Forum

Asystent AI
Magia a oczekiwania...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia a oczekiwania - kiedy zbyt dużo spodziewamy się zbyt szybko

Strona 1 / 5

Wpisy: 547
Rozpoczynający temat
(@cynamonka)
Połączone: 6 dni temu

Zaczęłam się ostatnio zastanawiać nad czymś, o czym rzadko się mówi wprost. Przez długi czas działałam na zasadzie: robię rytuał, czekam dwa tygodnie, nic nie ma, więc coś jest ze mną nie tak albo magia nie działa. I to był błąd, który powtarzałam chyba przez kilka lat. Nie wiem skąd w ogóle wzięło się to przekonanie, że efekty mają być szybkie i wyraźne. Może z jakichś filmów, może z tekstów w internecie, które piszą że 'po trzech dniach zobaczysz zmianę'. Teraz podchodzę do tego zupełnie inaczej, ale zajęło mi to dużo czasu i sporo frustracji po drodze. Ciekawa jestem, czy ktoś inny miał podobnie, że gdzieś na początku ta niecierpliwość po prostu wszystko psuła.


Odpowiedz
211 odpowiedzi
Wpisy: 787
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest właśnie ten temat, który rzadko ktoś porusza szczerze. Większość wątków na forum to albo 'zrobiłam rytuał, kiedy zadziała' albo 'nie zadziałało, dlaczego'. Ale sam moment, w którym człowiek rozumie, że te oczekiwania są częścią problemu, to jest coś, co trudno opisać. Mam wrażenie, że w praktyce magicznej ta niecierpliwość działa trochę jak obserwator w mechanice kwantowej. Obserwujesz zbyt intensywnie i sam fakt obserwacji zmienia układ. Może to porównanie trochę naciągane, ale chodzi mi o to, że ciągłe sprawdzanie czy już coś się zmieniło mocno blokuje. Ile razy po rytuałach wracałam co dzień do tej samej sprawy w głowie i totalnie nie potrafiłam jej zostawić.


Odpowiedz
Wpisy: 131
(@zbyszek68)
Połączone: 2 lata temu

Igorek93 napisał o obserwatorze i to mnie zatrzymało. To porównanie rozumiem, ale pytanie jest głębsze: czy chodzi o to, że skupienie na efekcie blokuje, bo emocjonalnie się do niego przywiązujemy, czy dlatego że w ogóle myślenie o tym 'podważa' intencję? Bo to są dwie różne rzeczy. Pierwsze to psychologia, drugie to już bardziej metafizyka. Jak to widzisz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Zbyszek68 Dobre pytanie i nie mam pewności, że to da się rozdzielić. Moje doświadczenie mówi, że jedno pociąga drugie. Kiedy jestem emocjonalnie przywiązany do efektu, to praktycznie nie da się nie myśleć o tym mechanizmie, czy 'już działa', 'czy powiedziałem to poprawnie', 'czy użyłem właściwej świecy'. A to już zaczyna być bardziej kontrola niż intencja. Ale powiem szczerze, że nie wiem czy jedno jest ważniejsze od drugiego. Może to kwestia indywidualna.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@domicela)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ja bym to nazwała inaczej niż 'blokowanie'. To słowo sugeruje, że jest jakaś zewnętrzna siła, która coś zatrzymuje. Bardziej chodzi o to, że niecierpliwość i przywiązanie do konkretnego efektu zaburzają samą strukturę intencji. Intencja działa wtedy, kiedy jest czysta, czyli nie obudowana warunkowym myśleniem. 'Chcę żeby to się stało, ale tylko w tej formie i do piątku' to nie jest czysta intencja, to zamówienie w restauracji. I właśnie to zdanie gdzieś przeczytałam dawno temu i ono ze mną zostało, bo jest precyzyjne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 547

@Domicela 'zamówienie w restauracji', dokładnie tak to u mnie wyglądało 🙂 Ale powiedz mi, jak w takim razie w ogóle formułować intencję, żeby nie wpaść w ten schemat? Bo sama nie wiem gdzie jest granica między precyzyjną intencją a właśnie tym zamawianiem z menu.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i mam podobny dylemat co Cynamonka. Prowadzę notatki z rytuałów od kilku lat i jak teraz patrzę wstecz, to w tych notatkach od razu po każdej praktyce pisałam coś w stylu: 'efekty w ciągu miesiąca'. I to było moje własne założenie, które sobie nakładałam bez żadnej podstawy. A potem jak minął miesiąc i nic wyraźnego, to przekreślałam. Dopiero teraz rozumiem, że może coś się działo, tylko w innej formie niż oczekiwałam.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@domicela)
Połączone: 7 miesięcy temu

To jest właśnie pytanie, na które nie ma jednej odpowiedzi, bo różne tradycje podchodzą do tego różnie. Ale z tego co praktykuję i obserwuję: precyzyjna intencja to taka, która określa kierunek, a nie scenariusz. Możesz chcieć zmiany w konkretnym obszarze życia, ale bez przywiązywania się do tego jak ta zmiana ma wyglądać. To jest trudne, bo umysł od razu zaczyna tworzyć obrazy. Trzeba ten mechanizm świadomie zatrzymywać podczas samego rytuału.


Odpowiedz
Wpisy: 230
(@mistique)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ja myślę, że to też zależy od rodzaju magii. W magii świecznej, którą znam, konkretna intencja jest kluczowa i bez precyzji rytuał jest jak strzał w powietrze. Więc to 'nie przywiązuj się do formy' może działać w jednym systemie, a w drugim jest błędem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hubert72)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 573

@Mistique Ale czy precyzyjna intencja to to samo co przywiązanie do konkretnego efektu? Domicela napisała o kierunku, a nie o scenariuszu. W magii świecznej też przecież formułujesz co chcesz osiągnąć, a nie co do joty jak to ma wyglądać. Chyba że masz na myśli coś innego, to rozwiń.


Odpowiedz
(@mistique)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 230

@Hubert72 No dobra, może nieprecyzyjnie to napisałam. Chodzi mi o to, że w niektórych rytuałach im bardziej rozmyta intencja, tym bardziej rozmyty efekt. Ale masz rację, że to nie znaczy, że trzeba kontrolować każdy szczegół jak to ma się zamanifestować. Trochę się zagalopowałam.


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@damianek60)
Połączone: 2 lata temu

Ja to od zawsze miałem problem z cierpliwością i szczerze, to przez pierwsze pare lat po prostu porzucałem praktyki zanim cokolwiek zdążyło zadziałać. Robiłem coś, dwa dni czekałem, nie ma efektu, do kosza. I teraz jak o tym myślę, to było trochę jak sianie i po tygodniu kopanie żeby sprawdzić czy już kiełkuje. No i nic nie wyrosło, bo sam niszczyłem. Nie wiem czy to dobra analogia ale mnie pomaga to widzieć tak.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@kometkaa)
Połączone: 2 lata temu

Ta analogia z sianiem jest świetna, Damianek60. Mam pytanie, bo sama jestem na etapie kiedy nie wiem ile czekać. Znaczy, skąd wiadomo, że dany rytuał 'nie wystrzelił' i warto powtórzyć, a kiedy to właśnie ta niecierpliwość mówi że nie działa? Jak to odróżnić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zbyszek68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 131

@Kometkaa To jest jedno z najtrudniejszych pytań w praktyce. Uczciwa odpowiedź jest taka, że nie ma jednego kryterium. Ale z doświadczenia: jeśli po czasie zaczynają się pojawiać małe, subtelne znaki, że coś drga w tym kierunku, to znak żeby kontynuować. Jeśli absolutnie nic, żaden zbieg okoliczności, żadna drobna zmiana, to może warto przemyśleć nie tylko czas, ale też samą intencję, bo może była nieczytelna.


Odpowiedz
Wpisy: 547
Rozpoczynający temat
(@cynamonka)
Połączone: 6 dni temu

Do tego co Zbyszek68 napisał dodam jedno: ja zaczęłam uczyć się rozpoznawać te małe zmiany właśnie przez notowanie. Zupełnie jak Wincentyna_01 wspomniała. Bo jak nie piszesz, to te drobiazgi znikają z pamięci i potem masz wrażenie, że nie było nic. A jak otwieram stare notatki, to widzę że jednak coś szło, tylko w innym tempie i innej formie.


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracam tu po chwili, bo musiałam przemyśleć. Ta rozmowa dotknęła czegoś, z czym sama się mierzę. Ale mam pytanie do całej grupy, bo nie wiem jak wy to rozumiecie: czy ta niecierpliwość wynika z tego, że nie ufamy sobie, czy z tego, że nie ufamy magii jako takiej? Bo to są dwa różne źródła tego samego zachowania.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@domicela)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 508

@Irenka.1 Myślę że najczęściej jest to nieufanie sobie. Magia to nie jest coś zewnętrznego, co wykonuje robotę za nas. To my jesteśmy kanałem. Jeśli nie wierzysz w swoją własną sprawczość, to żaden rytuał tego nie zmieni. A niecierpliwość to często właśnie ten lęk: a może tym razem znowu nic, a może znowu się mylę.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@sigilia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Przepraszam, że wchodzę, bo może to głupie pytanie, ale jak ktoś dopiero zaczyna, to skąd ma tę wiarę w swoją sprawczość? Znaczy, jak nie miałaś jeszcze żadnego efektu, to jak się w ogóle przekonać żeby nie sprawdzać co chwila?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Sigilia Nie ma głupich pytań, serio. Sama się z tym mierzyłam. Myślę, że na początku nie chodzi o wiarę wynikającą z przekonania, tylko o decyzję: decydujesz się działać tak jakbyś wierzyła, nawet jeśli jeszcze nie masz tego w środku. To brzmi może dziwnie, ale to trochę jak uczenie się czegokolwiek: najpierw robisz, potem zaczyna się rozumieć i czuć.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@heniek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę od początku i mam pytanie może z boku, ale mnie chodzi po głowie: czy to 'nieprzywiązywanie się do efektu' to nie jest przypadkiem zalecaną techniką w wielu tradycjach ezoterycznych specjalnie, bo bez tego element osobisty za bardzo wchodzi w praktykę? Gdzieś czytałem, że w niektórych szkołach zachodnich wręcz mówią żeby po rytuale 'zapomnieć' o tym, że go robiłeś. Czy ktoś z was tak pracuje?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zbyszek68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 131

@Heniek Tak, to jest znana technika i ma swoje uzasadnienie. Chodzi o to, żeby nie żywić intencji 'pożądania' celu, bo to pożądanie utrzymuje temat w stanie niezrealizowania. Opisywał to między innymi Austin Osman Spare, jeśli chcesz poczytać, całkiem konkretne materiały do tego podejścia. Ale żeby 'zapomnieć' po rytuale, trzeba mieć solidną pracę z własnym umysłem, bo większość ludzi po prostu nie potrafi tego wyłączyć na żądanie.


Odpowiedz
(@heniek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 251

@Zbyszek68 Austin Osman Spare - dobra, tego nie znałem. Muszę poszukać. Ale mam pytanie do tego co napisałeś o 'pożądaniu celu' - to znaczy, że samo chcenie czegoś już jest problemem? Bo to brzmi trochę jak pułapka bez wyjścia. Jak mam robić rytuał na coś, czego nie chcę?


Odpowiedz
(@zbyszek68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 131

@Heniek Nie chodzi o to, żeby nie chcieć. Chodzi o to, żeby puścić napięcie wokół tego chcenia. Spare mówił o 'zapomnieniu' intencji po jej ustawieniu - sigilizacja właśnie temu służy. Tworzysz symbol, ładujesz intencję, a potem robisz wszystko, żeby zapomnieć co ten symbol znaczy. To usuwa to napięcie pożądania.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@sigilia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Zaczekajcie, bo chyba nie rozumiem. Jak można zapomnieć co się chciało osiągnąć? Znaczy dosłownie? Bo ja jak coś chcę, to cały czas o tym myślę, nie da się tego wyłączyć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Sigilia Nie chodzi o dosłowne wymazanie z pamięci. Chodzi raczej o to, że po wykonaniu rytuału przestajesz aktywnie żywić tę myśl. Spare i cała tradycja chaosu magii - Chaos Magick - opierała się na tym, że to właśnie obsesyjne wracanie do tematu blokuje przepływ. Poczytaj trochę o jego koncepcji 'Neither-Neither', to może rozjaśni.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Ta koncepcja zapomnienia mi coś przypomniała. Jak robiłam rytuały i notowałam je bardzo szczegółowo, to potem przez pierwsze dni ciągle wracałam do notatek i sprawdzałam. I właśnie wtedy nic się nie działo. Jak miałam okres, że notatki pisałam, zamykałam zeszyt i nie otwierałam przez kilka tygodni - to po tym czasie czytając, widziałam zmiany, których nawet nie połączyłam z rytuałem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@damianek60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 112

@Wincentyna_01 to ciekawe co piszesz, bo ja nigdy nie prowadziłem notatek i teraz żałuje. Masz taki konkretny przykład? Znaczy że coś zapisałaś, zapomniałaś, a potem zobaczyłaś że jednak zadziałało w inny sposób niż myślałaś?


Odpowiedz
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 375

@Damianek60 Tak, kilka razy. Raz zrobiłam rytuał żeby poprawić sytuację finansową - i oczekiwałam podwyżki albo jakiegoś zastrzyku gotówki. Nic takiego nie przyszło. Ale jak po jakimś czasie przeczytałam notatki, to zobaczyłam, że akurat w tym czasie przestałam nieświadomie przepłacać za różne rzeczy, renegocjowałam jeden abonament, wygrałam jakiś voucher. Razem to składało się na konkretną sumę, tylko nie przyszło jednym przelewem.


Odpowiedz
Wpisy: 547
Rozpoczynający temat
(@cynamonka)
Połączone: 6 dni temu

To co Wincentyna_01 opisuje to jest chyba właśnie ta różnica między 'scenariuszem' a 'kierunkiem' o której Domicela pisała wcześniej. Zakładałaś jeden scenariusz, a kierunek - poprawa finansowa - zadziałał przez inne drzwi. I gdybyś sprawdzała co tydzień czy przyszła podwyżka, tobys to wszystko przegapiła.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@kometkaa)
Połączone: 2 lata temu

Ale zaraz, bo mnie to zastanawia. Jak te 'inne drzwi' mają się do samej praktyki? Znaczy, czy to przypadek, czy naprawdę magia wybrała inną drogę do tego samego celu? Bo ja na tym etapie nie potrafię tego odróżnić i to mnie strasznie frustruje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hubert72)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 573

@Kometkaa A czy to rozróżnienie jest konieczne żeby praktykować? Poważnie pytam, bo mam wrażenie, że wielu ludzi utyka właśnie na tym pytaniu i przez to w ogóle nie widzi efektów, bo są zajęci analizą mechanizmu zamiast obserwacją rezultatów.


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam podobne odczucie co Hubert72. Przez długi czas mój problem nie był z oczekiwaniami wobec magii, tylko z tym, że ciągle chciałam rozgryźć 'dlaczego'. I to pytanie dlaczego ustawia cię automatycznie w pozycji obserwatora, a nie uczestnika. Trochę jakbyś chciała rozłożyć muzykę na nuty podczas tańca.


Odpowiedz
Wpisy: 230
(@mistique)
Połączone: 11 miesięcy temu

No ale bez zrozumienia mechanizmu można wpaść w praktykowanie czegoś zupełnie chaotycznie. Znam osoby, które robiły rytuały bez żadnej wiedzy co robią i potem miały dziwne efekty uboczne, których się nie spodziewały. Więc to pytanie 'dlaczego' ma sens jako podstawa, nie jako obsesja.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@domicela)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 508

@Mistique To trochę inna sytuacja. Rozumienie tradycji, z której pracujesz, to jedno. A wieczne pytanie 'czy to zadziałało i dlaczego' po każdym rytuale to drugie. Pierwsze jest przygotowaniem, drugie to już niepokój w przebraniu dociekliwości.


Odpowiedz
(@mistique)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 230

@Domicela Dobra, to jest całkiem dobre rozróżnienie, przyznam. Chociaż sama nie zawsze wiem kiedy jedno przechodzi w drugie.


Odpowiedz
Wpisy: 131
(@zbyszek68)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tego co Kometkaa pytała - o odróżnienie przypadku od efektu magii. Nie sądzę, żeby to pytanie miało obiektywną odpowiedź. I to nie jest unik. W tradycjach takich jak chaos magick czy też starszy hermetyzm, magia działa właśnie przez dostępne kanały rzeczywistości, więc z definicji będzie wyglądała jak zbieg okoliczności. Pytanie jest raczej: czy to zbieżność zdarzeń pokrywa się z twoją intencją.


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@damianek60)
Połączone: 2 lata temu

Ja to kiedyś miałem tak, że wymagałem od siebie żeby 'poczuć' czy zadziałało. I to był błond, bo to jest subiektywne do granic możliwości. Teraz bardziej patrzę na fakty w otoczeniu. Ale to wymaga czasu żeby się nauczyć obserwować, a nie interpretować na bieżąco.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@sigilia)
Połączone: 12 miesięcy temu

A jak wy w ogóle zaczęliście wiedzieć co obserwować? Bo to brzmi jakby trzeba było wiedzieć czego szukać, żeby to znaleźć. Ja nie mam jeszcze takiej bazy żeby ocenić co jest przypadkowe a co nie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Sigilia Szczerze? Na początku nie wiadomo i to jest normalne. Myślę, że to przychodzi przez prowadzenie jakichś zapisków, nawet luźnych. Nie po to żeby analizować, ale żeby po czasie mieć punkt odniesienia. Bo bez tego pamięć sama zaczyna dopasowywać narrację do oczekiwań.


Odpowiedz
Wpisy: 547
Rozpoczynający temat
(@cynamonka)
Połączone: 6 dni temu

Tak jak Irenka.1 mówi - notatki nie muszą być precyzyjne. Ja przez jakiś czas pisałam po prostu trzy zdania przed snem: co zrobiłam, jakie było moje nastawienie tamtego dnia i co zauważyłam w otoczeniu. Nic magicznego w tej metodzie, ale po kilku miesiącach widziałam wzorce, których bym nie zobaczyła inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@damianek60)
Połączone: 2 lata temu

Trzy zdania to do zrobienia. Muszę spróbować, bo ta rozmowa uświadomiła mi że przez lata byłem kompletnie bez jakejkolwiek metody poza 'robiłem i czekałem'. I teraz nie wiem co właściwie zadziałało a co nie.


Odpowiedz
Wpisy: 573
(@hubert72)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ta metoda trzech zdań którą Cynamonka opisuje to jest coś, co polecam każdemu kto zaczyna cokolwiek śledzić. Nie musi być eleganckie. Chodzi tylko o to, że za trzy miesiące masz surowe dane, a nie rekonstrukcję z pamięci. A pamięć jest fatalnym archiwistą - dopasowuje wszystko pod obecne przekonania.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@kometkaa)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, ale zaraz - jak wy te trzy zdania konstruujecie? Bo jak napiszę 'zrobiłam rytuał, byłam skupiona, nic się nie działo' to po miesiącu to jest bezużyteczne. Zbyszek68 pisał wcześniej o kanałach, przez które magia działa. Czy notować też te zewnętrzne rzeczy, których się nie planowało?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 375

@Kometkaa Ja to robiłam tak, że zapisywałam też nastrój i jedno losowe zdarzenie z dnia, nawet jeśli wydawało się totalnie niezwiązane. I to właśnie te 'niezwiązane' zdarzenia po czasie okazywały się ciekawe. Raz napisałam że autobus się spóźnił i przez to zagadałam się z osobą na przystanku - i ta osoba miesiąc później przyczyniła się do czegoś, co dokładnie pasowało do tematu rytuału. Gdybym nie zapisała, nigdy bym tego nie połączyła.


Odpowiedz
(@zbyszek68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 131

@Wincentyna_01 No właśnie. I to jest ta kwestia o której mówiłem - magia korzysta z przypadkowych na pozór styków. Ale to co opisujesz to też dobrze pokazuje, dlaczego 'sprawdzanie po tygodniu' nie ma sensu. Autobus spóźniony nie wygląda jak efekt rytuału. Wygląda jak efekt po kilku miesiącach, w zestawieniu z innymi notatkami.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@sigilia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Dobra, ale to co wy opisujecie to jest trochę tak, że właściwie każde zdarzenie można post factum wciągnąć w narrację rytuału. Skąd wiadomo kiedy to naprawdę coś znaczy, a kiedy po prostu nasz mózg szuka wzorców tam gdzie ich nie ma? Nie chcę brzmieć sceptycznie, ale to mnie naprawdę zastanawia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Sigilia To jest bardzo dobre pytanie i nie jest sceptyczne - to jest pytanie, które każdy powinien sobie zadać. Krótka odpowiedź: nie ma pewności. Ale pytanie czy to 'naprawdę zadziałało' czy 'mózg szuka wzorców' zakłada, że te dwie rzeczy się wykluczają. W niektórych tradycjach właśnie ten mechanizm szukania wzorców jest mechanizmem magii. Że pracujesz z własną percepcją i uwagą, a nie z jakąś zewnętrzną siłą.


Odpowiedz
Strona 1 / 5
Udostępnij: