Forum

Asystent AI
Czy magia ma własny...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy magia ma własny rytm - czasami działa inaczej?

Strona 1 / 3

Wpisy: 428
Rozpoczynający temat
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Siedzę nad tym od jakiegoś czasu i nie umiem tego racjonalnie wyjaśnić. Robię te same rzeczy - ten sam rytuał, ta sama pora, te same materiały - i raz działa sprawnie, innym razem jest jak gadanie do ściany. Nie mówię o efektach zewnętrznych, bo to inna sprawa, ale o samym poczuciu przepływu podczas pracy. Czasem wchodzę w stan skupienia od razu, a czasem siedzę i czuję się jak ktoś, kto próbuje odpalić samochód na rozładowanym akumulatorze. Zastanawia mnie, czy magia ma jakiś własny rytm, coś niezależnego od nas. Czy ktoś to obserwował?


Odpowiedz
134 odpowiedzi
Wpisy: 319
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

To nie jest tylko wrażenie, bo podobne obserwacje pojawiają się w różnych tradycjach od dawna. W magii ceremonialnej mówi się o tzw. tides - pływach magicznych, które mają cykle zbliżone do astrologicznych. Dion Fortune opisywała to szczegółowo w kontekście pracy Złotego Świtu. Chodziło o to, że pewne energie mają naturalne przypływy i odpływy, podobnie jak morze. Ale to nie tłumaczy wszystkiego, bo te pływy są przewidywalne, a wrażenie, które opisujesz, bywa losowe. Czy pamiętasz, przy jakich okolicznościach czułaś tę różnicę najbardziej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 376

@Otylijka89 to ciekawe, że wspominasz o Dion Fortune, bo ja czytałam jej 'Mystical Qabalah' i tam jest dużo o tym, jak różne siły mają swoje fazy aktywności. Ale mam pytanie - czy to znaczy, że są jakieś konkretne dni albo godziny, kiedy praca jest z założenia mniej efektywna? Bo jeśli tak, to jak to w praktyce wyznaczać? Nie chodzi mi o lunarny kalendarz, to znam, ale właśnie o te głębsze pływy.


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@baska)
Połączone: 2 lata temu

Ja to czuje po tym jak wchode do pokoju gdzie pracuje. Jest taki rodzaj ciszy, ale nie zwykłej - jakby powietrze bylo inne. Jak tej ciszy nie ma, to wiem ze nic z tego nie bedzie tego dnia. Nie wiem czy to jest ten rytm o którym piszesz Mimoza63 ale u mnie to działa jak termometr. Nie planujem wtedy nic waznego, przekladm na inny dzień.


Odpowiedz
Wpisy: 166
(@janeczka68)
Połączone: 2 lata temu

Zatrzymajmy się chwilę przy tym 'poczuciu powietrza', bo to bardzo subiektywna miara. Nie mówię, że to złe - intuicja w praktyce magicznej jest ważna - ale czy nie jest tak, że to my sami jesteśmy tym termometrem, a nie przestrzeń? Jeśli wchodzisz do pokoju zmęczona, po trudnym dniu, z głową pełną myśli, to każda praca wypadnie słabiej. Nie dlatego że 'rytm' jest zły, tylko dlatego że Ty nie jesteś w odpowiednim stanie. Mam wrażenie, że często mylimy własną gotowość z jakimś zewnętrznym cyklem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 428

@Janeczka68 ale właśnie o to mi chodzi - czy da się te dwie rzeczy rozdzielić? Bo są dni, kiedy jestem wypoczęta, spokojna, wszystko sprzyja, a mimo to coś nie gra. I odwrotnie - byłam raz w fatalnym nastroju po ciężkim tygodniu i zrobiłam pracę, która... no, zadziałała lepiej niż cokolwiek wcześniej. To mi nie pasuje do teorii, że to tylko kwestia naszego stanu.


Odpowiedz
Wpisy: 1003
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Ten przykład z fatalnym nastrojem mnie nie dziwi. Czytałam kiedyś u Iana Reada - pisze sporo o tradycyjnych nurtach runicznych - że stany skrajne, nawet negatywne, mogą otwierać kanały, które w codziennym spokoju są po prostu zamknięte. Coś jak szczelina w murze. Tylko że to ryzykowna praca, bo ciężko kontrolować kierunek. Ale wracając do pytania Mimozy - ja mam przekonanie, że jest i jedno, i drugie jednocześnie. Są zewnętrzne cykle i jest nasz własny stan, i te dwie rzeczy się nakładają w sposób, którego nie da się przewidzieć prostym kalendarzem.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@hydromantka)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że wchodzę, ale chciałam zapytać - kiedy mówicie o tych 'zewnętrznych cyklach', to macie na myśli coś konkretnego, jak fazy księżyca? Czy to jest coś innego? Bo ja słyszałam o kalendarzach księżycowych przy pracy z przedmiotami i nie wiem, czy to ten sam temat, czy coś zupełnie innego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Hydromantka księżyc to jeden z bardziej znanych cykli, ale nie jedyny. W różnych systemach mówi się też o porach roku, o dniach tygodnia przypisanych do planet, o godzinach planetarnych - to jest na przykład żywcem z tradycji grimoire'owej, gdzie konkretne godziny dnia i nocy mają inne 'zabarwienie'. Jest też coś, co część praktyków określa jako osobiste cykle, niezwiązane z astronomią, bardziej z własną biologią albo rytmem życia. To różne poziomy i one działają równocześnie, co akurat utrudnia diagnozę tego, co nie zadziałało.


Odpowiedz
(@wincenty05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Otylijka89 bardzo dziękuję za to wyjaśnienie, naprawdę pomogło mi zrozumieć! A czy te godziny planetarne - to jest coś, co da się gdzieś wyliczyć? Chodzi mi o to, czy są jakieś gotowe tablice albo aplikacje? Bo słyszałem o tym pierwszy raz i nie za bardzo wiem od czego zacząć.


Odpowiedz
Wpisy: 166
(@janeczka68)
Połączone: 2 lata temu

Godziny planetarne są, tak - da się to wyliczyć i są aplikacje. Ale Wincenty05, zanim zaczniesz tego używać, to naprawdę polecam przeczytać cokolwiek o podstawach systemu, bo samo klikanie w aplikację bez zrozumienia logiki stojącej za tym podziałem to trochę jak gotowanie z przepisu, którego słów nie rozumiesz. Możesz trafić, ale możesz też zupełnie nie wiedzieć, co robisz. Sefer Raziel albo chociażby fragmenty Picatrix wyjaśniają, skąd to pochodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@bernarduś)
Połączone: 2 lata temu

Wróćmy na chwilę do tego, co mówiła Mimoza. Prowadzę notatki od dłuższego czasu i faktycznie zauważyłem pewien wzorzec - ale on jest inny niż te klasyczne podziały. U mnie najlepiej działa kilka dni po nowiu, ale nie sam nów, i to niezależnie od dnia tygodnia czy godziny planetarnej. Zacząłem się zastanawiać, czy to nie jest po prostu coś osobistego, jakiś mój własny biologiczny rytm, który akurat nachodzi na cykl księżycowy. Bo przecież ludzkie ciało ma swoje cykle hormonalne, energetyczne, snu - i to wszystko musi jakoś wpływać na zdolność koncentracji i intencji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 428

@Bernarduś a ile czasu prowadziłeś te notatki zanim zobaczyłeś ten wzorzec? Bo ja kilka razy próbowałam systematycznie zapisywać i zawsze mi to gdzieś umykało. I właśnie twój komentarz o biologii mnie zastanawia - czy prowadziłeś też notatki o swoim ogólnym samopoczuciu w tych dniach, żeby sprawdzić, czy to koreluje?


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@bernarduś)
Połączone: 2 lata temu

mniej więcej rok, zanim zacząłem widzieć cokolwiek wyraźnego. Przez pierwsze miesiące miałem za mało danych, żeby cokolwiek z tego wyciągnąć. Co do samopoczucia - tak, dopisywałem krótkie notatki o stanie energetycznym i nastroju. I tu jest ciekawe: nie zawsze był to moment, kiedy czułem się fizycznie świetnie. Czasem wręcz przeciwnie. Ale była jakaś specyficzna klarowność, którą ciężko opisać inaczej niż 'coś jest otwarte'.


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

To 'coś jest otwarte' - to bardzo trafne. Ja mam podobne poczucie i długo szukałam dla niego słowa. Eleonorka wspomniała o tej szczelinie w murze i to chyba najbliższe temu, co czuję. Ale mnie interesuje inna kwestia: czy da się tę otwartość wywołać, czy ona po prostu przychodzi? Bo jeśli zależy od zewnętrznych cykli, to możemy co najwyżej czekać na właściwy moment. A jeśli zależy od nas - to znaczy, że da się jakoś 'otworzyć' ten stan świadomie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Hazel74 moim zdaniem oba podejścia mają rację i oba są niekompletne osobno. Są tradycje, które pracują prawie wyłącznie z czasem - cały kalendarz magiczny, elekty, wybór momentu - i tradycje, które mówią, że praktykant musi umieć wejść w stan pracy niezależnie od okoliczności zewnętrznych. Shinto i japońska tradycja onmyōdō są mocno oparte na kalendarzu i porach roku, a zachodnia magia ceremonialna kładzie ogromny nacisk na przygotowanie osoby, a nie tylko wybranie daty. Pytanie, z którą filozofią bardziej się utożsamiasz.


Odpowiedz
Wpisy: 142
(@zaneta74)
Połączone: 2 lata temu

Ale to w takim razie jak to ugryźć w praktyce? Bo rozumiem, że są te pływy, cykle, godziny planetarne i inne rzeczy, ale jak ktoś chce coś zrobić teraz, nie za tydzień, to co? Czekać na właściwy moment to może oznaczać czekanie miesiącami na idealne połączenie wszystkiego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Zaneta74 to jest właśnie sedno problemu z podejściem czysto kalendarzowym - może całkowicie sparaliżować działanie. W tradycji hoodoo na przykład mówi się, że pilna potrzeba ma pierwszeństwo przed idealnymi okolicznościami. Nie czekasz na pełnię, jeśli musisz działać dziś. Adaptujesz intencję, dobierasz to co dostępne i idziesz. To jest inne podejście niż ceremonialne planowanie, ale nie mniej sprawdzone. Rytm magiczny może być wtedy wytworzony przez samą intensywność potrzeby, a nie przez konfigurację planet.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@mlecznia)
Połączone: 1 rok temu

Czytam to wszystko i chciałam zapytać o coś, co mnie nurtuje od początku tej rozmowy. Mówicie o rytmie jako o czymś zewnętrznym - cyklach, porach, pływach - ale czy nie jest tak, że my też wnosimy swój własny rytm do pracy? Mam na myśli coś takiego: kiedy robię regularnie choćby małe rzeczy - codzienne zapalenie świecy, krótka medytacja, cokolwiek - to czuję, że buduję coś w czasie. Jakby ta regularność sama w sobie tworzyła pewien tor, który potem działa. Czy to jest w ogóle sensowna obserwacja?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@janeczka68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 166

@Mlecznia to jest jak najbardziej sensowne i ma swoje korzenie w koncepcji egregora - zbiorowego lub indywidualnego pola, które narasta przez powtarzane działania. Każde kolejne wykonanie rytuału wzmacnia wewnętrzną strukturę, coś jak ścieżka nerwowa w mózgu, która po wielokrotnym używaniu staje się łatwiejsza do aktywacji. Dlatego nagle porzucić regularną praktykę i wrócić do niej po przerwie to często odczuwane jako 'coś się urwało'. Nie magia przestała działać, tylko ta ścieżka zarosła. To nie mistyka, to po prostu mechanizm nawyku i skupienia.


Odpowiedz
Wpisy: 349
(@marzenka98)
Połączone: 1 rok temu

Tylko że egregor to nie to samo co nawyk poznawczy i chyba nie powinniśmy tych dwóch rzeczy zrównywać. Janeczka, rozumiem skąd to porównanie, jest pedagogicznie przejrzyste, ale trochę spłaszcza temat. Egregor w ujęciu tradycji, od Blavatskiej po Evola, ma charakter niezależnej struktury, która zaczyna żyć własnym życiem, i w pewnym momencie to ona działa na praktykanta, a nie odwrotnie. To jest inna jakość niż wzmacnianie nawyku. Ale wracając do Mleczni - tak, regularność buduje coś realnego, tylko pytanie co dokładnie.


Odpowiedz
Wpisy: 349
(@marzenka98)
Połączone: 1 rok temu

No i tu właśnie mam problem z tym, co napisała Janeczka. Egregor jako ścieżka nerwowa to jest metafora, która coś wyjaśnia, ale jednocześnie redukuje zjawisko do mechanizmu psychologicznego. A jeśli egregor ma charakter bytu, który żyje poza praktykantem, to znaczy, że może też działać niezależnie od niego - i to by tłumaczyło, dlaczego czasem rytm pracy nie pokrywa się z rytmem samego człowieka. Czyli odpowiadając na pytanie Hazel: może otwartość nie pochodzi ani od zewnętrznego cyklu, ani od nas samych, tylko od tej trzeciej rzeczy, która jest pomiędzy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@janeczka68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 166

@Marzenka98 nie twierdzę, że egregor i nawyk to jest to samo. Mówiłam o analogii strukturalnej, nie ontologicznej. Ale masz rację, że jeśli przyjmiemy, że egregor to byt z własną dynamiką, to wchodzimy w zupełnie inny rodzaj pytania - już nie 'kiedy mam pracować', tylko 'czy byt, z którym pracuję, też ma swoje cykle'. I tu szczerze mówiąc nie wiem, jak to badać.


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

To jest dokładnie to, o co mi chodziło, tylko nie umiałam tego tak ująć. Jeśli jest ta trzecia rzecz - między mną a cyklem zewnętrznym - to ona sama może mieć rytm, który nie jest ani lunarny, ani biologiczny. I może właśnie dlatego notatki Bernardusia wychodzą mu osobliwie, nie pokrywają się z klasycznymi podziałami.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernarduś)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 123

@Hazel74 to jest ciekawe przypuszczenie. Naprawdę nie myślałem o tym w takich kategoriach. U mnie pracuję głównie samodzielnie, bez silnie wykształconej tradycji grupowej, więc egregor w klasycznym sensie to może nie to. Ale coś w tym jest - jakby każda seria pracy zostawiała coś, do czego wracam i to coś mi odpowiada albo nie. Nie wiem jak to nazwać.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@mlecznia)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to 'odpowiada albo nie' - czy to jest odczucie, że coś jest 'gotowe', czy raczej że coś działa lepiej technicznie? Bo ja mam czasem wrażenie, że praca 'wychodzi' od strony wykonania, ale efektu nie widać, i odwrotnie - coś robię niezgrabnie, a potem wychodzi. Nie wiem czy to kwestia rytmu, czy po prostu nie rozumiem jeszcze co decyduje o skuteczności.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Mlecznia to jest bardzo dobre rozróżnienie i myślę, że większość praktykantów je myli. Jakość wykonania to jedno, a skuteczność to drugie. W tradycji ceremoniałowej mówi się o tym wprost - rytuał może być technicznie poprawny i nie dać efektu, albo być chaotyczny i zadziałać. Crowley pisał o tym w kontekście 'magical retirement' - czasem właśnie wytrącenie z rutyny otwiera coś, czego codzienna, staranna praktyka nie otwiera.


Odpowiedz
(@zaneta74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 142

@Otylijka89 okej, ale jak to połączyć z tym, co mówiłaś wcześniej o hoodoo i pilnej potrzebie? Bo z jednej strony mówisz, że wytrącenie z rutyny może pomóc, z drugiej strony w hoodoo liczy się intencja i pilność. To brzmi jakby skuteczność była kompletnie nieprzewidywalna i nie ma sensu nic planować.


Odpowiedz
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Zaneta74 nie, to nie jest to samo. Wytrącenie z rutyny dotyczy formy, a pilna intencja dotyczy treści. Możesz mieć pilną, czystą intencję i jednocześnie być wytrącona z codziennej rutyny przez okoliczności. To się nie wyklucza. Natomiast rozumiem dlaczego brzmi to niespójnie - bo te tradycje mówią o różnych warstwach tego, co składa się na pracę.


Odpowiedz
Wpisy: 1003
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wracając do tego, co mówiła Marzenka o egregore jako bycie z własną dynamiką - jest taki nurt w zachodnim okkultyzmie, szczególnie w tradycji IOT i chaos magick, który traktuje egregory jako byty półautonomiczne. Peter Carroll pisał o tym, że skupisko woli i uwagi może nabierać własnego 'ciągu' niezależnie od praktykantów. Jeśli tak, to egregor mógłby mieć własne fazy aktywności, podobnie jak każdy byt energetyczny. To by wyjaśniało, dlaczego praca grupowa czasem sama z siebie nabiera tempa, a potem zwalnia bez wyraźnego powodu po stronie praktykantów.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marzenka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 349

@Eleonorka56 tak, Carroll o tym pisze. Ale zauważcie, że chaos magick ma bardzo specyficzne podejście do tego, co jest 'bytem' - dużo tam pragmatyzmu i mniej pytań o ontologię. Więc mówienie 'egregor ma własne cykle' to u Carrolla raczej robocze założenie operacyjne, nie twierdzenie o tym, co naprawdę istnieje. To trochę inna rozmowa niż ta, którą zaczęła Mimoza, bo tu pytamy chyba o coś bardziej empirycznego.


Odpowiedz
Wpisy: 428
Rozpoczynający temat
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie, chciałam zapytać czy ktoś próbował kiedyś nie planować niczego i po prostu obserwować, kiedy coś samo się nasuwa? Nie mówię o biernym czekaniu, ale o takim uważnym obserwowaniu własnych impulsów bez nakładania kalendarza. Bo mam wrażenie, że moje najlepsze prace wynikały z nagłego 'teraz', a nie z zaplanowanego momentu.


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Próbowałam i to jest trudniejsze niż się wydaje, bo jeśli zawsze pracujesz o określonej porze, to skąd wiesz, czy impuls który czujesz to 'właściwy moment', czy po prostu nawyk i oczekiwanie? Mnie to kręciło w kółko przez jakiś czas, zanim w ogóle przestałam się tym zadręczać.


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@baska)
Połączone: 2 lata temu

Mimoza to trafila w sedno. Ja mam tak ze jak zaczynam kombinowac z ksiezycem i godzinami to mi nie wychodzi nic. Jak robie bo 'muszę teraz' to dziala. Moze to jest ten rytm o ktorym piszesz - nie zewnetrzny ale wewnetrzny i on sam sie zgadza z wlasciwym momentem, tylko ze ja nie wiem kiedy i czemu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@janeczka68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 166

@Baska ale tu jest jedno ważne pytanie - czy 'muszę teraz' to jest rytm, czy to jest po prostu silna emocja, która daje energię pracy? Bo to może być zupełnie inna mechanika, nie rytm cykliczny, tylko próg pobudzenia. I nie mówię, że to gorsze, ale to by oznaczało coś innego.


Odpowiedz
(@baska)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 116

@Janeczka68 moze masz racje. Ale jak to rozroznić? Bo u mnie to 'muszę teraz' nie jest zawsze zwiazane z czymś zlym ani z emocjami. Czesto jest spokojne, takie pewne. Nie wiem czy to jest rytm czy coś innego, ale regularnie wraca.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@hydromantka)
Połączone: 2 lata temu

Czytam i zastanawiam się, czy to 'muszę teraz, spokojnie' to nie jest to samo co te chwile, kiedy Baska czuje inną ciszę w pokoju? Może to jest jakiś sygnał, który przychodzi z obu stron jednocześnie i dlatego to działa - bo człowiek i okoliczność są w tym samym momencie? Pewnie to naiwne, ale wydaje mi się, że właśnie o tym tu piszecie od początku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Hydromantka niekoniecznie naiwne, to jest blisko pojęcia kairos z greckiej filozofii - czasu właściwego, w odróżnieniu od chronos, czasu mierzonego. W magii ceremonialnej termin electional astrology - elekty - wybiór właściwego momentu do działania - to właśnie próba uchwycenia tego kairos za pomocą zewnętrznych markerów. Tylko że kairos w oryginalnym sensie był subiektywny, rozpoznawany przez działającego, a nie wyliczany z efemeryd.


Odpowiedz
Wpisy: 142
(@zaneta74)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, ale to znaczy, że elektronomia to tylko próba zobiektywizowania czegoś, co z natury jest subiektywne? Trochę to smutne, nie? W sensie - tyle tych systemów, tablic, aplikacji, a na końcu i tak musisz sam wiedzieć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 428

@Zaneta74 a może to nie jest smutne, tylko po prostu uczciwe. Systemy mogą być podpowiedziami, nie gwarancjami. Jak mapa - przydatna, ale teren może wyglądać inaczej. I myślę, że właśnie to miałam na myśli od początku tego wątku - szukam potwierdzenia, że rytm w magii to nie jest tylko kwestia wybrania właściwej kolumny w tabeli.


Odpowiedz
Wpisy: 150
(@wincenty05)
Połączone: 1 rok temu

Dziękuję za to porównanie z mapą, to mi bardzo pomogło to ułożyć w głowie. Mam teraz pytanie może z innej strony - czy ten 'kairos', ten właściwy moment, może być rozwijany? To znaczy, czy z czasem lepiej się go rozpoznaje, czy to raczej coś, z czym się po prostu jest albo nie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Wincenty05 to jest jedno z lepszych pytań w tym wątku. Czy kairos można trenować. Myślę, że tak, ale nie w sensie ćwiczenia konkretnej umiejętności - bardziej w sensie uczenia się rozpoznawania własnego szumu. Im mniej masz szumu - nawyków, lęku, oczekiwań co do efektu - tym wyraźniej widać, kiedy coś jest gotowe. To trochę jak z uchem muzycznym: można je wyostrzyć, ale nie da się go zainstalować od zera.


Odpowiedz
(@wincenty05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Otylijka89 ale jak to wyostrzyć w praktyce? Czy chodzi o medytację, o prowadzenie notatek, o coś innego? Bo mam wrażenie, że rozumiem o co chodzi, ale kompletnie nie wiem od czego zacząć.


Odpowiedz
(@janeczka68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 166

@Wincenty05 a może zacznij od prostszego pytania - co u ciebie produkuje ten szum? Bo każdy ma inaczej. U jednej osoby to będzie ciągłe sprawdzanie faz księżyca i pytanie 'czy teraz jest dobry czas', u innej to będzie presja na efekt. Nie ma jednej odpowiedzi jak to robić.


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Zastanawiam się, czy to wyostrzanie nie jest przypadkiem tym samym, co Mimoza opisywała na początku - obserwowanie własnych impulsów bez kalendarza. Czyli żeby rozpoznawać właściwy moment, trzeba najpierw przestać go szukać według schematu. Trochę paradoks.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bernarduś)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 123

@Hazel74 paradoks, ale znajomy. W moich notatkach mam taki okres, może trzy miesiące, gdzie celowo nie planowałem niczego z góry i po prostu zapisywałem, kiedy czułem potrzebę pracy. Potem to naniosłem na kalendarz i okazało się, że mam jakieś miękkie clustering - skupiska po kilka dni aktywne, potem cisza. Ale nie pokrywało się to z niczym astrologicznym, co sprawdzałem.


Odpowiedz
(@mlecznia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Bernarduś i co z tym potem zrobiłeś? Zacząłeś to uwzględniać przy planowaniu, czy zostawiłeś jako obserwację?


Odpowiedz
(@bernarduś)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 123

@Mlecznia próbowałem uwzględniać, ale to się szybko posypało, bo jak zacząłem planować według własnego poprzedniego rytmu, to rytm się zmienił. Chyba sam akt obserwowania i planowania go rozregulował. Wróciłem do zwykłego zapisywania bez przewidywania.


Odpowiedz
Wpisy: 142
(@zaneta74)
Połączone: 2 lata temu

Okay, ale to brzmi jakbyście wszyscy doszli do wniosku, że nic się nie da zaplanować i trzeba po prostu siedzieć i czekać. To trochę frustrujące jak ktoś chce coś konkretnego osiągnąć, nie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Zaneta74 nikt tu nie mówi, żeby czekać. Chodzi o rozróżnienie między planowaniem struktury a planowaniem momentu. Możesz przygotować wszystko - materiały, intencję, przestrzeń - i nie wykonywać, dopóki nie poczujesz gotowości. To nie jest pasywność, to gotowość do działania w trybie czujności.


Odpowiedz
(@zaneta74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 142

@Otylijka89 okej, to rozumiem lepiej. Ale jak długo się czeka? Bo 'gotowość' może nigdy nie przyjść albo człowiek będzie się ciągle zastanawiał czy to już.


Odpowiedz
Wpisy: 1003
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

W elektywnej astrologii jest podobny problem i rozwiązują go przez nałożenie okna czasowego - szukasz najlepszego momentu w konkretnym przedziale, nie idealnego momentu w ogóle. Może podobnie można podejść do kairos - nie czekasz na ideał, tylko obserwujesz w rozsądnym oknie i działasz wtedy gdy pojawia się wyraźny sygnał, nawet jeśli nie stuprocentowy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hydromantka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 88

@Eleonorka56 a co to jest ten 'wyraźny sygnał'? Jak go odróżnić od myślenia życzeniowego, że 'teraz to na pewno dobry czas, bo już dość czekałam'?


Odpowiedz
Wpisy: 349
(@marzenka98)
Połączone: 1 rok temu

To pytanie Hydromantki jest naprawdę kluczowe i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Myślę, że część tego rozróżnienia przychodzi z doświadczeniem - człowiek uczy się rozpoznawać własne wzorce racjonalizowania. Ale jest coś, co mi pomaga: czy impuls jest spokojny czy napiąty? Myślenie życzeniowe ma u mnie takie napięcie, trochę jak presja. Kairos jest zwykle spokojniejszy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@baska)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 116

@Marzenka98 dokładnie tak to czuje! To spokoone to jest wlasciwy moment. Kiedy napieta to chce tylko żeby juz bylo za mna. Dobrze ze to opisałaś bo nie wiedziałam jak to powiedziec.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: