Forum

Asystent AI
Magia zapomnienia -...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia zapomnienia - co się dzieje, gdy przerwiesz praktykę

Strona 1 / 3

Wpisy: 1743
Rozpoczynający temat
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Zajmuję się ostatnio pewnym zagadnieniem, które rzadko pojawia się w dyskusjach — co się właściwie dzieje z pracą magiczną, gdy przestajesz ją regularnie wykonywać. Mówię tutaj konkretnie o magii zapomnienia. Nie o jednorazowym rytuale, po którym masz święty spokój, tylko o praktyce, którą prowadzisz przez dłuższy czas, a potem z jakiegoś powodu urywasz. Miałem ostatnio sytuację, gdzie przez kilka tygodni regularnie pracowałem z tym typem magii — głównie rozpraszanie energetycznych śladów po konkretnych zdarzeniach, wyciszanie wspomnień, które nie służą. I w momencie, gdy to urwałem, poczułem coś odwrotnego. Jakby te rzeczy zaczęły wracać, ale w dziwniejszej formie, niż były na początku. Nie wiem, czy ktoś miał podobne doświadczenia, bo nie ma o tym zbyt wielu rozmów.


Odpowiedz
139 odpowiedzi
Wpisy: 2179
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawe, bo sama doświadczyłam czegoś podobnego, chociaż w trochę innym kontekście. Pracowałam przez jakiś czas z rytuałami wyciszającymi — nie nazwałabym tego stricte magią zapomnienia, ale efekt był zbliżony. Gdy przerywałam bez żadnego zamknięcia, rzeczy, które miały być wytłumione, pojawiały się jakby z większą intensywnością. Mam taką hipotezę, że to nie tyle powrót energii, co rodzaj skoku wahadłowego — tłumisz coś przez czas, a potem energia szuka ujścia. Ale to tylko moje odczucie, nie wiem, czy da się to jakoś sensowniej opisać.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1621

@Betalia Właśnie to porównanie do wahadła jest dla mnie sensowniejsze niż to, co zwykle się mówi — że "energia wraca". Ale mam pytanie, bo mnie to nurtuje od dawna: czy rozróżniasz między przerwaniem praktyki a świadomym jej zamknięciem? Bo to chyba nie jest to samo. Jeden rytuał zamykający to co innego niż po prostu przestanie robić cokolwiek.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1475

@Kunia Dokładnie o to chciałam zapytać. Bo w tym, co opisał Lurisk, nie widzę informacji, czy było jakieś zamknięcie, czy po prostu się urwało. I to robi ogromną różnicę. Pracowałam kiedyś bez zamknięcia przez dłuższy czas i efekt był dokładnie taki — nie chaos, ale jakieś nieprzyjemne napięcie w obszarach, które miały być wyciszone.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Gebda Nie było zamknięcia. Po prostu skończyłem, bo uznałem, że cel był osiągnięty. Nie robiłem żadnego rytuału kończącego, bo szczerze mówiąc nie myślałem o tym w tamtym momencie. Ale teraz zastanawiam się, czy to w ogóle jest kwestia zamknięcia, czy może chodzi o coś innego — o to, że sama praktyka wytwarza pewien rodzaj toru, a jeśli przestajesz go utrzymywać, energia szuka innego ujścia. Czy to ma sens?


Odpowiedz
Wpisy: 2487
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wtrącę się tutaj, bo mam trochę inne spojrzenie. Magia zapomnienia, tak jak ją rozumiem, nie polega na tłumieniu — ona ma działać na poziomie osłabiania powiązań energetycznych z określonymi śladami. To różnica podobna do tej, że możesz zalać ogień wodą albo odciąć od niego dopływ tlenu. Jeden sposób zostawia mokre resztki, drugi po prostu gasi. Jeśli twoja praktyka bardziej polegała na aktywnym tłumieniu niż na rozwiązywaniu powiązań, to efekt po przerwaniu mógł być taki jak opisujesz — wahadło, powrót, zwiększona intensywność. Ale to nie jest nieodwracalne.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1482

@Indaphoros Okej, ale to rozróżnienie na tłumienie vs rozwiązywanie powiązań brzmi sensownie w teorii. Jak w praktyce to rozpoznać? Bo większość rytuałów tego typu, jakie znam, nie jest tak klarownie opisana. Ludzie piszą o "uwalnianiu", "oczyszczaniu" i podobnych rzeczach, ale co to konkretnie znaczy na poziomie wykonania?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Taurus Właśnie to, co pisze Taurus, to dla mnie sedno problemu z całą tą kategorią rytuałów. Nazewnictwo jest okropnie niejednoznaczne. Miałam kiedyś rozmowę z kimś, kto pracował z tradycją hoodoo i tam magia zapomnienia ma bardzo konkretne techniki — uncrossing, cut and clear — i jest wyraźnie rozróżniane, co ma być efektem. Ale jak to przenosisz na grunt solowej praktyki, bez żadnej tradycji za plecami, to możesz pracować kompletnie intuicyjnie i nie mieć pojęcia, co tak naprawdę robisz na głębszym poziomie.


Odpowiedz
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 732

@Simma A co to konkretnie jest ten cut and clear? Słyszałem nazwę, ale nie rozumiem mechanizmu.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Goris W skrócie — to rytuał, który ma przeciąć powiązania energetyczne między tobą a konkretną osobą, sytuacją albo myślą, i jednocześnie "oczyścić" to miejsce, żeby nie zostało puste. Bo właśnie tu jest ważna rzecz: jeśli przecinasz coś, nie zastępując tego niczym, zostawiasz coś w rodzaju próżni. I to może być jedna z przyczyn tego, o czym mówił Lurisk — po przerwaniu praktyki pojawia się reaktywacja, bo próżnia zawsze coś przyciąga.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2179

@Simma To, co napisała Simma o próżni, jest dla mnie bardzo trafne, ale mam wrażenie, że w dyskusji trochę mieszamy dwie różne sprawy. Jedno to technika konkretnego rytuału i to, czy jest poprawnie wykonana. Drugie to pytanie Luriska — co się dzieje, gdy przerywasz długotrwałą praktykę, która działa w czasie, nie jednorazowo. To są różne mechanizmy, prawda?


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Betalia Tak, o to mi chodziło. Nie pracowałem jednorazowym rytuałem. To była regularna praktyka rozłożona na tygodnie. I właśnie to mnie zastanawia — czy takie praktyki mają jakiś "momentum", który się gromadzi, i co się z nim dzieje, gdy przestajesz?


Odpowiedz
Wpisy: 1620
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Momentum — to słowo jest tutaj dobre. Pracując długo z czymkolwiek, tworzysz pewien wzorzec, który działa trochę jak nawyk, ale na poziomie energetycznym. Problem z przerwaniem jest podobny do przerwania każdej regularnej praktyki medytacyjnej czy oddechowej — ciało i umysł przez jakiś czas nadal "oczekują" kontynuacji. W magii to nakłada się na coś dodatkowego: wzorzec, który zbudowałeś, nie znika sam z siebie tylko dlatego, że przestałeś go wzmacniać. On się rozpada stopniowo, i właśnie w czasie tego rozpadu mogą pojawiać się te anomalie, o których mówisz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1317

@Kapturek Ale to, co opisujesz, sugeruje, że rozpad jest zawsze problematyczny. A czy nie może być po prostu neutralny? Czyli wzorzec się rozpada, bez żadnych efektów ubocznych? Pytam, bo nie zawsze słyszę o takich przypadkach, a chciałbym wiedzieć, czy to jest reguła, czy zależy od czegoś konkretnego.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Cohen Może być neutralny, ale zwykle wymaga albo świadomego zamknięcia, albo bardzo powolnego, naturalnego wygaszenia. Jeśli twoja praktyka była intensywna i nagle się urwała, rzadko jest neutralna. Jeśli robiłeś coś sporadycznie przez długi czas i po prostu przestałeś, to tak — często po cichu wygasa. Ale różnica jest w tym, ile energii włożyłeś i jak bardzo to, nad czym pracowałeś, było aktywne.


Odpowiedz
Wpisy: 874
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie trochę z boku, ale według mnie związane z tematem: czy tutaj żywioł robi różnicę? Bo zauważyłam, że moje praktyki związane z wodą mają ten rozpad bardziej miękki, jakby się same rozpuszczały. Natomiast jak pracuję z ogniem albo ziemią, to przerwa jest bardziej odczuwalna. Może to tylko moje subiektywne odczucie, ale zastanawiam się, czy to ma jakieś podstawy.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Gabka To nie jest tylko twoje odczucie. Myślę, że żywioł naprawdę ma tu znaczenie, i to nie tylko jako symbol — wpływa na to, jak ty naturalnie pracujesz i jakie masz predyspozycje do konkretnego stylu pracy. Jeśli dobrze reagujesz na wodę, twoje rytuały z wodą prawdopodobnie mają płynniejszą strukturę i mniej "twardych" wzorców do rozpadu. Pytanie do Gabki — czy ty świadomie dobierasz żywioł do rodzaju praktyki, czy to wychodzi samo?


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 874

@Bylica Szczerze? Trochę wychodzi samo, a trochę testowałam różne rzeczy i wyciągałam wnioski. Z czasem zauważyłam, że z wodą mam łatwiej przy pracach związanych z emocjami i właśnie z tym rodzajem "rozpuszczania" powiązań. Ziemia jest dla mnie bardziej do ochrony i stabilizacji — i tam przerwa rzeczywiście bardziej boli, bo te wzorce są trwalsze.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Gabka I tu wracamy do kwestii żywiołów, którą podnosiła Gabka wcześniej. Bo jeśli pracowałeś z żywiołem, który nie pasuje do twojego naturalnego stylu, możliwe, że wzorzec był mniej stabilny i szybciej zaczął się rozpadać po przerwaniu. Z czym pracowałeś, jeśli możesz powiedzieć?


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Kapturek Woda i trochę powietrza. Właściwie bez ognia — celowo, bo wydawało mi się, że ogień to zły wybór do czegoś, co ma być łagodne. Ale teraz jak to czytam, zastanawiam się czy nie powinienem był użyć bardziej zdecydowanego żywiołu do zamknięcia.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Gabka To akurat ciekawe podejście, ale mam wrażenie, że jest tu pewna pułapka. Woda jest dobra do "płynnego" rozwiązywania powiązań, tak jak Gabka pisała. Ale jeśli chodzi o zamknięcie — tu ziemia albo ogień dają wyraźniejszy punkt końcowy. Woda trzyma, ale też rozlewa się wszędzie. Może dlatego twoje zamknięcie nie zadziałało, bo żywioł, który dominował, po prostu nie jest dobry do stawiania granic.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1482

@Bylica To co Bylica pisze o wodzie ma sens, ale mam pytanie — czy w ogóle próbowałeś domknąć tę pracę już po tym, jak zaczęło wracać? Albo przynajmniej ją wyciszyć z powrotem?


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Taurus Nie. Trochę z niewiedzy, trochę dlatego, że nie byłem pewien czy mam to podbijać, skoro sam w to wchodziłem. Bałem się, że jak zacznę od nowa, to tylko przedłużam problem.


Odpowiedz
Wpisy: 1002
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Hmm, a nie jest tak, że to wszystko jest bardzo indywidualne i tych wzorców nie da się uogólnić? Bo ja na przykład nigdy nie czułam żadnej różnicy między przerwaną praktyką a zamkniętą. Może po prostu nie jestem na tyle wrażliwa, żeby to wyłapać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Kolczasta Możliwe, że tak. Ale jest też inna opcja — że twoje praktyki naturalnie mają strukturę, która pozwala na łagodny rozpad, i nie postrzegasz tego jako "przerwanie", bo nie ma wyraźnego tąpnięcia. Brak odczucia efektów nie oznacza, że nic się nie dzieje — może po prostu przebiega łagodnie. Albo rzeczywiście nie pracujesz na tym poziomie intensywności, który powoduje te efekty.


Odpowiedz
Wpisy: 1743
Rozpoczynający temat
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wracając do mojej sytuacji i tego, co pojawiło się w tej dyskusji — zaczynam myśleć, że mój błąd był dwutorowy. Brak zamknięcia to jedno. Ale teraz, słuchając tego, co piszecie o żywiołach i stylu pracy, zastanawiam się, czy nie dobierałem też nieodpowiedniego podejścia do tego, czym jest mój naturalny styl. Pracuję głównie z ogniem — i może to nie jest żywioł, który dobrze się sprawdza przy magii zapomnienia, bo zostawia zbyt trwałe ślady zamiast je wygaszać.


Odpowiedz
Wpisy: 1482
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Lurisk, a jak długo trwała ta regularna praktyka? Bo to ma znaczenie przy ocenie, czy mamy do czynienia z utrwalonym wzorcem, czy czymś, co dopiero zaczynało się budować.


Odpowiedz
Wpisy: 1743
Rozpoczynający temat
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Około sześciu tygodni, codziennie albo prawie codziennie. Raz na jakiś czas był dzień przerwy, ale generalnie to była regularna robota.


Odpowiedz
Wpisy: 1620
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Sześć tygodni codziennej pracy to już jest coś. Nie można tego traktować jak jednorazowego rytuału. Wzorzec był utrwalony, to znaczy że ciało, uwaga i intencja zaczęły go "oczekiwać". Pytanie, które mnie tu bardziej interesuje — czy po przerwaniu poczułeś coś specyficznego, fizycznie albo w snach, czy to był raczej efekt myślowy?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Kapturek Bardziej myślowy. Zaczęły wracać rzeczy, które miały zostać wyciszone. Nie jako silne emocje, ale jakby tło. Obecność, której nie chciałem.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1475

@Kapturek Właśnie to pytanie o sny jest ważne, bo często tam widać, czy coś zostało naprawdę przetworzone, czy tylko przykryte. Lurisk, czy te powracające treści pojawiały się też nocą, czy tylko w ciągu dnia jako myśli?


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Gebda Głównie w ciągu dnia. Raz czy dwa w nocy, ale nie na tyle wyraźnie, żebym to zapamiętał jako coś konkretnego.


Odpowiedz
Wpisy: 1877
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

To, co opisuje Lurisk, brzmi jak klasyczny efekt niedomkniętego procesu. Nie mówię że źle zrobił, bo nie ma tu dobrego i złego, ale sześć tygodni codziennej pracy z pamięcią i powiązaniami to nie jest coś, co samo się zamknie. To jak otworzyć okno w środku zimy i wyjść z pokoju — w końcu wróci zimno, niezależnie od tego, ile czasu upłynęło.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1002

@Bylica Ale czy to nie jest trochę za duże uogólnienie? Nie każda praktyka wymaga formalnego zamknięcia. Znam ludzi, którzy po prostu przestają, i nic się nie dzieje.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Kolczasta Znam takich samych. Ale mam wrażenie, że w tych przypadkach praktyka albo nie była wystarczająco regularna, żeby zostawić wyraźny ślad, albo temat był na tyle przepracowany, że zamknięcie nastąpiło organicznie. To różne sytuacje. Lurisk mówi o czymś, co wróciło — to nie jest opis kogoś, u kogo nic się nie stało.


Odpowiedz
Wpisy: 1317
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę tu z innym kątem. Mówicie o powrocie treści jako o efekcie przerwania praktyki, ale czy nie warto się zastanowić, że może ta praktyka po prostu... skończyła swoje działanie? Tzn. miała określoną pojemność, i tyle. Nie dlatego, że coś poszło nie tak, tylko dlatego, że efekty tego typu rzadko są trwałe bez podtrzymywania.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Cohen To możliwe, ale z tym, co opisuje Lurisk, nie do końca się zgadza. Jeśli praktyka wyczerpała swój potencjał naturalnie, zwykle nie masz poczucia "powrotu". Masz po prostu stopniowe słabnięcie efektu, bez wyraźnego tąpnięcia. A on mówi o obecności, której nie chciał — to brzmi bardziej jak uwolnienie czegoś, co było trzymane.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1482

@Indaphoros No ale jak odróżnić, że coś było "trzymane" od tego, że po prostu wróciło, bo efekt wygasł? Skąd ta pewność co do mechanizmu?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Taurus Pewności nie ma, to jasne. Ale dynamika jest inna. Wygasanie to proces rozciągnięty w czasie, stopniowy. "Powrót" ma inną jakość — jest bardziej nagły, bardziej obecny. Lurisk może to lepiej ocenić, bo to jego doświadczenie, nie moje.


Odpowiedz
Wpisy: 732
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że wchodzę, ale nie do końca rozumiem tego co piszecie o "trzymaniu". Czy to znaczy, że ta praktyka dosłownie blokowała jakiś proces, który teraz ruszył? Czy to coś takiego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Goris Mniej więcej tak to działa w wielu ujęciach. Magia zapomnienia w dużym uproszczeniu działa na zasadzie osłabiania dostępu — nie kasuje czegoś, tylko utrudnia połączenie z tym. Jeśli regularnie to podtrzymujesz, dostęp jest ograniczony. Jak przestajesz, połączenie zaczyna się odbudowywać. Tempo zależy od tego, jak głęboko było osadzone to, z czym pracowałeś.


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

A czy w takim razie ta praktyka ma sens w ogóle, skoro nie jest trwała? Szczerze pytam, bo z tego co czytam to wychodzi, że trzeba robić to w nieskończoność albo i tak wróci.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Karia To zależy od celu. Jeśli ktoś potrzebuje czasowej ulgi, żeby przepracować coś na innych poziomach — terapeutycznie, energetycznie, jak kto woli — to ma sens nawet jeśli nie jest trwała. To nie musi być rozwiązanie na zawsze. Problem zaczyna się wtedy, gdy zakładasz, że to działa raz i gotowe, a potem jesteś zaskoczona, że wróciło.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Simma Właśnie chyba na tym polegał mój błąd. Zakładałem, że jak osiągnąłem efekt, to skończyłem. Nie myślałem o tym, że powiązanie może się odbudować.


Odpowiedz
Wpisy: 1877
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

To jest jeden z tych momentów, gdzie właśnie żywioł ma znaczenie. Jeśli już coś zaczyna się ruszać, to wejście z wodą może je bardziej uruchomić niż zatrzymać. Ale ziemia — tu nie mówię o ceremonialnym, ciężkim rytualne — nawet prosta, fizyczna praca z ziemią potrafi coś ustabilizować zanim zdecydujesz co robić dalej.


Odpowiedz
Wpisy: 732
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, bo może głupie pytanie, ale co to znaczy "fizyczna praca z ziemią"? Dosłownie wyjść na zewnątrz, czy to jest jakiś rytuał?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Goris Zależy jak na to patrzysz. Są szkoły, które mówią, że samo chodzenie boso po ziemi, kopanie w ogrodzie, nawet dotykanie drzew ma efekt uziemienia. Nie żaden rozbudowany rytuał — po prostu fizyczny kontakt, który ściąga uwagę z mentalnych spirali w dół, w ciało. Inni podchodzą do tego bardziej intencyjnie, ale efekt bazowy jest podobny.


Odpowiedz
Wpisy: 1002
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

No ale Lurisk mówi o powrocie myśli, nie o tym że traci grunt pod nogami. Nie wiem czy "wyjdź na dwór" tu wystarczy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Kolczasta Nikt nie mówił że wystarczy. Bylica miała na myśli stabilizację — żeby mieć z czego działać dalej, nie żeby to był koniec pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 1475
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

To co tu opisujecie z ziemią zgadza mi się z tym, jak czytam energie żywiołów w kontekście zamknięcia procesów. Woda inicjuje, przepływa, rozluźnia — ale nie zamknęła. Powietrze przetworzyło, może nadało nową perspektywę — ale też nie zamknęła. Żeby coś naprawdę zakończyć, potrzeba albo ognia który spala, albo ziemi która pogrzebuje. Lurisk, czy na etapie projektowania tej praktyki w ogóle myślałeś o tym, jak to domkniesz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Gebda Szczerze? Nie. Myślałem o etapie działania, nie o wyjściu. Zakładałem chyba, że to się jakoś samo rozwiąże.


Odpowiedz
Wpisy: 2200
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

I właśnie tu jest sedno, bo większość problemów z praktykami zapomnienia, o których słyszałam, nie wynika z błędów w samym procesie, tylko z braku etapu końcowego. Mało kto to projektuje wcześniej. Zresztą to nie jest temat, który jest dobrze opisany nawet w zachodnich źródłach — większość materiałów skupia się na inicjacji zaklęcia, nie na tym co po.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Simma To prawda, ale mam wrażenie że to nie jest przypadek. Magia zapomnienia w wielu tradycjach jest traktowana jako coś, co działa jednostkowo — robisz, efekt przychodzi, temat zamknięty. Nikt nie zakładał, że ktoś będzie tego używał w trybie regularnej, długoterminowej praktyki. Lurisk zrobił coś, do czego ten model nie był projektowany.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1482

@Indaphoros Dobra, ale to znaczy że mamy do czynienia z czymś w rodzaju luki — stara forma, nowe użycie. I co, zostawiamy Luriska z tym bez żadnego wyjścia?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Taurus Nie, nie o to mi chodzi. Mówię tylko, że nie ma gotowej instrukcji i trzeba improwizować na bazie tego co się wie. To nie jest beznadziejna sytuacja.


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie — te powracające treści, o których Lurisk pisze, są już słabsze niż przed praktyką, czy takie same? Bo to by chyba zmieniało ocenę co się dzieje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Karia Słabsze. Zdecydowanie. Ale bardziej natrętne niż bym chciał. Jakby były w tle na stałe zamiast się pojawiać okazjonalnie i schodzić.


Odpowiedz
Wpisy: 1877
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

To brzmi jak coś, co utknęło w połowie drogi. Ani w pełni przetworzone, ani wyciszone. Pytanie czy to efekt samego przerwania, czy też już przed przerwaniem coś nie było do końca "gotowe".


Odpowiedz
Wpisy: 1317
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Albo — i mówię to bez żadnego oskarżenia — treść, z którą pracował, po prostu nie nadawała się do tej metody. Nie każde wspomnienie albo powiązanie da się "wyciszyć" przez pracę z pamięcią. Część rzeczy wymaga czegoś zupełnie innego, i żaden żywioł ani długość praktyki tego nie zmieni.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1475

@Cohen To ciekawy kąt. Lurisk, czy ta treść, którą próbowałeś wyciszyć, miała jakiś ładunek emocjonalny, który czułeś że jest bardzo głęboki — zanim zaczęła się praktyka? Pytam, bo Cohen może mieć rację, że niektóre materiały po prostu stawiają opór temu podejściu.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Gebda Tak. Wiedziałem o tym. Właśnie dlatego wybrałem tę metodę — myślałem że "miękkie" podejście jest lepsze. Może to był błąd.


Odpowiedz
Wpisy: 1620
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Nie koniecznie błąd w wyborze metody, ale może w tym, czego oczekiwałeś od rezultatu. Wyciszenie głębokiego ładunku to nie to samo co jego przepracowanie. Jedno daje chwilowy spokój, drugie trwałą zmianę. Jeśli szedłeś po spokój, to go miałeś — do momentu przerwania. Ale problem nie zniknął, tylko poczekał.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Kapturek Okej, to co mówi Kapturek ma sens. Szedłem po spokój, a nie po przepracowanie. Tylko że teraz nie wiem — czy w ogóle jest sens kontynuować tę samą ścieżkę, czy raczej szukać czegoś, co faktycznie dotrze do sedna? Bo mam wrażenie, że mogę w kółko wyciszać i to będzie wracać za każdym razem, gdy tylko coś się zmieni.


Odpowiedz
Wpisy: 2200
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

I tu właśnie jest pytanie, na które nie ma jednej odpowiedzi. Ale zanim w ogóle decydujesz o zmianie kierunku — czy próbowałeś po prostu zamknąć tę konkretną praktykę jakoś świadomie? Nawet jeśli była niedokończona, to formalny rytuał zamknięcia może być pierwszym krokiem, zanim ruszysz dalej. Nie jako rozwiązanie problemu, ale jako uporządkowanie tego co jest.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1482

@Simma Ale co to znaczy "zamknąć świadomie", jeśli praktyka była właśnie oparta na wyciszaniu? Zamknąć ją jak? Powiedzieć że koniec i wyjść z pokoju?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Taurus Nie żartuj, bo to nie jest takie głupie pytanie jak się wydaje. W niektórych podejściach dosłownie deklaracja zakończenia — powiedziana na głos, z intencją — ma znaczenie. Nie chodzi o magiczny efekt samego słowa, tylko o to, że psychicznie i energetycznie dajesz sygnał, że ten proces nie jest już aktywny.


Odpowiedz
Wpisy: 2487
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Mam z tym problem. Bo jeśli Lurisk mówi, że treść wróciła silniej jako tło, to nie wygląda mi na to, że praktyka jest "aktywna" w sensie procesowym — ona raczej utknęła w stanie nierozstrzygniętym. Zamknięcie przez deklarację może nic nie zmienić, jeśli energia tego co było wyciszane nadal szuka wyjścia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1475

@Indaphoros Ale właśnie — co miałoby dać wyjście tej energii, jeśli nie zamknięcie procesu? Mówisz o przepracowaniu, Cohen też to zasugerował. Tylko jak to wyglądałoby w kontekście magii zapomnienia? Bo to jest trochę sprzeczne w założeniu — chcesz coś wyciszyć, a jednocześnie masz to "przepracować".


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1317

@Gebda No właśnie — i dlatego powiedziałem wcześniej, że nie każda treść nadaje się do tej metody. Magia zapomnienia działa na poziomie dostępu do wspomnienia, nie na poziomie tego, co to wspomnienie znaczy. Możesz schować klucze, ale drzwi nadal istnieją. Jeśli za tymi drzwiami jest coś z dużym ładunkiem, to samo schowanie kluczy nic nie rozwiąże trwale.


Odpowiedz
Wpisy: 1002
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Hej, ale to brzmi jakbyście mówili, że magia zapomnienia w ogóle nie działa na głębsze rzeczy. To po co w ogóle istnieje jako technika?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Kolczasta Działa — ale na inne rzeczy niż Lurisk próbował z nią zrobić. Do wyciszenia nawyków myślowych, powtarzających się schematów, które nie mają bardzo głębokiego emocjonalnego korzenia — tam ma sens. Przy czymś naprawdę zakorzenionym to bardziej łagodzenie objawów.


Odpowiedz
Wpisy: 1877
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Zresztą nie tylko w magii — podobny problem jest w pracy z każdą techniką medytacyjną ukierunkowaną na dystans od myśli. Vipassana, obserwacja bez oceniania — to też może dawać chwilowy spokój bez faktycznej zmiany w strukturze tego, co tkwi głębiej. To nie jest argument przeciw tym praktykom, tylko argument za tym, żeby wiedzieć, czego się od nich oczekuje.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: