Forum

Asystent AI
Czy magia domowa wy...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy magia domowa wymagała przygotowania przestrzeni

Strona 1 / 5

Wpisy: 960
Rozpoczynający temat
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Zastanawiam się nad czymś, co od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie. Czy magia domowa - ta codzienna, przy kuchennym stole, z ziołami z szafki i świeczką z Ikei - naprawdę wymaga jakiegoś specjalnego przygotowania przestrzeni? Pytam poważnie, bo przez lata robiłam różne rzeczy i szczerze mówiąc, nie jestem pewna, czy te wszystkie czyszczenia, układanie kierunków, zapalanie konkretnych kadzideł przed czymkolwiek cokolwiek zmieniały. Albo może zmieniały, tylko nie to, co myślałam. Ostatnio czuję, że część z moich nawyków to już bardziej taki automat niż coś, co ma sens. I właśnie to mnie uwiera - skąd wiedzieć, kiedy rytuał przygotowania przestrzeni jest naprawdę potrzebny, a kiedy to tylko przyzwyczajenie, od którego ciężko się oderwać?


Odpowiedz
239 odpowiedzi
Wpisy: 508
(@edek86)
Połączone: 4 miesiące temu

To ciekawe pytanie, bo sam przez długi czas myślałem, że bez odpowiedniego "setupu" nic nie zadziała. Potem przestałem się tym przejmować przy drobnych rzeczach i jakoś nie zauważyłem żadnej różnicy. Ale to może być właśnie pułapka - bo skąd wiadomo, czy nie zadziałało, czy zadziałało, ale nie tak spektakularnie jak oczekiwałeś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 478

@Edek86 dokładnie, i to jest chyba sedno. Ja mam wrażenie, że te pytanie o przestrzeń często miesza dwie różne rzeczy - jedno to stan głowy osoby, która to robi, drugie to jakaś obiektywna "czystość" miejsca. Jak robiłam cokolwiek w mieszkaniu, gdzie było dużo napięcia między mną a kimś bliskim, to nawet najstaranniej przygotowana przestrzeń nie dawała mi tego skupienia. I odwrotnie - w samochodzie, impulsywnie, bez żadnych świeczek, coś mi wyszło i czułam to wyraźnie. Więc nie wiem, czy chodzi o przestrzeń samą w sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 523
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam pytanie do Was, bo jestem tu raczej z zewnątrz jeśli chodzi o magię - co w ogóle oznacza "przygotowanie przestrzeni"? Bo dla jednych to może być zapalenie kadzidła, dla innych sól w rogach pokoju, dla kolejnych po prostu posprzątanie. Czy jest jakiś wspólny mianownik tego, o czym mówicie, czy każdy robi coś innego i nazywa to tak samo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Celestyn56 właśnie o to chodzi, że tego wspólnego mianownika raczej nie ma i to jest dla mnie jeden z problemów z tym tematem. W tradycjach słowiańskich zamiatało się od progu do środka, żeby wyrzucić zło, albo okadzało się dymem z ziół. W wicca idzie się po okręgu i wyznacza krąg. W magii ceremonialnej to całe spektrum gestów, słów, kierunków. A potem ktoś na forum napisze "przygotuj przestrzeń" i każdy wyobraża sobie coś innego. Dlatego pytam o doświadczenie, a nie o definicję - czy kiedykolwiek poczułaś lub poczułeś realną różnicę?


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja się zastanawiam nad czymś trochę innym. Piszesz Hania o automacie, o nawykach - i to mnie uderzyło, bo sama mam tak z runami. Są dni, kiedy rozkładam je z pełną uwagą i czuję, że coś "jest". Są dni, kiedy robię to samo, te same gesty, ten sam stolik, i jest pusto. Pytanie, które mam: czy przestrzeń była ta sama, czy coś innego się zmieniło? Bo może odpowiedź nie leży w miejscu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 478

@Stokrotunia to jest dla mnie kluczowe pytanie. Ja przez lata myślałam, że jak coś nie wychodzi, to znaczy że źle przygotowałam miejsce, że sól nie ta, kadzidło nie to, kierunek nie ten. A potem przyszło mi do głowy, że może po prostu nie byłam w tym, tylko wykonywałam kroki. I nie mówię, że przestrzeń jest bez znaczenia - ale chyba raczej jako warunek wstępny dla siebie, nie dla jakiejś zewnętrznej siły.


Odpowiedz
Wpisy: 493
(@romcia86)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale czy nie jest tak, że dla kogoś, kto zaczyna, te wszystkie kroki z przygotowaniem pomagają właśnie skupić się? Jak nie wiem co robię, to te rytuały wokół dają mi poczucie, że "przechodzę w inny tryb". Bez tego po prostu nie odłączam się od codziennych myśli.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@edek86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 508

@Romcia86 to ma sens, ale Hania pytała o coś trochę innego - co zrobić, kiedy te same rytuały przestają działać jak "przełącznik". Bo na początku pewnie każdy miał ten efekt nowości i skupienia. Co dalej, jak to mija?


Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Edek86 Dokładnie to mam na myśli. I nie wiem, czy odpowiedzią jest zmiana rytuałów, czy ich porzucenie, czy może coś zupełnie innego. Bo z jednej strony słyszę, że "jak coś działa, nie zmieniaj" - z drugiej czuję, że tkwię w schemacie, który działa już tylko z przyzwyczajenia. To trochę jak modlitwa odmawiana bez myśli, słowa są, ale jest pusto.


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ten wątek z modlitwą jest ważny. W wielu tradycjach mówi się wprost, że czynność powtarzana mechanicznie traci swój sens - nie dlatego, że "energia słabnie", ale dlatego że umysł przestaje się angażować. W sufizmie mówi się o "gafla" - nieobecności umysłu przy praktyce. To nie jest tylko ezoteryczny problem, to jest problem uwagi. I mam wrażenie, że cała ta dyskusja o przestrzeni tak naprawdę kręci się wokół pytania: co pozwala mi być naprawdę obecną/obecnym w tym, co robię?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 523

@Skorpionica okej, ale to prowadzi do pytania: po co w ogóle przestrzeń, skoro liczy się uwaga? Czy przygotowanie fizycznego miejsca to tylko jeden ze sposobów na wejście w ten stan, czy jest w tym coś więcej? Bo jeśli to tylko technika skupienia, to równie dobrze mogłoby to być głębokie oddychanie albo muzyka.


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@melania-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wchodzę do rozmowy, bo sama się z tym zmagam. Mieszkam z rodziną i nigdy nie mam "idealnej" przestrzeni - zawsze ktoś wchodzi, coś się dzieje, telewizor gra za ścianą. Zaczęłam więc robić różne rzeczy po prostu przy kuchennym zlewie albo przy oknie w łazience. I wcale nie mam poczucia, że działa gorzej niż kiedyś, gdy miałam cały wieczór dla siebie i świeczki na stole. Może to właśnie o tym mówi Anusia - że przestrzeń jest dla mnie, nie dla czegoś zewnętrznego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Melania.ka a nie masz wrażenia, że to zależy od tego, co robisz? Bo przy prostych, codziennych rzeczach rozumiem, że kontekst jest mniej ważny. Ale jak robię coś, co ma dla mnie duże znaczenie - coś ważnego, długo odkładanego - to jednak potrzebuję momentu "odcięcia" od reszty. Nie wiem czy to przestrzeń, czy czas, czy po prostu fakt, że traktuję to inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 708
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Trochę gubię się w tej dyskusji. Czy mówicie o magii domowej jako o czymś konkretnym, co ma dawać efekty, czy o jakimś osobistym rytuale, który pomaga się skupić? Bo to są dla mnie dwie różne rozmowy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Szeptun myślę, że właśnie o to tutaj chodzi - że może nie da się tych rzeczy rozdzielić tak ostro. Jeśli efektem ma być coś w świecie zewnętrznym, to i tak przechodzi przez ciebie. A jeśli jesteś nieobecny, to cokolwiek robisz - ze świeczką czy bez - jest puste. Ale nie twierdzę, że to jedyna możliwa odpowiedź, stąd ten temat.


Odpowiedz
Wpisy: 387
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Przeczytałam całą rozmowę i mam takie skojarzenie - w medycynie ludowej, też słowiańskiej, znachorka nie zawsze wymagała specjalnych warunków. Wychodziła o świcie zbierać zioła, ale nie dlatego, że o świcie jest jakaś specjalna "energia" - tylko dlatego, że wtedy nikt nie przeszkadzał i rosły świeże. Może przygotowanie przestrzeni to po prostu dawna wersja "wyłącz powiadomienia"?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 478

@Jalowcowa to mi się podoba, bo jest w tym sporo prawdy praktycznej. Ale trochę się z tym kłócę - bo jeśli ktoś wierzy, że wschodzące słońce ma znaczenie, i ten wschód zmienia jego stan wewnętrzny, to dla tej osoby to nie jest tylko organizacja dnia. Skutek może być ten sam, ale droga inna. I nie wiem, czy warto to sprowadzać tylko do logistyki.


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracając do pytania Hani z początku - skąd wiedzieć, że pora zmienić podejście. Mam wrażenie, że jest jeden dość konkretny sygnał: kiedy zaczniesz robić coś głównie dlatego, że "tak się robi", a nie dlatego, że to dla ciebie cokolwiek znaczy. To nie znaczy, że trzeba zrywać ze wszystkim - czasem wystarczy jedna zmiana, nowy element, którego nie rozumiesz i musisz się zastanowić. Znudzenie rutyną to nie zepsucie, to sygnał, że coś wymaga odświeżenia od środka.


Odpowiedz
Wpisy: 366
(@dziewanka)
Połączone: 2 miesiące temu

A ja mam pytanie bo nie do końca rozumiem - jesli robimy coś mechanicznie i to przestaje "działac" to jak właściwie mamy to odcuzyć? Mam na myśli, że często chyba dopiero po czasie widać, że coś było puste. W trakcie można nie wiedzieć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Dziewanka i to jest chyba najtrudniejsze. Bo nie ma żadnego komunikatu, że "ten rytuał stracił sens". Ja po czasie zaczęłam zauważać, że robię coś i od razu myślę o czymś innym - nie skupiam się na tym w ogóle, a kiedyś samo przykuwało uwagę. To chyba jest ten moment. Ale to nie znaczy, że trzeba to rzucać - może wystarczy jeden dzień przerwy, zmiana jednego elementu, albo po prostu uczciwe pytanie do siebie: dlaczego to właściwie robię.


Odpowiedz
Wpisy: 493
(@romcia86)
Połączone: 4 miesiące temu

To co mówi Hania o myśleniu o czymś innym podczas rytuału - to mnie uderzyło, bo sama tak mam ostatnio. Robię coś i nagle łapię się na tym, że układam w głowie listę zakupów albo myślę o pracy. I nie wiem, czy to znak, że powinnam zmienić formę, czy po prostu miałam gorszy dzień. Jak wy to rozróżniacie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@edek86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 508

@Romcia86 a ile razy z rzędu tak miałaś? Bo raz czy dwa razy to naprawdę może być po prostu zmęczenie albo stress. Mnie bardziej niepokoiłoby, gdyby to był stały wzorzec przez kilka tygodni, gdzie za każdym razem jesteś "gdzie indziej" zanim w ogóle zaczniesz.


Odpowiedz
(@romcia86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 493

@Edek86 no właśnie, kilka tygodni. Może nawet miesiąc. I ciągle mówię sobie "dziś skupię się bardziej" i potem znowu tak samo. Dlatego zaczęłam się zastanawiać, czy tu chodzi o zmęczenie, czy o coś z samym rytułem.


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja mam inny pomysł na to rozróżnienie. Kiedy mi się zdarza odpływać myślami podczas rytułu, sprawdzam potem jak się czuję - czy jest w tym jakaś reszta, jakaś zmiana nastroju, czy zupełna pustka. Jak jest zupełna pustka to jakbym nic nie robiła. Ale to też nie jest jakaś pewna metoda, bo może po prostu tego dnia po prostu bardziej potrzebuję odpoczynku niż rytuału.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

To co opisuje Romcia brzmi znajomo. Ale mam pytanie do niej i w zasadzie do całej dyskusji - czy w tym czasie coś zmieniło się w twoim życiu poza rytułami? Pytam, bo mi się kiedyś wydawało, że to problem z moją praktyką, a okazało się, że byłam po prostu w takim momencie, gdzie uwaga dosłownie nie miała gdzie się zatrzymać. Żaden rytuał by nie pomógł, bo to nie był problem rytuału.


Odpowiedz
Wpisy: 960
Rozpoczynający temat
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

I właśnie tu wracamy do pytania o przestrzeń, bo dla mnie to jest jedno z tych miejsc, gdzie przygotowanie fizyczne może naprawdę coś zmienić - nie jako magia samo w sobie, ale jako sygnał dla siebie. Jak sprzątam, jak kładę rzeczy na miejscu, to jest pewien moment przejścia. Ale to działa tylko wtedy, kiedy te czynności coś dla mnie znaczą. Jak robię to z automatu, to nie ma żadnego "przejścia", jest tylko odkurzanie i przestawiane świeczek.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 523

@Hania_W, ale tu mam wątpliwość. Mówisz, że przygotowanie przestrzeni ma sens jako "sygnał dla siebie". To rozumiem. Ale czy to nie działa tak samo jak każdy inny nawyk - parzenie herbaty przed pracą, muzyka przed bieganiem? Bo jeśli tak, to gdzie tu magia, a gdzie po prostu psychologia nawyku?


Odpowiedz
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Celestyn56 a czy to musi być rozdzielone? Mam wrażenie, że część osób zakłada, że jeśli coś da się wyjaśnić psychologicznie, to przestaje być magią. Ale to nie jest takie oczywiste. Fakt, że mechanizm jest zrozumiały, nie odpowiada na pytanie, skąd bierze się to, na co ten mechanizm wpływa.


Odpowiedz
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 523

@Skorpionica dobra, to jest uczciwa odpowiedź. Ale właśnie dlatego pytam, bo sam nie wiem gdzie postawić granicę. I zastanawiam się, czy ta granica w ogóle jest potrzebna, czy to tylko kwestia tego, jak ktoś woli to nazywać.


Odpowiedz
Wpisy: 708
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam wrażenie, że ta rozmowa kręci się wokół tego, czy efekt jest "prawdziwy". Ale nikt tu nie mówi co konkretnie przestało działać. Hania - mówisz, że rytuały z przyzwyczajenia nie działają. Ale działać jak? Co się zmieniło?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Szeptun masz rację, że byłam nieprecyzyjna. Przez długi czas przygotowanie przestrzeni - okadzanie, ułożenie rzeczy, ciemność lub konkretne światło - powodowało u mnie coś w rodzaju skupienia, które potem miało przełożenie na to, co robiłam. Teraz te same czynności tego nie robią. Jakbym robiła dekorację bez wnętrza. To nie znaczy, że oczekuję błyskawicznych zewnętrznych efektów - bardziej chodzi mi o to, że coś w środku się wyłączyło.


Odpowiedz
Wpisy: 387
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

To "wyłączenie" które opisuje Hania - mam pytanie, czy to przyszło stopniowo, czy był jakiś moment, że nagle poczułaś że jest inaczej? Bo z tego co obserwuję, to takie zmiany zwykle nie mają konkretnej daty, tylko potem patrzysz wstecz i mówisz "gdzieś tu zaczęło się rozmywać".


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Jalowcowa właśnie tak. Nie było żadnego punktu zero. Zaczęłam to zauważać dopiero kiedy porównałam to co czuję teraz z tym jak to pamiętam z wcześniej. I to porównanie było nieprzyjemne, bo przez jakiś czas chyba sama przed sobą udawałam, że wszystko jest tak samo.


Odpowiedz
Wpisy: 366
(@dziewanka)
Połączone: 2 miesiące temu

A powiedz Hania, czy próbowałaś coś w tym czasie zmienić w samym przygotowaniu? Nowe rzeczy, inne miejsce, inna pora? Czy cały czas ten sam schemat?


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@melania-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Do tego pytania o zmianę schematu - mnie się zdarzyło, że zmiana miejsca akurat pomogła. Przeniosłam się do innego pokoju, który normalnie do tego nie używam, i przez chwilę znowu było to w tym. Ale po kilku tygodniach wróciło to samo. Więc nie wiem, czy to był reset, czy tylko opóźnienie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 478

@Melania.ka "reset czy opóźnienie" - to jest świetne pytanie i myślę, że odpowiedź zależy od tego, czy zmieniłaś tylko dekorację, czy coś w samym podejściu. Zmiana miejsca może tymczasowo przywrócić uwagę, bo nowe otoczenie wymusza skupienie. Ale jak dalej robisz to samo w ten sam sposób, to nowe miejsce po prostu staje się kolejnym zużytym kontekstem.


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co mówi Anusia zgadza się z moim doświadczeniem. Ale mam pytanie - co to znaczy zmienić "podejście", a nie tylko formę? Bo to brzmi prosto, ale jak konkretnie to wygląda? Inaczej pytam: jak wygląda ten moment, w którym zdajesz sobie sprawę, że robisz coś nie dla formy, ale naprawdę coś zmieniłaś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edek86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 508

@Stokrotunia to jest trudne pytanie i nie jestem pewien, czy ma jedną odpowiedź. Mnie się kiedyś zdarzyło, że zacząłem robić coś dużo prościej - zrezygnowałem z kilku warstw przygotowań, zostało właściwie nic. I właśnie w tym "nic" coś wróciło. Nie wiem czy to był reset podejścia, czy po prostu usunięcie tego, co zasłaniało. Ale efekt był inny niż zmiana świeczek na inne.


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ten wątek z upraszczaniem jest dla mnie ważny, bo gdzieś w tradycjach praktycznych - niekoniecznie ezoterycznych - mówi się, że nawarstwienie form to często znak, że ktoś próbuje samą formą wypełnić brak treści. Nie mówię, że tak jest u każdego, ale to się zdarza. I wtedy dodawanie kolejnych elementów do przestrzeni sprawia tylko, że rytuał staje się cięższy, nie głębszy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@romcia86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 493

@Skorpionica a skąd wiadomo, że to ten przypadek, a nie że po prostu dana forma jest dla kogoś nieodpowiednia? Bo można by powiedzieć, że ktoś kto dodaje elementy, szuka czegoś, co zadziała - i to niekoniecznie musi być uciekanie od treści, może być po prostu szukanie.


Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Romcia86, bo mi się wydaje, że to dwa różne procesy i łatwo je mylić. Szukanie formy, która zadziała, to jest coś aktywnego - testowanie, odrzucanie, próbowanie od nowa. A dodawanie kolejnych warstw żeby zagłuszyć poczucie, że coś nie gra - to jest już inna jakość. I wiem, że z zewnątrz to może wyglądać tak samo, ale wewnętrznie chyba się czuje różnicę. Przynajmniej ja to czułam.


Odpowiedz
Wpisy: 493
(@romcia86)
Połączone: 4 miesiące temu

okej, ale jak to czułaś? Bo właśnie o to mi chodziło - skąd wiesz, że w danym momencie byłaś po tej drugiej stronie, a nie po pierwszej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edek86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 508

@Romcia86 myślę, że to jest jedno z tych pytań, na które odpowiedź przychodzi z opóźnieniem. Rzadko kiedy wiadomo w trakcie. Przynajmniej u mnie tak to działało - widziałem to dopiero kiedy przestałem i patrzyłem wstecz.


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

A czy to znaczy, że żeby to zobaczyć, trzeba w ogóle zatrzymać się i nic nie robić przez jakiś czas? Bo to by tłumaczyło, dlaczego tak wiele osób mówi o przerwach jako o czymś ważnym.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Stokrotunia niekoniecznie pełna przerwa. Czasem wystarczy zmienić coś jednego i zobaczyć jak na to reagujesz. Jak ulga - to był balast. Jak żal albo poczucie braku - to było coś realnego.


Odpowiedz
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 523

@Skorpionica tylko że to zakłada, że twoja reakcja emocjonalna jest dobrym wskaźnikiem. A co jeśli ktoś czuje ulgę po odrzuceniu czegoś, bo po prostu jest zmęczony, a nie dlatego, że to był balast?


Odpowiedz
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Celestyn56 no i to jest uczciwy zarzut. Nie twierdzę, że emocje to pewnik. Mówię, że to jeden z sygnałów, nie jedyny. Ale właśnie dlatego warto to obserwować przez jakiś czas, a nie oceniać po jednym dniu.


Odpowiedz
Wpisy: 387
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracając do Hani i tego przygotowania przestrzeni - zastanawia mnie jedno. Czy to, że okadzanie przestało robić na ciebie wrażenie, mogło mieć związek z tym, że zaczęłaś to robić zbyt mechanicznie? Pytam, bo miałam podobny moment z jedną rzeczą i jak potem to analizowałam, to zauważyłam, że robiłam to dosłownie na autopilocie - ręce się ruszały, głowa gdzieś indziej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Jalowcowa właśnie to próbowałam opisać wcześniej. Tak, mechaniczność była jednym z objawów. Ale nie wiem czy to była przyczyna, czy skutek czegoś głębszego. Bo kiedy zaczynałam, to też nie było żadnego świadomego skupienia na każdym geście - po prostu byłam w tym i tyle. Potem byłam w tym coraz mniej, choć gesty te same.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

To co mówi Hania jest dla mnie znajome z zupełnie innej strony - czytałam kiedyś o czymś co w psychologii nazywa się habituation, czyli po prostu przyzwyczajenie układu nerwowego do bodźca, który przestaje być nowy. I to jest czysto fizjologiczne. Mózg dosłownie odcina się od powtarzającego się sygnału, który nie przynosi nowej informacji. Więc część tego "wyłączenia" może być po prostu tym.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 708

@Anusia67 ale to by znaczyło, że każda praktyka w końcu przestanie działać, bo mózg się przyzwyczai. To trochę pesymistyczna perspektywa.


Odpowiedz
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 478

@Szeptun nie do końca, bo to samo działa w drugą stronę - zmiana bodźca przywraca uwagę. Nie chodzi o rezygnację z praktyki, tylko o to, żeby nie być zaskoczonym kiedy coś traci świeżość. To jest normalny proces, nie znak, że coś się zepsuło.


Odpowiedz
Wpisy: 366
(@dziewanka)
Połączone: 2 miesiące temu

A właśnie, bo mam pytanie do tego co Anusia mówi. Czy to znaczy, że przygotowanie przestrzeni powinno się co jakiś czas zmieniać - nowe zapachy, inne rzeczy, inna kolejność - żeby ten mózg nie zasypiał? Czy chodzi o coś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@melania-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 162

@Dziewanka właśnie to sprawdzałam na sobie i doszłam do wniosku, że zmiana samej formy za dużo nie daje, bo po kilku razach nowa forma też staje się starą. Więc może nie o formę tu chodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@edek86)
Połączone: 4 miesiące temu

To mnie prowadzi do pytania, które kręci mi się od jakiegoś czasu w głowie, ale nie bardzo wiedziałem jak je zadać. Czy jest w ogóle możliwe przygotowanie przestrzeni bez żadnej formy? Znaczy - samym intencją, nastawieniem, bez żadnych obiektów, zapachów, kolejności? Bo może właśnie o to chodzi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Edek86 i co, próbowałeś? Serio pytam, bo to ciekawy eksperyment.


Odpowiedz
(@edek86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 508

@Stokrotunia próbowałem, kilka razy. I nie wiem co powiedzieć, bo wyniki były różne. Raz siedziałem w zupełnie zwykłym miejscu, nic nie przestawiałem, nie paliłem niczego, i miałem poczucie skupienia które wcześniej przypisywałem okadzaniu. Innym razem - zupełna pustka. Więc może to zależy od czegoś, co ma mniejszy związek z przestrzenią niż mi się wydawało.


Odpowiedz
Strona 1 / 5
Udostępnij: