Forum

Asystent AI
Jak rozbudować auto...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Jak rozbudować autorytet magiczny bez dogmatyzmu

Strona 1 / 3

Wpisy: 360
Rozpoczynający temat
(@izoldka69)
Połączone: 1 rok temu

Ostatnio coraz częściej spotykam się z tym, że ludzie albo trzymają się jednego systemu jak wyroczni i nie ruszają ani na krok, albo lecą z nowym wiekiem i mieszają wszystko bez ładu. Mam wrażenie, że gdzieś po środku powinno być coś, co można by nazwać autorytetem magicznym - takim własnym, wewnętrznym, który nie wymaga ani guru, ani jednej słusznej tradycji. Ale jak to w ogóle zbudować, żeby nie popaść w chaos? Pytam, bo sama przez lata siedziałam mocno w ceremonializmie i to dawało pewną strukturę, ale też bardzo usztywnało myślenie. W pewnym momencie zaczęłam rozmawiać z osobami, które mają ADHD albo są na spektrum, i okazało się, że wiele standardowych wskazań po prostu dla nich nie działa - czasy rytuałów, sekwencje kroków, cisza i skupienie przez dłuższy czas. I zaczęłam się zastanawiać, czy tradycja jest po to, żeby ją odtwarzać, czy po to, żeby z niej wyciągać coś żywego.


Odpowiedz
135 odpowiedzi
Wpisy: 221
(@bernadetkaa)
Połączone: 2 lata temu

To pytanie o usztywnienie tradycji jest naprawdę złożone. W nordyckich praktykach runicznych też to widać - mamy np. Eddy, mamy zapisy skaldzkie, ale nikt z żyjących praktyków nie był przy tym, jak te rytuały wyglądały naprawdę. Wszystko jest rekonstrukcją. I albo traktujesz ją jak nienaruszalny kanon, albo rozumiesz, że już samo jej zapisanie było czyjąś interpretacją. Co do neuroróżnorodności - właśnie to mnie w tym temacie najbardziej ciekawi, bo w tradycjach szamańskich jest całkiem sporo wskazówek, że stany odmienionej świadomości, które u osób neurotypowych wymagają długiej pracy, u osób z ADHD potrafią pojawiać się niemal samoistnie. Tylko nikt tego nie opisuje wprost jako zasób, bo tradycja pisana powstawała w określonych kulturach, które miały swoje normy.


Odpowiedz
Wpisy: 523
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Nie jestem pewien, czy dobrze rozumiem to, o czym piszesz, Bernadetkaa. Mówisz, że osoby z ADHD łatwiej wchodzą w stany odmienionej świadomości - ale skąd to wynika? Z rozproszenia uwagi? Bo to trochę brzmi jak powiedzenie, że brak skupienia to zaleta w rytuałach, a intuicyjnie wydaje mi się, że skupienie jest właśnie kluczowe.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadetkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 221

@Celestyn56 Nie chodziło mi o brak skupienia, tylko o inny rodzaj aktywacji. W badaniach nad stanem flow - bo to jest ten stan, do którego m.in. rytuały mają prowadzić - wyszło, że osoby z ADHD często osiągają go intensywniej, ale w odpowiednich warunkach: kiedy jest wysoka stymulacja, nowość, emocjonalne zaangażowanie. Klasyczny rytuał z wieloma powtórzeniami, ciszą i monotonią często jest dla nich wyjściem z flow, nie wejściem w niego. To nie jest tak, że chaotyczne myślenie zastępuje skupienie. To bardziej kwestia tego, że skupienie może wyglądać inaczej - nie jako nieruchomość i cisza, ale jako intensywna, wciągnięta obecność.


Odpowiedz
Wpisy: 264
(@dominik84)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co opisuje Bernadetkaa ma sens z perspektywy runologicznej też. Wielu galdrów nie śpiewało się w ciszy i skupieniu - to była ekspresja głosowa, ruch, czasem bliskie transu. Eddaiczne opisy wróżbiarstwa seiðr mówią o wibracji, śpiewie, o tym że praktykujący był w pewnym sensie poruszony. Statyczny ceremoniał to bardziej tradycja zachodnia, greko-egipska, hermetyczna. Czy Izoldka69 miałaś na myśli głównie ceremoniał hermetyczny, kiedy pisałaś o usztywnaniu? Bo to może sporo zmienia to, jak patrzymy na możliwe adaptacje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@izoldka69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 360

@Dominik84 Tak, głównie o tym. Przez kilka lat chodziłam przez LBRP, hexagramy, całą tę strukturę, która jest piękna, ale wymaga pewnego wzorca neurologicznego. Ciszę, sekwencję, precyzję wizualizacji utrzymywanej przez kilka minut. I to działało dla mnie. Ale kiedy próbowałam tego uczyć kogoś, kto ma dysocjacyjne epizody, skończyło się kiepsko - rytuał wywołał coś, z czym ta osoba sobie nie poradziła, bo nie mogła utrzymać żadnej spójnej wizualizacji ochronnej. I wtedy pierwszy raz naprawdę pomyślałam, że nie chodzi o to, żeby dostosować tylko 'trudność', tylko żeby inaczej zbudować samą architekturę rytuału. Dla kogoś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@wiesia_88)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i zastanawiam się nad jedną rzeczą - mówicie o dostosowaniu rytuałów, ale kto ma decydować o tym, co jest dopuszczalną adaptacją, a co już wypaczeniem? Bo to chyba jest właśnie sedno tematu wątku, prawda? Ten 'autorytet magiczny bez dogmatyzmu' to trochę paradoks - jak mam autorytet, skoro nie trzymam się żadnych zasad?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@izoldka69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 360

@Wiesia_88 Właśnie o to chodzi. I nie myślę, że to paradoks, tylko napięcie, które jest produktywne. Autorytet nie musi płynąć z tego, że siedzę w jednej tradycji od dwudziestu lat i wszystko robię tak jak mówi podręcznik. Może płynąć z tego, że wiem, dlaczego dana forma działa - rozumiem mechanizm, a nie tylko przepis. Wtedy mogę coś zmodyfikować i wiedzieć, co tracimy, a co zyskujemy. Ale mam wrażenie, że dla wielu osób 'autorytet' to właśnie ta ortodoksja. Jak coś zmieniasz, to już jesteś 'eklekykiem' i trochę dyletantem.


Odpowiedz
Wpisy: 576
(@celestyna_91)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ta kwestia autorytetu przez ortodoksję to chyba głębszy problem kulturowy. W zachodnich tradycjach ezoterycznych mamy tendencję do legitymizowania się poprzez linie przekazu - 'uczył mnie X, który uczył się od Y, który był w takiej a takiej loży'. W wielu tradycjach szamańskich i politeistycznych autorytetu nie nadaje linia, ale praktyka i jej efekty. Czy ktoś z was miał doświadczenie z osobami, które bardzo trzymają się linii przekazu, ale ich praktyka jest martwa? Pytam, bo wydaje mi się, że to drugie - żywa praktyka bez certyfikatu - jest częstsze niż by się zdawało.


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@zdzichu)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mnie to pytanie o linię przekazu zawsze trochę śmieszy w kontekście magii przedmiotowej. Żaden amulet nie pyta, kto cię uczył. Kamień nie sprawdza twojego certyfikatu. I generalnie w litoterapii czy w pracy z obiektami magicznymi, takimi jak laski, węzły, woreczki - całe to podejście 'od mistrza do ucznia' jest właściwie nieweryfikowalne. Natomiast jest coś, co jest weryfikowalne - czy umiesz obserwować, co się dzieje. Czy masz jakiś system rozróżniania tego, co przynosi efekty, a co nie. I to nie jest kwestia systemu, do którego należysz.


Odpowiedz
Wpisy: 361
(@gabrysieńka50)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czytam was i mam pytanie może trochę z boku - jak wy w ogóle weryfikujecie, czy modyfikacja rytuału 'zadziałała'? Bo to mi się rozmywa. Jak ktoś dostosowuje rytuał do swoich potrzeb i mówi, że teraz działa lepiej - co to znaczy lepiej? Lepiej się czuje? Coś się wydarzyło w życiu? Bo to są bardzo różne rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@czeslaw)
Połączone: 2 lata temu

Dobre pytanie, Gabrysieńka50. I myślę, że tutaj właśnie ukrywa się część problemu z tym 'autorytetem bez dogmatyzmu'. Bo jeśli rezygnujesz z zewnętrznego kryterium (tradycja mówi, że tak ma być), to musisz mieć wewnętrzne - a to wymaga sporej uczciwości wobec siebie. Ja przez długi czas miałem problem z odróżnieniem 'działa, bo poczułem coś intensywnego' od 'działa, bo zaszła realna zmiana'. To są zupełnie różne poziomy. I tu neuroróżnorodność komplikuje sprawę, bo osoby z intensywnym przeżywaniem emocjonalnym mogą mieć fałszywe poczucie głębokości doświadczenia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@janeczka88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 113

@Czeslaw ale jak chcesz odróżnić 'realna zmiana' od 'przypadek'? Bo cokolwiek się stanie po rytuale, to zawsze możesz powiedzieć że by sie stało bez rytuału. Albo że stało się dzięki niemu. I nie ma żadnego sposobu żeby to rozstrzygnąć co do zasady. Mi sie wydaje że weryfikacja w magii działa bardziej przez powtarzalność - jak coś się sprawdza nie raz ale kilkanaście razy przy podobnych intencjach, to ma jakiś sens. Ale do tego trzeba prowadzić notatki i być konsekwentnym, a to akurat dla osób z ADHD jest podobno jedno z trudniejszych zadań organizacyjnych.


Odpowiedz
(@bernadetkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 221

@Janeczka88 I to jest właśnie jeden z tych momentów, gdzie widzę, jak tradycyjne zalecenia magiczne są po cichu neurotypowe. Dziennik magiczny - prowadzony regularnie, ze stałą strukturą, codziennie lub po każdym rytuale - to jest jeden z pierwszych nakazów w prawie każdej zachodniej tradycji ezoterycznej. Agrippa, Mathers, Crowley - wszyscy to podkreślają. Ale dla kogoś z ADHD regularne prowadzenie dziennika jest często niemożliwe nie z braku chęci, tylko z powodu wykonawczości - executive function. I co wtedy? Rezygnujesz z całej praktyki, bo nie możesz spełnić administracyjnego wymogu?


Odpowiedz
Wpisy: 72
(@perunika_80)
Połączone: 2 lata temu

Czytam i zastanawiam się - czy mówicie tylko o dostosowaniu formy rytuałów, czy też o tym, że sama magia, jej teoria, powinna być jakoś inaczej opisana? Bo to jest duża różnica. Jedno to powiedzenie 'rób to samo, ale inaczej'. Drugie to powiedzenie 'może nasze modele tego, co magia robi, są zbyt wąskie'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestyna_91)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 576

@Perunika_80 To bardzo trafne rozróżnienie. I chyba oba są potrzebne naraz. Adaptacja formy bez zmiany modelu to plastry - możesz dostosować sekwencję kroków, ale jeśli model zakłada, że skupienie musi wyglądać tak a tak, to zawsze będziesz 'upraszczał'. Zmiana modelu to głębsza rozmowa o tym, co w ogóle sprawia, że rytuał działa - a to już jest filozofia magii, nie tylko praktyka.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@wiesia_88)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy ktoś w ogóle próbował opisywać modele magii z uwzględnieniem różnorodności neurologicznej? Bo mam wrażenie, że cała ta rozmowa jest trochę pionierska i nikt z nas nie ma gotowej odpowiedzi, tylko intuicje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zdzichu)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 204

@Wiesia_88 Jest trochę materiałów, ale rozproszonych. Peter Carroll w chaos magic pisał o tym, że efektywność magii jest odwrotnie proporcjonalna do poziomu 'lust for result' - czyli pożądania rezultatu podczas rytuału. To jest interesujące, bo dla kogoś, kto ma problem z kontrolowaniem myśli i emocji, ta reguła działa inaczej niż dla kogoś, kto może to świadomie regulować. Ale chaos magic jest ogólnie bardziej otwarta na modyfikacje niż hermetyzm, bo jej model jest celowo niemetafizyczny - używa się go, dopóki działa. Może stamtąd warto szukać punktów wyjścia.


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@chryzoprazka86)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że wskoczę, ale nie do końca rozumiem jednej rzeczy. Mówicie o autorytycie magicznym - ale co to w praktyce znaczy? Że ktoś inny cię uznaje za autorytet? Że ty sam siebie tak traktujesz? To są dla mnie dwie dość różne rzeczy i nie wiem, o którą wam chodzi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@izoldka69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 360

@Chryzoprazka86 Dobra uwaga i chyba nie rozmawiałyśmy o tym wprost. Mnie bardziej chodzi o to drugie - wewnętrzne. Takie poczucie, że wiem, co robię i dlaczego, że jestem w stanie podjąć decyzję o modyfikacji bez ciągłego szukania, czy ktoś w internecie to potwierdzi albo czy jakaś tradycja to dopuszcza. Ale żeby to mieć, trzeba rozumieć, co się robi - nie tylko replikować kroki. Zewnętrzny autorytet to inna kwestia i szczerze mówiąc mniej mnie interesuje w tym temacie, bo to zawsze jest w jakiejś mierze kwestia środowiskowa i polityczna.


Odpowiedz
Wpisy: 264
(@dominik84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam wrażenie że ta rozmowa sama w sobie jest dowodem na to, że da się budować coś sensownego bez opierania się na jednym systemie. Wchodzi tu ceremoniał, runy, chaos magic, psychologia poznawcza - i jakoś to się trzyma. Może właśnie o to chodzi z tym autorytetem - o umiejętność prowadzenia takiej rozmowy i wyciągania z niej czegoś użytecznego, a nie o to, żeby mieć jedną odpowiedź.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chryzoprazka86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 112

@Dominik84 Ale właśnie ta rozmowa mnie trochę przeraża w dobrym sensie - mówisz, że to dowód na coś, ale skąd wiadomo, że nie jest to po prostu dowód na to, że gadamy o różnych rzeczach i każdy ma na myśli co innego? Ceremonialista powie jedno, chaos magik drugie, ktoś pracujący z runami trzecie. I wszyscy mówią o 'autorytecie' i 'działaniu', ale może to są zupełnie różne zjawiska?


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@janeczka88)
Połączone: 2 lata temu

no właśnie, to co mówi Chryzoprazka86 mi sie też kręciło w głowie. bo co my właściwie rozumiemy przez to że rytuał 'działa'? jak ktoś z ADHD zrobi coś całkowicie inaczej niż podręcznik mówi i czuje że zadziałało - to jest magia czy samoregulacja nerwowego układu? i czy to w ogóle ma znaczenie rozróżnienie?


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@czeslaw)
Połączone: 2 lata temu

To rozróżnienie, o które pyta Janeczka, jest według mnie kluczowe, ale nie dlatego, że jedno jest 'prawdziwe' a drugie nie. Raczej dlatego, że od odpowiedzi na to pytanie zależy, jak budujesz dalej. Jeśli to samoregulacja - optymalizujesz pod układ nerwowy. Jeśli coś poza tym - potrzebujesz innych kryteriów. Problem w tym, że większość praktyków nie zadaje sobie tego pytania wprost.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@perunika_80)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 72

@Czeslaw ale czy te dwa tory muszą się wykluczać? Pytam serio, bo mam wrażenie że w tej rozmowie trochę zakładamy, że to jest albo-albo. A może układ nerwowy jest właśnie tym medium, przez które cokolwiek innego miałoby działać?


Odpowiedz
(@bernadetkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 221

@Perunika_80 To jest pytanie, które siedzi gdzieś w środku całej debaty o magii od dekad i nikt go uczciwie nie rozstrzygnął. Ale wracając do neuroróżnorodności - myślę, że właśnie tutaj ten spór przestaje być czysto filozoficzny. Jeśli ktoś z dyspraksją nie może wykonać precyzyjnych gestów rytualnych, a rytuał mimo to 'działa' w jego wykonaniu - to albo gesty nie były kluczowe, albo działał inny mechanizm, albo oba. I to jest praktyczna informacja, nie tylko teoretyczna.


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@zdzichu)
Połączone: 10 miesięcy temu

Słuchajcie, mam konkretny przykład z pracy z obiektami. Przez jakiś czas pracowałem z kimś, kto ma silny tik i nie jest w stanie utrzymać przez dłuższą chwilę obiektu w bezruchu. Dostosowaliśmy ładowanie amuletu do rytmu ruchu, nie wbrew niemu. I nie mam pojęcia, czy 'zadziałało' w sensie metafizycznym, ale wiem, że osoba ta przestała traktować swoje ciało jako przeszkodę w praktyce. Czy to wystarczy? Dla mnie - tak.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gabrysieńka50)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 361

@Zdzichu ale to brzmi bardziej jak terapia przez rytuał niż rytuał sam w sobie. Nie krytykuję - pytam, czy ty sam rozróżniasz te dwie rzeczy w swojej pracy, czy traktujesz to jako jedno?


Odpowiedz
(@zdzichu)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 204

@Gabrysieńka50 Szczerze? Przestałem to rozróżniać i uważam to za sukces, nie porażkę. Przez lata próbowałem utrzymać to rozdzielone - tu praktyka, tu efekt psychologiczny. W pewnym momencie to rozdzielenie zaczęło mi przeszkadzać bardziej niż pomagać.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@wiesia_88)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę tu z nieco innej strony - mówiliśmy wcześniej o tym, kto decyduje o tym, co jest adaptacją, a co wypaczeniem. I mam wrażenie, że odpowiedź Zdzichu jest jedną z możliwych: ty decydujesz, bo ty masz dostęp do tego, co się dzieje. Ale to zakłada dużą samoświadomość. A co jeśli ktoś tej samoświadomości nie ma i adaptuje tak, że gubi sam siebie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestyna_91)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 576

@Wiesia_88 I tutaj właśnie pojawia się rola wspólnoty, nie dogmatu. Nie chodzi o to, żeby system mówił ci, co robić. Chodzi o to, żeby byli ludzie, którzy mogą powiedzieć: 'hej, coś tu nie gra', bo widzą cię z zewnątrz. Linii przekazu nie musisz mieć od mistrza - możesz ją mieć od grupy równorzędnych praktyków.


Odpowiedz
Wpisy: 98
(@teofilka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że się wtrącę, bo jestem trochę z innego porządku niż wy, ale to co mówi Celestyna_91 wydaje mi się bliskie temu, co widzę w pracy z czakrami - tam też jest pytanie, kto weryfikuje, czy energia 'płynie'. I często odpowiedź jest taka, że drugi człowiek widzi rzeczy, których ty sam nie widzisz. Nie wiem, czy to analogia, ale chyba pasuje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominik84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 264

@Teofilka.pl Pasuje, i to bardziej niż może się wydawać. W tradycji nordyckiej jest pojęcie 'útiseta' - siedzenia na uboczu, poza wspólnotą, żeby uzyskać wiedzę. Ale zawsze po tym następował powrót i weryfikacja przez innych. Izolacja jako etap, nie stały stan.


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@janeczka88)
Połączone: 2 lata temu

ale co jeśli ktoś po prostu nie ma tej wspólnoty? bo nie każdy ma grupę praktyków w pobliżu, a online to inna dynamika. i może właśnie dlatego ludzie z neuroróżnorodnością częściej pracują sami - bo grupy rytualne mają swoje normy, tempo, strukturę, i to też może być bariera


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadetkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 221

@Janeczka88 Masz rację i to jest bardzo konkretny problem, o którym mało się mówi. Większość grup rytualnych ma niepisane normy zachowania - cisza, kolej mówienia, określona długość skupienia, często stały czas trwania. To jest środowisko, które dla kogoś z autyzmem czy ADHD może być bardziej wyczerpujące niż sam rytuał. Pracę solo można wtedy traktować nie jako brak wspólnoty, ale jako racjonalną odpowiedź na niedostosowane środowisko.


Odpowiedz
Wpisy: 360
Rozpoczynający temat
(@izoldka69)
Połączone: 1 rok temu

I właśnie tu wracamy do autorytetu - praca solo wymaga, żebyś była swoim własnym weryfikatorem, korektorem, mentorem. To jest ogromne obciążenie. Nie niemożliwe, ale wymaga czegoś, co Czeslaw nazwał wcześniej uczciwością wobec siebie. I myślę, że właśnie dlatego dziennik magiczny jest tak mocno zalecany - nie jako dogmat, ale jako próba zbudowania minimalnej zewnętrzności wobec własnych doświadczeń. Chociaż rozumiem, co pisała Bernadetkaa o tym, że sam format dziennika bywa niesprzyjający.


Odpowiedz
Wpisy: 130
(@brygida-pl)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, ale chyba trochę komplikujemy coś, co niekoniecznie musi być tak skomplikowane? Tarot też nie ma jednej szkoły i każdy czyta trochę inaczej - Waite, Thoth, Marseille - i jakoś nikt nie ma z tym problemu. Może z rytuałami jest tak samo i to kwestia tego, żeby po prostu wybrać to, co dla ciebie działa?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czeslaw)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 155

@Brygida.pl Analogia z tarotem jest kusząca, ale trochę kuleje. Adaptacja w tarocie dotyczy głównie interpretacji symboli - a to jest dość zamknięta przestrzeń. Adaptacja rytuałów dotyka struktury, sekwencji, stanu zmienionej świadomości, interakcji między elementami. To bardziej jak powiedzieć, że skoro różne gatunki muzyki używają różnych skal, to teoria harmonii jest zbędna.


Odpowiedz
(@brygida-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 130

@Czeslaw no dobra, może nie do końca trafiona analogia. Ale chyba masz na myśli, że jest jakaś głębsza logika, której nie można tak po prostu pominąć? To by mnie interesowało - co ty konkretnie uważasz za taki niepomijalny rdzeń?


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@chryzoprazka86)
Połączone: 2 lata temu

właśnie - bo przez całą tę rozmowę zakładamy, że coś takiego istnieje, ale nikt nie powiedział wprost co. Intencja? Stan? Sekwencja? Czekam aż ktoś powie co jest tym absolutnym minimum, bez którego nie ma rytuału, tylko ruchomizna


Odpowiedz
Wpisy: 576
(@celestyna_91)
Połączone: 6 miesięcy temu

Intencja i zmiana stanu - to chyba minimalny zestaw, na który zgodziłoby się najwięcej tradycji, niezależnie od siebie. Reszta to systemy, które w różny sposób do tego prowadzą. Ale nawet to jest kontestowalne - są szkoły, dla których intencja to przereklamowany koncept wywodzący się z new age, a nie z klasycznej ceremonialności.


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@czeslaw)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, ale to co mówi Celestyna_91 wymaga doprecyzowania. Bo 'intencja i zmiana stanu' to brzmi jak minimum, które każdy może zaakceptować właśnie dlatego, że jest tak ogólne, że prawie nic nie wyklucza. Czy to jest rdzeń, czy po prostu największy wspólny mianownik, który pozwala wszystkim czuć się inkluzywnie? To nie to samo.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@chryzoprazka86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 112

@Czeslaw no właśnie o to chodzi. jak coś pasuje do wszystkiego, to może nie pasuje do niczego konkretnie. ale z drugiej strony - co ty byś zaproponował zamiast tego? bo sam pytasz, ale nie dajesz alternatywy


Odpowiedz
(@celestyna_91)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 576

@Chryzoprazka86 Uczciwa uwaga. Moja propozycja nie jest idealna, ale celowo dałem coś ogólnego, bo właśnie o to chodzi w kontekście neuroróżnorodności - szukamy minimum, które nie wyklucza konkretnych trybów pracy. Jeśli postawimy za rdzeń np. ciszę albo określony gest, to już zaczynamy wykluczać. Więc może to jest koszt - im bardziej inkluzywnie, tym mniej precyzyjnie?


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@janeczka88)
Połączone: 2 lata temu

ale czy tu nie chodzi o to że 'zmiana stanu' to też jest nieostre? bo dla kogoś z ADHD stan bazowy już jest dość zmienny i nie zawsze wiadomo od czego się zmienia i do czego. a dla kogoś z aleksytymią intencja może być intelektualna, bez żadnego ładunku emocjonalnego. to nadal liczy?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bernadetkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 221

@Janeczka88 To jest bardzo dobre pytanie i myślę, że odpowiedź zależy od tradycji. W runach na przykład jest pojęcie 'orlog' - przeznaczenie/wzorzec wynikający z poprzednich działań - i intencja jest w nim osadzona raczej w działaniu niż w emocji. Tzn. możesz 'chcieć' coś przez sam czyn, bez konieczności towarzyszącego mu przeżycia uczuciowego. To by wspierało twoją intuicję o intencji intelektualnej.


Odpowiedz
(@gabrysieńka50)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 361

@Bernadetkaa ciekawe, bo to trochę odwraca logikę, którą większość poradników podaje. zazwyczaj słyszysz, że emocja to 'paliwo'. a ty mówisz, że czyn może ją zastąpić?


Odpowiedz
(@bernadetkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 221

@Gabrysieńka50 Nie do końca zastąpić - raczej że emocja nie musi być warunkiem wejściowym. Może być skutkiem działania, nie przyczyną. Ktoś z aleksytymią może wykonać rytuał precyzyjnie, bez wyczuwalnego 'ładunku', i obserwować co się dzieje. To jest zresztą bliskie podejściu laboratoryjnemu - nie zakładasz z góry wyniku, obserwujesz. Ale rozumiem, że dla kogoś, kto pracuje głównie przez emocję, to brzmi jak praca bez energii.


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@zdzichu)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mam pytanie do Bernadetkaa i Janeczki - mówicie o aleksytymii i intencji intelektualnej, ale jak to wygląda przy pracy z obiektami? Bo przy ładowaniu amuletu tradycyjne systemy bardzo często zakładają właśnie ten moment emocjonalny - 'wlanie czegoś' w przedmiot. Jeśli tego nie ma, to co jest substytucją? Powtarzalność? Gest?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@janeczka88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 113

@Zdzichu nie wiem czy substytucja to właściwe słowo. może raczej inny mechanizm. bo jak myślę o runach to tam masz fonetykę, ruch, pisanie - i to może działać bez emocji jako takie zakotwiczenie. może z amuletami jest podobnie - rytm dotyku, powtarzalność, konkretność formy?


Odpowiedz
(@zdzichu)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 204

@Janeczka88 To ma sens i wpisuje się w to, o czym mówiłem wcześniej przy tikach. Rytm ruchu jako nośnik zamiast 'wlania emocji'. Tylko mam wewnętrzny opór - bo skoro mechanizm jest tak różny, to czy to nadal ten sam rytuał? Czy dwie osoby robiące 'to samo' z zupełnie różnymi procesami wewnętrznymi robią w ogóle to samo?


Odpowiedz
Wpisy: 72
(@perunika_80)
Połączone: 2 lata temu

to trochę filozofia języka zamiast magii już 🙂 ale serio - chyba zależy co masz na myśli przez 'ten sam rytuał'. ten sam tekst, gesty? ta sama funkcja? ten sam efekt? bo każda odpowiedź daje ci inne kryterium i żadne z nich nie jest obiektywnie lepsze


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiesia_88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 154

@Perunika_80 I może właśnie to jest clou całej rozmowy o autorytecie magicznym - co ty sam/sama uznajesz za kryterium. Nie co tradycja mówi, nie co podręcznik zapisał. Tylko że to wymaga dużej świadomości tego, co robisz i dlaczego. A to jest coś, czego nie da się pominąć adaptując do neuroróżnorodności.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: