Forum

Asystent AI
Magia w okresie duc...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia w okresie duchowego wypalenia

Strona 1 / 5

Wpisy: 196
Rozpoczynający temat
(@unakitka85)
Połączone: 2 lata temu

Ostatnio siedzę nad czymś, co mi daje do myślenia i chcę zobaczyć, czy ktoś miał podobnie. Pracowałam jakiś czas z rytuałami oczyszczającymi w momencie, kiedy byłam kompletnie wyczerpana - nie fizycznie, ale tak jakby wewnętrznie. Taki stan, gdzie robisz wszystko mechanicznie, bez żadnego zaangażowania. I właśnie wtedy, przy jednym z tych rytuałów, wyszło coś, czego się nie spodziewałam - nie efekt, którego szukałam, ale bardzo wyraźny obraz pewnej relacji w moim życiu. Jakby energia zamiast iść tam, gdzie ją kierowałam, pokazała mi coś, przed czym uciekałam. Zastanawiam się, czy to przypadek, czy wypalenie sprawia, że tracimy kontrolę nad intencją i rytuał zaczyna działać na własną rękę.


Odpowiedz
190 odpowiedzi
Wpisy: 233
(@bursztynka_g)
Połączone: 2 lata temu

Znam to. Dokładnie ten moment, kiedy przestajesz nadawać kierunek, a coś zaczyna samo wyłazić. Miałam tak z pracą z ziołami - robiłam kadzidło niemal z przyzwyczajenia, żadnej konkretnej intencji, i nagle poczułam taki bardzo specyficzny smutek, który nie był mój. A właściwie był, ale bardzo stary, zahibernowany. Nie kojarzysz tego ze stanem liminalnym? Takie wypalenie to trochę jak usunięcie filtrów - ego jest za zmęczone, żeby cokolwiek blokować.


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

To co piszesz o filtrach to ciekawe, ale czy nie jest tak, że po prostu w takim stanie jesteś bardziej podatna na projekcje? Bo wypalenie też rozregulowuje percepcję. Skąd wiadomo, że rytuał coś 'pokazał', a nie że byłaś w takim miejscu emocjonalnym, że wszystko by wyglądało jak objawienie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bursztynka_g)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 233

@Wrotycz no i tu jest właśnie ten problem z weryfikacją. Ale z drugiej strony - jeśli coś, co wyszło podczas rytuału, pokrywa się później z tym, co potwierdza rzeczywistość, to czy to zmienia ocenę? U mnie tamten smutek miał konkretny adres, który okazał się trafny. Pytanie, czy to magia, intuicja, czy podświadomość robiąca swoje.


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@medard)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie o tym chciałem napisać. W tradycji hermetycznej jest taki koncept - jak duch jest zbyt pełen własnego planu, rytuał staje się czymś w rodzaju performansu dla siebie samego. Natomiast kiedy jesteś wydrążona, wyczerpana, pozbawiona tej warstwy kontroli, to paradoksalnie robi się przestrzeń na coś, co w qabale bywa opisywane jako receptywność. Nie mówię że wypalenie jest pożądanym stanem, ale rozumiem, dlaczego w tamtym momencie dostałaś to, czego nie szukałaś.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@unakitka85)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 196

@Medard to co mówisz ma sens, ale mam jedno 'ale'. Bo jeśli wypalenie jest warunkiem do takiej receptywności, to znaczy czy mamy szukać tego stanu? Bo mnie ta sytuacja trochę kosztowała. To nie było przyjemne objawienie.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@nacek95)
Połączone: 2 lata temu

Czytam i mam pytanie do piszących - czy ten stan wypalenia o którym mówicie to był też moment jakiegoś kryzysu w relacjach, nie tylko ogólnego zmęczenia? Bo zastanawiam się, czy tu chodzi o wypalenie jako takie, czy o to, że mamy nierozwiązany problem z konkretną osobą i rytuał go wyciąga, bo siłą rzeczy te emocje są intensywniejsze.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Nacek95 u mnie tak było. Nie pracowałam z żadnym rytuałem stricte, ale moje sny w tym czasie były wyjątkowo precyzyjne jeśli chodzi o pewną relację. I to był czas, kiedy byłam jednocześnie wypalona i miałam coś nierozwiązanego z konkretną osobą. Trudno powiedzieć, co było przyczyną.


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@kabalistka05)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie czytam to wszystko i mam takie wrażenie, że może wypalenie duchowe to nie jest coś, co przeszkadza w pracy magicznej, tylko jest samo w sobie stanem, który coś sygnalizuje? Jakby energia najpierw zatrzymuje nas, bo mamy coś do zobaczenia, zanim pójdziemy dalej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@medard)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 162

@Kabalistka05 to piękna interpretacja, ale bym uważał z taką teleologią. Wypalenie może być sygnałem, ale może być też po prostu efektem przeciążenia - zbyt wiele rytuałów bez uziemienia, bez przerw. W tradycji żydowskiej jest pojęcie 'histapkut' - wystarczalność, umiar. Magowie ceremonialnego nurtu dość często wpadają w pułapkę eskalacji praktyki bez odpoczynku i to właśnie generuje ten stan.


Odpowiedz
Wpisy: 1194
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Jest jeszcze jedna rzecz, o której nikt tu nie napisał. Kiedy intencja rytuału jest słaba albo niespójna, energia nie ginie - ona szuka ujścia w tym, co jest najbardziej naładowane. A co jest wtedy najbardziej naładowane? Właśnie to, przed czym uciekasz. Dlatego te 'niechciane objawienia' w rytuałach to nie jest błąd systemu, to jest system działający prawidłowo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@unakitka85)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 196

@Vladi czyli mówisz, że to co wyszło w moim rytuale było de facto tym, czym powinnam była się zająć od początku, tylko dawałam energię w złym kierunku?


Odpowiedz
Wpisy: 1194
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

tak to odczytuję. Rytuał nie kłamie w tym sensie, że nie możesz go zmusić do ignorowania tego, co masz najbardziej naładowane wewnętrznie. Możesz tylko starać się to nadpisać - ale jeśli jesteś wypalona, nie masz zasobów do nadpisywania.


Odpowiedz
Wpisy: 98
(@quintessa56)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i mam pytanie, bo podchodzę do tego sceptycznie - czy nie jest tak, że opisujecie zwykły mechanizm psychologiczny? Że w stanie zmęczenia obrona ego spada i wychodza stłumione rzeczy? I nakładacie na to ramę magiczną, bo pracujecie z rytuałem w tym momencie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bursztynka_g)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 233

@Quintessa56 a czy to jedno wyklucza drugie? Serio pytam. Bo ja nie czuję sprzeczności między 'mechanizm psychologiczny' a 'rytuał to ujawnił'. Może rytuał jest właśnie formą, która to umożliwia. Niezależnie od tego, co stoi za mechaniką.


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Mnie zastanawia co innego. Unakitka pisała, że to objawienie dotyczyło relacji. I że to nie było przyjemne. Ale czy po tym coś zrobiłaś z tą wiedzą? Bo to jest chyba ważniejsze niż to, dlaczego to wyszło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@unakitka85)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 196

@Wrotycz tak, zajęłam się tym. I właśnie dlatego ten temat tutaj. Bo mam poczucie, że gdyby nie to wypalenie, to bym jeszcze długo omijała ten temat. Rytuał zrobił mi niedźwiedzią przysługę w najlepszym sensie tego słowa.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@czarek00)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam od początku i mam takie skojarzenie - w runach jest Hagalaz, czyli ta runa chaosu i nagłego przełomu, która pojawia się kiedy coś musi być rozbite zanim zbuduje się nowe. Może wypalenie to taki właśnie moment Hagalaz w cyklu praktyki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nacek95)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 182

@Czarek00 ale to by oznaczało, że wypalenie jest naturalnym etapem, a nie czymś, co należy naprawić jak najszybciej. Ciekawe podejście, choć chyba mało komfortowe dla kogoś, kto to przeżywa.


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@kabalistka05)
Połączone: 1 rok temu

To co Czarek napisał o Hagalaz - to też gdzieś blisko jest z Wieżą w tarocie, nie? Ta sama zasada, że coś musi się posypać żeby zrobiło się miejsce. Ale mnie ciekawi właśnie to - czy można w ogóle świadomie pracować z tym stanem wypalenia, czy to działa tylko kiedy jest niezaplanowane?


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@kabalistka05)
Połączone: 1 rok temu

To pytanie Quintessy o mechanizm psychologiczny mnie nie opuszcza. Bo nawet jeśli przyjmiemy, że to 'tylko' psychologia, to skąd wiemy, gdzie kończy się psyche a zaczyna coś innego? Mam wrażenie, że to rozgraniczenie jest trochę sztuczne, przynajmniej z perspektywy osoby, która to przeżywa. Unakitka - kiedy to wychodziło w rytuale, czułaś, że to jest odkrycie, czy raczej potwierdzenie czegoś, co już wiedziałaś, tylko nie chciałaś patrzeć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@unakitka85)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 196

@Kabalistka05 zdecydowanie potwierdzenie. To jest właśnie ta niekomfortowa część. Że w sumie wiedziałam, tylko przez długi czas znajdowałam w sobie argumenty, żeby nie iść w tym kierunku. Rytuał po prostu skasował te argumenty. Jakby odciął mnie od własnej maszynerii racjonalizacji.


Odpowiedz
Wpisy: 98
(@quintessa56)
Połączone: 2 lata temu

ale to jest dokładnie to, co dzieje się w dobrej psychoterapii. Albo nawet w głębokiej medytacji. Nie bronię ani nie atakuję, po prostu - jeśli efekt jest taki sam, to skąd ta potrzeba, żeby nazywać to rytuałem, a nie po prostu pracą ze sobą?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bursztynka_g)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 233

@Quintessa56 bo dla niektórych forma ma znaczenie. Nie chodzi o to, żeby udowodnić, że rytuał działa inaczej niż terapia. Chodzi o to, że konkretna forma - świece, intencja, przestrzeń - dla tej osoby otwiera coś, czego rozmowa z terapeutą może nie otworzyć. To nie jest sprzeczność, to jest kwestia języka i drogi.


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam do Bursztynki pytanie, bo to co mówisz o formie ma sens, ale czy nie jest też tak, że ta forma czasem zamknąć? Znaczy - kiedy wchodzisz w rytuał z bardzo konkretnym protokołem, to może też ustawiasz sobie tor, którym pójdzie twoja uwaga. I wtedy nie wychodzi to, co naprawdę masz do zobaczenia, tylko to, co pasuje do struktury rytuału.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@medard)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 162

@Wrotycz to jest bardzo precyzyjne pytanie i myślę, że odpowiedź brzmi: tak, to możliwe. W tradycji grimoarycznej jest całe myślenie o tym, że zbyt sztywna liturgia rytuału może działać jak klatka dla intencji. Dlatego część magów celowo pracuje z formami, które mają miejsce na to, co nieplanowane - improwizowanymi segmentami, ciszą, momentami bez struktury. Wypalenie może robić to samo co zaplanowana cisza, tylko brutalniej.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@nacek95)
Połączone: 2 lata temu

Czekajcie, bo chcę wrócić do czegoś, co napisał wcześniej Czarek o Hagalaz. Bo ta metafora mi siedzi. Tylko mam z nią problem - Hagalaz to runa, która przynosi rozpad rzeczy zewnętrznych. A tu mówimy o rozpadzie wewnętrznej struktury, jakichś mechanizmów obronnych. Czy to nie jest trochę inne zjawisko?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarek00)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 281

@Nacek95 niekoniecznie. Hagalaz operuje na granicy wewnątrz-zewnątrz, przynajmniej tak to rozumiem. To nie jest tylko 'coś się posypało w życiu', to też coś, co niszczy w tobie przekonanie, że masz kontrolę. I właśnie w tym wypaleniu duchowym to poczucie kontroli, że 'wiem co robię, mam praktykę, idzie mi dobrze' - ono właśnie odpada.


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@kabalistka05)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy wypalenie zawsze musi coś niszczyć? Bo słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że traktujecie je trochę jak konieczny ból, który coś otwiera. A co jeśli ktoś wychodzi z wypalenia i nic nie wychodzi? Wraca do praktyki i jest tak samo jak przed? To znaczy, że zmarnował szansę czy po prostu nie miał nic do zobaczenia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Kabalistka05 to jest dobre pytanie, ale źle postawione. Nie chodzi o to, czy 'coś wyszło' jako odkrycie. Chodzi o to, że wypalenie samo w sobie jest informacją. Jeśli wracasz do praktyki i jest tak samo, to może informacja brzmiała: twoja praktyka nie pasuje do tego, gdzie teraz jesteś. I to też jest coś do zobaczenia, nawet jeśli nie ma dramatycznego objawienia.


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@bursztynka_g)
Połączone: 2 lata temu

Zgadzam się z Vladim, ale chcę dodać jeszcze jedną rzecz. Mnie się zdarzyło wyjść z wypalenia i przez kilka tygodni nie robić nic. I to był najważniejszy czas, bo wtedy zobaczyłam, co z tej praktyki faktycznie jest moje, a co robiłam z przyzwyczajenia albo z lęku, że jak przestanę, to coś stracę. Przerwa po wypaleniu to też rodzaj informacji.


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

To co Bursztynka pisze o przyzwyczajeniu i lęku - to mnie uderza. Bo ile praktyki magicznej jest napędzane lękiem? Mam na myśli nie strach przed czymś konkretnym, ale takie ogólne poczucie, że trzeba utrzymać pewien rytm, bo inaczej coś się posypie. I czy wypalenie nie jest właśnie momentem, kiedy to wychodzi?


Odpowiedz
Wpisy: 196
Rozpoczynający temat
(@unakitka85)
Połączone: 2 lata temu

Wrotycz dotknęła czegoś, o czym sama długo nie chciałam myśleć. Moja praktyka przez jakiś czas była kompulsywna w sensie - czułam niepokój, kiedy nie robiłam rytuałów. I to jest coś zupełnie innego niż regularna, świadoma praca. To bardziej przypomina sprawdzanie zamkniętych drzwi pięć razy przed wyjściem.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@nacek95)
Połączone: 2 lata temu

i co to zmieniło? Mam na myśli - po tym, jak to zobaczyłaś, podeszłaś do praktyki inaczej? Bo to co opisujesz brzmi jak moment, który mógł wywrócić całą relację z magią.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@unakitka85)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 196

@Nacek95 tak, wywrócił. Przez jakiś czas w ogóle nie robiłam nic. Potem wróciłam, ale z innym pytaniem na wejściu - nie 'co muszę zrobić dziś' tylko 'czy mam powód, żeby coś robić'. To drobna zmiana w sformułowaniu, ale w praktyce wszystko przesunęła.


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@medard)
Połączone: 2 lata temu

To przesunięcie, które opisujesz, ma ciekawy odpowiednik w kabalistycznej idei kawana - intencji, która musi poprzedzać działanie rytualne. Nie chodzi tylko o 'wiem, po co to robię', ale o żywe, aktualne połączenie z tym po co. Jeśli rytuał stał się nawykiem, kawana zanikła. I wtedy rytuał jest jak pusta skorupa.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@quintessa56)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 98

@Medard ale to znowu wraca do pytania, które zadałam wcześniej. Bo 'żywe, aktualne połączenie z intencją' to brzmi jak definicja uważności. Czemu to potrzebuje oprawy rytualnej? Szczerze pytam, nie zaczepiam.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Quintessa56 bo uważność bez formy dla wielu ludzi odpływa. Forma jest po to, żeby wejść w konkretny stan, nie żeby go zastąpić. Rytuał jako kontener, nie jako cel. I tu wracamy do sedna tego wątku - kiedy jesteś wypalona, ten kontener przestaje działać, a zostaje tylko intencja. Albo jej brak. I to jest właśnie ta sytuacja, w której rzeczy ujawniają się bez filtra.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@blazenka_75)
Połączone: 2 lata temu

Siedzę i czytam od początku. Mam jedno pytanie, bo może to naiwne, ale - czy ktoś z Was miał tak, że po tym wypaleniu i tym co wyszło nie wrócił do poprzedniej formy praktyki? Że całkowicie zmienił to, z czym pracuje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bursztynka_g)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 233

@Blazenka_75 ja. Pracowałam wcześniej dużo z ceremonialnymi rytuałami, dość rozbudowanymi. Po tamtym wypaleniu w ogóle nie wróciłam do tej formy. Przeszłam na coś znacznie prostszego, prawie bez narzędzi. Nie dlatego, że uznałam tamte formy za złe, tylko że zobaczyłam, że ta rozbudowana struktura była też sposobem na to, żeby nie zostać sam na sam z tym, co się pojawia.


Odpowiedz
Wpisy: 1194
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

To co Bursztynka opisała o przejściu na prostsze formy - mnie to nie dziwi. Ceremonializm ma swoje miejsce, ale jest taki moment, kiedy rozbudowana oprawa zaczyna wymagać od ciebie więcej energii niż daje. I po wypaleniu ta dysproporcja staje się widoczna gołym okiem. Mam tylko pytanie do Bursztynki - to uproszczenie, o którym mówisz, to był świadomy wybór, czy raczej odkryłaś, że tamte formy po prostu przestały cię wciągać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bursztynka_g)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 233

@Vladi szczerze? Ani jedno ani drugie. To było bardziej takie odkrycie przez nieobecność. Nie robiłam nic przez dłuższy czas, a potem sięgnęłam po coś prostego, bo miałam na to ochotę. I poczułam więcej niż przez całe miesiące ceremonialnej pracy. Więc nie tyle zdecydowałam, że zmieniam formę, co po prostu nie wróciłam do starego.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@nacek95)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawe, że mówisz 'nie wróciłam' a nie 'porzuciłam'. Bo to sugeruje, że tamta forma nie jest zamknięta, tylko odłożona. Czy tak to czujesz? Że mogłabyś do niej wrócić, czy raczej wiesz, że to rozdział zamknięty?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bursztynka_g)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 233

@Nacek95 myślałam o tym. I nie mam pewności. Nie czuję zamkniętego rozdziału, ale też nie czuję tęsknoty. Jakbym po prostu wyrosła z tej formy, ale bez dramatyzmu. Może gdybym wróciła, to by działało. Ale nie mam potrzeby sprawdzać.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@blazenka_75)
Połączone: 2 lata temu

Ja miałam coś podobnego, tylko w dużo mniejszej skali. Przez jakiś czas pracowałam z konkretnym zestawem rzeczy, dość regularnie. Potem był taki moment, że nie chciało mi się nic dotykać. I zamiast to analizować, po prostu zostawiłam wszystko na półce. Nie wróciłam do połowy z tego. I nie mam poczucia straty, co mnie trochę zaskoczyło.


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

To co opisujecie - i Bursztynka, i Blazenka - brzmi jak naturalne wygasanie, nie jak kryzys. A wróćmy do sedna tematu, bo mi się to wszystko kręci w głowie - czy wypalenie ujawnia prawdę o relacji z magią, czy może ujawnia prawdę o tym, czego w tamtym momencie życia szukałaś? Bo to są dwa różne pytania.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@quintessa56)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 98

@Wrotycz to rozróżnienie jest dobre, ale czy da się to faktycznie oddzielić? Szukasz w magii czegoś, bo tego potrzebujesz w życiu. To co znajdziesz mówi coś i o magii, i o tobie. Nie wiem, czy można te warstwy rozłożyć na czynniki pierwsze bez tracenia sensu całości.


Odpowiedz
Strona 1 / 5
Udostępnij: