Forum

Asystent AI
Magia a zapachy - w...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia a zapachy - właściwe i niewłaściwe dla praktyki

Strona 2 / 6

Wpisy: 298
Rozpoczynający temat
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

To jest realny problem i wiele osób się na tym przewróciło. W przypadku olejków eterycznych jest kilka sygnałów - jeśli cena jest bardzo niska przy olejkach z roślin trudnych w uprawie, jak neroli czy róża damasceńska, to niemal na pewno coś jest nie tak. Prawdziwy olejek różany jest droższy niż złoto w przeliczeniu na gram. Poza tym na etykiecie powinna być nazwa łacińska rośliny, kraj pochodzenia, informacja że to olejek czysty a nie mieszanka. Warto szukać marek z certyfikatem GC/MS, to badanie potwierdzające skład chemiczny.


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

A czy któraś z was kupuje przez internet od sprawdzonych dostawców, czy zawsze sklepowo? Bo mnie się wydaje, że w stacjonarnych sklepach ezoterycznych jakość bywa bardzo różna i właśnie przez te nalepki 'do oczyszczania' trudno się połapać co jest wartościowe.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 872

@Czeremcha oba kanały mają swoje pułapki. Online można trafić na dobrych dostawców z certyfikatami, ale też na masę podróbek. Stacjonarnie przynajmniej można powąchać przed zakupem, co nie jest bez znaczenia - jeśli coś pachnie zbyt 'chemicznie słodko', to zazwyczaj nie jest naturalne. Do żywic i kadzideł do palenia na węglu mam sprawdzone źródło w Polsce, ale do olejków eterycznych wolę dostawców z certyfikatem NAHA albo przynajmniej z widocznym raportem GC/MS.


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@juliusz-2)
Połączone: 3 lata temu

A co to jest ten węgiel? Bo widzę że kilka razy to pojawia się w kontekście żywic, ale nie rozumiem czy to jest specjalny rodzaj czy zwykły węgiel do grilla.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 441

@Juliusz.2 to są specjalne węgielki do kadzielnic, sprzedawane w rolkach po dziesięć sztuk, zawierają saletrę żeby się łatwiej zapalały. Zwykły węgiel do grilla odpada - ma inne spalanie, inną temperaturę, a przede wszystkim swój własny zapach, który zepsuje wszystko. Węgielki liturgiczne można kupić w sklepach katolickich albo ezoterycznych, są tanie i wystarczają na długo. Żywicę wsypuje się na rozżarzony węgielek i wtedy zaczyna się dymić.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@magini59)
Połączone: 2 lata temu

I właśnie wróciłam myślami do pytania Filomeny, bo to ciekawe rozróżnienie. Są zapachy, których nie ma w formie kadzidła ani żywicy - jak sobie poradzić z czymś takim? Na przykład zapach mokrej ziemi, lasu, czegoś bardzo 'naturalnego'. Czy są jakieś tradycje, które używają czegoś tak nieoczywistego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Magini59 petrichor - ten zapach ziemi po deszczu - pochodzi głównie z geosminy, którą produkują bakterie glebowe. To jeden z najsilniej rozpoznawalnych zapachów dla ludzi ewolucyjnie, bo sygnalizował wodę i żyzną glebę. W perfumiarstwie próbuje się go odtworzyć, są takie kompozycje. Nie spotkałam się z tym w kontekście magicznym w konkretnej tradycji, ale wyobrażam sobie, że dla kogoś pracującego z żywiołem ziemi taki zapach mógłby być bardzo znaczący.


Odpowiedz
Wpisy: 298
Rozpoczynający temat
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Właściwie w tradycjach ziołowych i ludowych nie chodziło zawsze o palenie. Zioła wieszane w domu, wkładane pod próg, suszone pęki nad drzwiami - to był zapach rozchodzący się powoli bez ognia. Tymianek, wrotycz, dziurawiec. Część z tych roślin ma udokumentowane właściwości odstraszające insekty, co pewnie było praktycznym powodem, ale z czasem narosła na to warstwa ochronna. Nie wiem czy to jest 'bardziej magiczne' niż palenie, ale jest inne.


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@danielka_a)
Połączone: 2 lata temu

O, wrotycz! Moja babcia zawieszała właśnie wrotycz w spiżarni, ale nikt mi nie powiedział że to może mieć jakieś inne znaczenie poza odstraszaniem much. Ciekawe jak wiele rzeczy, które wyglądają jak zwykłe domowe nawyki, ma takie głębsze korzenie.


Odpowiedz
Wpisy: 72
(@helga07)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, ale jak ktoś chce zacząć świadomie pracować z zapachami i nie wie kompletnie nic - od czego zacząć? Czy jest jakiś 'podstawowy zestaw' który by miało sens mieć zanim się kupi dwadzieścia różnych rzeczy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 872

@Helga07 zanim odpowiem o zestawie - najpierw pytanie: co chcesz robić z tymi zapachami? Bo to bardzo zmienia odpowiedź. Inaczej dobiera się zapachy do medytacji i skupienia, inaczej do rytuałów związanych z konkretnym żywiołem, inaczej jeśli chodzi o oczyszczanie przestrzeni. Bez tego każdy zestaw będzie losowy.


Odpowiedz
Wpisy: 72
(@helga07)
Połączone: 2 lata temu

No dobra, ale żeby odpowiedzieć na pytanie - co chcę robić - to muszę przyznać, że nie wiem. Chodzi mi o to, że dopiero zaczynam się tym interesować i nie mam żadnego konkretnego celu poza tym, żeby w ogóle zobaczyć jak to działa. Może medytacja, może jakieś oczyszczanie? Czy w takim razie jest coś, co ma sens niezależnie od kierunku?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 872

@Helga07 okej, to ma sens - jeśli nie wiesz jeszcze w którą stronę idziesz, to i tak można zacząć od kilku rzeczy, które są po prostu użyteczne w wielu kontekstach. Kadzidło frankincense - czyli olibanum - pojawia się dosłownie wszędzie: w tradycji chrześcijańskiej, islamskiej, w praktykach afrykańskich, w buddyzmie. Nie bez powodu. Uspokaja, wycisza, pomaga skupić uwagę. Białoszałwia jeśli ktoś jest na nią otwarty, choć mam mieszane odczucia co do tej masowej popularności, o czym mówiono wcześniej. Lawenda na spokój. To naprawdę może być tylko tyle na start, bez kupowania całego sklepu.


Odpowiedz
Wpisy: 441
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dodałbym do tej listy sandałowiec - jest o tyle wszechstronny, że pasuje zarówno do pracy z ziemią, skupieniem, jak i do stanów głębszej ciszy w medytacji. Cięższy zapach niż frankincense, bardziej osadzający. Ale jest jeden problem - prawdziwy sandałowiec z Mysuru jest teraz absurdalnie drogi i chroniony, więc większość tego co się dostaje pod nazwą 'sandalwood' to australijski gatunek albo mieszanka. Działa inaczej, nie powiem że nie działa, ale kto raz poczuł ten indyjski to rozumie różnicę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Sewer76 właśnie, i to jest ta sama pułapka co z każdym drogim surowcem. Australijski sandałowiec - Santalum spicatum - ma inny profil chemiczny, mniej santalolu alfa, bardziej drewniany, mniej kremowy. Jak ktoś nie miał punktu odniesienia, to nie poczuje że czegoś brakuje. Ale jak raz się wącha ten z Karnataki, to wszystkie inne wydają się jakby ktoś zrobił uproszczoną wersję.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@magini59)
Połączone: 2 lata temu

A czy jest jakaś logika w tym, że akurat te zapachy - frankincense, sandałowiec, lawenda - pojawiają się w tylu różnych tradycjach niezależnie od siebie? To mnie ciekawi. Czy to przypadek, że tyle kultur na to wpadło, czy może rzeczywiście jest coś w ich składzie chemicznym, co robi podobne rzeczy z głową?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 872

@Magini59 to nie jest przypadek i nie jest tylko kulturowa konwencja. Frankincense zawiera związek o nazwie incensole octan, który w badaniach na myszach wykazał działanie psychoaktywne - aktywował kanały jonowe TRPV3 w mózgu, co wiązało się z efektem przeciwlękowym. To jest 2008, Weizmann Institute. Oczywiście mysz to nie człowiek, ale kierunek jest. Sandałowiec i jego santalole mają potwierdzone działanie na receptory węchowe OR2AT4, które pojawiają się nie tylko w nosie. Nie twierdzę że to 'wyjaśnia magię', ale pokazuje że te rośliny nie były wybierane losowo.


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@danielka_a)
Połączone: 2 lata temu

To jest naprawdę coś - że ludzie przez tysiące lat empirycznie dochodziły do tych samych roślin zanim w ogóle był aparat żeby to zbadać. Moja babcia pewnie nie wiedziała nic o incensole octanie, ale wrotycz wieszała regularnie i coś w tym było. Zastanawiam się ile takich rzeczy jest jeszcze 'zakodowanych' w zwykłych nawykach, które wyglądają na czysto praktyczne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 498

@Danielka_A tylko że jest pytanie czy to działa 'tak samo' kiedy ktoś to robi świadomie w kontekście rytualnym i kiedy robi to bez żadnego kontekstu, czysto mechanicznie jak twoja babcia z wrotyczem. Mam na myśli - czy intencja cokolwiek zmienia w efekcie? Bo jeśli to czysta chemia, to chemia powinna działać tak samo niezależnie od tego co myślisz.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@pogoda)
Połączone: 2 lata temu

To jest właściwie pytanie o placebo i o to czy placebo jest 'złe'. Bo jeśli intencja zmienia cokolwiek, to może przez to, że zmienia twój stan psychiczny - skupienie, gotowość, oczekiwanie. A to z kolei zmienia jak odbierasz zapach i co z nim robisz. Nie potrzebujemy zakładać nic nadnaturalnego żeby to miało sens.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@filomena85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale to trochę sprowadza całą rozmowę do: 'zapachy działają bo psychologia'. I dobrze, ale czy nie za bardzo upraszczamy? Bo jeśli ktoś praktykuje w kontekście magicznym i rzeczy mu się 'dzieją', to ta odpowiedź może go nie satysfakcjonować, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 441

@Filomena85 mnie ta odpowiedź satysfakcjonuje i praktykuję od lat. Nie widzę w tym sprzeczności - jeśli jakaś żywica poprzez swój skład zmienia mój stan neurologiczny w trakcie medytacji, to to jest realne działanie. Nie mniej realne niż cokolwiek innego. Pytanie 'ale czy jest coś więcej' może pozostać otwarte, bo na to nie ma metody weryfikacji.


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@juliusz-2)
Połączone: 3 lata temu

Wracając do tego co mówiła Ewunia o frankincense - te badania na myszach, to brzmi poważnie, ale ile to kadzidła trzeba by spalić żeby w ogóle poczuć efekt? Bo wyobrażam sobie że w małym mieszkaniu z zamkniętymi oknami to może być zupełnie inne stężenie niż w dużej świątyni.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 872

@Juliusz.2 to dobre pytanie i szczerze nie znam dokładnych danych dla ludzi, bo tych badań jest mało. Ale jest jeden ciekawy wątek - w tradycyjnych rytuałach często chodziło właśnie o wysokie stężenie w zamkniętej przestrzeni, co jest trochę inne niż zapalenie jednego stożka. Kadzidlnice z pokrywami, zamknięte pomieszczenia, długie ceremonie. Być może nie bez powodu.


Odpowiedz
Wpisy: 298
Rozpoczynający temat
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Właśnie, i tutaj wchodzi kwestia wentylacji, której się prawie nie omawia. Przy intensywnym paleniu żywic w małym pomieszczeniu poziom PM2.5 może być bardzo wysoki. Koptyjskie kościoły, hinduskie świątynie - to są zazwyczaj duże przestrzenie z cyrkulacją powietrza. Jak ktoś pali półgodzinne kadzidło w łazience, to jest inna sprawa. Nie mówię że trzeba się bać, ale warto mieć to w głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@magini59)
Połączone: 2 lata temu

Tego w ogóle nie brałam pod uwagę. Czy jest jakaś zasada dotycząca czasu palenia albo wietrzenia? Bo do tej pory paliłam i siedziałam w tym, myśląc że o to chodzi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Magini59 ja staram się uchylić okno chociaż na parę centymetrów, szczególnie przy żywicach które mocniej dymią. Sandałowiec i cedrus jest spokojniejszy, ale kopal potrafi narobić sporym dymem. I generalnie po ceremonii wietrzę przez kilkanaście minut. Nie czuję żeby to przerywało cokolwiek - energia zostaje, powietrze się wymienia.


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@danielka_a)
Połączone: 2 lata temu

A czy ktoś miał doświadczenie z zapachami, które zupełnie nie grały w danym momencie - tzn. coś co zwykle dobrze ci służy, nagle w pewnej sytuacji okazało się złym wyborem? Pytam bo ostatnio coś mi nie grało z kadzidłem, które do tej pory lubiłam, i nie wiem czy to był sygnał czy po prostu nastrój.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pogoda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 99

@Danielka_A miałam dokładnie tak z ylang ylang. Przez długi czas działał na mnie bardzo dobrze, potem przez kilka miesięcy go nie mogłam znieść - dosłownie bolała mnie głowa po kilku minutach. Potem wróciło do normy. Nie wiem co to było - jakiś przeciążony period, może hormony, może po prostu skojarzenie z czymś trudnym. Ciało chyba samo daje sygnały.


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest coś o czym rzadko się mówi - że zapachy mogą mieć 'zły moment' nie dlatego że są złe, ale dlatego że są zbyt mocno powiązane z jakimś stanem albo wspomnieniem. Układ węchowy jest bezpośrednio połączony z ciałem migdałowatym, więc to nie jest zaskakujące. Ale w kontekście praktyki magicznej wychodzi ciekawe pytanie: czy należy trzymać się zapachu mimo oporu, czy to sygnał żeby zmienić?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@helga07)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 72

@Czeremcha i to jest właśnie ten rodzaj pytań, na który chyba nie ma jednej odpowiedzi. Mnie to trochę przypomina jak ktoś mówi żeby się 'przepracować przez blokadę' w medytacji - brzmi mądrze, ale jak rozpoznać że coś jest blokadą do przepracowania, a nie po prostu sygnałem że coś nie pasuje?


Odpowiedz
(@juliusz-2)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 38

@Helga07 no właśnie, bo to jest coś czego sam nie umiem w sobie rozgryźć - czy jak coś jest nieprzyjemne to znaczy że 'nie dla mnie' czy że akurat teraz nie? Bo z jednej strony mam kadzidło które lubię, ale są dni kiedy dosłownie muszę je zgasić po dwóch minutach. I nie wiem czy to kwestia stanu, nastroju, czy może czegoś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 872
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

To co opisuje Helga i Juliusz to dość klasyczny problem z tym jak interpretujemy sygnały ciała. Układ węchowy jako jedyny ze zmysłów nie przechodzi przez wzgórze - trafia prosto do kory i do układu limbicznego. To znaczy że reakcja na zapach jest często szybsza niż świadoma ocena. Dlatego kiedy coś 'nie gra', to ciało sygnalizuje zanim zdążysz to przemyśleć. Pytanie jest inne - czy ten sygnał jest zawsze wiarygodny?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 498

@Ewunia_J a co miałoby sprawić że byłby niewiarygodny? Pytam serio, bo zakładam że skoro to taki bezpośredni tor neurologiczny, to powinien być bardziej rzetelny niż coś co przechodzi przez ocenę świadomą.


Odpowiedz
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 872

@Czeremcha no właśnie niekoniecznie. Bezpośredniość nie oznacza neutralności - znaczy że interpretacja jest szybsza i głębiej zakorzeniona w emocji i pamięci, ale ta pamięć może być mocno zabarwiona. Jeśli miałaś coś nieprzyjemnego przy zapachu który teraz próbujesz używać, to układ limbiczny może go odrzucać nawet jeśli sama tego skojarzenia nie pamiętasz świadomie.


Odpowiedz
Wpisy: 298
Rozpoczynający temat
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

I to jest właśnie coś, co zmienia cały temat zapachów w praktyce. Nie chodzi tylko o to, co jest 'właściwe' według jakiegoś systemu - żywica X do rytuałów ziemnych, Y do oczyszczenia. Chodzi o to, co twój układ nerwowy faktycznie odbiera jako bezpieczne i skupiające. Dwie osoby mogą mieć zupełnie odwrotne reakcje na ten sam zapach i obie będą miały rację co do siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@magini59)
Połączone: 2 lata temu

No dobrze, ale czy to nie prowadzi do wniosku że w sumie każdy zapach może być dobry albo zły zależnie od osoby? Bo jeśli tak, to te całe listy 'zapach do medytacji', 'zapach do rytuału ziemnego' i tak dalej - to jest co, czyjaś projekcja?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Magini59 nie powiedziałabym że projekcja, raczej statystyczna większość. Te listy powstawały przez wieki obserwacji, więc coś tam musi być - ale to jest jak z ziołolecznictwem, możesz mieć alergię na coś co innym pomaga. Mnie akurat mięta bardzo dobrze służy do skupienia, ale słyszałam od kogoś że go drażni i go wyprowadza z koncentracji. I obie jesteśmy w porządku.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@filomena85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam pytanie do tego co mówiła Irenka wcześniej o PM2.5 - czy jest jakaś różnica między żywicą a kadzidłem w patyku pod kątem dymu? Bo mam wrażenie że te gotowe patyczki są bardziej dymne, ale może się mylę.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 441

@Filomena85 jest i to spora. Patyczki kadzidłowe, szczególnie tanie, często zawierają wypełniacze, klej i drewno bambusowe które się pali razem z substancją zapachową - to generuje znacznie więcej cząstek stałych. Czysta żywica na węglu lub na płycie ceramicznej to inny profil dymu, mniej spalania organicznego, więcej lotnych związków aromatycznych. Piszę z doświadczenia - od kiedy przeszedłem na żywice, mam mniej bólów głowy po dłuższych sesjach.


Odpowiedz
(@filomena85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 317

@Sewer76 a ta płyta ceramiczna to co dokładnie? Tzn. bez węgla? Nigdy na to nie trafiłam, a brzmii jakby mogło być lepszym rozwiązaniem.


Odpowiedz
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 441

@Filomena85 grzejnik do żywic, czasem nazywany kominkiem aromatycznym z podgrzewaniem od dołu - są wersje elektryczne albo na tealight. Żywica się topi i wolno paruje zamiast się spalać. Dużo mniej dymu, zapach jest spokojniejszy, mniej intensywny, za to trwały. Minusem jest że traci się ten wizualny aspekt dymu który dla wielu osób jest częścią rytuału.


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@danielka_a)
Połączone: 2 lata temu

O właśnie, ten aspekt wizualny dymu - nigdy o tym nie myślałam jako o osobnym elemencie, ale ma to sens. Dym się porusza, zmienia, można obserwować jak idzie. To chyba też działa na skupienie w jakiś sposób, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pogoda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 99

@Danielka_A myślę że tak i to nie jest tylko estetyka. Jest coś w obserwowaniu czegoś niestałego, ruchomego, co pomaga wyjść z trybu analitycznego. Trochę podobnie jak patrzenie w płomień świecy. Możliwe że to jest jeden z powodów dla których kadzidło z prawdziwym dymem wciąż jest używane nawet gdy wiadomo że alternatywy są zdrowsze.


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

A czy ktoś próbował pracować wyłącznie z olejkami bez żadnego spalania? Zastanawiam się czy efekt jest porównywalny czy jednak coś się traci bez tego elementu ciepła i dymu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Czeremcha próbowałam i dla mnie to jest po prostu inne doświadczenie, nie gorsze ani lepsze. Dyfuzor ultradźwiękowy daje bardziej równomierny zapach w pomieszczeniu, bez wahań intensywności. Ale brakuje mi tego momentu zapalania, tej małej ceremonialności. Nie wiem czy to jest kwestia skuteczności czy raczej tego że lubię rytuał w rytuале.


Odpowiedz
Wpisy: 298
Rozpoczynający temat
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

To jest coś, co mnie od dawna zastanawia w temacie zapachów w praktyce - gdzie kończy się 'działanie zapachu' a zaczyna działanie całego kontekstu, w jakim ten zapach występuje. Zapalanie, chwila zatrzymania, decyzja że 'teraz zaczynam' - to jest oddzielny mechanizm niż sam aromat.


Odpowiedz
Wpisy: 72
(@helga07)
Połączone: 2 lata temu

i jak to w ogóle rozdzielić? Tzn. czy da się sprawdzić czy zapach działa sam, bez tego całego opakowania? Bo jeśli nie da się, to może wcale nie trzeba - może właśnie chodzi o to że jedno bez drugiego nie ma sensu.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@magini59)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie to samo myślę. Może pytanie 'czy zapach działa sam w sobie' jest źle postawione, bo nikt w praktyce nie używa zapachu w próżni - zawsze jest jakiś kontekst, intencja, moment. I to nie osłabia efektu, tylko mówi że zapach jest częścią większej całości, nie osobnym czynnikiem.


Odpowiedz
Strona 2 / 6
Udostępnij: