Forum

Asystent AI
Puste dni księżyca ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Puste dni księżyca - czemu unikamy praktyk w te okresy

Strona 1 / 5

Wpisy: 680
 Wega
Rozpoczynający temat
(@wega)
Połączone: 1 miesiąc temu

Siedziałam ostatnio nad kalendarzem i pomyślałam, że warto by poruszyć temat, o którym rzadko się mówi wprost - puste dni księżyca. Nie każdy wie, że to nie jest jakaś wymyślona kategoryzacja, tylko konkretny moment w cyklu, kiedy Księżyc przechodzi między znakami zodiaku i przez kilka godzin, a czasem nawet ponad dobę, nie dotyka żadnego stopnia w żadnym znaku. W astrologii mundialnej jest to tak zwany Void of Course. W praktyce magicznej większość tradycji, z którymi się zetknęłam, traktuje ten czas jako martwy punkt - rzeczy zaplanowane wtedy nie wychodzą, intencje się rozmywają, rytuały jakby nie trafiają w cel. Ale mnie ciekawi coś innego - czy ktoś z was faktycznie to weryfikował? Nie z pozycji "tak się mówi", tylko własna obserwacja przez dłuższy czas?


Odpowiedz
180 odpowiedzi
Wpisy: 453
(@aldona03)
Połączone: 2 miesiące temu

Akurat to jest jeden z tych tematów, które długo ignorowałam, a potem żałowałam. Przez jakieś pół roku prowadziłam dziennik praktyk i oznaczałam przy każdym wpisie fazę księżyca, ale bez Void of Course. Jak potem wróciłam do tych notatek i naniosłam te okna czasowe na tabelę, to była wyraźna różnica. Rytuały zrobione w VOC albo w ogóle nic nie dały, albo dały coś zupełnie innego niż planowałam. Nie twierdzę, że to żelazna zasada, ale statystycznie u mnie to trzyma się kupy. Co cię skłoniło do zadania akurat tego pytania - miałaś jakąś wpadkę czy raczej obserwujesz to od dawna?


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czekałem aż ktoś to w końcu poruszy. Mam trochę inne podejście niż większość - nie unikam tych okien totalnie, bo VOC to nie jest "złe" energy ani nic takiego. To bardziej jak czas bez zakorzenienia. Niektóre tradycje używają tego okresu celowo, właśnie do pracy z chaosem, rozwiązywania starych spraw albo neutralizowania czegoś. Wywodzę to z pewnych technik magii ceremonialnej, gdzie czas "między" jest traktowany jako szczelina - można wtedy wejść głębiej, ale nie da się nic "zbudować". Aldona03 - to co opisujesz z dziennikiem brzmi solidnie, ale powiedz mi jedną rzecz - czy sprawdzałaś też co się działo z intencjami postawionymi tuż przed VOC, jak jeszcze Księżyc był w znaku, ale na ostatnich stopniach?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1111

@Ninka_73 a to jest w ogóle inna sprawa, bo ostatnie stopnie znaku to już prawie oddzielny temat. Słyszałam, że 29 stopień to tak zwany stopień anarety i część osób traktuje go podobnie jak sam VOC - jakieś wyczerpanie energii znaku, coś się kończy. Ale to chyba bardziej astrologia niż magia? Czy w praktyce rytualnej też się na to patrzy? Szczerze mówiąc sama nigdy nie śledziłam kalendarza tak dokładnie, zazwyczaj sprawdzam tylko nów i pełnię, a reszta mi umyka.


Odpowiedz
 Wega
(@wega)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 680

@Kolczasta 29 stopień to zupełnie osobna dyskusja, ale masz rację, że granica między astrologią a magią księżycową jest tutaj cienka. W wielu systemach, które znam, nie rozdziela się tych rzeczy tak ostro - pozycja Księżyca jest po prostu częścią informacji o tym, w jakim środowisku pracujesz. VOC to nie tyle "zła" pora, co pora bez odbiorcy, jakby wysyłać list na adres, który chwilowo nie istnieje. Aldona, wracając do twojego pytania do mnie - to nie była jedna wpadka, raczej zbierałam obserwacje przez dłuższy czas i w pewnym momencie kilka osób niezależnie od siebie powiedziało mi, że coś przestało działać i jak sprawdziłam daty, wszystkie trafiały w VOC.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@seba59)
Połączone: 6 miesięcy temu

A można jakoś szybko sprawdzić kiedy jest ten VOC, bo szczerze to nigdy nie widziałem żadnej aplikacji która by to normalnie pokazywała. Astro.com coś tam ma ale to jakaś masakra w obsłudze. Pytam bo chcę spróbować przez miesiąc robić to co planowałem, ale omijać te okna i zobaczyć czy faktycznie jest różnica.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@brzoskwinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 442

@Seba59 Time Nomad na telefonie całkiem czytelnie pokazuje VOC, jest tam specjalny widok kalendarza księżycowego. Ale mam pytanie do dyskusji - czy ktoś sprawdzał jak długo potrafi trwać ten VOC? Bo słyszałam, że przy pewnych przejściach to może być dosłownie kilka minut, a przy innych nawet ponad dobę, i to chyba robi ogromną różnicę dla praktykujących?


Odpowiedz
(@aldona03)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 453

@Brzoskwinka To prawda, rozpiętość jest ogromna. Najkrótsze jakie widziałam w kalendarzu to jakieś 20-30 minut, a najdłuższe chyba ponad 50 godzin, to się zdarza kiedy Księżyc wychodzi z jednego znaku i do następnego przejście jest przez dłuższy łuk. Szczególnie długie VOC bywają kiedy Księżyc przechodzi przez Koziorożca albo Raka, ale nie jestem stuprocentowo pewna tej reguły, może ktoś to lepiej wyjaśni. Ninka_73 - i właśnie, twoje pytanie o ostatnie stopnie mnie zatrzymało, bo teraz jak myślę, to chyba nie sprawdzałam tego osobno. Zaznaczałam tylko sam VOC. Mogłam przez to przeoczyć coś istotnego.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

No właśnie, bo dla mnie to jest kluczowe. Intencja ustawiona na 28-29 stopniu danego znaku wchodzi już w strefę, gdzie energia tego znaku jest jakby nadwyrężona, przesilona. To może tłumaczyć część przypadków, gdzie coś "poszło nie tak" mimo że technicznie był jeszcze czas przed VOC. Ale to jest moje prywatne obserwacje, nie cytuję żadnej konkretnej tradycji. Wega, a jak ty to traktujesz w pracy ceremonialnej - czy patrzysz wyłącznie na VOC jako przedział, czy stopień wyjściowy też bierzesz pod uwagę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Wega
(@wega)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 680

@Ninka_73 biorę pod uwagę oboje, ale z różnym ciężarem. VOC traktuję jako twardą granicę - poniżej 1 stopnia następnego znaku nic nie zaczynam. Ostatnie stopnie poprzedniego to raczej miękka wskazówka, żeby nie planować czegoś na ten moment jeśli mam wybór, ale nie jest to dla mnie bloker absolutny. Różnica jest taka: VOC to kwestia struktury cyklu, a 29 stopień to kwestia jakości znaku w jego kresie. Działają na innym poziomie. Choć faktycznie, jak te dwa czynniki się pokrywają, to staram się po prostu poczekać.


Odpowiedz
Wpisy: 283
(@kocanka)
Połączone: 4 miesiące temu

A mnie się właśnie nasuwa pytanie zupełnie z innej strony - co z codziennym życiem? Bo ja rozumiem, że jak się planuje rytuał to można to sobie przestawić w kalendarzu. Ale w praktyce nie zawsze mam ten komfort. Czasem coś ważnego dzieje się samo z siebie, jakaś decyzja musi zapaść, coś się zaczyna niezależnie ode mnie. I co wtedy, po prostu przyjąć że to pójdzie w złym kierunku?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1111

@Kocanka no i właśnie, bo to jest ten punkt, gdzie te wszystkie kalendarze i zasady zaczynają zgrzytać z życiem. Mnie się zdarzyło, że zaczęłam nową pracę dokładnie w VOC i to wyszło zupełnie inaczej niż myślałam - nie "źle", ale inaczej. Czyli może ta zasada działa trochę inaczej dla rzeczy, które są nam narzucone przez okoliczności, a inaczej dla tych, które sami inicjujemy?


Odpowiedz
Wpisy: 442
(@brzoskwinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

To jest ciekawy punkt. Chyba jest różnica między czymś co TY zaczynasz, a czymś co zaczyna się niezależnie od ciebie. Jeśli dostajesz wypowiedzenie w VOC, to nie ty je inicjujesz. Ale jeśli w VOC decydujesz się napisać do kogoś pierwszy raz albo podpisujesz umowę, to ty jesteś sprawcą. Może ta zasada dotyczy aktywnej intencji, a nie biernych zdarzeń? Wega - masz jakieś zdanie na ten temat?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Wega
(@wega)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 680

@Brzoskwinka tak, to jest rozróżnienie, które pojawia się w wielu tekstach astrologicznych, szczególnie astrologów horarnych - VOC mówi się głównie o sprawach inicjowanych. Bonatti, jeden ze średniowiecznych astrologów, pisał że sprawa w VOC "nie dojdzie do skutku" - i to jest właśnie ta kwestia inicjatywy. Ale sam VOC bywa też czasem "pozytywnym" w pewnym sensie - kiedy chcesz żeby coś się nie rozwinęło, żeby sprawa utknęła albo się samoistnie rozeszła po kościach. Wtedy VOC jest twój sprzymierzeniec, nie przeszkoda.


Odpowiedz
(@seba59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Wega To znaczy, że można specjalnie robić coś w VOC żeby to nie wyszło? Nie słyszałem o tym podejściu, ciekawe. To ma sens przy zamkniętych sprawach albo zrywaniu czegoś. Trzeba będzie to zapamiętać.


Odpowiedz
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 547

@Seba59 dokładnie to jest jeden z rzadziej omawianych aspektów. Używałem VOC do rytuałów kończenia - wygasania relacji z miejscem, zakończenia cyklu pracy z jakimś archetypem, zwalniania starych wzorców. Nie jako "klątwa na coś" bo to zupełnie inna bajka, tylko jako czas gdzie rzeczy naturalnie tracą impet. Pracuje to w parze z intencją "pozwól temu odejść", nie z siłowym kończeniem.


Odpowiedz
Wpisy: 453
(@aldona03)
Połączone: 2 miesiące temu

Hm, to mnie zatrzymuje. Bo z jednej strony VOC jako czas na zakończenia ma sens, ale z drugiej - żeby coś zakończyć też musisz postawić intencję, prawda? I ta intencja jest aktywna. Czy to nie kłóci się z logiką, że w VOC intencje "nie trafiają"? Albo może tu chodzi o to, że VOC sprzyja rozpadowi, więc nieważne jaką intencję postawisz - i tak wszystko idzie w stronę rozwiązania?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Wega
(@wega)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 680

@Aldona03 to jest naprawdę trafne pytanie i sam fakt, że je zadajesz pokazuje, że za długo patrzę na to zbyt schematycznie. Myślę, że różnica jest w kierunku intencji: jeśli mówisz "chcę żeby TO zostało, urosło, wystartowało" - VOC rozmywa tę intencję. Jeśli mówisz "chcę żeby to PO PROSTU przestało istnieć w moim polu" - to jesteś po stronie naturalnego ruchu VOC, nie przeciwko niemu. Nie konstruujesz nic nowego, nie siłujesz się z cyklem. Ale to moje rozumienie, nie pretenduje do bycia jedyną słuszną interpretacją.


Odpowiedz
Wpisy: 1111
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

To brzmi logicznie, ale ja się zastanawiam nad czymś praktycznym. Jak to wygląda kiedy ktoś ma stałą praktykę medytacyjną albo pracuje codziennie o tej samej porze? Po prostu odpuszcza w VOC? Bo znam osoby, dla których regularność jest fundamentem praktyki i przerwanie jej z powodu kalendarza wybija z rytmu bardziej niż sam VOC.


Odpowiedz
Wpisy: 442
(@brzoskwinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

U mnie tak właśnie jest, robię medytację codziennie i nigdy nie sprawdzam kalendarza przed. Ale to może być dlatego, że medytacja to nie jest rytuał z intencją zmiany czegoś na zewnątrz, bardziej praca wewnętrzna. Może VOC mniej dotyka praktyk zorientowanych do środka? Wega, albo Ninka_73 - czy macie jakieś obserwacje w tym kierunku?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 547

@Brzoskwinka to jest coś, nad czym sam nieraz myślałem. Moje doświadczenie jest takie, że medytacja i praca z wewnętrznym stanem w VOC przebiega inaczej - trudniej o skupienie, sesje bywają bardziej chaotyczne, rzadziej wchodzę w głębszy stan. Ale to może być zupełnie nieistotne dla kogoś, kto medytuje po to żeby po prostu zresetować głowę przed snem, a nie żeby osiągać konkretne stany. Pytanie jest może takie: co ty od tej praktyki oczekujesz? Bo to może zmieniać odpowiedź.


Odpowiedz
(@aldona03)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 453

@Ninka_73 Właśnie o to mi chodziło z tą intencją zakończenia - bo ona nadal jest aktywna, tylko skierowana inaczej. Może to jest jak różnica między otwarciem drzwi a ich zamknięciem - oba wymagają działania, ale efekt jest odwrotny. Tylko nadal nie wiem czy to nie jest zbyt duże uproszczenie.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1111

@Aldona03 ale tu się pojawia pytanie praktyczne - skąd wiesz w momencie działania, że coś zamykasz, a nie zaczynasz od nowa? Bo dla mnie granica bywa płynna. Zakończyłam kiedyś pewien etap i myślałam że to zamknięcie, a okazało się, że to był początek czegoś zupełnie innego.


Odpowiedz
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 547

@Kolczasta to jest pytanie, na które nie ma ładnej, prostej odpowiedzi. Z mojego doświadczenia: jeśli masz wewnętrzne poczucie że coś domykasz - że to nie będzie kontynuowane, że nie liczysz na żaden dalszy ruch z tej strony - to VOC ma sens. Ale jeśli masz choć cień "może to się jeszcze rozwinie", to już nie jest czyste zamknięcie.


Odpowiedz
Wpisy: 283
(@kocanka)
Połączone: 4 miesiące temu

A mi się tutaj nasuwa coś zupełnie innego. Rozmawiamy o tym jak planować rytuały i intencje w VOC, ale co z sytuacjami w pracy? Ja pracuję w biurze i nie mogę po prostu wyjąć kalendarza księżycowego na zebraniu i powiedzieć "poczekajcie, sprawdzam VOC". Jak wy to ogaracie w codziennym życiu zawodowym?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@brzoskwinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 442

@Kocanka to jest temat, który mnie od dawna zastanawia, bo sama mam podobnie. Nauczyłam się sprawdzać rano, zanim zacznę dzień. Ale co z tym zrobić jak szef wzywa na nagłe spotkanie o nowej inicjatywie akurat w środku VOC? Nie masz wyjścia.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@seba59)
Połączone: 6 miesięcy temu

No właśnie, bo brzmi to trochę jakbyśmy sobie tworzyli kolejne ograniczenia w życiu. Mam pracować mniej efektywnie przez dwa dni w miesiącu bo Księżyc jest w jakimś przejściu? To bez sensu z praktycznego punktu widzenia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Wega
(@wega)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 680

@Seba59 nikt tutaj nie mówił o pracy mniej efektywnie. VOC to nie jest sygnał do kładzenia się i czekania. To bardziej kwestia świadomości - wiedzieć, że coś co zaczynam teraz może nie mieć tej samej "trakcji" co w innym momencie. Większość doświadczonych praktyków, których znam, żyje normalnie podczas VOC. Po prostu nie podpisuje umów jeśli może to odłożyć o kilka godzin.


Odpowiedz
Wpisy: 283
(@kocanka)
Połączone: 4 miesiące temu

To mi trochę wyjaśnia, ale właśnie - "jeśli może odłożyć". A w pracy często nie można. Mieliśmy ostatnio dużą zmianę w projekcie, nowy kierownik, nowe zasady - i to wszystko wylądowało na mnie w ciągu jednego dnia. Nie miałam żadnej możliwości sprawdzenia czy to był dobry moment. I teraz nie wiem czy to miało znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 453
(@aldona03)
Połączone: 2 miesiące temu

Myślę, że jest tutaj ważna różnica między tym, co inicjujesz ty, a tym co cię spotyka z zewnątrz. Jeśli ktoś inny podejmuje decyzję i ty jesteś obiektem tej decyzji - zmiana projektu, nowy szef - to raczej nie twój VOC jest problemem. To jego wyczucie czasu, nie twoje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1111

@Aldona03 ale ty nadal reagujesz na tę sytuację, prawda? Podpisujesz coś, potwierdzasz, mówisz tak albo nie. W którym momencie twoja część tego działania staje się twoja inicjatywa?


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

To jest naprawdę dobre pytanie i nie sądzę, żeby była na nie jedna odpowiedź. W astrologii horarnej rozróżnia się pytającego i świat - ale w magii praktycznej to już nie jest tak czytelne. Mam wrażenie, że tu trzeba po prostu wyrobić sobie własne odczucie i nie aplikować zasady zbyt dosłownie.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@seba59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dobra, to może mi ktoś powiedzieć jak to w ogóle wygląda od strony praktycznej w pracy? Jak nie możesz powiedzieć co robisz, jak sprawdzasz, jak to ogarasz? Bo rozumiem że nie siadasz przed zebraniem z kadzidłem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@brzoskwinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 442

@Seba59 u mnie to wygląda tak, że mam aplikację na telefonie i rano zanim jeszcze wstanę rzucam okiem. To dosłownie 15 sekund. Jeśli wiem, że VOC jest przed południem, to mam w głowie żeby nie inicjować niczego dużego przed południem. Nikt w pracy o tym nie wie i nie musi wiedzieć. Nie jest to żadna ceremonia, po prostu informacja.


Odpowiedz
Wpisy: 283
(@kocanka)
Połączone: 4 miesiące temu

To brzmi sensownie, ale mam pytanie - czy ty naprawdę widzisz różnicę? Znaczy, czy coś zrobionego świadomie poza VOC idzie inaczej niż to samo zrobione w VOC? Pytam bo chciałabym wiedzieć czy to ma sens eksperymentalnie, zanim zacznę sprawdzać każdego ranka.


Odpowiedz
Wpisy: 680
 Wega
Rozpoczynający temat
(@wega)
Połączone: 1 miesiąc temu

To uczciwe pytanie. Sama przez długi czas notowałam co zaczynam i kiedy, bez z góry przyjętej tezy. I mam kilka wyraźnych wzorców, ale nie chciałabym powiedzieć że to dowód na cokolwiek - to moje obserwacje, nie badania. Zachęcałabym do prowadzenia własnych notatek, bo każdy może mieć inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 453
(@aldona03)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam podobne notatki i faktycznie widzę pewne tendencje. Ale co mnie zatrzymuje przed powiedzeniem "tak, to działa" to to, że nie wiem ile z tego to moje przekonanie wpływające na to jak interpretuję wyniki. Efekt potwierdzenia jest tutaj całkiem realny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1111

@Aldona03 no i to jest problem z każdą praktyką ezoteryczną, nie tylko z VOC. Nie możemy się wyłączyć z własnego obserwowania. Ale chyba nie o naukowy dowód tu chodzi tylko o to, czy to działa dla danej osoby.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wracając do tematu pracy - jest jeden aspekt, o którym się rzadko mówi. Mam znajomą, która pracuje w sporym biurze i ma na biurku kilka kamieni. Nikt nie pyta, nikt nie komentuje, bo to "dekoracja". W VOC po prostu nie zaczyna nowych projektów jeśli może. I nikt wokół nie wie dlaczego czasem mówi "zobaczmy jutro, muszę jeszcze to przemyśleć". To jest zupełnie niewidoczna praktyka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kocanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 283

@Ninka_73 to jest właśnie ten model, który mi pasuje. Nie manifestacja, nie rytuał - po prostu świadome odkładanie decyzji bez żadnego tłumaczenia. Każdy to rozumie jako "potrzebuję czasu do namysłu". Ale czy to nie jest trochę naciągane - opóźnianie czegoś pod pretekstem?


Odpowiedz
Wpisy: 442
(@brzoskwinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Nie rozumiem dlaczego to miałoby być naciągane. Skoro masz wewnętrzny powód żeby poczekać - niezależnie czy to intuicja, kalkulacja czy kalkulacja księżycowa - to czekasz. Nie musisz tłumaczyć każdej decyzji swoim współpracownikom.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@seba59)
Połączone: 6 miesięcy temu

No dobra, ale to co mówisz Brzoskwinka - że nie musisz tłumaczyć każdej decyzji - to rozumiem. Ale mam pytanie inaczej postawione: czy naprawdę sprawdzasz VOC przed każdą decyzją w pracy, czy tylko przy tych większych? Bo jeśli przy każdej, to brzmi jak naprawdę dużo energii wkładanej w coś, co i tak możesz kontrolować tylko częściowo.


Odpowiedz
Wpisy: 442
(@brzoskwinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Nie przy każdej, to by było absurdalne. Czy mam sprawdzać VOC przed zamówieniem kawy? Nie. Ale przy rzeczach, które mają jakiś ciąg dalszy - nowy kontrakt, rozmowa z przełożonym, propozycja projektu - tam tak. I to naprawdę nie jest dużo czasu, bo sprawdzam raz rano i mam obraz całego dnia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@aldona03)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 453

@Brzoskwinka to mnie też zastanawia, bo VOC potrafi wejść w środku dnia roboczego i wtedy ta poranna informacja jest już nieaktualna. Sama miałam kilka razy sytuację, że zaczęłam coś przed południem bez problemu, a potem się okazało że księżyc wszedł w VOC akurat kiedy to coś nabierało kształtu.


Odpowiedz
Wpisy: 283
(@kocanka)
Połączone: 4 miesiące temu

A co jeśli rano VOC nie ma, a potem w środku dnia nagle wchodzi? Czy ty w ogóle monitorujesz to w ciągu dnia, czy tylko ta poranna weryfikacja wystarczy?


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ja zwykle patrzę na godzinę wejścia i wyjścia z VOC, nie tylko czy jest w danym dniu. To daje lepszy obraz. Aplikacje to pokazują, wystarczy sprawdzić dwa razy - rano i przed jakimś ważniejszym krokiem. Ale przyznaję, że w natłoku pracy o tym się zapomina.


Odpowiedz
Wpisy: 680
 Wega
Rozpoczynający temat
(@wega)
Połączone: 1 miesiąc temu

To jest właśnie ten poziom szczegółowości, który dla jednych ma sens, a dla innych staje się obsesją. Znałam osobę, która sprawdzała dosłownie co dwie godziny i w efekcie nic nie robiła, bo zawsze znajdowała jakiś powód żeby odłożyć. VOC, merkury w retrogradzie, zły aspekt. To już nie była praktyka, to była paraliza decyzyjna pod przykrywką astrologii.


Odpowiedz
Wpisy: 1111
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

O, to jest dobra obserwacja. Ile razy słyszałam "merkury w retro więc nie podpisuję umowy" od kogoś, kto używa tego jako wymówki żeby nie działać. VOC jest podobne - można z tego zrobić cokolwiek, w zależności od tego czego w danej chwili potrzebujesz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@aldona03)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 453

@Kolczasta ten wątek o wymówkach jest ciekawy, bo jest w nim coś prawdziwego. Ale chciałam wrócić do czegoś co powiedziałaś wcześniej - że VOC można zrobić czymkolwiek. Czy masz na myśli że sama zasada jest elastyczna, czy że ludzie ją naciągają?


Odpowiedz
Strona 1 / 5
Udostępnij: