Szczerze? Raz tak, raz nie. Więc twój punkt jest uzasadniony. Choć nadal mam poczucie że ten stan emocjonalny coś jednak robi, nawet jeśli nie ma liniowego przełożenia na efekty.
Słucham tej wymiany i myślę że wracamy do sedna - bo właśnie to jest ta trudność z mierzeniem. Zarówno 'czułam że coś idzie' jak i 'robiłam z rozchwiania więc nie wyszło' to są narracje które budujemy po fakcie. I nie mówię że są bezużyteczne, bo chyba pomagają nam jakoś porządkować doświadczenie. Ale to nie jest dowód na nic.
No i chyba właśnie tu jest mój problem. Bo jak słyszę że analiza po fakcie to storytelling, to trochę mi się wszystko sypie. Tzn. jak mam się uczyć na błędach jeśli nie mogę analizować co poszło nie tak? Albo co poszło dobrze?
Ja tu wchodzę z innej strony, bo prowadzę notatki od dłuższego czasu i właśnie po to żeby zobaczyć czy jest jakiś wzorzec. I jest - ale nie taki jakiego oczekiwałam. Wzorzec nie jest 'kiedy robiłam X, wychodziło Y'. Jest bardziej 'kiedy moje życie generalnie szło w jakimś kierunku, rytuały które robiłam w tym samym kierunku też szły, a te pod prąd nie'. Co z tym zrobić, nie wiem.
Z dłuższych. Jakieś dwa lata notowania i porównywania. Chociaż nie twierdzę że to reguła dla wszystkich, bo to tylko moje dane.
To co mówi Wincentyna_01 jakoś mi pasuje z tym co słyszałam o magii w kontekście thelemy - że praca magiczna ma cię przeprowadzić do stanu gdzie twoja wola i to co się dzieje są zbieżne, a nie że masz wbić gwóźdź w opór rzeczywistości. Ale nie wiem na ile to jest filozofia a na ile praktyczna wskazówka.
No tak, przyznam rację. Chyba właśnie dlatego zapytałam czy to filozofia czy wskazówka, bo samej mi to nie do końca gra jako coś użytecznego, mimo że brzmi sensownie.
Damianek trafił w coś co mnie też od dawna uwiera. Bo wiele z tych ram interpretacyjnych jest niefalsyfikowalnych - zawsze da się dopasować wyjaśnienie do tego co się stało. I to jest może największa pułapka w myśleniu o oczekiwaniach. Nie to że oczekujesz za dużo, tylko że masz system który zawsze ci powie że to twoja wina albo twoja zasługa, bez możliwości sprawdzenia czy naprawdę.
To co mówi Cynamonka na końcu chyba jest kluczem do tego całego wątku. Bo ile razy słyszałem 'nie wyszło bo nie byłeś gotowy' albo 'wyszło bo twoja intencja była czysta' - i za każdym razem to pasuje do historii. Zawsze. Co mi trochę mówi że te ramy nie są opisem rzeczywistości tylko sposobem żeby się nie czuć jak idiota który gadał do świecy przez kwadrans.
Heniek, to pytanie o 'czy nie tracę czasu' zakłada że jest jakiś jeden właściwy sposób użycia tego czasu. Ale rytuał może coś ci dawać niezależnie od tego czy wyprodukował konkretny zewnętrzny efekt. To nie jest argument za magią jako metafizyką, to jest obserwacja o funkcji praktyki.
Ale Igorek93 to trochę zmienia temat? Bo jeśli idziemy w stronę 'rytuał jest dobry bo ci coś daje psychicznie', to już rozmawiamy o czymś innym niż magia jako wpływanie na rzeczywistość. Mnie bardziej zastanawia to co powiedziała Cynamonka o niefalsyfikowalności - bo jak z tym żyć na co dzień w praktyce?
Dokładnie to mnie samą uwiera, Kometkaa. I nie mam na to dobrej odpowiedzi, szczerze. Chyba przez jakiś czas działałam na zasadzie 'to działa bo czuję że działa' i to mi wystarczało. Ale w momencie kiedy zaczęłam mieć serię rzeczy które nie wyszły tak jak chciałam, zaczęłam się zastanawiać czy 'czuję że działa' to w ogóle jest jakiś punkt odniesienia.
To co Cynamonka opisuje - seria nietrafionych i nagle kwestionujesz cały system - to mi się zdarzyło i chyba właśnie po tym zaczęłam prowadzić te notatki. Nie żeby udowodnić że magia działa albo nie działa, tylko żeby mieć cokolwiek poza własnym wrażeniem z danej chwili. Ale Kometkaa pyta o coś bardziej praktycznego - jak z tym żyć? Ja po prostu przestałam się starać rozstrzygać. Patrzę na wzorce długoterminowo i tyle.
To może to też jest odpowiedź na to co Heniek pytał - że nie nauczysz się przez 'błąd X spowodował efekt Y', tylko przez to że po prostu widzisz swoje życie w dłuższej perspektywie i coś z tego wynika. Tylko to jest trochę frustrujące dla kogoś kto zaczyna, bo musisz poczekać dwa lata żeby mieć dane.
