Forum

Asystent AI
Starsze vs młodsze ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Starsze vs młodsze osoby w magii - czy wiek ma znaczenie?

Strona 1 / 3

Wpisy: 802
Rozpoczynający temat
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

Siedzę nad tym tematem od jakiegoś czasu i chciałem go tu rzucić, bo nigdzie nie widziałem sensownej dyskusji na ten temat. Chodzi mi o to, czy wiek osoby praktykującej magię realnie wpływa na to, jak ta magia działa, albo raczej jak ta osoba do niej podchodzi. Mam na myśli nie tylko wiedzę czy doświadczenie, ale coś głębszego. Młodszy człowiek patrzy inaczej na czas, ma inną relację z cierpliwością, inaczej rozumie straty i zmiany. A w magii te rzeczy mają znaczenie. Sam zauważam, że rytuały, które robiłem kilkanaście lat temu, robiłem zupełnie inaczej niż teraz, i nie chodzi mi o technikę. Chodzi mi o to, że wtedy chciałem, żeby coś się stało. Teraz bardziej... pozwalam, żeby się stało. Zastanawia mnie, czy to kwestia wieku jako takiego, czy po prostu czasu spędzonego na praktyce.


Odpowiedz
122 odpowiedzi
Wpisy: 816
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Dokładnie to samo mam. Ale właśnie nie wiem, czy to wiek, czy lata praktyki, czy może po prostu to, ile różnych rzeczy się przeżyło poza magią. Bo znam osoby starsze, które praktykują od niedawna i nadal mają to 'chcę, żeby zadziałało teraz', a znam też stosunkowo młode osoby, które mają tę spokojną postawę, o której piszesz. Więc może to nie jest kwestia metryki, tylko tego, co wiek ze sobą przynosi w sensie życiowym?


Odpowiedz
Wpisy: 142
(@wisiaa)
Połączone: 2 lata temu

A ja mam inne pytanie do tego wątku - czy starszy wiek nie zamyka czasem na pewne rzeczy? Bo mam wrażenie, że im człowiek starszy, tym bardziej przywiązany do jednej metody, jednej tradycji, i mniej skłonny sprawdzać coś nowego. I nie mówię tego złośliwie, po prostu obserwuję. Czy to nie jest przypadkiem bariera?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 802

@Wisiaa myślę, że masz rację i jednocześnie nie masz. Bo owszem, są osoby starsze, które skostniały w swojej praktyce. Ale z drugiej strony, żeby wiedzieć, że coś nie działa, musisz przez to przejść. Młodszy człowiek, który próbuje wszystkiego naraz, często nie ma żadnych podstaw i wszystko mu się miesza. Ja przez lata testowałem różne podejścia i to, że teraz trzymam się konkretnych rzeczy, nie wynika z zamknięcia, ale z tego, że wiem co u mnie przynosi efekty, a co nie.


Odpowiedz
Wpisy: 150
(@urszulka_98)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam się, czy nie mieszamy tu dwóch różnych rzeczy. Wiek biologiczny to jedno, a dojrzałość do praktyki to drugie. Znam nastolatki, które mają zaskakująco głębokie podejście do tego, co robią, i znam dorosłe osoby po pięćdziesiątce, które traktują magię jak grę. Może zamiast pytać 'czy wiek ma znaczenie', powinniśmy pytać 'co wiek zazwyczaj ze sobą przynosi i czy to pomaga'?


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

Moim zdaniem czakra korony otwiera się pełniej po czterdziestce, bo dopiero wtedy człowiek przestaje walczyć o przetrwanie i może naprawdę wejść w kontakt z wyższymi energiami. Czytałam o tym w kilku źródłach i u mnie tak właśnie było - przed czterdziestką praktyka była bardziej powierzchowna. Myślę, że to po prostu biologiczny fakt.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Glozka00 hm, ale skąd ten wniosek akurat o czterdziestce? Bo to brzmi dość... konkretnie jak na coś, co ma być biologicznym faktem. Sama znam osoby dwudziestokilkuletnie z bardzo głęboką praktyką. I szczerze - nie jestem przekonana, że da się to tak zegarkowo przypisać do konkretnego wieku.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@wieszczbiarz01)
Połączone: 1 rok temu

Dodam coś z innej strony. Pracuję regularnie z medytacją i bioenergią i obserwuję, że ciało młodego człowieka inaczej reaguje na głęboką pracę energetyczną. Jest więcej 'szumu', układ nerwowy jest bardziej reaktywny, trudniej o stabilizację. To nie jest kwestia chęci ani nastawienia, to jest fizjologia. Starsze osoby mają z reguły spokojniejszy układ nerwowy, co w pewnych praktykach realnie pomaga. Ale czy to jest zaleta? Zależy od tego, co się robi.


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@bernadetka83)
Połączone: 2 lata temu

A co z osobami, które zaczęły późno, powiedzmy po sześćdziesiątce? Moja mama zaczęła interesować się tym wszystkim dopiero po przejściu na emeryturę i mówi, że ma na to teraz więcej cierpliwości niż kiedykolwiek, bo nie goni jej czas. Ale jednocześnie ma różne obawy, że 'za późno zaczęła'. Czy to cokolwiek znaczy, za późno?


Odpowiedz
Wpisy: 802
Rozpoczynający temat
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

Nie ma czegoś takiego jak za późno, ale rozumiem skąd te obawy. Twoja mama pewnie czuje, że inni mają już lata za sobą i ona startuje od zera. Tylko że to złudne porównanie. Bo w magii lata to nie są 'poziomy', które trzeba odblokować. Powiedziałbym, że ktoś, kto zaczyna po sześćdziesiątce, przynosi ze sobą tyle materiału - tyle przeżytych rzeczy, zrozumianych strat, decyzji - że to jest zupełnie inny start niż u dwudziestolatka, który zaczyna na czystej kartce. Nie gorszy, po prostu inny.


Odpowiedz
Wpisy: 142
(@wisiaa)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawe, bo właśnie pomyślałam sobie - czy w tradycjach, które mają długą historię, starsi praktycy byli jakoś wyróżniani? Bo mam wrażenie, że w wielu kulturach to właśnie starszyzna była depozytariuszem wiedzy magicznej. Ale czy dlatego, że wiek sam w sobie coś dawał, czy dlatego, że po prostu mieli więcej czasu na naukę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@urszulka_98)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 150

@Wisiaa to jest bardzo dobre pytanie. W szamanizmie rdzennych ludów obu Ameryk ten temat jest chyba najlepiej zbadany. Starsza osoba stawała się szamanem nie tylko przez lata praktyki, ale często przez poważną chorobę albo kryzys życiowy, który był rozumiany jako 'inicjacja'. Czyli wiek był korelacją, a nie przyczyną. Przyczyną były doświadczenia. Nie każdy starszy był szamanem, ale prawie żaden młody nim nie był - bo nie przeszedł przez to, co wymagała ta rola.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

No właśnie, kryzys i choroba jako inicjacja - to się zgadza z tym, co mówiłam o czterdziestce. Wiele osób w tym wieku przechodzi pierwsze poważne kryzysy zdrowotne albo życiowe i to właśnie otwiera ich na głębszą pracę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Glozka00 ale to znowu jest odwrócenie logiki. Nie czterdziestka otwiera, tylko kryzys. A kryzys może spotkać dwudziestolatka równie dobrze. Poza tym nie każdy, kto przeżyje kryzys w wieku czterdziestu lat, zaczyna praktykować. Większość idzie do terapeuty albo po prostu przez to przechodzi i tyle. Widzę tu ryzyko budowania teorii na własnym doświadczeniu i przykładaniu go do wszystkich.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@drozdzia51)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ja mam pytanie do was, bo mnie to nurtuje od dawna. Czy ktoś z was miał do czynienia z sytuacją, gdzie ktoś starszy dosłownie blokował młodszą osobę w praktyce? Bo słyszałam kilka takich historii, że starsi praktycy mówili młodym 'jesteś za młody na to', 'najpierw naucz się podstaw przez dziesięć lat'. I zastanawiam się, czy to jest autentyczna troska, czy może jakaś forma zachowania hierarchii.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 802

@Drozdzia51 widziałem jedno i drugie. Są praktyki, gdzie naprawdę zaleca się, żeby pewnych rzeczy nie robić przed osiągnięciem pewnej dojrzałości psychicznej, bo można sobie zaszkodzić. To nie jest hierarchia, to ostrożność. Ale znam też przypadki, gdzie starszy praktyk traktował swoją wiedzę jak kapitał, który deprecjonowałby się, gdyby wszyscy mieli do niego dostęp. To są dwie różne motywacje i trzeba je odróżniać.


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@bernadetka83)
Połączone: 2 lata temu

A jak to odróżnić? Serio pytam, bo jako osoba, która dopiero się w to wgryza, nie zawsze wiem, czy ktoś mnie ostrzega z dobrej woli, czy po prostu chce zachować pozycję.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wieszczbiarz01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 201

@Bernadetka83 jedna wskazówka, którą ja stosuję: czy ta osoba daje ci coś konkretnego zamiast tego, przed czym cię powstrzymuje? Jeśli ktoś mówi 'nie rób X, bo za wcześnie' i jednocześnie pokazuje ci, od czego możesz zacząć, to raczej dobra wola. Jeśli mówi 'nie rób X, bo za wcześnie' i na tym poprzestaje, albo jeszcze robi z siebie jedyną osobę, która może cię tego nauczyć - to już inna historia.


Odpowiedz
Wpisy: 126
(@marsella)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę od początku i chcę zapytać o coś, co mnie osobiście dotyczy. Mam 28 lat i czuję, że moja praktyka jest przez niektórych traktowana jako 'młodzieńczy zapał', który minie. Jakby to, co robię, nie mogło być traktowane poważnie tylko dlatego, że nie mam za sobą dekad. Jak sobie z tym radzić, żeby nie wpaść w kompleks, ale też nie zamknąć się na to, że może faktycznie czegoś mi brakuje?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Marsella szczerość: oboje może być prawdą jednocześnie i nie trzeba tego rozwiązywać. Twoja praktyka może być autentyczna i głęboka, i jednocześnie możesz za dziesięć lat patrzeć na nią inaczej. To nie znaczy, że teraz jest zła. Ja tak patrzę na to, co robiłam kilkanaście lat temu - z sympatią i lekkim rozbawieniem, ale nie ze wstydem. Najgorsze co możesz zrobić, to albo udowadniać innym, że 'jesteś wystarczająco dobra', albo wątpić w siebie tylko dlatego, że ktoś podważa twój wiek.


Odpowiedz
(@drozdzia51)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 262

@Marsella ale właśnie to jest ciekawe, co mówisz. Bo ja miałam odwrotnie - kiedy zaczęłam, nikt nie traktował mnie poważnie bo byłam za stara jak na kogoś 'nowego'. Jakby wiek z jednej strony odbiera powagę młodym, a z drugiej robi z ciebie dziwaka jak zaczynasz po czterdziestce. Trochę tak jakby był jakiś idealny wiek do praktyki i wszyscy inni są poza nim.


Odpowiedz
(@marsella)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 126

@Drozdzia51 o matko, to jest dokładnie to. Jakiś wyimaginowany wiek, w którym praktyka jest 'właściwa'. A skąd w ogóle wziął się ten pomysł, że jest jakiś odpowiedni czas? Nie spotkałam nigdzie tradycji, która by to wprost mówiła.


Odpowiedz
Wpisy: 802
Rozpoczynający temat
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

No właśnie, bo to chyba nie pochodzi z żadnej tradycji, tylko z jakiegoś zbiorowego wyobrażenia o tym, jak powinna wyglądać 'dojrzała praktyka'. Trochę jak z winem - niby im starsze tym lepsze, ale to nieprawda w każdym przypadku i zależy od mnóstwa innych czynników.


Odpowiedz
Wpisy: 816
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Ta analogia z winem mi się podoba, ale ma jedną wadę. Wino dojrzewa samo. Praktyka magiczna - niekoniecznie, jeśli przez lata robisz to samo bez refleksji. Można być w tym dwadzieścia lat i stać w miejscu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wisiaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 142

@Kamilka51 dobra, ale to rodzi pytanie - a co właściwie znaczy 'nie stać w miejscu'? Bo mam wrażenie, że każdy to rozumie inaczej. Dla jednych to ciągłe eksperymentowanie, dla innych pogłębianie jednej ścieżki. I znowu wróciłam do tego samego problemu - kto tu ustala kryteria?


Odpowiedz
(@urszulka_98)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 150

@Wisiaa myślę, że nie ma jednej osoby, która ustala. Ale są tradycje, które miały swoje wewnętrzne mechanizmy weryfikacji. Nie przez wiek, ale przez zadania, próby, inicjacje. W hermetycznych szkołach zachodnich - Golden Dawn na przykład - awans przez stopnie nie był związany z wiekiem biologicznym, tylko z tym, co faktycznie rozumiałeś i potrafiłeś zademonstrować.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@wieszczbiarz01)
Połączone: 1 rok temu

Tylko że Golden Dawn miało też swoje ciemne strony jeśli chodzi o hierarchię i kontrolę. Nie zawsze to, co demonstrowałeś starszym, było weryfikowane uczciwie. Więc pytanie, czy takie systemy naprawdę mierzyły dojrzałość, czy tylko lojalność wobec struktury.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bernadetka83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 48

@Wieszczbiarz01 a czy znasz jakiś system, który według ciebie robił to lepiej? Bo jak słucham tej rozmowy, to mam wrażenie, że każda tradycja ma jakiś problem z tym tematem.


Odpowiedz
(@wieszczbiarz01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 201

@Bernadetka83 szczerze? Nie znam idealnego. Ale wydaje mi się, że systemy bardziej nieformalne, oparte na relacji mistrz-uczeń bez dużej struktury organizacyjnej, miały mniej tych patologii. Problem w tym, że to też było bardziej podatne na nadużycia ze strony jednostki, nie instytucji.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wracając do wieku - bo trochę odpłynęliśmy - mam takie obserwacje z pracy z czakrami, że osoby starsze rzadziej mają problem z uziemieniem, a częściej z otwarciem się. Młodsze odwrotnie. I to ma przełożenie na to, jak pracują z energią. Nie mówię, że jeden jest lepszy, ale są to różne wyzwania.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Glozka00 ale znowu - czy to wiek, czy doświadczenie życiowe? Bo 'uziemienie' które opisujesz może wynikać po prostu z tego, że człowiek dorosły ma więcej obowiązków, stałe miejsce zamieszkania, kredyt, rodzinę - to naturalnie 'przyziemia'. A otwarcie może być trudne przez lata skumulowanej obrony przed bólem. To nie brzmi jak coś, co czas sam w sobie robi.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@drozdzia51)
Połączone: 8 miesięcy temu

Kamilka ma punkt. Poza tym znam chłopaka dwudziestodwuletniego, który ma uziemienie w kość i starszą panią po sześćdzisiąntce, która jest jak liść na wietrze energetycznie. Więc ta prawidłowość nie jest może tak powszechna jak byśmy chcieli.


Odpowiedz
Wpisy: 802
Rozpoczynający temat
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam pytanie do wątku, który poruszył Wieszczbiarz - o relację mistrz-uczeń. Czy ktoś z was miał taką relację, i jak to wyglądało w praktyce? Bo ja słyszałem o tym dużo w teorii, ale w Polsce to chyba rzadkość, żeby ktoś wprost przyjął rolę mistrza.


Odpowiedz
Wpisy: 150
(@urszulka_98)
Połączone: 2 lata temu

Ja miałam coś bliskiego tej relacji, choć nikt tego tak nie nazywał. Starsza kobieta, która pracowała z ziołami i ziemią - to była tradycja jej rodziny, nie szkoła. Uczyłam się od niej przez kilka lat obserwując i pytając. Ona mnie nie 'uczyła', po prostu robiła swoje i pozwalała mi być obok. Czy wiek miał tu znaczenie? Tak, ale nie dlatego, że miała więcej lat - tylko dlatego, że miała za sobą konkretne doświadczenia, które ja dopiero miałam przed sobą.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marsella)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 126

@Urszulka_98 to brzmi jak coś zupełnie innego niż hierarchia. Bardziej jak towarzyszenie. I zastanawiam się, czy właśnie tego brakuje w bardziej sformalizowanych środowiskach - że zamiast towarzyszenia jest sprawdzanie, czy ktoś zasługuje na wiedzę.


Odpowiedz
Wpisy: 142
(@wisiaa)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie, to 'zasługiwanie' to dziwna kategoria w kontekście magii. W nauce masz egzaminy bo coś albo rozumiesz albo nie. Ale tu co sprawdzasz - szczerość intencji? Czystość serca? To są rzeczy nieweryfikowalne z zewnątrz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadetka83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 48

@Wisiaa no i to chyba właśnie dlatego tak łatwo o nadużycia w tych relacjach. Jak kryterium jest nieweryfikowalne, to osoba z władzą może zawsze powiedzieć 'jeszcze nie'. I co, jak wtedy odróżnić prawdziwą ochronę od kontroli?


Odpowiedz
Wpisy: 802
Rozpoczynający temat
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wieszczbiarz już coś podobnego mówił wcześniej - czy dają ci coś zamiast. Ale mam wrażenie, że jest jeszcze jeden wskaźnik. Czy ta osoba w ogóle chce, żebyś kiedyś stała się niezależna? Jeśli relacja mistrz-uczeń jest skonstruowana tak, że nigdy nie możesz 'wyjść', to coś jest nie tak niezależnie od wieku któregokolwiek z was.


Odpowiedz
Wpisy: 816
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest bardzo trafne, Feliksie. I właściwie to wraca do tego, o czym rozmawialiśmy od początku - że wiek jest tu mylącą zmienną. Pytanie nie brzmi 'ile masz lat', tylko 'dokąd cię prowadzi ta praktyka i ta relacja'. I to pytanie jest jednakowo ważne dla dwudziestolatka i sześćdziesięciolatka.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

Chociaż... jest jedna rzecz, gdzie wiek chyba naprawdę ma znaczenie i nikt jeszcze tego nie powiedział wprost. Chodzi o perspektywę czasową. Osoba starsza po prostu widzi więcej cykli - pór roku, powrotów tych samych tematów w życiu. I to daje inną jakość pracy z rytmami, z kalendarzem, z magią lunarną. Nie dlatego, że jest mądrzejsza, tylko że ma więcej obserwacji w pamięci.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@wieszczbiarz01)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Glozka o cyklach mnie trochę zatrzymuje. Bo z jednej strony tak - dłuższe życie to więcej obrotów koła. Ale z drugiej strony, czy widzenie cykli to efekt lat, czy po prostu uważności? Bo znam ludzi w okolicach sześćdziesiątki, którzy te same wzorce powtarzają od dekad i zupełnie ich nie widzą. A młodszy człowiek, który przeszedł przez kilka intensywnych kryzysów w krótkim czasie, może mieć tę perspektywę zbudowaną inaczej, szybciej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@marsella)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 126

@Wieszczbiarz01 ale czy to nie są dwie różne rzeczy? Widzenie cykli w swoim życiu a widzenie ich w magicznej praktyce. Możesz doskonale rozumieć swoje własne wzorce i mimo to nie mieć tego 'wyczucia' rytmów, o których mówi Glozka w kontekście pracy z energią.


Odpowiedz
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 375

@Marsella tak, to jest właśnie ta różnica. Mam na myśli coś bardziej... konkretnego. Pracuję z cyklem księżycowym i zauważam, że osoby, które robią to od wielu lat, po prostu czują kiedy jest dobry czas na otwarcie się a kiedy na zamknięcie - bez sprawdzania kalendarza. To jest jakieś ciało pamięta. Nie wiem jak to lepiej nazwać.


Odpowiedz
Wpisy: 816
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale czy to nie jest po prostu wyrobiona intuicja, która u każdego pracuje inaczej? Bo ja znam kogoś, kto intensywnie pracuje z księżycem od trzech lat i ma to samo. A kogoś innego, kto robi to od piętnastu i ciągle zagląda do kalendarza. Ilość czasu nie jest jedynym czynnikiem.


Odpowiedz
Wpisy: 802
Rozpoczynający temat
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mnie w tym wątku zastanawia jedno - czy mówimy o dojrzałości w sensie technicznym, czy w sensie... nie wiem jak to powiedzieć... egzystencjalnym? Bo to są naprawdę dwie różne rzeczy. Ktoś może perfekcyjnie wiedzieć kiedy siać i zbierać, pracować ze świecą bez zerkania do notatek, i jednocześnie nie mieć żadnego głębszego rozumienia po co to robi.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: