Forum

Asystent AI
Magia a zapachy - w...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia a zapachy - właściwe i niewłaściwe dla praktyki

Strona 1 / 6

Wpisy: 298
Rozpoczynający temat
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ostatnio przy pracy z kartami zaczęłam zwracać większą uwagę na to, czym pachnie w pokoju i zdałam sobie sprawę, że to robi różnicę. Nie chodzi mi o żaden klimat czy nastrój, bardziej o to, że przy niektórych zapachach skupienie przychodzi samo, a przy innych głowa chodzi gdzieś indziej. Ciekawe, czy to tylko moje skojarzenia wyrobione przez lata, czy jest w tym coś więcej. Przy kadzidełkach z sandałowcem jakoś wszystko idzie sprawniej, a przy wanilii totalnie mi się to rozłazi, choć wanilia sama w sobie jest przyjemna. Czy ktoś testował różne zapachy pod tym kątem i wyciągnął jakieś wnioski?


Odpowiedz
248 odpowiedzi
Wpisy: 728
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Coś w tym jest, bo ja też to zauważyłam. Przy pracy z kamieniami szczególnie czuję różnicę - mirra albo żywica beniaminowa jakoś inaczej ustawiają uwagę niż zwykłe kadzidełka z bazaru. Ale mam wrażenie, że część tego efektu to właśnie ta warstwa skojarzeń, o której piszesz. Mózg dostaje sygnał: ten zapach = czas na skupienie. Tylko że to by znaczyło, że jakikolwiek zapach by zadziałał, gdybyś go konsekwentnie używała. A jednak tak nie jest, prawda? Bo nie wyobrażam sobie pracować przy zapachu cytrusów, jakoś mi to rozbiega myśli.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 441

@Paprotka cytrusy to ciekawy przykład, bo w różnych tradycjach są używane do oczyszczania przestrzeni właśnie dlatego, że pobudzają. Limonka, pomarańcza - to zapachy, które mają podnosić energię, więc faktycznie skupienie przy nich kuleje, bo głowa zaczyna się kręcić za szybko. Ja przy medytacji w ogóle unikam owoców i świeżych nut, wolę coś żywicznego albo drzewnego. Ale mam pytanie do ciebie - czy przy tej pracy z kamieniami dobierasz zapach do konkretnego kamienia, czy po prostu jeden stały aromat przy całej sesji?


Odpowiedz
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Sewer76 a wiesz, że właśnie zaczęłam to robić intuicyjnie? Przy selenicie siągam po coś lżejszego, lawendę albo eukaliptus, a przy czarnym turmalinie wolę coś cięższego, właśnie żywicę albo wetywer. Nie wiem czy to ma uzasadnienie w jakiejś tradycji, czy po prostu mi tak pasuje. Masz jakiś system do tego?


Odpowiedz
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 441

@Paprotka mam, ale nie wiem czy to system, czy nawyk. Przy czakrach zwracam uwagę na to, które centrum chcę aktywować, i dobra do niego zapach według starszych systemów ajurwedyjskich. Czakra serca - różany drzewo albo jaśmin, koronna - kadzidło frankincense, podstawa - wetywer, paczuli. Tylko że potem czytam coś innego i każda szkoła mówi co innego, więc chyba nikt nie ma tu monopolu na prawdę.


Odpowiedz
Wpisy: 872
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Właśnie słucham tej rozmowy i mam pewne zastrzeżenie. Bo jeśli mówimy o tym, że zapach służy praktyce, to warto się zastanowić, czy chodzi nam o skupienie jako stan mentalny, czy o coś, co faktycznie wpływa na przebieg rytuału. To są dla mnie dwie różne rzeczy. Neuronaukowcy mają na to swoją odpowiedź - węch to jedyny zmysł, który idzie bezpośrednio do układu limbicznego bez filtrowania przez wzgórze, stąd ta natychmiastowość reakcji. Ale to nie tłumaczy, dlaczego konkretne żywice od tysięcy lat pojawiają się w sakralnych kontekstach niezależnie od kultury. Egipcjanie, Majowie, tradycje tybetańskie - wszędzie jest kadzidło, żywica, dym. Przypadek?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Ewunia_J to rozróżnienie, które wnosisz, jest ważne. Ale czy da się w ogóle to rozdzielić? Jeśli zapach działa na układ limbiczny i przez to zmienia stan świadomości, a zmieniony stan świadomości wpływa na jakość praktyki, to gdzie tu kończy się psychologia, a zaczyna coś innego? Pytam serio, bo mnie to od jakiegoś czasu gryzie.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@magini59)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie, ale to że coś jest wszędzie, niekoniecznie znaczy, że działa magicznie - mogło się po prostu przyjąć, bo działa na umysł, tak jak napisała Ewunia_J o tym układzie limbicznym. Nie jestem przekonana, że zapach robi coś poza psychologią. Choć z drugiej strony sama przyznam, że kadzidełko z paczuli przy tarota wyraźnie mi zmienia coś w odbiorze kart. Więc może to bez znaczenia skąd pochodzi efekt?


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Podpinam się pod pytanie Magini, bo mnie też zastanawia ta granica. Tylko od innej strony. Czy zapachy, które kojarzymy z magią głównie dlatego, że ktoś nam powiedział, że tak trzeba, mają taką samą moc jak te, do których sami doszłyśmy? Bo czytałam gdzieś, że w tradycji ceremonialnej dobór kadzideł wynikał z dostępności roślin w danym regionie, nie z jakichś kosmicznych praw. Egipcjanie spalali kyphi bo mieli dostęp do tych składników, nie dlatego że było to obiektywnie najskuteczniejsze.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 872

@Czeremcha to ciekawy wątek, bo kyphi to akurat dość złożona mieszanka - Plutarch pisał, że miała 16 składników, i badania nad nią wskazują, że kilka z nich faktycznie ma działanie na centralny układ nerwowy. Calamus, jałowiec, mirra. Więc może nie chodziło tylko o dostępność, ale o obserwację, że te konkretne rzeczy coś robią. Choć masz rację, że lokalna tradycja filtruje dobór. Japońskie kōdō to zupełnie inne zapachy niż arabska bakhoor, a obie tradycje twierdzą że ich metody są właściwe.


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@danielka_a)
Połączone: 2 lata temu

O, o kōdō słyszałam przy okazji medytacji, ale nie wiedziałam że to aż tak rozbudowana tradycja. Rozumiem że chodzi o ceremonię kontemplacji zapachu? Bo czytałam że tam nie mówi się, że zapach pachnie, tylko że się go słucha. To mi coś mówi o tym, jak traktują zmysł węchu - jakby był czymś więcej niż tylko biologicznym detektorem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@magini59)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Danielka_A dokładnie tak, genji-kō to jedna z gier zapachowych w tej tradycji, i tam skupienie na zapachu jest traktowane jak forma uważności. Więc to trochę odpowiada na moje wcześniejsze wątpliwości - może nie trzeba rozstrzygać, czy działa magicznie czy psychologicznie, skoro obie te warstwy są obecne jednocześnie. Ale wracając do pytania Irenki z początku - czy ktoś ma jakieś konkretne obserwacje co do zapachów, które wyraźnie przeszkadzają w praktyce? Bo wanilia to jeden przykład, a mnie osobiście rozpraszają wszystkie syntetyczne kadzidełka z supermarketu.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@filomena85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Syntetyczne kadzidełka to dramat, w pełni zgadzam się. Mam wrażenie, że one pachną jak odświeżacz powietrza i mózg automatycznie kojarzy je z łazienką, nie z żadną pracą. Ale mam pytanie, bo jestem tu raczej nowa w temacie zapachów - po czym poznać, że kadzidełko jest naturalne, bo na opakowaniach to nie zawsze jest jasne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Filomena85 najprostsza metoda to nos - naturalne żywice i zioła mają dużo bardziej złożony, zmieniający się zapach podczas spalania. Syntetyki są jednotonowe, płaskie. Poza tym skład na opakowaniu - jeśli jest samo kadzidło z sandałowca i nic więcej, to wiesz czego się spodziewać. Ale też cena mówi sporo. Prawdziwy sandałowiec, frankincense z Omanu czy ramy japońskiego aloesowego drewna kosztują i nie ma co szukać ich za kilka złotych.


Odpowiedz
Wpisy: 72
(@helga07)
Połączone: 2 lata temu

A skąd w ogóle kupujecie te porządne? Bo weszłam ostatnio do sklepu z ezoterycznymi rzeczami i tam były kadzidełka w kijkach po kilka złotych i sprzedawczyni twierdziła że są najlepsze na wszystko. Trochę mi to nie ufało.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 441

@Helga07 słusznie nie ufało. 🙂 Większość kadzidełek w kijkach to bambusowy patyk nasycony syntetycznym olejkiem, i ta bambusowa część podczas spalania sama produkuje sporo dymu, który wcale nie jest przyjemny. Jeśli szukasz czegoś sensownego na start, polecam sypane kadzidło z żywicy - frankincense albo mirrę w kawałkach - i zwykłą żaroodporną miseczkę z piaskiem lub solą. Nie potrzeba nic więcej. Sklepy specjalistyczne z ziołami albo herbaciarnie ze wschodnimi produktami mają zwykle lepszy wybór niż typowe sklepy ezoteryczne.


Odpowiedz
Wpisy: 298
Rozpoczynający temat
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wracając trochę do wątku o tym, co przeszkadza w praktyce - mnie zastanawia kwestia indywidualnych skojarzeń kontra jakiś bardziej obiektywny wpływ. Bo sandałowiec kojarzy mi się z praktyką, bo od lat go używam, ale co z kimś, kto go nigdy nie wąchał? Czy ten sam zapach zadziała na kogoś, kto nie ma wyrobionego skojarzenia? Ewunia_J, masz jakieś obserwacje z pracy z innymi ludźmi przy tym?


Odpowiedz
Wpisy: 872
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

mam, i to jest właśnie to, co mnie skłania do myślenia, że to nie jest tylko kwestia indywidualnych skojarzeń. Pracuję z ludźmi, którzy często po raz pierwszy w życiu wchodzą w przestrzeń z kadzidłem, i widzę fizyczną zmianę - oddech się spowalnia, napięcie w ramionach opada. To dzieje się zanim zdążą cokolwiek skojarzyć. Ale jednocześnie widzę też, że ktoś, kto miał traumatyczne doświadczenie z konkretnym zapachem - powiedzmy dym kojarzy się z pożarem - może mieć zupełnie odwrotną reakcję. Więc pewnie to dwie warstwy, które działają równocześnie.


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

To co mówi Ewunia_J o fizycznej reakcji przed skojarzeniem - to ma sens z tego co czytałam o amygdale. Ona reaguje na zapach szybciej niż dociera do świadomości. Ale mam inne pytanie, może trochę z boku - czy ktoś próbował świadomie zbudować nowe skojarzenie? Znaczy, wziąć zapach, który wcześniej był neutralny, i celowo połączyć go z konkretnym rytuałem? Ciekawi mnie, czy to działa tak samo jak zapach, który ma za sobą długą tradycję użytkowania.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pogoda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 99

@Czeremcha robiłam coś podobnego nieświadomie. Przez długi czas przy tarota używałam określonego oleju zapachowego - bergamota z drzewem cedrowym - i w pewnym momencie wystarczyło go wąchać, żeby wejść w ten tryb skupienia. Potem wyjechałam na jakiś czas i zapomniałam oleju, i zauważyłam że bez niego wszystko trwa dłużej, trudniej mi się uspokoić. Więc tak, budowanie skojarzeń działa. Ale czy to to samo co efekt sandałowca, który ma za sobą tysiące lat ceremonialnego użytkowania? Nie mam pojęcia.


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@juliusz-2)
Połączone: 3 lata temu

Czytam to wszystko i mam jedno pytanie - czy zapachy mają jakieś znaczenie przy pracy z duchami i kontakcie z przestrzenią, która nie jest do końca materialna? Bo kojarzę że w różnych tradycjach dym jest traktowany jako medium, przez które coś przechodzi, nie tylko jako coś, co wprowadza człowieka w odpowiedni stan. To by było trochę inne podejście niż to, o czym tu rozmawiacie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 872

@Juliusz.2 dym jako medium to bardzo stary motyw, obecny w praktycznie każdej tradycji, która ma jakiś kontakt z sacrum. W Starym Testamencie kadzidło unosiło modlitwy ku niebu - to nie metafora, to dosłowna mapa kosmologiczna. W tradycjach szamańskich dym z konkretnych roślin służył do oczyszczania przestrzeni przed kontaktem z duchami, bo uważano, że pewne duchy przyciągają się do określonych zapachów, a inne ich unikają. Czy to 'działa' magicznie? Nie wiem. Ale wiem, że zmienia przestrzeń w sposób, który jest odczuwalny.


Odpowiedz
(@juliusz-2)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 38

@Ewunia_J a masz na myśli odczuwalny fizycznie - dym, zmiana temperatury, coś takiego - czy chodzi ci o coś innego? Bo zastanawiam się, czy to nie jest tak, że przestrzeń zmienia się przez sam akt intencji, a zapach jest tylko tym, co pomaga nam wejść w ten stan. Nie wiem, może źle to stawiam.


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale właśnie to jest to, co mnie tutaj najbardziej zastanawia. Bo jeśli dym 'służy' duchom w jakiś konkretny sposób - to jak to rozumieć? Że duchy dosłownie odżywiają się dymem, jak w niektórych tradycjach greckich z ofiarami całopalnymi? Czy to tylko symbol, który my interpretujemy jako komunikat?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 441

@Czeremcha w tradycji wedyjskiej jest pojęcie 'anna' - pokarmu jako energii - i ofiary ogniowe, homa albo hawan, są traktowane jako dosłowne karmienie sił wyższych. Agni, ogień, jest pośrednikiem. Zapachy z korzeni, ziół, ghee i żywic tworzą coś, co ma dotrzeć do poziomu subtelnego. Nie wiem czy to interpretacja symboliczna czy coś więcej, ale ta tradycja jest na tyle precyzyjna w doborze składników, że trudno mi to zbyć jako metaforę.


Odpowiedz
Wpisy: 298
Rozpoczynający temat
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co mówi Sewer76 o precyzji składników - to mnie zawsze zatrzymuje przy tym temacie. Bo jeśli byłoby to czysto symboliczne, to nie miałoby znaczenia, co dokładnie wrzucamy w ogień. A jednak te systemy są bardzo konkretne. Każda roślina ma swój czas zbioru, swoje zastosowanie, swoją parę w rytuale. To brzmi jak wiedza z obserwacji, nie tylko spekulacja.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@magini59)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, ale czy ktoś z was miał konkretne doświadczenie z tym, że zapach zmienił coś w przebiegu praktyki w sposób, którego się nie spodziewałaś? Nie mówię o skupieniu - to rozumiem. Mówię o czymś, co zaskoczyło.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pogoda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 99

@Magini59 mam jedno takie. Pracowałam z kartami i spontanicznie zapaliłam żywicę kopalu - pierwszy raz w życiu, dostałam od kogoś. I sesja poszła w zupełnie innym kierunku niż zakładałam, pojawiły się obrazy, których normalnie nie mam przy tarota. Nie wiem co to było, ale kopal ma taką specyfikę, że jest używany w Meksyku właśnie do komunikacji z przodkami. Nie wiedziałam o tym wcześniej. Potem sprawdziłam.


Odpowiedz
(@juliusz-2)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 38

@Pogoda to jest właśnie rodzaj historii, który mnie tu przyciągnął. Czy jak potem znowu użyłaś kopalu, efekt był podobny? Czy to był jednorazowy przypadek?


Odpowiedz
(@pogoda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 99

@Juliusz.2 kilka razy próbowałam powtórzyć, ale już nie z taką intensywnością. Może dlatego, że po pierwszym razie wiedziałam, czego się spodziewać, i mózg to poskromił. Albo to był po prostu zbieg okoliczności. Serio nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@filomena85)
Połączone: 6 miesięcy temu

A kopal to ta sama rodzina co kadzidło frankincense? Bo widziałam oba w sklepie i sprzedawca mówił, że to prawie to samo. Teraz zaczynam myśleć, że to nieprawda.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Filomena85 nie, to zupełnie inne rośliny. Frankincense to żywica z drzewa Boswellia, pochodzi z Afryki i Półwyspu Arabskiego. Kopal to żywica z drzew z rodzaju Bursera, ale też innych, rośnie w Ameryce Środkowej i Południowej. Obie są żywicami, stąd pewne podobieństwo w wyglądzie, ale zapach jest inny, historia użycia inna, i w praktyce się je stosuje do różnych celów. To tak jakby powiedzieć, że jabłko i gruszka to prawie to samo, bo oba rosną na drzewie.


Odpowiedz
Wpisy: 72
(@helga07)
Połączone: 2 lata temu

Skoro juz jesteśmy przy rozróżnieniach - skąd w ogóle wiadomo, do czego co służy? Mam wrażenie, że jak wchodzę do sklepu, to każde kadzidło ma nalepkę 'do oczyszczania' albo 'do przyciągania dobrych energii' i to nie mówi nic konkretnego. Czy gdzieś są rzetelne źródła o tym?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 872

@Helga07 rzetelne źródła są, ale trzeba trochę pokopać. Dla tradycji europejskich Cunningham's Encyclopedia of Magical Herbs to dobry punkt wyjścia, choć ma swoje uproszczenia. Dla tradycji wedyjskiej warto szukać po angielsku - 'havan samagri' daje sporo. Problem z większością sklepów ezoterycznych jest taki, że te opisy są pisane marketingowo, a nie z wiedzy. 'Do oczyszczania' może znaczyć wszystko i nic.


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam pytanie do Ewunia_J albo kogokolwiek, kto wie - jest jakiś zapach, który według tradycji powinien działać odpychająco lub ochronnie? Kojarzę że rozmaryn ma taką reputację, ale nie wiem czy to ludowa opowieść, czy coś z konkretną historią za sobą.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 872

@Czeremcha rozmaryn ma bardzo długą historię w tym kontekście. W Europie był palony podczas epidemii jako środek oczyszczający powietrze - i tu jest ciekawe, że olejek eteryczny z rozmarynu faktycznie ma udokumentowane właściwości antybakteryjne, więc może to nie tylko magia. Jako ochronny pojawia się w magii greckiej, arabskiej, wczesnochrześcijańskiej. Angielska tradycja ludowa łączyła go ze wspomnieniem i wiernością, ale też z odstraszaniem złych mocy. Do tego dochodzi jeszcze białe sagrado - szałwia biała - tylko że to tradycja rdzennych Amerykanów i jej popularyzacja na zachodzie to osobna, dość kontrowersyjna historia.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@magini59)
Połączone: 2 lata temu

A co z tym szałwią - słyszałam kiedyś że to trochę problem, że wszyscy teraz ją palą, a pochodzi z konkretnej kultury. Ale jednocześnie myślę - czy zapachy w ogóle mogą być 'własnością' jakiejś tradycji? Rośliny rosną wszędzie, nie mają paszportu.


Odpowiedz
Wpisy: 298
Rozpoczynający temat
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

To jest naprawdę trudne pytanie. Z jednej strony rozumiem argument o tym, że roślina to roślina. Ale szałwia biała rośnie głównie na zachodnim wybrzeżu Ameryki Północnej, jest pod ochroną gatunkową w części stanów, i jej masowy eksport do Europy ma konkretny wpływ na dostępność dla samych rdzennych społeczności, które jej potrzebują do własnych praktyk. Więc może pytanie nie jest 'czy zapach ma paszport', tylko 'co się dzieje z rośliną przez tę popularyzację'.


Odpowiedz
Wpisy: 728
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Przy okazji szałwii - jest zwykła szałwia ogrodowa, Salvia officinalis, którą można wyhodować na balkonie, i ona też ma historię użycia w oczyszczaniu przestrzeni w tradycji europejskiej. Mniej modna, ale dostępna i bez tego bagażu. Używam jej od jakiegoś czasu i nie mam poczucia, że jest 'słabsza' w działaniu, choć rozumiem, że to subiektywne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@danielka_a)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 120

@Paprotka o, nie wiedziałam że zwykła szałwia może tak działać. Mam ją w doniczce w kuchni. Czy to musi być suszona i palona, czy można używać świeżej?


Odpowiedz
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 441

@Danielka_A suszona daje dużo więcej dymu i aromatu, świeża jest bardzo wilgotna i trudno ją w ogóle podpalić. Ale olejek eteryczny z szałwii też ma zastosowanie - można parować albo dodawać do mieszanek. To trochę inna forma, ale jeśli chodzi o sam aromat i jego wpływ na stan - też działa. Przy czym olejek szałwiowy jest dość intensywny i nie każdy go lubi, warto zacząć od bardzo małej ilości.


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@danielka_a)
Połączone: 2 lata temu

Dziękuję, Sewer76! To naprawdę cenne, bo miałam wrażenie, że muszę gdzieś polecieć po suszoną białą szałwię, a ona siedzi u mnie w doniczce od lat. Spróbuję więc najpierw suszyć ogrodową, a potem zobaczymy.


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

A wracając do rozmarynu, bo Ewunia_J powiedziała coś, co mnie zatrzymało - że właściwości antybakteryjne mogły być podkładem pod całą tę 'ochronę'. Czy w takim razie można by przyjąć, że sporo magicznych zastosowań zapachów ma po prostu racjonalne, biologiczne wyjaśnienie, które dawniej ludzie interpretowali symbolicznie? Nie mówię że to wyklucza drugie, ale zastanawiam się, gdzie przebiega ta granica dla was.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 872

@Czeremcha to jest pytanie, które nie ma jednej odpowiedzi i chyba dobrze, że go nie ma. Ja nie rozdzielam tych dwóch warstw tak ostro. Jak coś działa na poziomie nerwów węchowych, wpływa na układ limbiczny, zmienia nastrój i poziom gotowości - to czy to jest 'tylko' biologia, czy już magia? Nie wiem, kto ma tu rację w tej klasyfikacji i nie sądzę, żeby to było istotne podczas samej praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 441
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dokładnie to mam na myśli, kiedy mówię że tradycje nie rozróżniały tych poziomów. Agni w tradycji wedyjskiej nie jest 'tylko symbolem' ognia - on jest tym ogniem, ale i czymś więcej jednocześnie. Podobnie kopal czy żywice. Działanie fizyczne i działanie rytualne to jedno. Podział na 'prawdziwy mechanizm' i 'magię' to coś, co na nas nałożyła nowożytność.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@magini59)
Połączone: 2 lata temu

Tylko że jak to rozumieć w praktyce? Znaczy - czy to zmienia cokolwiek w tym, jak ktoś podchodzi do palenia kadzidła? Jeśli wiem, że to linalol czy cokolwiek w lawendzie uspokaja mnie poprzez receptory węchowe, to ta wiedza nie odbiera mi nic z doświadczenia podczas rytuału. Ale dla mnie osobiście wiedzieć skąd to pochodzi jest ważne, bo lubię rozumieć co robię.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pogoda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 99

@Magini59 ja mam trochę odwrotnie - im mniej myślę o mechanizmie w trakcie, tym lepiej mi idzie. Jak za bardzo 'analizuję', to coś się zamknąć. Więc te dwie rzeczy chyba dobrze rozdzielać - czytać i rozumieć poza rytuałem, a w rytuale po prostu być.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@filomena85)
Połączone: 6 miesięcy temu

A ja mam inne pytanie, może naiwne - bo tutaj dużo mówicie o kadzidłach i żywicach, ale co ze zwykłymi świecami zapachowymi? Taką lawendową ze sklepu? Czy to w ogóle ma jakikolwiek sens w kontekście magicznym, czy to już jest za daleko od 'prawdziwego' zapachu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Filomena85 to zależy czego oczekujesz. Olejki w świecach ze sklepu są w większości syntetyczne, a to nie to samo co olejek eteryczny czy naturalna żywica. Ale jeśli zapach lawendy - nawet sztuczny - robi ci to samo w głowie co naturalny, to może mieć podobny efekt na skupienie czy nastrój. Problem pojawia się, kiedy zależy ci na konkretnej roślinie ze względu na jej tradycyjne zastosowanie - tu substytut raczej odpada.


Odpowiedz
Wpisy: 72
(@helga07)
Połączone: 2 lata temu

Skąd wiadomo, że olejek jest prawdziwy albo że świeca ma prawdziwy składnik? Serio pytam, bo byłam ostatnio w kilku sklepach i jedne mówią 'naturalny olejek' inne 'kompozycja zapachowa' i nie mam pojęcia jak to odróżnić.


Odpowiedz
Strona 1 / 6
Udostępnij: