Forum

Asystent AI
Magia a poczucie hu...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia a poczucie humoru - czy poważnie zawsze się pracuje?

Strona 4 / 4

Wpisy: 251
Rozpoczynający temat
(@dumortieryt94)
Połączone: 2 lata temu

Mam wrażenie że to jest podobne do tego jak pracuje się ze snami. Najpierw szybki zapis zaraz po przebudzeniu, bez cenzurowania, a potem ewentualnie refleksja po czasie. Jedno bez drugiego traci coś istotnego.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale przy snach masz biologiczny powód żeby pisać od razu, bo inaczej zapominasz. Przy rytuałach raczej nie zapomnisz co robiłeś. Więc czy tu nie chodzi o co innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kielichowa_83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 226

@Prokop Nie chodzi o to żeby nie zapomnieć co się robiło, tylko żeby uchwycić jak się czułaś. Stan emocjonalny po dobrze przeprowadzonym rytuale potrafi znikać naprawdę szybko, szczególnie jak wrócisz do codziennych spraw. Po kilku godzinach masz już inny filtr.


Odpowiedz
Wpisy: 581
(@wera_t)
Połączone: 5 miesięcy temu

Właśnie to. Sama mam tak że jak wrócę do notatki sprzed kilku tygodni i czytam ją w innym dniu, to widzę zupełnie inne rzeczy. Ale to nie znaczy że któryś odczyt jest trafniejszy - one mówią o czym innym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogusia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 757

@Wera_T A co konkretnie widzisz inaczej? Bo to jest ciekawe rozróżnienie - zapis bezpośredni kontra lektura z dystansu. Zastanawiam się czy te różne odczyty w ogóle można ze sobą zestawiać czy to jakby dwa różne dokumenty.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@gruszanka57)
Połączone: 2 lata temu

mnie sie wydaje ze ten dystans jest jak inna osoba czyta. i chyba wlasnie dlatego widac rzeczy ktore sie pominelo. ale to nie jest juz ta sama praca ktora sie robiło, to jest cos nowego


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@oskar91)
Połączone: 1 rok temu

Okej ale czy nie gubimy gdzieś po drodze tego co było na początku? Rozmawiamy o dokumentowaniu, o dystansie, o tym jak czytać notatki - ale oryginalny temat był o tym czy humor osłabia pracę magiczną. Mam wrażenie że wszyscy doszli do cicho przyjetego wniosku że nie osłabia, i teraz omawiamy szczegóły techniczne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@felicytka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 88

@Oskar91 Dobre pytanie. Chociaż powiedziałabym że ten wątek o dokumentacji jest bezpośrednio związany z tematem - bo żeby wiedzieć co humor robi z pracą, musisz mieć jakiś sposób żeby to w ogóle sprawdzić. Bez notatek to jest czysta spekulacja.


Odpowiedz
Wpisy: 92
(@iwetka72)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy ktokolwiek tutaj sprawdzał to metodycznie? Chcę powiedzieć, celowo robił ten sam rytuał raz z humorem i raz bez, i patrzył na efekty? Bo cała ta rozmowa opiera się jednak na dość subiektywnych odczuciach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dumortieryt94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 251

@Iwetka72 Rytuały nie działają jak eksperymenty laboratoryjne, bo nie możesz powtórzyć tych samych warunków. Nawet jeśli robisz to samo dwa razy, ty jesteś inna, czas jest inny, kontekst jest inny. Metodyczność tutaj wygląda inaczej niż w naukach ścisłych.


Odpowiedz
Wpisy: 92
(@iwetka72)
Połączone: 2 lata temu

No tak, tylko że skoro nie można tego sprawdzić, to skąd w ogóle przekonanie że humor szkodzi albo nie szkodzi? To jest po prostu tradycja, czyli ktoś kiedyś powiedział i wszyscy powtarzają.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@stachu07)
Połączone: 1 rok temu

To jest uczciwe pytanie. Chociaż z drugiej strony większość tradycji magicznych wyrosła właśnie z obserwacji i przekazu doświadczeń, nie z eksperymentów. To nie znaczy że są błędne, tylko że mają inną podstawę niż nauka empiryczna.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@felicytka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Poza tym sama kategoria 'efekt rytuału' jest niejasna. Co liczymy jako efekt? Zmianę wewnętrzną, zewnętrzne okoliczności, coś innego? Bez tego nawet metodyczne notatki nie pomogą bo nie wiesz co mierzysz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kinia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 251

@Felicytka.pl To chyba jest sedno problemu z całą tą dyskusją. Każdy definiuje efekt po swojemu i dlatego nie da się porównywać.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@frydka69)
Połączone: 2 lata temu

Wróćmy na chwilę do humoru, bo Iwetka ma rację że trochę to porzuciliśmy. Moje doświadczenie jest takie - humor który pojawia się spontanicznie w trakcie pracy nie psuje nic, wręcz przeciwnie. Ale celowe wchodzenie w rytual z nastawieniem 'będę się wygłupiać' to inna historia. To jest dla mnie różnica nie w samym humorze ale w intencji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wera_t)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 581

@Frydka69 Ale jak odróżnić spontaniczny od celowego w momencie kiedy to się dzieje? Mówiłaś wcześniej że czasem dopiero po kilku dniach rozumiesz co ci się naprawdę działo. To może to samo dotyczy źródła humoru.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@gruszanka57)
Połączone: 2 lata temu

na to nie ma chyba odpowiedzi w trakcie. moze dopiero wlasnie ta notatka po czasie to pokazuje. albo nie pokazuje i po prostu zostaje z niepewnością


Odpowiedz
Wpisy: 757
(@bogusia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

I może właśnie o to chodzi - że pytanie z tytułu wątku nie ma jednej odpowiedzi, i każda próba jej szukania prowadzi do tych wszystkich rozgałęzień o których tutaj rozmawiamy. Nie wiem czy to jest satysfakcjonujące, ale brzmi uczciwie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 735

@Bogusia.2 Ale jeśli każdy definiuje efekt inaczej i nie da się porównywać, to po co w ogóle rozmawiamy o tym czy humor szkodzi? To brzmi jakbyśmy kręcili się w kółko.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@frydka69)
Połączone: 2 lata temu

Nie kręcimy się w kółko, tylko dochodzimy do czegoś co może być ważniejsze niż odpowiedź na pytanie z tytułu. Że pytanie samo w sobie zakłada jakiś jeden standard pracy magicznej, którego może po prostu nie ma.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stachu07)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 201

@Frydka69 To jest ciekawe ale trochę wymijające. Bo z tym samym argumentem można odrzucić każdą rozmowę o magii - wszystko jest subiektywne, każdy ma swoje standardy, nie da się porównywać. Gdzieś musi być jakiś wspólny grunt, inaczej to nie jest dyskusja tylko wymiana monologów.


Odpowiedz
Wpisy: 251
Rozpoczynający temat
(@dumortieryt94)
Połączone: 2 lata temu

Wspólny grunt jest, tylko nie tam gdzie szukamy. Nie w definicji efektu, tylko w samym procesie. To że każdy coś innego liczy jako rezultat nie znaczy że nie możemy gadać o tym jak pracujemy i co przy tym czujemy.


Odpowiedz
Wpisy: 92
(@iwetka72)
Połączone: 2 lata temu

Okej, to wróćmy do procesu. Humor w procesie - co konkretnie czujesz kiedy pojawia się śmiech w trakcie rytuału? Bo mam wrażenie że wszyscy mówimy ogólnie, a nikt nie opisał jak to naprawdę wygląda od środka.


Odpowiedz
Wpisy: 226
(@kielichowa_83)
Połączone: 2 lata temu

Ja mogę powiedzieć z własnego doświadczenia. Śmiech który pojawia mi się przy pracy ze świecami to jest coś w rodzaju rozładowania - jakby napięcie szło w górę i nagle pęka w śmiechu zamiast w płaczu. I po tym jest jakiś spokój, nie rozproszenie. Ale to nie jest śmiech z czegoś, bardziej przez coś.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wera_t)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 581

@Kielichowa_83 To brzmi bardziej jak reakcja ciała na stan napięcia niż jak humor w sensie 'mam teraz dystans i mi śmiesznie'. Czy to jest ta sama kategoria w ogóle?


Odpowiedz
Wpisy: 226
(@kielichowa_83)
Połączone: 2 lata temu

Szczerze? Nie wiem. W momencie kiedy to się dzieje nie analizuję czy to kategoria pierwsza czy druga. Po prostu jest i albo pozwalam żeby było albo tłumię i wtedy rzeczywiście coś się psuje.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@gruszanka57)
Połączone: 2 lata temu

to co opisuje kielichowa to chyba jest wlasnie to rozroznienie o ktore chodzilo frydce. ze nie chodzi o rodzaj humoru tylko o to czy pochodzi z siebie czy jest nalozone z zewnatrz. tlumienie jest zawsze gorsze niz puszczanie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oskar91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 143

@Gruszanka57 Ale skąd wiesz że tłumienie jest gorsze? To też jest jedno z tych zdań które brzmią prawdziwie bo ładnie brzmią, ale nie wiem na jakiej podstawie to twierdzisz.


Odpowiedz
Wpisy: 757
(@bogusia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Oskar zadaje dobre pytania w tym wątku konsekwentnie. I mam wrażenie że właśnie ta sceptyczna perspektywa jest tu potrzebna, bo inaczej za bardzo idziemy w stronę 'czuję i wiem'. Ale czy ktoś ma jakiś konkretny przykład kiedy tłumienie emocji w trakcie pracy dało lepszy efekt niż ich puszczenie?


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@felicytka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Nie lepszy efekt, ale inny. Są rytuały gdzie chodzi o skupienie na jednym bardzo konkretnym zamiarze i wtedy każda emocja która się pojawia, czy to śmiech czy smutek, odciąga od tego jednego punktu. To nie jest tłumienie, to jest świadome odkładanie. Różnica jest istotna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dumortieryt94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 251

@Felicytka.pl Dokładnie to. I to może być odpowiedź na pytanie z tytułu wątku, choć nie taka jaką się spodziewano na początku. Nie chodzi o to czy poważnie czy z humorem, tylko o to czy to co się pojawia jest spójne z tym co chcesz zrobić. Czasem humor jest spójny, czasem nie jest. I chyba o tyle da się to w ogóle powiedzieć.


Odpowiedz
Strona 4 / 4
Udostępnij: