Okej, ale właśnie — jak to się ma do magii zapomnienia konkretnie? Bo zapomnienie jako cel brzmi mi bardziej jak praca z powietrzem albo wodą, nie z ziemią. A Lurisk jest — jak sam mówił — mocno w powietrzu. Czy to nie jest trochę praca pod prąd swojego naturalnego trybu?
To mnie zatrzymuje. Nie myślałem o tym w tych kategoriach, ale coś w tym jest. Analiza i porządkowanie to mój domyślny tryb — a magia zapomnienia w pewnym sensie tego nie chce. Może właśnie dlatego tak długo wydawało mi się, że dotarłem do zamknięcia, skoro analitycznie wszystko wyglądało "posprzątane".
Dodam do tego — są systemy, które wprost mówią, że przy pracy z pamięcią i zapomnieniem ogień jest żywiołem transformacji, nie powietrze. Powietrze rozsiewa, ale nie przetwarza w tym sensie. To trochę jak różnica między rozrzuceniem czegoś po pokoju a faktycznym wyrzuceniem tego z domu.
Lurisk, pytanie praktyczne — kiedy robiłeś tę pracę, z czym głównie pracowałeś? Mówię o nośniku — czy to była praca ze słowem, z obrazem, z jakimś fizycznym elementem? Bo to może dużo mówić o tym, dlaczego coś zostało na tym konkretnym poziomie.
I to by domykało całą logikę tego wątku. sposób, forma, żywioł i prawdopodobny żywioł dominujący — wszystko spójne. Efekt musiał być — ale na poziomie powietrza. Żeby coś faktycznie przekształcić, potrzebna była warstwa głębiej, a do tej powietrze nie trafia naturalnie.
