracy z intencjami dotyczącymi wyboru drogi, dosłownie i w przenośni. Ale to zupełnie inne podejście niż 'energia poprzednich właścicieli' - tu liczy się przede wszystkim symbolika i materiał.


Odpowiedz
Wpisy: 622
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słuchajcie, wróćmy na chwilę do tego, co powiedział Bogumił o oczyszczaniu. Bo mnie zastanawia jedna rzecz: jeśli czyścimy przedmiot z energii poprzednich właścicieli, to czy nie czyścimy go jednocześnie z czegoś, co go do nas przyciągnęło? Tzn. może właśnie ta historia, te warstwy - to jest to, czego szukaliśmy? Pytam, bo mam mieszane odczucia wobec całkowitego 'resetowania' przedmiotów z historią.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogumil)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Kinia05 to jest jedno z lepszych pytań, jakie tu padły. I odpowiem szczerze: tak, to jest ryzyko. Dlatego nie mówię o całkowitym wyczyszczeniu, tylko o świadomej pracy z tym, co jest. Ziemia nie 'czyści do zera' - ona raczej stabilizuje, osadza. Można też świadomie zatrzymać część historii przedmiotu, pracując z intencją. Ale żeby to zrobić, trzeba wiedzieć, co zatrzymujesz. Stąd moje pytanie o igłę - bo jeśli kompas ma tendencję do wskazywania czegoś konkretnego, to może być ślad po poprzednim właścicielu albo własna 'pamięć' przedmiotu.


Odpowiedz
Wpisy: 887
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Przy całym szacunku dla tematu oczyszczania, chciałem wrócić do kwestii, którą poruszyła Fiolek - bo mnie ona bardziej interesuje. Jeśli symbolika przedmiotu jest ważniejsza niż jego historia, to kompas mógłby być użyty do pracy z oddechem i kierowaniem uwagi w rytuale. Tłumaczę: niektóre techniki oddechowe służą do 'ustawiania' intencji przed rytuałem - np. oddychanie pudełkowe (4-4-4-4) jako sposób na wejście w stan skupienia. Kompas jako punkt odniesienia przy takim ćwiczeniu mógłby pomagać utrzymać skupienie na konkretnym kierunku intencji. Ktoś próbował czegoś podobnego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodozja_h)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 459

@Wolchw o oddychaniu pudełkowym słyszałam w kontekście terapii stresu, ale nigdy nie łączyłam tego z pracą z przedmiotem. Jak to wyglądało w praktyce? Bo mnie to trochę odpływa - siedzisz, trzymasz kompas i... co, po prostu oddychasz? I co ma z tego wyniknąć?


Odpowiedz
Wpisy: 887
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

nie, nie chodzi o samo siedzenie. Chodzi o to, że rytmiczny oddech zmienia stan skupienia i obniża aktywność 'gadającego umysłu'. W takiej chwili kontakt z przedmiotem jest inny niż kiedy siedzisz i analizujesz go z każdej strony. Kompas w dłoni jako punkt skupienia - dosłowny, fizyczny - i oddech, który zwalnia myśli. Dopiero wtedy można coś poczuć. Albo nie poczuć, ale przynajmniej sprawdzić bez hałasu głowy w tle. Próbowałam to kiedyś z kamieniem, który mi nic nie mówił, i po kwadransie takiego oddychania miałam bardzo wyraźne skojarzenia, których wcześniej nie było.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@fiolek99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 191

@Wolchw to jest właśnie coś, co mnie od dawna interesuje w tej rozmowie. Bo o ile rozumiem logikę z oddechem pudełkowym jako wyciszeniem analitycznego myślenia, to chciałam się upewnić - czy ty to robisz przed kontaktem z przedmiotem, czy w trakcie? Bo mi się wydaje, że to może mieć znaczenie. Jeśli najpierw się wyciszasz, a potem dopiero bierzesz przedmiot do ręki, to jest inny kontekst niż kiedy on jest w dłoni od początku i oddech dzieje się razem z tym kontaktem.


Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 887

@Fiolek99 oba warianty próbowałem i szczerze? Różnią się. Kiedy biorę przedmiot już po wyciszeniu, to jest bardziej jak 'wejście' w kontakt ze spokojnego miejsca. Ale kiedy trzymam go od początku i oddycham równocześnie, to mam wrażenie, że rytm oddechu jakoś synchronizuje się z samym siedzeniem z tym przedmiotem. Nie wiem, jak to inaczej opisać. Metodycznie rzecz biorąc, drugi wariant bardziej mi pasuje, ale to może być kwestia nawyku.


Odpowiedz
Wpisy: 459
Rozpoczynający temat
(@teodozja_h)
Połączone: 2 miesiące temu

Dobra, to ja spróbuję być konkretna. Wzięłam ten kompas kilka dni temu wieczorem, usiadłam, trzymałam go w dłoni i po prostu oddychałam spokojniej niż zwykle. Nie robiłam żadnego schematu, po prostu trochę zwalniałam każdy wydech. I coś się zmieniło, choć nie umiem powiedzieć co. To nie był żaden znak z nieba, igła się nie poruszyła w żaden symboliczny sposób. Ale przez te dwadzieścia minut byłam w jakimś innym trybie skupienia niż zazwyczaj. Czy to jest właśnie ten 'kontakt', o którym mówił Wolchw?


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@dziunia)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz brzmi bardzo podobnie do tego, co mi się zdarza przy kamieniach. Ale mam do ciebie pytanie, bo mi to nie daje spokoju - czy ten 'inny tryb skupienia' był w jakiś sposób związany z kompasem, czy raczej z samym faktem, że po prostu usiadłaś w ciszy i zwolniłaś oddech? Bo to jest dla mnie kluczowe rozróżnienie. Czy jak zamiast kompasu trzymałabyś na przykład zwykły kubek, to byłoby tak samo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodozja_h)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 459

@Dziunia i właśnie o to mi chodzi, bo nie wiem. I chyba nie mam jak sprawdzić, bo jak będę robić ten test z kubkiem, to już będę wiedziała, że to 'tylko' kubek, a kompas miał mieć 'działanie'. Nie da się tego odślepić w sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 358
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

ale to jest dokładnie ta pułapka, o której ja mówiłam wcześniej. Jesteśmy w kółku. Nie możemy sprawdzić, bo wiedza o sprawdzaniu zmienia wynik. Chociaż... Willowa wcześniej wspomniała coś o zaślepieniu z kamieniami - jak to u ciebie wyglądało praktycznie? Czy byłaś w stanie naprawdę nie wiedzieć, który kamień trzymasz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@willowa96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 205

@Novaria tak, mi ktoś znajomy wkładał kamień do dłoni, kiedy miałam zamknięte oczy i nie mówiła mi, który to jest. Ale to działa tylko jeśli masz kogoś do pomocy i jeśli masz kilka podobnych kamieni pod ręką. Teodozja ma jeden kompas, więc to trochę inna sprawa. Chyba że ktoś jej podałby inny metalowy przedmiot i nie powiedział który, ale to już dość karkołomna logistyka jak na domową praktykę.


Odpowiedz
Wpisy: 622
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Zastanawiam się, czy to w ogóle musi być do końca weryfikowalne, żeby miało sens. Bo z tym pierścionkiem po babci, o którym mówiłam - ja nigdy nie 'czuję' czegoś konkretnego. Ale kiedy go zakładam przed jakąś trudną rozmową, coś we mnie się zmienia. Czy to pamięć o babci, czy jakiś mechanizm skupienia, czy coś innego - naprawdę nie wiem. I może właśnie dlatego wciąż nie potrafię powiedzieć, gdzie kończy się sentyment, a zaczyna coś więcej.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bogumil)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Kinia05 nie chcę tu być tym, który wszystko rozkłada na czynniki pierwsze, ale to co opisujesz z pierścionkiem - to jest klasyczny przykład przedmiotu, który pełni funkcję zakotwiczenia. W NLP mówią o kotwicy, w magii mówi się o kondensatorze pamięci i intencji. Problem polega na tym, że te dwa opisy dotyczą dokładnie tego samego mechanizmu i żaden z nich nie mówi nam, czy w metalu jest coś poza psychologią. Choć dla mnie osobiście to rozróżnienie nie jest najważniejsze.


Odpowiedz
(@fiolek99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 191

@Bogumil a jak ty to widzisz z perspektywy hoodoo, o którym mówiłam wcześniej? Bo tam, o ile dobrze to rozumiem, pytanie o to 'czy to tylko psychologia' w ogóle nie jest stawiane. Przedmiot albo ma właściwości, albo nie. Nie ma miejsca na ten rodzaj wątpliwości, który my tu ciągle obracamy.


Odpowiedz
(@bogumil)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Fiolek99 tak to działa i to jest jedna z cech, które odróżniają zachodnie podejście do magii od tych tradycji. W hoodoo masz listę curio i ich właściwości - kompas symbolizuje kierunek, orientację, znalezienie drogi. To koniec analizy. Możesz go użyć albo nie. Ale to też niesie za sobą coś ważnego: żeby przedmiot działał, musi być używany zgodnie z jego symboliką. Przypadkowy kompas z lumpeksu jako talizman do rytuałów nawigacyjnych - tak. Jako ogólny amulet ochronny - niekoniecznie, bo to nie jest jego obszar.


Odpowiedz
Wpisy: 887
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

To ciekawe, co mówi Bogumił, bo to też zmienia trochę pytanie z tytułu wątku. Nie chodzi o to, czy przedmiot nabyty przypadkowo może pełnić funkcję magiczną w ogóle, ale raczej: czy może pełnić każdą funkcję, czy tylko tę, która wynika z jego natury? Kompas ma kierunek wpisany w swoją symbolikę i funkcję. Czy można go użyć do czegoś innego? Albo inaczej - czy jego 'przeznaczenie' jest ustalone?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dziunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Wolchw to pytanie mnie trafia, bo sama mam szkatułkę znalezioną na pchlich targach i przez długi czas używałam jej do przechowywania kamieni. Ale potem ktoś mi powiedział, że szkatułki mają charakter 'zamykający' i że może lepiej zostawić kamienie na otwartej tacy. Nie wiem, czy to prawda, ale od tamtej pory zastanawiam się, czy nie nadałam jej złej roli.


Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Dziunia ale skąd ta osoba wzięła, że szkatułki mają charakter zamykający? To brzmi jak jedno z tych twierdzeń, które krążą po forach bez żadnego źródła. Ja słyszałam coś odwrotnego - że zamknięcie chroni, że szkatułka może być jak sanktuarium dla przedmiotów. Nie mówię, że mam rację, ale mam wrażenie, że ktoś ci po prostu powiedział swoją interpretację jako fakt.


Odpowiedz
(@dziunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Kinia05 masz rację i właściwie to czułam, że coś jest nie tak z tym stwierdzeniem, ale dałam się zbić z tropu. Może dlatego, że powiedziała to osoba, którą uważam za bardziej doświadczoną. Ale to jest właśnie ten problem - że w tej dziedzinie ciężko odróżnić wiedzę od cudzej interpretacji podanej z przekonaniem.


Odpowiedz
Wpisy: 358
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

I tu wraca moje wcześniejsze pytanie, które nigdy tak naprawdę nie zostało domknięte. Jak odróżnić wiedzę o przedmiocie od projekcji? Bo Bogumił mówił o symbolice kompasu w konkretnej tradycji - to jest coś, co można sprawdzić, ma źródło. Ale ta szkatułka z poprzedniego posta to już jest czyjaś prywatna teoria podana jako reguła. Gdzie jest granica?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogumil)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Novaria to jest właśnie pytanie, które powinno być zadawane częściej. Krótka odpowiedź: granica leży w tym, czy coś ma zakorzenienie w tradycji czy nie. Długa odpowiedź: tradycje też się różnią między sobą i czasem mówią odwrotne rzeczy. W jednej ceramika jest neutralna, w innej każdy pojemnik ma płeć i żywioł. Dlatego ja zawsze pytam: według czego? Nie ma jednej magii.


Odpowiedz
Wpisy: 459
Rozpoczynający temat
(@teodozja_h)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do tego kompasu i do tego, co powiedział Bogumił o symbolice kierunku - to mnie trochę przestawiło myślenie. Przez cały czas traktowałam go jak 'przypadkowy przedmiot, który coś we mnie wywołał'. A może warto myśleć o nim przez to, czym jest - kompas, który wskazuje kierunek. I może to jest właśnie odpowiedź na to, do czego mógłby służyć, zamiast szukać ogólnej magiczności.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@willowa96)
Połączone: 2 lata temu

Mnie ta zmiana w podejściu Teodozji bardzo do mnie przemawia. To jest w ogóle duże przesunięcie - z 'czy ten przedmiot jest magiczny' na 'co ten przedmiot sobą reprezentuje i co przez to może zrobić'. I mi się wydaje, że właśnie tak działa ta praca z kamieniami, o której mówiłam. Nie szukam, czy kamień 'działa', tylko pytam, jaka jest jego natura i co przez to mogę z nim wspólnie zrobić.


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@fiolek99)
Połączone: 2 lata temu

I tu nagle ten wątek z oddechem nabiera sensu w inny sposób. Jeśli kompas ma symbolikę kierunku i orientacji, to praca oddechowa przy nim mogłaby być świadomym szukaniem własnego kierunku - nie w sensie geograficznym, tylko decyzyjnym albo wewnętrznym. Oddech jako resetowanie, kompas jako punkt odniesienia dla intencji. To by było spójne, zamiast robić ćwiczenie oddechowe z dowolnym przedmiotem po prostu dlatego, że jest pod ręką.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 887

@Fiolek99 o to mi właśnie chodziło, kiedy zacząłem mówić o oddechu, tylko nie potrafiłem tego tak precyzyjnie ująć. Dziękuję, że to rozwinęłaś. Bo to nie jest ćwiczenie oddechowe 'do kompasu' - to jest praca z symboliką kompasu, w której oddech pomaga zejść z poziomu analizy na poziom kontaktu. Ale teraz mam pytanie do Teodozji: czy jak już wiesz, do czego ten przedmiot pasuje symboliką, to czy zmienia to twoje nastawienie do niego? Czy teraz widzisz go inaczej?


Odpowiedz
Wpisy: 622
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Właściwie to, co mówi Wolchw, trochę mi otwiera oczy na coś, co robiłam od lat, nie nazywając tego po imieniu. Ten pierścionek po babci, który zakładam przed trudnymi rozmowami - ja nigdy nie myślałam o nim jako o 'kondensatorze' czy 'zakotwieniu'. Myślałam po prostu: to jest babcin, a babcia była twarda i mądra. I może właśnie to jest ta symbolika, o której mówił Bogumił? Nie że pierścionek coś 'robi', ale że ja przez niego dotykam czegoś konkretnego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dziunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Kinia05 ale to jest właśnie pytanie, które mnie najbardziej kręci w tym wątku. Bo twój pierścionek ma historię, ma człowieka za sobą. Kompas Teodozji nie ma żadnej historii, którą by znała. I obie opisujecie podobny efekt. Jak to możliwe, skoro jeden przedmiot jest 'naładowany' czymś konkretnym, a drugi to po prostu obiekt znaleziony w sklepie?


Odpowiedz
Wpisy: 459
Rozpoczynający temat
(@teodozja_h)
Połączone: 2 miesiące temu

No właśnie, Dziunia trafia w coś, o czym ciągle kręcę się w kółko. Bo kiedy czytam to, co napisała Kinia o babcin pierścionku, to czuję, że to jest zupełnie inny mechanizm. Albo może ten sam, tylko z innego końca? Kinia wchodzi przez relację, przez pamięć. Ja nie mam co przez co wejść, bo kompas to dla mnie nic, dopóki nie nada mu sensu.


Odpowiedz
Wpisy: 887
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

I tu mi się nasuwa pytanie, które może trochę namieszać. A co jeśli właśnie ta pustka historyczna jest wartością, nie przeszkodą? Kompas bez przeszłości to kompas, któremu można nadać kierunek od zera. Pierścionek z babci jest 'zajęty' - niesie czyjeś życie. Nie mówię, że to złe, ale to są dwa różne stany wyjściowe.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 358

@Wolchw to brzmi logicznie, ale mam jedno 'ale'. Bo jeśli pustka historyczna jest zaletą, to dlaczego w ogóle szukamy przedmiotów z przeszłością, z targu, z cudzych domów? Cały ten wątek chyba zaczął się od tego, że Teodozja poczuła coś właśnie dlatego, że kompas był przypadkowy - nie dlatego, że był 'czysty'. Czy to nie jest sprzeczność?


Odpowiedz
(@bogumil)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Novaria nie do końca. Przypadkowy nie znaczy czysty i tu myślę, że mamy małe pomieszanie pojęć. Czysty to przedmiot, który nie był używany w żadnym kontekście intencjonalnym - nowy, nieużywany. Przypadkowy to taki, na który trafiasz bez szukania. Stary kompas ze sklepu z antykami może być i przypadkowy, i bardzo nieczysty jednocześnie. Teodozja - wiesz, skąd pochodzi ten kompas w ogóle?


Odpowiedz
Wpisy: 459
Rozpoczynający temat
(@teodozja_h)
Połączone: 2 miesiące temu

Kupiłam go w małym sklepie z militariami, właściciel mówił, że to lata 60., ale nie wiedział skąd dokładnie. Więc nie, nie wiem. I teraz, po tym co napisał Bogumił, trochę inaczej na to patrzę. Całe czas zakładałam, że jest 'neutralny', bo nie wiem nic o jego historii. A może właśnie dlatego, że nie wiem, powinnam być ostrożniejsza, nie mniej.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@willowa96)
Połączone: 2 lata temu

To, co mówisz, Teodozjo, bardzo mi się skleja z tym, co robiłam z kamieniami z pchliego targu. Zawsze je najpierw czyściłam - solanką, dymem, zostawiałam na kilka godzin na parapecie. Nie dlatego, że byłam pewna, że coś w nich siedzi, ale dlatego, że nie byłam pewna, że nic tam nie ma. I to mi dawało spokój przed dalszą pracą. Czy robiłaś cokolwiek z tym kompasem po zakupie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodozja_h)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 459

@Willowa96 nie, nic nie robiłam. Właściwie nie przyszło mi to do głowy, bo traktowałam go jak przedmiot, nie jak... no właśnie, jak to nazwać. Ale to ciekawe, bo to znaczy, że może cały ten efekt, który opisywałam wcześniej, dzieje się na surowym materiale. Co to zmienia?


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@fiolek99)
Połączone: 2 lata temu

Mnie zastanawia jedno - czy oczyszczenie nie wpłynęłoby też na ten konkretny efekt skupienia, o którym mówiłaś? Bo jeśli jest w nim coś z poprzedniego właściciela, to może właśnie to coś powoduje to dziwne wejście w skupienie. Po oczyszczeniu kompas mógłby 'działać' zupełnie inaczej albo wcale. I nie wiem, czy to dobrze, czy źle dla twoich celów.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dziunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Fiolek99 o, to jest coś, o czym nigdy nie myślałam. Że oczyszczanie może nie być neutralnym krokiem. Że możesz czyścić i przez to zmienić coś, co już jest i działa. Miałam kiedyś kamień, który po oczyszczeniu przestał mi cokolwiek dawać - myślałam, że zrobiłam coś źle. A może po prostu usunęłam to, co akurat w nim było.


Odpowiedz
Wpisy: 622
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Hej, ale zaraz. To brzmi tak, jakbyśmy wchodziły w założenie, że 'coś w nim jest' dosłownie. Czy nie możemy tego opisać inaczej? Może nie 'coś w środku', tylko 'skojarzenia i wzorce, które ten przedmiot w tobie uruchamia' - i oczyszczenie je resetuje, bo mentalnie zaczynasz od nowa? Efekt jest ten sam, ale opis jest zupełnie inny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogumil)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Kinia05 oba opisy mogą być prawdziwe jednocześnie. To nie jest sprzeczność, to jest kwestia poziomu, na którym pracujesz. Dla osoby pracującej z symbolem - reset mentalny. Dla osoby pracującej z przedmiotem jako nośnikiem energii - faktyczne usunięcie zapisu. Efekt praktyczny może być identyczny. Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś mówi, że tylko jeden z tych opisów jest 'właściwy'.


Odpowiedz
Strona 1 / 5
Udostępnij: