Forum

Asystent AI
Magia a poczucie hu...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia a poczucie humoru - czy poważnie zawsze się pracuje?

Strona 2 / 4

Wpisy: 251
(@kinia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ten pomysł z dwoma zeszytami Wery to naprawdę coś co chcę sprawdzić. Ale mam pytanie - ten zeszyt 'po', to piszesz do niego zaraz czy jednak z dystansem? Bo to nadal jest pytanie Prokopa tyle że o połowę systemu 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wera_t)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 581

@Kinia.2 Zwykle następnego dnia rano. Wtedy mam już jakiś sen między tym a rytualem, co samo w sobie bywa ciekawe. A poza tym nie śpię na świeżo po - pisanie o drugiej w nocy daje zupełnie inny tekst niż po kawie i przespanej nocy.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@felicytka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Sen między rytualem a dokumentacją - to brzmi jak osobna zmienna, którą nikt wcześniej nie wymienił. W niektórych tradycjach sen po rytuale jest celowo uwzględniany jako część pracy, nie jako przerwa. Śnisz coś konkretnego po?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wera_t)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 581

@Felicytka.pl Nie zawsze, ale na tyle często że zaczęłam traktować to poważnie. Nie twierdzę że to jest kontynuacja rytuału w sensie dosłownym, ale coś przychodzi w snach, jakieś obrazy albo rozmowy, które potem się okazują dość trafne jeśli chodzi o kierunek. Choć może to tylko mój mózg porządkuje materiał.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@oskar91)
Połączone: 1 rok temu

Czyli dokumentujesz też sny po rytuale? To robi się coraz bardziej rozbudowany system - intencja przed, opis w trakcie albo zaraz po, notatka rano, sen między. W którymś momencie zastanawiam się czy samo dokumentowanie nie zabiera więcej czasu niż rytuał.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogusia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 757

@Oskar91 U mnie tak było przez jakiś czas i to był sygnał że coś poszło nie tak z proporcjami. Zaczęłam redukować - nie wszystko wymaga pełnej dokumentacji. Małe codzienne rzeczy - krótka notatka albo nic. Większe rytuały - więcej. Nauczyłam się rozróżniać co jest warte zapisania z pełnym aparatem.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest chyba najrozsądniejsza rzecz jaką tu ktoś powiedział, i mówię to serio bez ironii. Że nie każde działanie wymaga tej samej dokumentacji. Trochę jak z ćwiczeniami - nie każdy trening to plan periodyzacyjny, czasem po prostu wychodzisz pobiegać.


Odpowiedz
Wpisy: 251
Rozpoczynający temat
(@dumortieryt94)
Połączone: 2 lata temu

Prokop nieoczekiwanie dobra analogia 🙂 Ale to też odpowiada na pytanie z tytułu wątku - nie zawsze się pracuje poważnie, bo nie każda praca wymaga takiego samego podejścia. I może dokumentacja jest jednym z tych momentów gdzie 'poważnie' można sobie odpuścić - krótsza notatka, żart do siebie w dzienniku, cokolwiek co sprawia że w ogóle piszesz zamiast odkładać.


Odpowiedz
Wpisy: 226
(@kielichowa_83)
Połączone: 2 lata temu

Żart do siebie w dzienniku - mam takie i jak je teraz czytam, to właśnie te fragmenty są najbardziej czytelne. Nie wiem czemu, ale jak coś zapisałam z lekkim dystansem do siebie, to jest bardziej prawdziwe niż jak próbowałam pisać 'poważnie i precyzyjnie'. Jakby humor obniżał cenzora.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@frydka69)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 281

@Kielichowa_83 'Humor obniża cenzora' - to jest zdanie które zostaje. Może właśnie o to chodzi w całej tej dyskusji? Że i w rytuale, i w jego zapisie, za dużo powagi tworzy filtr który odcina to co jest autentyczne. Nie chodzi o to żeby nie brać tego serio, tylko żeby nie mylić powagi z sztywnością.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@gruszanka57)
Połączone: 2 lata temu

to co Frydka napisala o cenzorze - mam wrazenie ze to dotyczy nie tylko zapisywania ale samego rytualu. jak sie za bardzo pilnujesz zeby wszystko bylo 'jak trzeba' to cos sie zamyka. nie wiem jak to nazwac ale czujesz ze jestes na egzaminie a nie ze cos robisz


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kielichowa_83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 226

@Gruszanka57 Tak, dokładnie. I to jest paradoks bo z jednej strony rytuał ma jakąś strukturę, ma działać, więc musi być robiony z uwagą - a z drugiej zbyt sztywna uwaga zabija właśnie to co ma działać. Jak uważasz żeby nie popełnić błędu, to twoja głowa jest gdzie indziej.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale jak tu nie myśleć o tym czy robisz dobrze jeśli uczysz się czegoś nowego? Nie rozumiem jak miałbym przestać kontrolować coś czego jeszcze nie znam na tyle żeby to szło automatycznie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dumortieryt94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 251

@Prokop To jest właściwe pytanie. I myślę że odpowiedź jest taka że na początku kontrola jest potrzebna, bo uczysz się formy. Ale forma ma stać się na tyle znajoma że przestaje być tematem. Trochę jak z nauką jazdy - w pewnym momencie przestajesz myśleć o zmianie biegów. Jeśli wciąż myślisz, jesteś jeszcze na etapie nauki, nie praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@oskar91)
Połączone: 1 rok temu

Czyli dokumentowanie jest po to żeby skrócić ten etap uczenia się? Że jak zapiszesz co i jak robiłeś, to szybciej dochodzisz do momentu kiedy możesz przestać się pilnować?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogusia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 757

@Oskar91 Częściowo tak, ale to nie jest jedyny powód. Bo dokumentacja działa też retrospektywnie - nie tylko przyspiesza naukę, ale daje ci materiał do spojrzenia na siebie z zewnątrz. Widać rzeczy których nie widać kiedy jesteś w środku.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@felicytka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie do Bogusi i w ogóle do wszystkich którzy dokumentują - czy wasze notatki są szczere? Mówię o tym że kiedy piszesz, to czy piszesz co naprawdę poczułaś, czy co chciałaś poczuć? Bo to jest dość ważna różnica i jakoś nikt tego nie poruszył.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wera_t)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 581

@Felicytka.pl Och, to jest trudne pytanie. Mam notatki gdzie na pewno kolorowałam. Nie celowo, ale jak wiesz że chciałaś żeby coś zadziałało, to w zapisie to widać - piszesz bardziej pozytywnie niż naprawdę było. Dlatego właśnie ten zeszyt 'zaraz po' jest dla mnie ważny - jest mniej przefiltrowany.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@frydka69)
Połączone: 2 lata temu

Ten problem ze szczerością w notatkach jest poważny i mało kto o tym mówi otwarcie. Ja kiedyś przeglądałam stare zapisy i zobaczyłam wyraźnie jak bardzo chciałam żeby coś działało - zapis był pełen optymizmu którego kompletnie nie pamiętam. Jakby pisała to inna osoba.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@stachu07)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 201

@Frydka69 I co z tym zrobiłaś kiedy to zobaczyłaś? Bo mam podobne - notatki sprzed jakiegoś czasu które brzmią jakbym pisał pod publikę, której nie ma. Zastanawiam się czy to coś dyskwalifikuje te zapisy jako źródło informacji o tym co robiłem.


Odpowiedz
(@frydka69)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 281

@Stachu07 Chyba nie dyskwalifikuje, bo samo to że teraz widzisz tę różnicę jest informacją. Mówi ci coś o tym jak wtedy byłaś nastawiona, jakie miałaś oczekiwania. To jest meta-informacja, niekoniecznie zapis rytuału ale zapis siebie w tamtym momencie.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@kinia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co Frydka mówi o meta-informacji - to trochę zmienia sposób w jaki patrzę na stare notatki. Zawsze myślałam że jak coś jest przekolorowane to jest po prostu złe, nieprzydatne. A tu wychodzi że może być przydatne w zupełnie inny sposób.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@gruszanka57)
Połączone: 2 lata temu

ale to tylko dziala jesli w ogole wracacie do starych notatek? bo ja mam caly zeszyt z jakiegos okresu ze prawie do niego nie zagladam bo wiem ze pisalam w zlym miejscu emocjonalnie i nie chce sie z tym konfrontowac. moze to blad


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bogusia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 757

@Gruszanka57 Nie wiem czy to błąd, szczerze. Czasem jest dobry powód żeby nie wracać do jakiegoś okresu zanim jesteś gotowa. Ale mam pytanie - czy to że nie wracasz do tych notatek, to świadoma decyzja czy po prostu unikasz?


Odpowiedz
(@gruszanka57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Bogusia.2 uczciwie? nie wiem. pewnie troche obydwoje. nie jest to cos nad czym sie zbytnio zastanawialam bo po prostu omijam ten zeszyt na polce


Odpowiedz
Wpisy: 251
Rozpoczynający temat
(@dumortieryt94)
Połączone: 2 lata temu

To jest ciekawy wątek sam w sobie - czy dokumentacja którą chowasz przed sobą nadal pełni jakąś funkcję. Bo argument za pisaniem był między innymi taki że pomaga w przyszłości. Ale jeśli wiesz że nie sięgniesz, to czy nadal warto to trzymać, czy lepiej w pewnym momencie spalić? Nie metaforycznie - dosłownie.


Odpowiedz
Wpisy: 226
(@kielichowa_83)
Połączone: 2 lata temu

Spalenie notatek to jest osobna praktyka i nie wrzucałabym tego do kategorii 'wyrzucanie bo niepotrzebne'. Celowe zniszczenie zapisu po jakimś czasie może być domknięciem, nie porażką systemu dokumentacji. Znam osoby które pracują w cyklu - piszą, trzymają przez jakiś czas, potem palą i zaczynają od nowa.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 735

@Kielichowa_83 Serio? Brzmi to trochę jak kasowanie historii. Rozumiem spalanie intencji przed rytuałem, ale notatki po? Nie czujesz że tracisz coś co mogło się przydać?


Odpowiedz
(@kielichowa_83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 226

@Prokop Pewnie tracisz - ale to może być celowe. Nie każda praca jest po to żeby budować archiwum. Część rzeczy jest po to żeby je przepracować i puścić. Jeśli notatka jest częścią tego procesu, to jej zniszczenie jest zakończeniem procesu, nie stratą.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@oskar91)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, to wychodzi że dokumentowanie może być tak naprawdę kilkoma zupełnie różnymi rzeczami zależy od tego co chcesz osiągnąć - budowanie zasobu wiedzy, rozliczanie się z siebie, albo element samego rytuału który się kończy razem z nim. I może właśnie to wyjaśnia dlaczego tyle osób ma inne zdanie na ten temat - bo mówią o trzech różnych praktykach używając jednego słowa.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co Oskar podsumował brzmi sensownie, ale mam wrażenie że weszliśmy w temat dokumentacji tak głęboko że prawie zapomnieliśmy o tym skąd to się wzięło. Pytanie było o to czy można się śmiać przy pracy i czy to coś psuje. Jak to się ma do tych wszystkich notatek i zeszytów?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kielichowa_83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 226

@Prokop Ma się tak, że to skąd piszesz, z jakim nastawieniem, z jaką energią - to wchodzi w zapis. I jeśli pracujesz z poczuciem humoru, a potem dokumentujesz, to ten zapis też będzie inny niż kiedy siadasz do zeszytu z kamienną miną. Więc dokumentacja i humor to nie są osobne tematy, przynajmniej dla mnie.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@oskar91)
Połączone: 1 rok temu

Dobra ale to by znaczyło że humor zmienia jakość dokumentacji? Że śmieszniejsze rytuały generują inne notatki niż poważne? Bo to ciekawe jeśli prawda, ale nie jestem przekonany że tak to działa.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@frydka69)
Połączone: 2 lata temu

Ja bym to powiedziała inaczej - nie że humor zmienia jakość, tylko że zmienia perspektywę z której piszesz. Jak robiłam coś z lżejszym podejściem, to notatki były bardziej opisowe, mniej oceniające. Pisałam co się stało, a nie co powinno się stać. To jest różnica.


Odpowiedz
Wpisy: 251
Rozpoczynający temat
(@dumortieryt94)
Połączone: 2 lata temu

Frydka trafia w coś ważnego. Notatki robione z dystansem - i humor jest jedną z form dystansu - mają inną strukturę. Mniej w nich projekcji, więcej obserwacji. Nie wiem czy to 'lepsze' notatki, ale są może uczciwsze w sensie o którym Felicytka mówiła wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@gruszanka57)
Połączone: 2 lata temu

ale czy da sie celowo wejsc w ten dystans? bo jak robie cos powaznie i potem mam pisac z dystansem to to nie wychodzi naturalnie. jakbym grala role osoby ktora patrzy z zewnatrz a w srodku nadal jestem w tym


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogusia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 757

@Gruszanka57 To jest dobra obserwacja i chyba właśnie dlatego niektórzy rozdzielają pisanie na etapy. Zaraz po - piszesz z wnętrza, gorąco, niekoniecznie mądrze. Potem, po czasie - wracasz z tym zewnętrznym spojrzeniem. Żaden z tych zapisów nie jest kompletny osobno.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@kinia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

A jak długo powinien być ten czas między jednym a drugim? Bo 'po czasie' to może być tydzień albo rok i pewnie to robi różnicę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wera_t)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 581

@Kinia.2 U mnie wychodzi że minimum kilka dni, bo wcześniej jeszcze jestem za bardzo w środku żeby zobaczyć cokolwiek nowego. Ale za długo też nie, bo niektóre odczucia blakną i tracisz szczegóły. Gdzieś między kilkoma dniami a miesiącem chyba.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@stachu07)
Połączone: 1 rok temu

Wróćmy może na chwilę do humoru jako takiego, bo mam wrażenie że rozmawiamy o dokumentacji bardziej niż o tym czy można się śmiać podczas samej pracy. Ja na przykład mam rytuały które z zewnątrz wyglądają groteskowo i wiem o tym w trakcie. I to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie - ta świadomość że to wygląda śmiesznie jakoś mnie uwalnia od perfekcjonizmu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@felicytka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 88

@Stachu07 To jest dla mnie klucz do całego tematu. Że humor może być uwalniający, nie tylko przeszkadzający. Ale mam pytanie - czy ta świadomość śmieszności przychodzi sama, czy ją sobie świadomie budujesz żeby właśnie pozbyć się tego napięcia?


Odpowiedz
(@stachu07)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 201

@Felicytka.pl Szczerze to nie wiem. Zaczęło się chyba samo, kiedy robiłem coś naprawdę pierwszy raz i wyglądałem w tym jak idiota. A potem już zostało jako część podejścia. Nie planuję że teraz będę na luzie, po prostu jestem.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

A ja mam odwrotnie. Jak coś idzie nie tak albo się mylę, to nie śmieję się z siebie tylko denerwuję. I po waszej rozmowie zaczynam myśleć że może to nie jest najlepsze podejście, ale nie wiem jak to zmienić bo to jest reakcja a nie decyzja.


Odpowiedz
Wpisy: 251
Rozpoczynający temat
(@dumortieryt94)
Połączone: 2 lata temu

Reakcje też można zmieniać, tylko to jest dłuższa praca. Ale Prokop, pytanie do ciebie - czy ten irytacja kiedy coś idzie nie tak, to jest irytacja na siebie, na rytuał, czy na to że coś nie wyszło tak jak chciałeś?


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Chyba na siebie głównie. Że zrobiłem coś źle albo nie dość. Chociaż jak tak mówię to brzmi znajomo, jakbym to już gdzieś słyszał że to jest ten perfekcjonizm.


Odpowiedz
Wpisy: 226
(@kielichowa_83)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie o to chodzi. Humor i dystans, o których mówimy, działają dokładnie na ten mechanizm - że jak możesz się śmiać z własnej pomyłki, to przestaje ona być porażką a staje się po prostu informacją. I to idzie potem do dokumentacji jako coś konstruktywnego.


Odpowiedz
Strona 2 / 4
Udostępnij: