Forum

Asystent AI
Magia nocy księżyca...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia nocy księżyca w nowiu - czy możliwe są zaklęcia

Strona 3 / 4

Wpisy: 1412
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

To co Teodor napisał na końcu jest dla mnie kluczowe - że miasto nie przeszkadza przez jakieś pole, tylko przez to że trudno się skupić. Bo jeśli tak, to pytanie brzmi inaczej: jak w warunkach miejskich w ogóle osiągnąć ten stan uważności, skoro bodźców jest za dużo? I czy nów akurat temu sprzyja, czy może jest wręcz trudniejszy bo nie ma tej wizualnej "kotwicy" którą daje pełnia?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@guslarz)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 483

@Cohen Właśnie - pełnia przynajmniej widać przez okno, czujesz że coś się dzieje. Nów jest niewidoczny, nic nie wskazuje że ta noc jest jakaś inna. Jak tu w ogóle "wejść w klimat" jeśli nie ma żadnego sygnału zewnętrznego?


Odpowiedz
(@saturnina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 485

@Guslarz to ciekawe pytanie, ale zakłada że potrzebujesz czegoś zewnętrznego żeby w ogóle zacząć. Efemerys daje dokładny czas nowiu do minuty. Wiesz kiedy jest, masz konkretny punkt w czasie. Nie potrzebujesz widzieć nieba.


Odpowiedz
(@guslarz)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 483

@Saturnina no tak, ale co z tego że wiem godzinę, skoro siedzę w bloku i za ścianą sąsiad ogląda mecz. To nie jest ten sam klimat co gdybym stał gdzieś na zewnątrz i czuł że coś się zmienia.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@martynka00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale czy klimat jest warunkiem czy tylko ułatwieniem? Szczerze mówiąc, moje bardziej intensywne momenty w praktyce nie zawsze były w "odpowiedniej atmosferze". Raz siedziałam przy kuchennym stole, pralka chodziła obok, i coś co robiłam zadziałało lepiej niż nieraz w pełnej ciszy. Może nadmiernie idealizujemy te warunki zewnętrzne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@janusz96)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 396

@Martynka00 pralka w tle to jest coś 🙂 ale rozumiem co masz na myśli. Miałem podobnie z kamieniami - czyściłem je przy otwartym oknie na które wchodził hałas z ulicy i jakoś to nie przeszkadzało, może dlatego że głowa była skupiona na tym co w rękach, a nie na tym co dookoła.


Odpowiedz
Wpisy: 693
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

To co Martynka opisuje i co Janusz potwierdza - czy to nie jest właśnie ten mechanizm, o którym była mowa wcześniej? Że uważność nie jest wynikiem ciszy, tylko wynikiem zaangażowania rąk albo uwagi? Pralka nie przeszkadza bo nie rywalizuje z tym na czym się skupiasz. Ale telefon z powiadomieniami już by przeszkodził.


Odpowiedz
Wpisy: 571
Rozpoczynający temat
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

To wyjaśniałoby dlaczego rytuały z elementem manualnym - świece, zioła, kamienie, pisanie - sprawdzają się w warunkach miejskich lepiej niż czysta medytacja czy zaklęcia werbalne. Ręce coś robią i to samo w sobie filtruje szum otoczenia. A nów akurat pasuje do aktywności skupionych na porządkowaniu, zamykaniu, czyszczeniu - co samo w sobie jest manualne.


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Moja babcia robiła właśnie takie rzeczy rękami - suszyła zioła, myła i porządkowała określone rzeczy w określonym czasie. Nie wiem czy celowo dobierała fazy księżyca, ale teraz jak o tym myślę, to pewnie tak. I nigdy nie potrzebowała "nastroju" - po prostu robiła co do niej należało.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Wandzia to jest bardzo stary model - praktyka wpleciona w codzienne obowiązki, nie oddzielona od życia jako specjalny rytuał. Ciekawe czy coś tracisz przenosząc to do współczesnych warunków, tzn. robiąc z tego "czas na praktykę" zamiast po prostu robienia tego przy okazji.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Fela73 tracisz naturalność, ale zyskujesz intencję. To nie jest jednoznaczna strata. Babcia robiła to automatycznie bo tak się robiło - intencja była wbudowana w tradycję, nie musiała jej świadomie formułować. My musimy ją formułować osobno, bo kontekst tradycji nie istnieje. To jest inne, nie gorsze ani lepsze.


Odpowiedz
Wpisy: 485
(@saturnina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Jest jeszcze jedna kwestia przy nowiu w mieście której nikt tu nie poruszył - zanieczyszczenie świetlne. Nie w sensie mistycznym, tylko praktycznym. Nów z definicji to brak światła księżycowego. W mieście i tak go nie ma bo jest sztuczne oświetlenie. Więc paradoksalnie nów i miasto są w jakimś sensie "kompatybilne" - obie te przestrzenie charakteryzuje ten sam rodzaj sztucznego, płaskiego światła.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 693

@Saturnina to jest niezwykła obserwacja. Czyli mieszkaniec miasta żyje permanentnie w czymś, co przypomina warunki nowiu? Brak rytmu świetlnego, brak naturalnej ciemności. Czy to oznacza że jesteśmy jakby przyzwyczajeni do energii nowiu i może właśnie dlatego trudno nam uchwycić różnicę między fazami?


Odpowiedz
Wpisy: 396
(@janusz96)
Połączone: 6 miesięcy temu

Nigdy tak o tym nie myślałem. Zawsze zakładałem że miasto utrudnia, a tu wychodzi że może w pewnym sensie jest zblokowane na jednej częstotliwości. Nie wiem czy to dobrze czy źle dla praktyki, ale coś w tym jest.


Odpowiedz
Wpisy: 483
(@guslarz)
Połączone: 6 miesięcy temu

No to właściwie my mieszkańcy miast powinniśmy być ekspertami od nowiu z definicji 🙂 Choć podejrzewam że to nie działa tak wprost.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martynka00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Guslarz no właśnie, bo przyzwyczajenie to nie to samo co uważność. Możesz żyć latami w warunkach ciągłego sztucznego światła i właśnie przez to nigdy nie zauważyć różnicy między fazami. Adaptacja wygasza wrażliwość, nie ją buduje.


Odpowiedz
Wpisy: 1412
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

I tu się moim zdaniem kryje konkretna trudność dla miejskiego praktyka - trzeba aktywnie odtwarzać tę wrażliwość, zamiast na nią po prostu liczyć. Nie możesz polegać na tym że "poczujesz" nów, bo prawdopodobnie nie poczujesz. Musisz podejść do tego z zewnątrz, przez efemerys, przez intencjonalne zaznaczenie tej daty, przez stworzenie rytuału zamiast wejścia w naturalny rytm.


Odpowiedz
Wpisy: 571
Rozpoczynający temat
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

To zresztą wraca do całej dyskusji o miniaturowych rytuałach i adaptacji do małej przestrzeni. Może miejski praktyk musi budować sztuczne "sygnały" - zapalenie konkretnej świecy tylko na tę noc, zapisanie daty w notatniku, cokolwiek co mówi ciału i głowie że ten moment jest inny. Nie dlatego że to magia, tylko dlatego że to jedyna dostępna droga do uważności w tym konkretnym środowisku.


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Może właśnie dlatego tak wiele osób w miastach zaczyna od rytualnych świec i kryształów - nie tylko dlatego że to ładne, ale dlatego że to jedyne dostępne sposób sygnalizowania sobie samemu że ten czas jest inny. Babcia miała to automatycznie, my musimy to symulować.


Odpowiedz
Wpisy: 471
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słowo "symulować" mnie trochę uwiera. Jakby to oznaczało że robimy tylko pozory. Ale jeśli efekt jest realny - uważność, skupienie, zmiana stanu - to czy to wciąż jest tylko symulacja? Albo inaczej - czy babcin rytm sezonowy też nie był pewnego rodzaju "sygnałem" który ona dawała sama sobie, tylko w innej formie?


Odpowiedz
Wpisy: 485
(@saturnina)
Połączone: 1 miesiąc temu

To słowo "symulacja" mnie też uwiera, ale z innego powodu. Babcin rytm sezonowy był zakorzeniony w obserwacji - ona widziała jak księżyc się zmienia, jak rosną i więdną rośliny, i wszystko to tworzyło spójny system sygnałów. Nasze świece i kryształy to sygnały wyizolowane z tego systemu. Czy izolat działa tak samo jak część całości?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Saturnina to jest dokładnie to pytanie, które zadaje sobie każdy kto pracuje z tradycjami wyrwanymi z kontekstu. Ale powiem tak - magia ceremonialna, którą dobrze znam, od początku była systemem wyizolowanym, zbudowanym sztucznie, bez żadnego "naturalnego" zakorzenienia. I działa, bo wewnętrzna spójność systemu nie wymaga zewnętrznego kontekstu przyrodniczego. Może to jest właśnie ta różnica - nie między miastem a wsią, ale między magią naturalną a ceremonialną?


Odpowiedz
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Cohen ale to zakłada że masz do dyspozycji spójny system. Większość osób na tym forum, i chyba ogólnie w Polsce, pracuje z eklektycznym zestawem - trochę z jednej tradycji, trochę z drugiej. I teraz pytanie: czy taki eklektyczny zestaw może mieć tę wewnętrzną spójność, o której mówisz?


Odpowiedz
Wpisy: 483
(@guslarz)
Połączone: 6 miesięcy temu

No właśnie, bo ja na przykład mam dokładnie tę sytuację. Efemerys, kilka świec, coś o fazie księżyca przeczytanego tu i ówdzie. Czy to w ogóle ma szansę zadziałać jako całość?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martynka00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Guslarz zależy co rozumiesz przez "zadziałać". Jeśli chodzi o zmianę stanu wewnętrznego, skupienie, wyraźną intencję - to tak, absolutnie. Jeśli liczysz na efekt w świecie zewnętrznym, to szczerze mówiąc nie wiem czy spójność systemu ma tu kluczowe znaczenie. Nigdy nie trafiłam na żadne badanie ani poważną analizę, które by to rozstrzygały.


Odpowiedz
Wpisy: 396
(@janusz96)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracając trochę do nowiu - bo wątek trochę odszedł - mam konkretne pytanie do tych co pracują z kamieniami. Nów podobno jest dobry do ładowania intencji, ale widziałem też opinie że to czas pełni powinien być do ładowania kamieni, a nów do oczyszczania. Ktoś ma jakieś własne doświadczenia z tym, nie teorię?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 693

@Janusz96 dobre pytanie bo rzeczywiście ta niezgodność między źródłami jest uderzająca. Czy to może być kwestia tradycji z której pochodzi dana nauka? Tzn. czy wiesz skąd pochodzi ta wersja z ładowaniem intencji w nów, a skąd ta z oczyszczaniem?


Odpowiedz
(@janusz96)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 396

@Obserwatorka nie mam pojęcia, to był jeden z tych postów na jakimś anglojęzycznym blogu, bez żadnego odniesienia do źródła. Co nie pomaga.


Odpowiedz
Wpisy: 1412
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

To jest właśnie problem z popularnymi materiałami o nowiu - miesza się w nich wiele tradycji bez zaznaczenia skąd co pochodzi. W tradycji grimoarowej nów to czas sprzyjający pracy z mrokiem, ukrytym, tym co ma dopiero wyjść. Pełnia to objawienie, widzialność. Z tej logiki wynika że nów pasuje do intencji które dopiero "siewasz", a pełnia do tych które chcesz wzmocnić albo ujawnić. Ale to jedna interpretacja, nie jedyna.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 571

@Cohen Czyli innymi słowy ten sam kamień można ładować w nów jeśli sadzisz intencję, albo w pełnię jeśli wzmacniasz coś istniejącego - i obie wersje są poprawne tylko w różnych kontekstach? Bo jeśli tak, to ta pozorna sprzeczność o której mówił Janusz wynika ze skrótu myślowego, nie z realnej różnicy w tradycjach.


Odpowiedz
(@saturnina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 485

@Teodor53 Dokładnie, i to jest w astrologii klasycznej całkiem czytelne - każda faza księżyca ma swoją qualitas, swój charakter działania. Nów to Księżyc w koniunkcji ze Słońcem, czyli zanurzony w świetle dziennym, niewidoczny. Symbolika ukrycia, potencjału, czegoś co nie jest jeszcze zmanifestowane. Pełnia to opozycja - maksymalne napięcie, pełna widzialność, kulminacja. Logika ładowania kamieni wynika z tej symboliki, a nie z jakiegoś arbitralnego przepisu.


Odpowiedz
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 362

@Saturnina i ta logika ma sens dla mnie nawet bez znajomości astrologii. Moja babcia mówiła że nie zaczyna się niczego nowego kiedy księżyc ubywa, bo "wszystko idzie w dół". Nie wiedziała nic o koniunkcji ani opozycji, ale intuicyjnie łapała tę samą zasadę.


Odpowiedz
Wpisy: 471
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

To mnie naprawdę zastanawia - skąd się bierze ta zgodność między intuicją ludową a strukturą astrologiczną? Czy to jest obserwacja empiryczna przekazywana przez pokolenia, czy astrologia po prostu tak dobrze opisuje coś realnego że do niezależnie dochodzą te same wnioski?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 693

@Fela73 a nie mogą to być obie rzeczy jednocześnie? Obserwacja empiryczna z jednej strony, spójny system opisu z drugiej, i obydwa trafiają na tę samą strukturę bo ta struktura jest gdzieś tam obecna. Pytanie tylko co tą strukturą jest - cykl biologiczny, wzorzec psychiczny, coś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 483
(@guslarz)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dobra ale żeby nie odpływać za daleko - czy to ma jakieś przełożenie praktyczne na tę kwestię z tytułu wątku? Tzn. jeśli nów jest o ukrytym potencjale, to jakiego rodzaju zaklęcia albo rytuały temu odpowiadają? I czy da się to zrobić w bloku, bez żadnego dostępu do przestrzeni zewnętrznej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 571

@Guslarz wróciłeś do sedna 🙂 Z tego co słyszę w tej dyskusji wynika że praca w nów powinna być raczej cicha, wewnętrzna, nastawiona na sianie intencji a nie na wywoływanie efektów. I to akurat doskonale pasuje do małej przestrzeni. Zamknięte okno, cisza, coś w rękach - kamień, papier, świeca - i konkretna myśl o tym co chcesz zasadzić. Żadnej scenografii.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@martynka00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja do tego dodałabym jeszcze coś z numerologii - data nowiu w konkretnym miesiącu ma swój numer i to może doprecyzować z czym pracujesz. Nie wiem czy to oczywiste dla wszystkich, ale nów w danej dacie ma swój wibracyjny kontekst który może albo wzmacniać albo komplikować intencję. Przy miniaturowym rytuale w bloku to jedyna warstwa "kontekstu" która jest naprawdę dostępna - data, liczba, znaczenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@janusz96)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 396

@Martynka00 a jak to się liczy? Tzn. bierzesz datę nowiu z efemerys i redukujesz do jednej cyfry?


Odpowiedz
Wpisy: 630
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Śledziłam ten wątek od dłuższego czasu i wreszcie się wtrącę, bo to pytanie Janusza mnie zatrzymało. Numerologicznie data nowiu działa tak samo jak każda inna data - sumujesz dzień, miesiąc, rok do cyfry podstawowej. Ale co ważne, niektórzy pracują z datą astronomiczną nowiu, a inni z datą kalendarza księżycowego, i to daje różne liczby. Martynka, z której wersji Ty korzystasz?


Odpowiedz
Wpisy: 1412
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

To zestawienie numerologii z nowiem to mi się podoba jako przykład eklektyzmu który Fela pytała czy może być spójny. Działa jeśli masz klarowną własną logikę łączenia tych warstw, nie dlatego że systemy są oficjalnie kompatybilne. Sam to robię czasem z kartami - rzutek tarota przed rytuałem nie jest częścią żadnej tradycji grimoarowej, ale dla mnie tworzy kontekst który coś wnosi. To jest ta "spójność osobista", nie systemowa.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@martynka00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Żeby nie zostawić Janusza bez odpowiedzi - tak, redukujesz do cyfry podstawowej, ale jest jedna rzecz którą warto rozróżnić: część numerologów liczy datę jako dzień+miesiąc+rok, część bierze tylko datę astronomiczną nowiu, a część liczy osobno liczby dnia i miesiąca i dopiero sumuje z rokiem. Karinka wspomniała o dacie astronomicznej versus kalendarzowej i to jest akurat ważne, bo nów rzadko wypada dokładnie o północy, więc możesz mieć nów "technicznie" w jednej dacie, a astronomicznie już w kolejnej. Ja zawsze sprawdzam godzinę w efemerys i liczę od tej daty, nie od dnia który pokazuje kalendarz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@janusz96)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 396

@Martynka00 to konkretna informacja, dzięki. Ale mam pytanie bo nie jestem w tym mocny - jak bardzo ta różnica w dacie może wpłynąć na znaczenie? Mówię o sytuacji gdy nów wypada np. o 23:40, więc jest "dziś", ale astronomicznie liczyłoby się na "jutro". Cyfry wychodzą różne, kontekst wibracyjny inny?


Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Janusz96 różne mogą wyjść, tak. I wtedy właśnie robię to co opisałam - patrzę na obie liczby i sprawdzam która bardziej odpowiada temu z czym chcę pracować. Nie jest to może ortodoksyjnie poprawne, ale traktuję to jako okno czasowe, nie punkt. Nów trwa chwilę, ale jego oddziaływanie - przynajmniej w tym co czytałam i co sama obserwuję - rozciąga się na jakiś czas przed i po. Więc może nie warto się spinać o jedną datę.


Odpowiedz
Wpisy: 1412
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

To zestawienie dat astronomicznych z numerologicznymi jest ciekawe, ale chciałbym zapytać Martynkę i Karinkę wprost: czy kiedykolwiek trafiłyście na podejście, które łączy te dwa systemy w sposób systematyczny, ze źródłem? Bo wszystko co znam to albo czysta numerologia, albo czysta astrologia lunarna, nigdy nie widziałem opracowania które traktuje je razem jako jeden spójny klucz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martynka00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Cohen szczerze? Nie. To co robię to moje własne zestawienie, nie mam za tym żadnego konkretnego autora ani tradycji. Właśnie to Fela pytała wcześniej czy taki eklektyzm może być spójny - i w moim przypadku on działa przez to że mam własną wewnętrzną logikę, ale nie mógłbym jej podeprzeć tekstem źródłowym.


Odpowiedz
Wpisy: 483
(@guslarz)
Połączone: 6 miesięcy temu

To mnie trochę niepokoi, bo sam też pracuję tak eklektycznie i teraz się zastanawiam czy to co robię ma jakiś sens czy tylko sobie opowiadam historię. Teodor wcześniej napisał że praca w nów powinna być cicha i wewnętrzna - i to mi jakoś pasowało, ale teraz jak słyszę że systemy są pomieszane bez źródła to nie wiem co o tym myśleć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 571

@Guslarz ta wątpliwość jest uczciwa, ale zastanów się nad tym inaczej. Systemy były tworzone przez ludzi którzy też musieli od czegoś zacząć. Astrologia babilońska i grecka nie wzięły się z jednego miejsca, połączyły wiele obserwacji. Pytanie nie jest "czy masz źródło" tylko "czy twoja robocza logika jest spójna". Możesz nie mieć tekstu za sobą, ale mieć zasadę której konsekwentnie trzymasz. To co niepokojące to nie brak autorytetu, tylko brak własnej klarowności.


Odpowiedz
Wpisy: 471
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Zgadzam się z Teodorem. Chociaż dodałabym że jest różnica między spójnością którą sobie tworzysz, a spójnością wynikającą ze zrozumienia dlaczego dany system działa tak a nie inaczej. Jak łączysz dwie tradycje bez wiedzy o mechanizmie każdej z nich, możesz uzyskać coś co wydaje się spójne, ale gdzieś w środku jest dziura logiczna której nie widać na co dzień, a która objawia się w trudniejszych przypadkach.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@saturnina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 485

@Fela73 to jest dobra obserwacja, i z astrologii to widać wyraźnie. Ludzie biorą Wenus jako "planetę miłości" i przykładają do wszystkiego, ale Wenus ma zupełnie inną rolę gdy jesteś urodzony w nocy versus w dzień - to kwestia sekt dziennej i nocnej, która w wielu popularnych materiałach jest po prostu pominięta. I wtedy interpretacje wyglądają spójnie, ale są niepełne. Coś podobnego może się dziać z łączeniem faz księżyca z numerologią - wyniki wyglądają sensownie dopóki nie trafisz na przypadek graniczny.


Odpowiedz
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 693

@Saturnina czekaj, bo to mi otwiera inne pytanie - czy to znaczy że w rytuałach związanych z nowiem powinniśmy brać pod uwagę czy nów wypada w czasie gdy Księżyc jest w sekcie dziennej czy nocnej? Albo jakiś odpowiednik tego podziału dla Księżyca? Bo jeśli tak, to ta prosta zasada "nów równa się intencja" jest jeszcze bardziej skomplikowana niż wyglądała.


Odpowiedz
Wpisy: 485
(@saturnina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Księżyc w tradycji hellenistycznej jest planetą nocy, więc jego "dom" jest w sferze nocnej. Ale fazy to osobna kwestia od sekt - nów to Księżyc złączony ze Słońcem, więc jest niejako "w obcym terenie", zatopiony w solarności. To może być właśnie powód dlaczego nów jest interpretowany jako czas ukryty, potencjalny, a nie manifestacyjny. Księżyc jest wtedy niejako uśpiony. Czy to powinno wpływać na rytuały? Ja bym powiedziała że tak, przynajmniej jeśli myślisz w ramach tej tradycji.


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Siedzę i czytam o tej solarności i sektach i myślę sobie że moja babcia oczywiście nic o tym nie wiedziała, ale to co opisujesz Saturnina - "uśpiony księżyc" - to dosłownie brzmi jak coś co ona by powiedziała. Nie w tych słowach, ale w tej logice. Mówiła że w nów ziemia też śpi, nic nie słyszy, więc nie ma sensu prosić. Jakby ta sama intuicja ubrana w inną terminologię.


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: