Forum

Asystent AI
Przekazywanie wiedz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przekazywanie wiedzy o magii - jak uczyć nie narzucając?

Strona 1 / 4

Wpisy: 680
Rozpoczynający temat
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ostatnio rozmawiałam ze znajomą, która zaczęła się interesować magią i od razu miałam ten odruch - chciałam jej opowiedzieć wszystko, co wiem, pokazać książki, pożyczyć notatki, zaciągnąć na kilka rytuałów. I w połowie zdania sama siebie zatrzymałam, bo pomyślałam: po co? Ona zapytała o jedną konkretną rzecz, a ja już szykowałam się do wykładu. Zaczęłam się zastanawiać, czy ten impuls 'muszę ją nauczyć' to w ogóle o nią, czy bardziej o mnie. Czy ktoś miał podobnie? Bo wydaje mi się, że to dość powszechna pułapka - zanim ktoś zdąży cokolwiek poczuć, już dostaje gotowe odpowiedzi.


Odpowiedz
153 odpowiedzi
Wpisy: 816
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest chyba jeden z trudniejszych momentów w ogóle, bo entuzjazm jest szczery, prawda? Chcesz się podzielić czymś, co dla ciebie dużo znaczy. Ale właśnie to bywa problemem - druga osoba widzi twój entuzjazm, a nie samą praktykę. I zaczyna reagować na ciebie, nie na temat. Albo co gorsza, czuje presję żeby być równie przejęta, bo inaczej cię zawiedzie.


Odpowiedz
Wpisy: 223
(@bernadetka00)
Połączone: 2 lata temu

Mnie zastanawia co innego - czy w ogóle da się kogoś 'nauczyć' magii w klasycznym sensie? Jak sobie przeglądam różne tradycje, to raczej wszędzie pojawia się ten motyw, że wiedza jest przekazywana stopniowo, na żądanie ucznia, nie inicjatywy nauczyciela. W grimoire'ach, w tradycji cunning folk w Anglii, nawet w bardziej zestrukturyzowanych systemach jak Golden Dawn - wszędzie to uczeń musiał się dopominać, nie nauczyciel narzucać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Bernadetka00 no właśnie, i to mnie zawsze zatrzymuje. Ale jednocześnie - jak ktoś w ogóle nie wie, że coś istnieje, to skąd ma wiedzieć, żeby się dopominać? Moja znajoma nie wiedziała czego chce, więc zapytała ogólnie. I wtedy ja albo zalewam ją wszystkim, albo daję jej nic. Gdzie jest ten środek?


Odpowiedz
Wpisy: 519
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ten środek to według mnie odpowiedź tylko na to, o co zapytała. Dosłownie tylko to. Nic więcej. Ona pyta o świece - mówisz o świecach. Nie przeskakujesz do korzeni tradycji, do księżycowych faz, do doboru kolorów według systemu, który akurat ty preferujesz. To brzmi prosto, ale w praktyce jest naprawdę trudne kiedy temat cię wciąga.


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

A co z sytuacją, kiedy widzisz, że ktoś bliski robi coś w sposób, który może mu zaszkodzić? Mam na myśli nie jakieś mistyczne niebezpieczeństwo, tylko po prostu - ktoś zaczyna od czegoś, co wymaga pewnego kontekstu, którego nie ma, i może to pójść w złym kierunku psychicznie albo emocjonalnie. Czy wtedy też milczysz?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Hazel74 to zależy co rozumiesz przez 'zły kierunek'. Bo są osoby, które mają taki próg wrażliwości, że praca z cieniem, z przeszłością, z emocjami przez magię naprawdę może je rozwalić jeśli nie mają gruntu. I tu się pojawia pytanie - skąd wiesz, że ktoś tego gruntu nie ma? Zakładasz, że wiesz lepiej?


Odpowiedz
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 376

@Kamilka51 nie zakładam, że wiem lepiej. Ale znam tę osobę od lat. Widzę na przykład, że ktoś jest w kiepskim momencie emocjonalnie i sięga po magię jako substytut terapii albo po prostu jako coś, co 'rozwiąże problem' bez żadnej pracy wewnętrznej. I nie chodzi mi o to, żeby jej zabraniać - tylko pytam czy jest jakiś sposób żeby coś powiedzieć bez wchodzenia w rolę strażnika wiedzy.


Odpowiedz
Wpisy: 680
Rozpoczynający temat
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest inny problem niż przekazywanie wiedzy, moim zdaniem. Tu mówimy już o tym, czy wchodzić w czyjąś praktykę ze swoją oceną sytuacji życiowej tej osoby. I to jest bardzo śliski grunt. Sama kilka razy dostałam 'dobre rady' od osób, które myślały, że widzą mnie lepiej niż ja sama siebie, i zawsze to bolało niezależnie od intencji.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ale chyba jest różnica między oceną a informacją? Możesz komuś powiedzieć 'hej, to czego szukasz zazwyczaj wymaga też takiego i takiego gruntu' bez mówienia 'ty tego gruntu nie masz'. Dajesz informację, a co osoba z nią zrobi - jej sprawa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadetka00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Zywilka53 w teorii tak. W praktyce nawet takie zdanie wypowiedziane w złym momencie albo złym tonem brzmi jak 'nie jesteś gotowa'. I ta osoba to słyszy, nie to co powiedziałaś. Miałam taką sytuację z koleżanką i mimo że byłam ostrożna w słowach, i tak poczuła się oceniana. Po prostu temat był za świeży, za osobisty.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@jadwisia_f)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że wchodzę z trochę głupim pytaniem, ale - czy w ogóle magia jest czymś, co się 'przekazuje'? Myślałam, że każdy wypracowuje to sam i że to jest bardzo indywidualne. Skąd w ogóle ten pomysł, że można kogoś tego nauczyć jak matematyki?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Jadwisia_F to nie jest głupie pytanie, wręcz przeciwnie. Są całe dyskusje o tym, czy magia to rzemiosło czy doświadczenie, czy coś pośredniego. Rzemiosło można przekazać - techniki, symbole, systemy. Ale to, co sprawia że cokolwiek działa - tego raczej nikt za ciebie nie wypracuje. Więc nauczysz kogoś kroków, ale nie czegoś, co stoi za tymi krokami.


Odpowiedz
Wpisy: 816
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

I właśnie dlatego to przekazywanie jest takie problematyczne. Bo jeśli uczysz kogoś techniki bez kontekstu, to dajesz formę bez treści. A jeśli próbujesz przekazać też treść - no to albo wchodzisz głęboko w czyjeś wnętrze bez zaproszenia, albo mówisz o swoim własnym doświadczeniu jakby było uniwersalne.


Odpowiedz
Wpisy: 680
Rozpoczynający temat
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

To może być właśnie klucz - mówić o swoim, a nie o ogólnym. 'U mnie to działało w ten sposób, zaczęłam od tego i tamtego, miałam takie odczucia' - to nie jest narzucanie. To jest dzielenie się. Czy ktoś to weźmie, zmodyfikuje, odrzuci - to już jej droga. Ale przynajmniej nie udaję, że mam monopol na słuszną wersję.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@chryzoberyl73)
Połączone: 2 lata temu

Mi sie wydaje że jest jeszcze jedna warstwa tego problemu - czesto my sami nie wiemy dokladnie dlaczego coś robimy tak a nie inaczej. Przejęłam praktyki od kogoś, potem coś zmieniłam, coś dodałam, i teraz jak miałabym to opisać to powiem 'robię tak bo tak' bez głębszego uzasadnienia. I co wtedy? Przekazuję komuś przepis, który sama do końca nie rozumiem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadetka00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Chryzoberyl73 ale może to jest uczciwe? Powiedzieć 'nie wiem skąd to pochodzi, u mnie jakoś funkcjonuje, sprawdź czy u ciebie też' jest chyba lepsze niż budowanie autorytetu na połowicznym rozumieniu własnej praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Albo jeszcze gorzej - budowanie autorytetu na przekonaniu, że rozumie się więcej niż się rozumie. Widziałam to na żywo kilka razy i efekty bywają opłakane, zarówno dla osoby uczącej jak i dla tej uczonej.


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do początku wątku - ten odruch żeby od razu wszystko przekazać, o którym Martusia pisała. Mam wrażenie, że on się bierze z czegoś bardzo konkretnego: z braku możliwości rozmowy o tym w codziennym życiu. Jeśli większość osób wokół ciebie nie interesuje się tematem albo reaguje sceptycznie, to jak tylko ktoś okazuje zainteresowanie, to chcesz to wykorzystać, zanim okno się zamknie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Hazel74 tak, dokładnie to czułam. I to jest smutne trochę, jak się nad tym zastanowić. Że ta chęć dzielenia się bierze się z braku, nie z nadmiaru. Może gdybym miała więcej przestrzeni do rozmów na co dzień, to przy tej konkretnej znajomej byłabym spokojniejsza i bardziej słuchała zamiast mówić.


Odpowiedz
Wpisy: 816
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

To chyba najważniejsza rzecz w tym wątku jak dotąd. Że zanim zaczniesz przekazywać cokolwiek komukolwiek, warto sprawdzić co ty sama z tego czerpiesz. Czy chcesz jej pomóc w jej drodze, czy chcesz mieć kogoś do rozmów? Jedno nie wyklucza drugiego, ale świadomość motywacji bardzo zmienia sposób działania.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@jadwisia_f)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 96

@Kamilka51 ale jak to sprawdzić? Bo niby rozumiem, że to ważne pytanie - czego ja właściwie chcę od tej osoby - ale nie wiem jak do tego dojść. Czy to jest coś, co się wie od razu, czy raczej się wychodzi po fakcie?


Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Jadwisia_F szczerze? Ja to sprawdzam pytając siebie - czy byłoby mi dobrze, gdyby ta osoba to przyjęła i poszła w zupełnie innym kierunku niż ja? Jeśli przy tym pytaniu czuję jakiś opór, to znaczy że coś jeszcze chcę dla siebie z tej sytuacji.


Odpowiedz
(@bernadetka00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Kamilka51 i co wtedy? Jeśli widzisz ten opór - rezygnujesz z dzielenia się, czy próbujesz to jakoś rozwiązać u siebie najpierw?


Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Bernadetka00 raczej próbuję to rozwiązać, ale nie zawsze wiem jak. Czasem po prostu czekam. Nie wiem czy to najlepsze wyjście, ale lepsze niż wchodzenie w to z nieczystą intencją, jak to się mówi.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@chryzoberyl73)
Połączone: 2 lata temu

Mnie sie wydaje że to wychodzi po fakcie prawie zawsze. Jak juz przekażesz za dużo albo zbyt wcześnie, to dopiero wtedy widzisz że chodziło ci o towarzystwo, nie o pomoc tej osobie. Trudno to ocenić z wyprzedzeniem.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

To jest dobry test. Chociaż uczciwie - większość z nas chyba nie zrobiłaby go z wyprzedzeniem. Dopiero jak coś zgrzyta w relacji, zaczyna się szukać skąd to przyszło.


Odpowiedz
Wpisy: 519
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Jest jeszcze taka kwestia, o której nikt nie powiedział - że czasem ta osoba, z którą chcesz się podzielić, wcale nie potrzebuje twojej konkretnej tradycji ani systemu. Potrzebuje może tylko - nie wiem - rozmowy o tym że w ogóle coś takiego istnieje. I to jest już coś innego niż nauczanie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 376

@Anetta.1 ale jak rozróżniasz te dwa tryby w praktyce? Mam na myśli - w środku rozmowy, nie na etapie planowania.


Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Hazel74 głównie po pytaniach. Jeśli ktoś pyta dalej - wchodzę głębiej. Jeśli milknie albo zmienia temat - zatrzymuję się. Brzmi prosto, ale to wymaga naprawdę dużo uwagi, bo łatwo się zagadać.


Odpowiedz
Wpisy: 680
Rozpoczynający temat
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Właśnie. I ta granica między rozmową a nauczaniem jest według mnie jedną z trudniejszych do wyczucia. Bo jak zaczynasz tłumaczyć to skąd pochodzi, jakie ma założenia, jakie są warianty - to już jesteś w trybie nauczyciela. A ona może chciała tylko posłuchać.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@chryzoberyl73)
Połączone: 2 lata temu

To jest jak w każdej rozmowie tak naprawde. Nie tylko w magii. Nie słuchamy kiedy mowimy, a jak sie kogoś słucha naprawdę to widać kiedy stracił zainteresowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@jadwisia_f)
Połączone: 1 rok temu

Mam wrażenie, że im więcej ktoś wie na dany temat, tym trudniej mu uchwycić kiedy druga osoba przestała nadążać. Coś jak - jak jesteś w środku, to nie czujesz kiedy wychodzisz za daleko.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 182

@Jadwisia_F to się chyba nazywa klątwa wiedzy albo coś w tym stylu - że nie potrafisz pamiętać jak to było nie wiedzieć. Słyszałam o tym w kontekście uczenia w ogóle, niekoniecznie magii.


Odpowiedz
Wpisy: 223
(@bernadetka00)
Połączone: 2 lata temu

Tak, to jest znane zjawisko. I w magii chyba jest nawet silniejsze, bo dochodzi jeszcze to, że twoja praktyka jest osobista - więc trudno z niej wyjść i spojrzeć na nią jak na coś neutralnego.


Odpowiedz
Wpisy: 680
Rozpoczynający temat
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale może właśnie dlatego warto nie udawać, że się jest neutralnym? Powiedzieć wprost - 'to jest moje, subiektywne, wyrosło z konkretnych doświadczeń' - to chyba uczciwe zaproszenie do rozmowy, nie wykład.


Odpowiedz
Wpisy: 816
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Zgadzam się z tym, ale zastanawiam się co wtedy z osobami, które właśnie oczekują czegoś bardziej obiektywnego. Spotkałam kilka takich, które chciały żebym im powiedziała jak jest 'naprawdę', co jest 'właściwą' drogą. I jak mówiłam że nie wiem, to odbierały to jako nieszczerość.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 376

@Kamilka51 to jest ciekawy problem. Bo to nie ty wtedy narzucasz, tylko ta osoba chce żebyś narzuciła. I co wtedy?


Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Hazel74 właśnie nie wiem. Zazwyczaj tłumaczyłam że nie ma jednej właściwej drogi, ale to często nie satysfakcjonowało. Może to nie był dla nich dobry moment na taką rozmowę.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@chryzoberyl73)
Połączone: 2 lata temu

Albo może szukały kogoś z autorytetem, kto im powie co mają robić. I żadna rozmowa o dzieleniu sie bez narzucania tego nie zastąpi, bo to nie o to im chodziło.


Odpowiedz
Wpisy: 519
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest chyba moment, kiedy najlepsze co można zrobić to po prostu powiedzieć wprost że nie jesteś w stanie dać tego czego szuka. Bez owijania w bawełnę, bez tłumaczenia filozofii. Czasem nie ma wspólnego języka i to też jest odpowiedź.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@jadwisia_f)
Połączone: 1 rok temu

To co Anetta napisała na końcu - że czasem nie ma wspólnego języka i to też jest odpowiedź - jakoś mi to zostało. Bo ja chyba przez długi czas myślałam, że jak ktoś czegoś nie rozumie albo nie przyjmuje, to znaczy że źle tłumaczę. I że muszę szukać lepszych słów. A może po prostu niektóre rozmowy nie mają się odbyć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 182

@Jadwisia_F myślę że to zależy też od tego, czego ta druga osoba szuka. Jak ktoś przychodzi z konkretnym bólem albo potrzebą i liczy że magia to rozwiąże w jakiś szybki sposób, to żadne tłumaczenie filozofii nie trafi. Bo ona nie jest w trybie słuchania, tylko w trybie szukania wyjścia.


Odpowiedz
Wpisy: 223
(@bernadetka00)
Połączone: 2 lata temu

Ale to rodzi pytanie - czy w ogóle jest sens zaczynać taką rozmowę, jeśli widzisz, że ktoś jest w tym trybie? Bo ja miałam tak z bliską osobą, że widziałam że ona potrzebuje po prostu czegoś konkretnego tu i teraz, a ja zaczęłam mówić o intencji, o pracy wewnętrznej, o czasie. I ona patrzyła na mnie jak na kogoś kto jej odmawia pomocy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 376

@Bernadetka00 a ta osoba potem wróciła do tematu? Mam na myśli - czy był jakiś punkt, w którym mogłaś to powiedzieć inaczej albo po prostu okazja się nie pojawiła?


Odpowiedz
(@bernadetka00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Hazel74 wróciła, ale już w innej sytuacji. Jak tamto się jakoś ułożyło samo, to zaczęła pytać z ciekawości, a nie z potrzeby ratowania się. I wtedy rozmawiałyśmy zupełnie inaczej. Więc może chodzi o to żeby nie próbować na siłę wyprzedzać cudzego momentu.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: