Forum

Asystent AI
Magia zapachów - ul...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia zapachów - ulotne związki chemiczne czy energia

Strona 1 / 4

Wpisy: 619
Rozpoczynający temat
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Siedzę ostatnio nad starymi zapiskami dotyczącymi kadzideł w tradycji hermetycznej i coraz bardziej zastanawia mnie jedna rzecz. Mamy dwa zupełnie różne podejścia do zapachu w magii - jedno mówi, że zapach to nośnik intencji, drugie, że sama substancja chemiczna działa na ciało i umysł niezależnie od tego, co o tym myślimy. I te dwie szkoły nijak się nie chcą ze sobą pogodzić. W Corpus Hermeticum zapach kadzidła był traktowany jako dosłowny pokarm dla bytów duchowych, nie metafora, nie symbol - pokarm. Arabscy alchemicy z kolei pisali o aromacie jako o "duszy rośliny" odrywającej się od materii przy spalaniu. To jest coś więcej niż chemia, ale czy to znaczy, że chemia nie gra żadnej roli? Mirra ma udowodnione działanie na receptory bólowe, frankincense zawiera kwas boswelliowy wpływający na układ nerwowy. Czy ktoś w ogóle próbował to rozdzielić w praktyce? Tzn. używać tej samej substancji raz z intencją, raz bez, i porównać efekty?


Odpowiedz
198 odpowiedzi
Wpisy: 619
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

To pytanie o rozdzielenie intencji od substancji jest właściwie bardzo trudne metodologicznie, bo my sami jesteśmy zmienną w tym eksperymencie. Ale słyszałam o podobnym podejściu w tradycji ajurwedyjskiej - tam mówi się o "pranie" rośliny, czyli jej sile życiowej, i ta prana ma być czymś odrębnym od składników chemicznych. Roślina zbierana w pełni księżyca przez kogoś, kto rozumie jej przeznaczenie, ma mieć inną pranę niż ta sama roślina zerwana mechanicznie na plantacji. Nie wiem, czy to jest weryfikowalne, ale zauważam u siebie różnicę, kiedy używam kadzideł, które sama zebrałam albo kupiłam od kogoś, kto to robi świadomie, a kiedy biorę coś z marketu. Może to placebo, może nie - ale efekt jest.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Melania70 ale właśnie to z tą praną to mnie zawsze trochę gryzie. Bo jeśli roślina zbierana z intencją ma inną jakość - to skąd mamy wiedzieć, że ta różnica, którą czujesz, nie pochodzi od ciebie samej? Tzn. wiesz, skąd pochodzi kadzidło, masz do niego inne nastawienie, więc reagujesz inaczej. Placebo tu jest bardzo prawdopodobne i niekoniecznie to słowo pejoratywne. Prowadzę notatki od jakiegoś czasu i kilka razy celowo nie wiedziałam, które kadzidło palę - zakrywałam etykietę, mieszałam kolejność - i wtedy różnice były znacznie mniejsze. Co nie znaczy, że ich nie było, ale były mniejsze.


Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Judytka67 to jest świetna metoda. Serio, rzadko słyszę o kimś, kto tak podchodzi do własnej praktyki. A czy robiłaś to z kadzidłami z tej samej rośliny, ale różnego pochodzenia? Bo to byłoby czystsze porównanie niż różne gatunki.


Odpowiedz
Wpisy: 587
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ja to chce sie wtrącic bo mam inne podejście do tego. Uważam ze intencja TO JEST ta energia i nie można ich rozdzielać, bo to bez sensu. Kiedy spalasz kadzidło bez intencji to jest to jak modlitwa bez wiary - słowa lecą w powietrze i nic. Moja babcia paliła konkretne zioła przy konkretnych sprawach i zawsze wiedziała co robi, po co i dla kogo. I to działało. Nie robiła żadnych ślepych testów, bo po co? Ufała swojej wiedzy. Może właśnie to rozbijanie na składniki zabija samą magię?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 887

@Kazia84 ale ta argumentacja działa w obie strony, nie? Jeśli intencja jest wszystkim, to dlaczego w ogóle używamy konkretnych substancji? Mogłabyś palić cokolwiek z odpowiednią intencją i efekt byłby taki sam. A jednak większość tradycji magicznych ma bardzo precyzyjne przepisy - ten gatunek drzewa, nie inny, zbierany o tym czasie, nie innym. Skąd ta precyzja, jeśli substancja jest bez znaczenia?


Odpowiedz
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 587

@Wolchw no właśnie i dlatego mowię że obie te rzeczy działają razem! Nie że jedna albo druga. Konkretna substancja MA znaczenie, ale bez intencji jest martwa. To jak skrzypce - możesz mieć Stradivariego i grać byle jak.


Odpowiedz
Wpisy: 639
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wchodzę tu z boku, bo temat mnie wciągnął. Myślę, że dyskusja trochę mija się z historycznym kontekstem, a szkoda. W tradycji ceremoniału solomoniczego każdej planecie przypisany był konkretny zapach i to nie było arbitralne - to wynikało z całego systemu korespondencji. Saturn - mirra i asafetyda, Słońce - frankincense i drzewo sandałowe, Księżyc - kamphor i eukaliptus w późniejszych wariantach. Ten system był zbudowany na założeniu, że określone substancje mają naturalną afinię z określonymi siłami. Nie chodziło ani o chemię, ani o samą intencję - chodziło o to, że świat jest zbudowany z korespondencji i zapach po prostu do czegoś przynależy. To jest ontologicznie zupełnie inne podejście niż pytanie, czy to chemia czy intencja. Arabski okultyzm, Picatrix zwłaszcza, poświęca masę miejsca temu, jak dobierać zapachy do konkretnych operacji astrologicznych - i tam precyzja jest absolutna, bo złe kadzidło to nie tylko brak efektu, ale potencjalnie zakłócenie całej operacji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Heliotrop właśnie o Picatriksie myślałem, ale nie chciałem od razu tam skakać. Mam pytanie - czy zauważasz w tej tradycji jakiś mechanizm wyjaśniający, DLACZEGO te korespondencje działają? Bo Picatrix zakłada, że działają, ale nie tłumaczy mechanizmu w sposób, który byłby dla mnie w pełni jasny. Czy to jest fizyczna sympatia substancji, czy coś bardziej subtelnego?


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i myślę sobie, że mamy podobny problem w runach. Każda runa ma swój dźwięk, ale w niektórych tradycjach skandynawskich mówi się też o jej zapachu - galdr to nie tylko śpiew, ale cały zmysłowy kontekst. Isa pachnie zimnem i żelazem, Kenaz dymem. To nie jest poetycka metafora u tych, którzy to praktykują, to dosłowny opis. I tu właśnie ta kwestia z chemią vs energią pojawia się w bardzo konkretny sposób - bo ten "zapach mrozu" to nie jest zapach chemiczny, to coś innego. Jak wy to rozumiecie?


Odpowiedz
Wpisy: 216
(@stefcia96)
Połączone: 6 miesięcy temu

Przepraszam że się wtrącam bo pewnie to podstawowe pytanie, ale kiedy piszecie o "energii zapachu" to macie na myśli coś konkretnego czy to bardziej metafora? Bo ja rozumiem, że zapach działa na mózg i emocje, to jest nauka. Ale co jest ponad tym?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 619

@Stefcia96 to akurat nie jest głupie pytanie, to jest pytanie o rdzeń całej tej dyskusji. Różne tradycje dają różne odpowiedzi. Jedna mówi, że "energia" to rzeczywisty byt - coś, co istnieje niezależnie od naszego mózgu i postrzegania. Inna mówi, że to jest model - użyteczne uproszczenie, które opisuje coś prawdziwego, ale nie w sensie dosłownym. Trzecia mówi, że samo pytanie jest źle postawione, bo rozróżnienie między "energią subtelną" a "efektem neurochemicznym" jest sztuczne - i jedno, i drugie to ta sama rzecz patrzona z różnych stron. Ja osobiście skłaniam się ku temu trzeciemu ujęciu, ale nie twierdzę, że mam pewność.


Odpowiedz
Wpisy: 761
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracając do tego, o czym pisał Heliotrop - system korespondencji to jest coś, co mnie od dawna zastanawia praktycznie. Bo jeśli te korespondencje są obiektywne, tzn. istniały zanim ktokolwiek je odkrył i opisał, to skąd tak duże różnice między tradycjami? Frankincense u jednych jest solarny, u innych wiąże się z oczyszczeniem w ogóle bez konkretnej planety. Czy to znaczy, że korespondencje są konwencją, ustalonym językiem, a nie obiektywną właściwością substancji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Judytka67 to jest fundamentalne pytanie i nie mam na nie ostatecznej odpowiedzi. W tradycji, którą studiuję, przyjmuje się, że różne systemy korespondencji to różne mapy tego samego terytorium. Każda jest wewnętrznie spójna i działa w obrębie swojego systemu. Problem zaczyna się, gdy próbujesz mieszać mapy - brać kadzidło z systemu solomoniczego i używać go w kontekście ceremonii wedyjskiej. Mechanizm wyjaśniający, o który pytał Alchemik60 - w Picatriksie to jest teoria talismanów jako kondensatorów sił astralnych. Substancja nie "jest" solarma - ona ma zdolność przyciągania i gromadzenia sił solarnych. To jest różnica. I tu chemia może wchodzić w grę jako jeden z wymiarów tej afinii, ale nie jedyny.


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@arek97)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czytam i trochę się gubię, ale mam takie przyziemne pytanie - czy jak w kościele palą kadzidło, to też jest magia? Bo zawsze myślałem, że to tylko tradycja, ale po tym co czytam to nie wiem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Arek97 zależy kogo zapytasz 🙂 Z perspektywy historycznej - tak, to ma ten sam korzeń. Kościół przejął tę praktykę z kultu Apollona i ogólnie ze świata grecko-rzymskiego, gdzie kadzidło dosłownie było ofiarą dla bogów. W chrześcijaństwie symbolika się zmieniła, ale fizyczny gest pozostał. Teolodzy mówią, że dym unoszący się do góry symbolizuje modlitwę wznoszoną do Boga. Starsze tradycje mówiły, że dym dosłownie niesie ofiarę. Granica między symbolem a dosłownym działaniem jest tu bardzo rozmyta.


Odpowiedz
Wpisy: 587
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

A ja mam pytanie do Filomeny - te zapachy run, o których pisałaś, to jest coś co praktykujesz w konkretny sposób, czy raczej wiesz o tym z przekazów? Bo nigdy nie spotkałam się z tym żeby ktoś faktycznie pracował ze zmysłową całością runy, zazwyczaj to jest śpiew albo wizualizacja, nie zapach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Kazia84 to jest z praktyki, chociaż długo mi zajęło zrozumienie co się właściwie dzieje. Kiedy robię galdr Isy, pojawia się coś, co mogę tylko nazwać odczuciem zimna i specyficznego, metalicznego zapachu. Nie wiem, czy to projekcja zmysłowa wynikająca z głębokiej koncentracji, czy coś innego. Ale jest powtarzalna i nie związana z warunkami otoczenia - zdarzało mi się to latem, przy otwartym oknie. Co ciekawe, spotkałam bardzo podobne opisy u norweskiej praktyczki, z którą korespondowałam parę lat temu, a ona nie czytała tych samych źródeł co ja.


Odpowiedz
Wpisy: 887
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Ten wątek z runą Isa to jest interesujące, bo przesuwa pytanie w zupełnie inną stronę. Jeśli zapach może być percepcją subtelną, a nie chemiczną - tzn. coś, czego nie ma w powietrzu, ale jest doświadczane zmysłowo - to czy magia zapachów to w ogóle jest kategoria zapachu jako takiego? Może zapach to tylko jeden ze sposobów, w jaki nasz umysł tłumaczy coś, co nie ma dobrego odpowiednika w języku?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Wolchw to brzmi przekonująco, ale trochę zamyka dyskusję zanim się zaczęła. Jeśli każde doświadczenie jest "tłumaczeniem czegoś niewyrażalnego", to nie możemy już nic konkretnego powiedzieć. Wolałabym zostać przy czymś bardziej sprawdzalnym. Np. czy te same substancje używane w różnych kulturach, bez kontaktu między nimi, mają podobne przypisania? Bo jeśli tak, to by sugerowało, że coś obiektywnego jest w substancji, a nie tylko w kulturowym kodzie.


Odpowiedz
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 619

@Judytka67, to jest dobre trafienie. Mirra pojawia się w Egipcie, w Mezopotamii, w Arabii, w Etiopii - i wszędzie wiąże się z kontaktem ze sferą umarłych albo z oczyszczeniem. Cedrus libani jest w zasadzie w każdej kulturze bliskowschodniej związany z nieśmiertelnością i trwałością - i to ma sens chemicznie, bo cedr faktycznie nie gnije. Ale czy to znaczy, że intuicja magiczna trafia w te same właściwości, które potem odkrywa nauka? Może te dwie drogi poznania docierają do tego samego miejsca, tylko inaczej?


Odpowiedz
(@stefcia96)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 216

@Melania70 a jak to jest z tymi substancjami, które pojawiają się w wielu kulturach - to znaczy, że wszystkie je miały dostęp do mirry albo cedru? Bo rozumiem, że Egipt i Mezopotamia to blisko, ale skąd to samo w tradycjach, które nie miały kontaktu?


Odpowiedz
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 619

@Stefcia96 to jest właśnie ta trudna część. Część z tych substancji była przedmiotem handlu już w trzecim tysiącleciu p.n.e. Szlak kadzideł to nie jest metafora, to był jeden z pierwszych dalekosiężnych szlaków handlowych na świecie. Mirra i kadzidło właściwe szły z południa Arabii i Rogu Afryki do Egiptu, Mezopotamii, później Grecji i Rzymu. Więc część tej zbieżności to po prostu ten sam towar krążący po świecie i przyciągający do siebie podobne znaczenia. Ale są substancje lokalne, które w różnych tradycjach pełnią analogiczne funkcje bez kontaktu - i to jest trudniejsze do wyjaśnienia.


Odpowiedz
Wpisy: 619
Rozpoczynający temat
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

To co napisała Melania to jest klucz do czegoś, co mnie od dawna nie daje spokoju. Mirra, cedr, kadzidło właściwe - te substancje przekraczają granice kultur i epok w niemal identycznych kontekstach. Albo rzeczywiście jest w nich coś obiektywnego, albo mamy do czynienia z jakimś głębszym wzorcem percepcji ludzkiej, który niezależnie od szerokości geograficznej reaguje tak samo na te związki. Nie wiem, co jest bardziej zaskakujące.


Odpowiedz
Wpisy: 887
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

To co Melania pisze o handlu to jest ważne, bo zmienia pytanie. Może nie chodzi o to, że te substancje mają obiektywne właściwości magiczne, tylko że skoro były rzadkie i kosztowne, to automatycznie stawały się wartościowe rytualnie? Droga ofiara ma więcej sensu jako gest wobec bóstwa niż tania. I potem to znaczenie się utrwala niezależnie od chemii.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Wolchw ale to nie do końca tłumaczy te substancje lokalne, o których Melania wspomniała. Bo jeśli coś jest lokalnie pospolite, tanie, dostępne - a i tak pojawia się w rytuale oczyszczenia - to argument o rzadkości odpada. Szałwia biała jest tego przykładem w tradycjach indiańskich Ameryki Północnej, a tam nie była importowana z niczego.


Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Judytka67 szałwia biała to akurat skomplikowany przykład, bo różne grupy używały jej różnie i nie zawsze w kontekście oczyszczenia. Smudging jako jeden spójny rytuał to jest częściowo konstrukcja XX-wieczna, skompilowana z różnych tradycji. Ale zgadzam się z twoim punktem generalnym - jest wystarczająco dużo substancji lokalnych z analogicznymi funkcjami w tradycjach bez kontaktu, żeby argument handlowy nie wystarczał. Mnie bardziej przekonuje teoria, że pewne związki lotne rzeczywiście wpływają na układ limbiczny w sposób, który predysponuje do specyficznych stanów - i różne kultury to odkryły niezależnie, bo ciało reaguje podobnie.


Odpowiedz
Wpisy: 587
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ale chwila, bo chce sie upewnić że dobrze rozumiem - Heliotrop, mowisz że to może być po prostu chemia mózgu? Że układy limbiczne reagują podobnie na te substancje i stąd podobne użycia? Ale to by oznaczało ze magia zapachów to jest tylko neurologia i nic więcej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Kazia84 nie mówiłem "tylko". To, że coś ma mechanizm neurologiczny, nie wyklucza, że ma też inne warstwy. Pytanie brzmi: czy te dwa poziomy się wykluczają, czy współdziałają? Borneol, który jest składnikiem wielu kadzideł azjatyckich, faktycznie hamuje acetylocholinoesterazę i wpływa na neuroprzekaźniki. To nie jest spekulacja, to jest farmakologia. Ale czy to oznacza, że rytuał z jego użyciem to "tylko" farmakologia? Nie wiem. Może mechanizm neurologiczny jest dokładnie tym, przez co działa coś głębszego.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest pytanie, które mnie też krąży po głowie od jakiegoś czasu. Czy mechanizm to samo co wyjaśnienie? Bo jeśli ktoś powie, że muzyka to "tylko" fale dźwiękowe i reakcje ślimaka w uchu, to technicznie ma rację, ale coś istotnego pomija. Nie wiem jednak jak to przenieść na magię zapachów w sposób, który nie byłby tylko ucieczką od pytania.


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@arek97)
Połączone: 5 miesięcy temu

A ja mam głupie pytanie może - te kadzidła w kościele, o których pisał wcześniej Alchemik, to zawierają ten borneol czy inne takie substancje? Bo teraz myślę, że może tam też jest jakaś chemia za tym wszystkim i dlatego ludzie czują się inaczej podczas mszy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Arek97 kadzidło kościelne to głównie żywica Boswellia sacra albo Boswellia carterii, i owszem, zawiera inkensol acetat, który w badaniach na myszach wykazał działanie psychoaktywne - dokładnie aktywował kanały TRPV3 w mózgu i redukował lęk. Było to badanie z 2008 roku z Johns Hopkins. Więc krótka odpowiedź: tak, jest chemia. Długa odpowiedź: co z tym zrobimy interpretacyjnie, to już zależy od tego, co w ogóle uważamy za "działanie magiczne".


Odpowiedz
Wpisy: 216
(@stefcia96)
Połączone: 6 miesięcy temu

Poczekajcie, bo to mnie uderzyło. Jeśli kadzidło kościelne ma udokumentowane działanie na mózg, a kościół tego nie wie albo wie i nie mówi, to czy to znaczy, że rytuał działa "naprawdę", tylko nie z powodów, które kościół podaje? To by było dosyć dziwne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 619

@Stefcia96 kościół to wie od bardzo dawna, tylko mówi o tym w innym języku. Kiedy ojcowie kościoła pisali, że kadzidło "unosi ducha ku niebu" i "oczyszcza przestrzeń ze złych wpływów", to może opisywali dokładnie ten efekt neurologiczny, ale w kategoriach, które mieli dostępne. Nie sądzę, żeby to było ukrywanie - to było opisywanie doświadczenia w dostępnym języku epoki.


Odpowiedz
Wpisy: 887
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest bardzo dobry punkt, ale otwiera inne pytanie. Jeśli różne epoki i tradycje opisują to samo doświadczenie w różnych językach - neurologicznym, duchowym, energetycznym - to czy w ogóle można powiedzieć, który opis jest "prawdziwszy"? Albo czy to ma sens jako pytanie?


Odpowiedz
Wpisy: 761
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Mam wrażenie, że ta rozmowa kręci się wokół czegoś, co chcę sprecyzować. Czy mówimy o tym, że zapachy wywołują stany, które POTEM interpretujemy jako magiczne? Czy o tym, że zapachy są częścią rzeczywistego mechanizmu, który zmienia coś poza naszym mózgiem? Bo to są dwa zupełnie różne twierdzenia i mieszamy je od jakichś kilkunastu postów.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 587

@Judytka67 dokładnie to chciałam powiedzieć ale nie umiałam tak dobrze sformułować! Moja babcia nie paliła kadzidła żeby zmienić swój stan - ona paliła żeby zmienić przestrzeń. To jest różnica. Stan był efektem ubocznym, nie celem.


Odpowiedz
Wpisy: 471
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wchodzę tu bo czytałam cały wątek i mam inne skojarzenie. W astrologii zapachy są przypisane do planet nie dlatego, że "działają na mózg", tylko dlatego, że mają ten sam jakościowy charakter co planeta - Mars jest ostry, suchy, przebijający, więc przyporządkowuje mu się piżmo albo siarkę. To jest logika podobieństwa, nie farmakologii. Czy ktoś tu pracuje z zapachami w tym kluczu, astrologicznym?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Fela73 to się ładnie łączy z tym, o czym pisałem wcześniej przy Picatriksie. Tylko że w Picatriksie ta logika podobieństwa jest jednocześnie logiką przyciągania - odpowiedni zapach nie tylko symbolizuje planetę, ale dosłownie "wzywa" jej wpływ. To jest magia sympatyczna w czystej postaci. Pytanie, które mi zostaje: czy współcześnie ktokolwiek traktuje to dosłownie, tzn. że konkretny zapach rzeczywiście modyfikuje wpływ planetarny na daną sytuację?


Odpowiedz
Wpisy: 619
Rozpoczynający temat
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Sam to praktykowałem przez jakiś czas i mam mieszane odczucia. Pracowałem z korespondencjami przy konkretnych operacjach - słoneczny olibanum przy sprawach związanych z widocznością i autorytetem, saturniński mirt albo cyprys przy sprawach granicy i struktury. Czy działało? Coś się działo, ale nie potrafię oddzielić efektu substancji od efektu skupienia, które substancja wymuszała. Może to jest właśnie odpowiedź na to pytanie Judytki - że te dwa poziomy są nierozłączne w praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@malgosia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam ten wątek od początku i nie zabrałam głosu, bo nie wiedziałam co dodać, ale to co napisał teraz Alchemik mnie zatrzymało. Że nie można oddzielić substancji od skupienia, które ona wymusza - to brzmi jak coś ważnego. Jak naczynie, które nadaje kształt temu, co w nim jest. Może w ogóle nie ma "czystej intencji" bez jakiegoś nośnika fizycznego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 553

@malgosia to jest bardzo trafne ujęcie i chyba bliższe temu, jak to faktycznie działa w praktyce. Kiedy robię galdr bez żadnego zmysłowego kontekstu, coś jest inne niż kiedy jest zimno, jest ten specyficzny zapach, jest ciemność. Nie twierdzę, że jeden jest "prawdziwszy" od drugiego, ale doświadczenie jest jakościowo inne. Nośnik fizyczny coś robi z intencją - może ją kondensuje, może ją kieruje, może po prostu pomaga mi nie odpływać myślami.


Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 887

@Filomena to co opisujesz z tym galdrem mnie zastanawia - czyli kontekst zmysłowy nie tyle pomaga, co współtworzy całe doświadczenie? Bo jeśli tak, to może pytanie nie brzmi "czy zapach działa", tylko "czym jest rytuał bez zapachowego tła".


Odpowiedz
Wpisy: 471
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracając do korespondencji planetarnych, bo Heliotrop coś ważnego powiedział i chcę to rozwinąć - w Sefer Yetzirah też są przypisania zapachowe, ale inaczej zorganizowane niż w Picatriksie. Tam zapach jest raczej atrybutem litery albo sfiry, nie planety bezpośrednio. Zastanawiam się czy te systemy w ogóle można porównywać, skoro wyrastają z innej logiki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Fela73 to jest zasadnicza różnica, masz rację. W Sefer Yetzirah mamy strukturę opartą na dźwięku i liczbie, a zapach wchodzi jako echo, nie jako centrum. W Picatriksie zapach jest aktywnym medium. Ale ciekawe jest to, że w obu przypadkach substancja zapachowa ma być "właściwa" - pytanie tylko właściwa dla czego. Dla planety, dla sfiry, dla operacji?


Odpowiedz
Wpisy: 587
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

A ja się zastanawiam czy w ogóle te systemy musiały sie zgadzac, żeby działać. Znaczy, jeśli w Picatriksie do słońca pasuje olibanum, a w innym systemie coś innego, i oba systemy były używane przez praktykujacych przez wieki - to czy to nie znaczy że substancja jest trochę pretekstem? Ze liczy się co innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Kazia84 to jest pytanie, które sam sobie zadawałem. Ale mam inną hipotezę - może nie chodzi o pretekst, tylko o to, że systemy korespondencji buduje się zawsze wewnątrz kultury i jej sensorium. Dla kogoś z VII-wiecznej Persji olibanum było słoneczne, bo miało określone skojarzenia społeczne i liturgiczne. Te korespondencje nie są arbitralne, ale są lokalne.


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@arek97)
Połączone: 5 miesięcy temu

Przepraszam że się wtrącę, ale rozumiem to tak: każda kultura ma swój zestaw "ważnych" zapachów i przypisuje im znaczenie na podstawie tego, gdzie te zapachy się pojawiały? Kościół, rynek, pole bitwy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 619

@Arek97 w dużym uproszczeniu tak, ale to nie znaczy, że znaczenia są przypadkowe. Kiedy rozmawiamy o świątyni i o kadzidłach, które towarzyszą od pokoleń temu samemu gestowi, temu samemu słowu, temu samemu przyniesionemu ciału - ta substancja staje się czymś więcej niż skojarzona. Ona jest nośnikiem pamięci zbiorowej. To już nie jest kwestia arbitralnego przypisania.


Odpowiedz
Wpisy: 216
(@stefcia96)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale pamięć zbiorowa to coś, co istnieje w ludziach, nie w substancji, prawda? Więc ta substancja nadal działa przez mózg, przez skojarzenia - jak to się ma do pytania z tytułu o energię?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Stefcia96 a czy jest gdzieś wyraźna granica między tym co jest "w ludziach" a tym co jest "w substancji"? Jak zapach jest nośnikiem przez pokolenia i aktywuje te same struktury u różnych ludzi bez uczenia się - to na jakim poziomie to jest "tylko" w mózgu?


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co Judytka napisała to jest dokładnie węzeł tej dyskusji. Bo jeśli np. żywica drzewa kadzidłowego ma określony profil chemiczny, który u ssaków generalnie redukuje stres - a nie tylko u ludzi z tradycją kadzidłową - to jest to cecha substancji, nie cecha kultury. I teraz: czy to "bardziej" energia czy chemia? Oba terminy opisują coś, co substancja robi niezależnie od obserwatora.


Odpowiedz
Wpisy: 887
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale energia w sensie ezoterycznym to nie to samo co energia w sensie biochemicznym. Kiedy ktoś mówi, że zapach "przenosi energię", to chyba nie ma na myśli kilodżuli? Zastanawiam się czy w tej dyskusji nie mieszamy dwóch różnych sensów tego słowa i dlatego kręcimy się w kółko.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 587

@Wolchw ale może właśnie o to chodzi, że to samo słowo odsyła do tego samego? Nie mówię że kilokalorie są tożsame z prana albo chi, ale może są to opisy tego samego przepływu na różnych poziomach rozdzielczości. Chemia patrzy mikroskopem, ezoteryka patrzy dalej.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: