Ale wróćmy na chwilę do tego rozróżnienia właściwy/niewłaściwy zapach z tytułu - bo mam wrażenie że przez ostatnie posty doszliśmy do wniosku że 'niewłaściwy' to nie znaczy obiektywnie zły, tylko zły dla konkretnej osoby w konkretnym momencie. Czy ktoś ma przykład zapachu który jest generalnie problematyczny, nie ze względu na skojarzenia ale na skład?
Wracając do tego co powiedziała Ewunia wcześniej - rozumiem że kamfora jest neurotoksyczna w wyższych stężeniach, ale to jak to wygląda przy normalnym użyciu kadzidłanym? Tzn. czy jedna kostka na węglu to już jest problem, czy to jest rząd wielkości gdzie musisz dosłownie wąchać koncentrat?
O eukaliptusie nie wiedziałam że aż tak. Kojarzył mi się zawsze z czymś łagodnym, przeziębienionowym. Mam w domu małe dzieci i używam czasem olejku w dyfuzorze, bez myślenia. To jest ten typ informacji, który jakoś nie przebija się do ogólnej świadomości.
Trochę mnie to martwi, bo mam wrażenie że społeczność ezoteryczna dużo mówi o jakich ziołach używać i w jakiej intencji, a temat bezpieczeństwa fizycznego jest traktowany jako zbędna 'materialistyczna' gadanina. A tu się okazuje że to ma całkiem realne znaczenie.
Dokładnie, i do tego wiele tradycji pochodzi z warunków gdzie rytuały odbywały się na zewnątrz albo w bardzo dużych przestrzeniach, z wentylacją której my po prostu nie mamy w blokach. Palenie dużych ilości żywicy w 40-metrowym mieszkaniu to co innego niż to samo w świątyni z wysokim sufitem i otwartymi oknami.
to jest coś, o czym w ogóle nie myślałam - że te rytuały były projektowane dla innych warunków architektonicznych. Teraz to brzmi oczywisto, ale jakoś nie przychodziło mi to do głowy.
A skoro już jesteśmy przy tych tradycjach - czy ktoś wie coś o kadzidełkach japońskich albo koreańskich? Bo widziałam że są inaczej zrobione niż te indyjskie patyczki i podobno są mniej dymne, ale nie wiem czy to prawda czy tylko marketing.
Ciekawe że rozmawiamy już chwilę o składach, bezpieczeństwie, dyfuzorach - i to wszystko ma sens, ale mam wrażenie że trochę odsunęliśmy się od pierwotnego pytania Irenki o to co jest 'właściwe i niewłaściwe'. Wróćmy do tego - czy ktoś ma jakiś zapach, który przez długi czas był dla nich 'niedziałający' a potem coś się zmieniło?
I to jest chyba ten rdzeń całej tej dyskusji - 'niewłaściwy zapach' może być informacją o tobie w danym momencie, nie o zapachu samym w sobie. Pytanie tylko czy można to świadomie śledzić, czy to bardziej coś co zauważasz dopiero z perspektywy czasu.
A czy ktoś w ogóle prowadzi jakiś dziennik zapachów? Tzn. coś w stylu - co używałam, kiedy, przy jakiej intencji, jak to odebrałam? Bo to by pozwoliło faktycznie zobaczyć czy jest jakiś wzorzec, czy to przypadek.
Dziennik zapachów - to akurat robię, choć nie w jakiejś sformalizowanej formie. Mam notatnik gdzie wpisuję datę, co paliłam, przy jakiej pracy i krótką notatkę jak się czułam w trakcie i po. Po kilku miesiącach rzeczywiście widać wzorce, których bym sama nie wymyśliła. Na przykład okazało się, że sandałowiec działa na mnie świetnie przy pracy z kartami, ale przy wszelkich rytuałach związanych z ochroną kompletnie mnie 'wyłącza', robi mi się sennie i tracę koncentrację.
Sama idea dziennika mi się podoba, ale zastanawiam się nad jedną rzeczą - czy zapisując 'działał' albo 'nie działał' nie wpływamy na własne postrzeganie kolejnych sesji? Tzn. jak już mam zanotowane że wetywer kojarzy mi się z pracą z przodkami, to czy przy kolejnym zapaleniu nie narzucam sobie tej interpretacji z góry.
to jest dobre pytanie, bo z jednej strony chodzi o śledzenie wzorców, z drugiej można się zablokować na coś co już sobie przypisaliśmy. Chyba żaden zapis nie jest neutralny.
Podpisuję się pod tym co mówi Irenka o samospełniającym się wzorcu w dzienniku. Sama przez jakiś czas prowadziłam podobne notatki i po roku zorientowałam się, że w zasadzie zaczęłam dopasowywać intencję do zapachu zamiast odwrotnie. Zanim zapaliłam cokolwiek, patrzyłam najpierw do notatek. Co chyba trochę mija się z celem jeśli chcemy śledzić spontaniczne reakcje.
Ja w ogóle nie prowadziłam żadnych notatek i właściwie nie wiedziałam że to w ogóle jest praktykowane. Ale mam jedno obserwowanie z siebie - od kiedy zaczęłam używać paczuli regularnie, mam bardzo konkretne poczucie kiedy to jest dobry moment a kiedy nie. Nie umiem tego opisać inaczej. Czy to jest to samo co Paprotka mówi o wzorcach, czy coś innego?
Słucham tego i zastanawiam się - czy to nie jest po prostu kwestia nastroju i chemii ciała? Bo podobno węch jest wyjątkowo mocno powiązany z układem limbicznym, z emocjami, i w różnych stanach emocjonalnych ten sam zapach może być odbierany inaczej. To nie musi być nic magicznego żeby być prawdziwe i użyteczne w praktyce.
Szczerze to mnie ta dyskusja trochę podzieliła. Z jednej strony zgadzam się z Magini że efekt jest efektem. Z drugiej - jeśli mówimy o 'właściwych i niewłaściwych' zapachach jak w tytule wątku, to odpowiedź będzie zupełnie inna jeśli zakładamy mechanizm neurologiczny zamiast magicznego. Bo neurologia powie: dobierz do nastroju i zadania. A tradycja magiczna ma swoje koresponencje które są niezależne od nastroju.
I to jest chyba sedno. Bo jak patrzysz na tradycyjne korespondencje - powiedzmy że kadzidło frankincense jest do pracy ze sferą solarną, do oczyszczania, do kontaktu z wyższymi wibracjami - to to nie jest opis nastroju. To jest przypisanie zapachu do kategorii ontologicznej. Nie wiem czy wierzyć w to dosłownie, ale rozumiem dlaczego takie systemy powstały.
właśnie, i te korespondencje są do siebie zaskakująco zbieżne między różnymi tradycjami mimo braku kontaktu między nimi. Mirra w Egipcie, Bliskim Wschodzie i w europejskiej alchemii ma podobne przypisania. To może być zbieżność przypadkowa, ale może też znaczyć że ktoś coś empirycznie odkrył. Albo że sam zapach robi coś konkretnego z ludzkim układem nerwowym co niezależnie od kultury prowadzi do podobnych wniosków.
Słucham Sewer76 i myślę że to trochę demontuje romantyczny obraz 'odwiecznych korespondencji'. Ale z drugiej strony - skoro i tak używamy tych systemów i one w jakiś sposób działają jako ramy dla praktyki, to czy ich historyczna dokładność jest aż tak ważna?
To że Agrippa czy Ficino sklejali system z dostępnych im źródeł nie znaczy że jest bezużyteczny. Mnie bardziej interesuje co praktycznie z tego wynika. Jeśli chcę zrobić rytuał skupiony na komunikacji i wybieram tym fumigację z koparem lub pietruszką bo 'merkury' - to czy mam jakiś powód żeby to robić poza tradycją? Czy ktoś ma jakieś doświadczenie z tymi mniej oczywistymi zapachami?
Koper i pietruszka jako kadzidło? Serio? Czy to w ogóle da się spalić i żeby to przyjemnie pachniało, czy jest to czysto symboliczne i można sobie wytrzymać smród?
Dobra, to znaczy rozumiem że koper jako kadzidło to bardziej gest symboliczny niż coś co ma tworzyć przyjemną atmosferę? Pytam bo dla mnie do tej pory kadzidło = przyjemny zapach, i nie miałem pojęcia że to może być zupełnie oddzielna kwestia.
I to jest ciekawy punkt, bo w magii ludowej zapach bywa wręcz niepożądany - mam na myśli zapachy odpychające jak czosnek, cebula, rumianek w dużej ilości. One nie tworzą przyjemnej przestrzeni, ale mają konkretne przypisanie. Odpędzanie, oczyszczanie z czegoś ciężkiego. Nikt nie palił czosnku dlatego że mu ładnie pachniał.
no właśnie, i to rozróżnienie chyba wyjaśnia dużo z tej dyskusji którą prowadziliśmy o 'właściwych i niewłaściwych' zapachach. Jeśli przyjmujemy że zapach ma działać poprzez przyjemność i skupienie - to kryteria są estetyczne. Jeśli przyjmujemy że ma działać przez tradycję i korespondencję - to estetyka jest bez znaczenia.
Ale czy te dwa podejścia muszą się wykluczać? Bo ja spalając cokolwiek jednak zwracam uwagę na to czy mi to odpowiada na poziomie podstawowym. Nie chodzi o luksus, ale o to że jeśli coś fizycznie mnie drażni, to nie jestem w stanie utrzymać skupienia. Cóż z tego że koper 'merkurialny' jeśli przez pół rytuału walczę z własnym nosem.
Słucham i mam wrażenie że ta dyskusja krąży wokół czegoś co nigdy nie padło wprost - co tak naprawdę rozumiemy pod słowem 'działa' w kontekście zapachu i magii? Bo to jest jedno słowo, ale może oznaczać trzy zupełnie różne rzeczy w zależności od założeń.
