Forum

Asystent AI
Kiedy przestać z za...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kiedy przestać z zaklęciem - jak poznać że czas pracy się skończył?

Strona 3 / 6

Wpisy: 314
Rozpoczynający temat
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

Jak patrzę na niego teraz, to czuję coś między ciekawością a niepokojem. Nie wiem czy to dlatego że rozmawiam o nim tu i skupiłam uwagę, czy dlatego że faktycznie coś jest niezamknięte. To jest właśnie problem - nie umiem oddzielić swojego nastroju od sygnału z pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@natalka82)
Połączone: 2 lata temu

Ten problem oddzielenia nastroju od sygnału to chyba jeden z trudniejszych aspektów w ogóle. Ja przez długi czas myślałam że to co czuję to jest zawsze sygnał, a potem zorientowałam się że często to po prostu lęk przed zakończeniem, bo zakończenie oznacza że efekt już nie przyjdzie. Trudno to rozróżnić.


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@runmistrz)
Połączone: 2 lata temu

No to jak w takim razie ktokolwiek jest w stanie to rozróżnić bez wieloletniego doświadczenia? Bo ja to słyszę i brzmi jakby trzeba było być psychologiem żeby robić rytuały.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 587

@Runmistrz trochę tak to działa, nie będę owijać w bawełnę. Znajomość własnych wzorców lękowych naprawdę pomaga przy odczytywaniu tego czy coś jest sygnałem zakończenia czy tylko chcesz żeby tak było. To nie jest kwestia doświadczenia w magii, bardziej ogólnej samoświadomości.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

A co z tymi pracami gdzie masz fizyczny objaw który można zmierzyć - coś się wydarzyło albo nie? Bo przy takich chyba łatwiej, nie musisz niczego wewnętrznie rozpoznawać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tunia60)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 110

@Klimcia_S ale takie prace to chyba mniejszość, prawda? Większość tego co tu opisujecie to intencje bez twardego kryterium sukcesu - ochrona, spokój, równowaga. Jak masz zmierzyć że jesteś wystarczająco chroniona żeby kończyć?


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Tunia ma rację i to jest chyba najczęstsza pułapka przy pracach ochronnych. Ludzie nie zamykają bo myślą że jak zamkną to ochrona zniknie. A to nie jest logika zakończenia, to jest logika uzależnienia od rytuału. Widziałam to u kilku osób które prosiły mnie o pomoc przy amuletach.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jasnowidz96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Leokadia76 uzależnienie od rytuału to mocne słowa. Czy to znaczy że każda praca ciągła - nawet jeśli regularnie robiona celowo - wchodzi w ten schemat? Bo niektóre tradycje zakładają że pewne rzeczy się robi cyklicznie przez całe życie.


Odpowiedz
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 383

@Jasnowidz96 nie, nie każda. Prace cykliczne z założenia mają inną strukturę - tam zakończenie jednego cyklu jest jednocześnie przygotowaniem do następnego. O czym mówiłam, to jest sytuacja gdy ktoś boi się zakończyć konkretną pracę bo myśli że 'coś się posypie'. To jest inny stan.


Odpowiedz
Wpisy: 870
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Leokadia dotknęła tu czegoś istotnego. W praktyce często widzę że trudność z zakończeniem nie wynika z braku sygnału ale z braku zaufania do tego sygnału. Ktoś go ma, ale go ignoruje. To jest inny problem niż nieumiejętność odczytania.


Odpowiedz
Wpisy: 314
Rozpoczynający temat
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

To mnie trochę uderzyło. Bo może ja ten sygnał mam i właśnie on mówi że czas zakończyć, a ja tu dyskutuję zamiast po prostu to zrobić. Może szukam potwierdzenia bo sama nie ufam własnej ocenie.


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@elzuchna)
Połączone: 2 lata temu

I to jest chyba najuczciwsza rzecz jaką powiedziałaś w tym wątku. Naprawdę. Nie mówię że masz zakończyć teraz, ale to co opisujesz - szukanie zewnętrznej zgody na własną decyzję - to jest sygnał sam w sobie. Wiesz co chcesz zrobić, pytanie brzmi dlaczego jeszcze tego nie robisz.


Odpowiedz
Wpisy: 314
Rozpoczynający temat
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

No dobra, Elzuchna powiedziała rzecz która mnie zatrzymała. Szukam zewnętrznej zgody. Serio, siedzę tu i czekam aż ktoś mi powie 'zamknij to' albo 'nie zamykaj'. A to chyba nie jest sposób na robienie czegokolwiek z intencją. Więc może pytanie nie brzmi 'jak zakończyć' tylko 'dlaczego nie ufam sobie że to wiem'.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@natalka82)
Połączone: 2 lata temu

To jest bardzo uczciwe i myślę że dużo osób mogłoby powiedzieć to samo, tylko nie chce. Ja przez długi czas dokumentowałam swoje prace właśnie dlatego że nie ufałam sobie - jak miałam zapisane co czułam przy poprzednich, to mogłam porównać. Ale z czasem zauważyłam że te notatki też stały się rodzajem zewnętrznego potwierdzenia. Że zamiast czuć, szukałam dopasowania do wzorca.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 587

@Natalka82 ale to nie jest złe, nie? Znaczy notowanie wzorców to dobra metoda żeby w końcu te wzorce zobaczyć. Trochę jak nauka chodzenia po omacku, nie od razu widzisz po co, ale potem masz dane. Chociaż rozumiem co mówisz - w pewnym momencie notatki przestają być pomocą a zaczynają zastępować własną ocenę.


Odpowiedz
(@jasnowidz96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Kazia84 tylko że notatki z poprzednich prac zakładają że każda praca jest podobna do poprzedniej. A co jeśli nie jest? Inny cel, inne warunki, inna energia - cokolwiek to znaczy - to po co porównywać?


Odpowiedz
(@natalka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 100

@Jasnowidz96 nie porównujesz celu, tylko swój stan. To czy czujesz spokój po zamknięciu, czy czujesz niepokój, czy masz to uczucie 'zostało coś niedokończonego'. Cel jest różny, ale reakcja emocjonalna po zakończeniu ma jakąś ciągłość jeśli się ją obserwuje przez dłuższy czas.


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@runmistrz)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, ale tu cały czas kręcimy się wokół tego jak czuć koniec. A nie rozmawialiśmy chyba o tym czy w ogóle jest jakiś sposób na aktywne zakończenie - coś co robisz, nie tylko coś co czujesz. Fizyczna czynność, gest, cokolwiek. Bo może problem Florki jest prosty - nie zrobiła zamknięcia i dlatego czuje że coś wisi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Runmistrz to dobre pytanie i myślę że ta rozmowa trochę zbyt długo siedziała w samym odczuwaniu. Są tradycje które mają bardzo konkretne gesty zamknięcia - rozplecenie, przecięcie, zakopanie, spalenie. I argument za nimi jest właśnie taki jak mówisz: nie polegasz na tym że poczujesz koniec, po prostu robisz akt który go wyznacza. Ale to rodzi kolejne pytanie - czy gest zamknięcia bez przekonania wewnętrznego cokolwiek robi?


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

No i tu się zastanawiam czy to nie jest właśnie ten moment gdzie magia staje się bardziej teatrem. Robię gest, bo tradycja mówi że mam robić gest, ale sama nie wiem czy cokolwiek się zmieniło. Skąd wiadomo że to nie jest po prostu rytualne udawanie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@elzuchna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 233

@Klimcia_S to jest naprawdę dobre pytanie i myślę że nie ma jednej odpowiedzi. Ale odwróćmy to - jeśli gest zamknięcia bez przekonania nic nie robi, to czy praca bez przekonania cokolwiek robi? Jeśli intencja jest konieczna przy zakładaniu, to chyba jest konieczna przy zamykaniu. Dlatego właśnie wróciłabym do tego co powiedziała Florka - że może naprawdę wie i po prostu nie daje sobie prawa do tej wiedzy.


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Gest zamknięcia to nie jest teatr jeśli go rozumiesz. Ja przy sznurach zawsze rozwiązuję węzły od końca do początku i spalam sznur. Nie dlatego że ktoś mi kazał, ale dlatego że ta czynność dla mnie fizycznie domyka intencję - widzę że to się skończyło. Czy to 'działa magicznie' to nie wiem. Ale przestaję myśleć o tej pracy po spaleniu. To dla mnie wystarczy.


Odpowiedz
Wpisy: 314
Rozpoczynający temat
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

Leokadia, a co jeśli sznur jest związany w sposób który ciężko rozwiązać odwrotnie? Mój jest splecionymi węzłami, nie pojedynczymi. Nie wiem czy da się to 'odpruć' w sensowny sposób. Myślałam żeby po prostu spalić bez rozwiązywania.


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Florka, to jest właśnie kwestia intencji przy zakładaniu. Jak wiązałaś te węzły, co mówiłaś do siebie? Bo jeśli każdy węzeł był oddzielną intencją, to może każda powinna być oddzielnie domknięta. Ale jeśli to był jeden ciągły akt, to spalenie bez rozwiązywania jest całkowicie spójne. Pytanie do ciebie, nie do mnie.


Odpowiedz
Wpisy: 587
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mnie zastanawia coś innego przy tym spalaniu. Widziałam opisy gdzie mówi się żeby nie patrzeć jak się pali, wyjść. I nigdy nie rozumiałam dlaczego. Ktoś wie skąd to pochodzi? Bo Leokadia mówi że patrzy i to domyka, a gdzie indziej czytałam odwrotnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Kazia84 to zależy od tradycji i od tego co chcesz osiągnąć. Odwrócenie się przy spaleniu pojawia się w kontekstach gdzie praca ma iść 'od ciebie' i nie wracać - żebyś nie 'przyciągał z powrotem' uwagą. Przy zamykaniu które chcesz zaobserwować, patrzenie ma sens, bo to twoje świadome pożegnanie z pracą. Nie ma tu jednej zasady dla wszystkich sytuacji.


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@tunia60)
Połączone: 10 miesięcy temu

A co z pracami które w ogóle nie mają fizycznego nośnika? Znaczy - intencja wypowiedziana, bez sznura, bez świecy, nic. Jak to się zamyka? Bo wtedy nie ma co spalić ani zakopać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasnowidz96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Tunia60 właśnie, i to mnie zawsze zastanawiało. Słowo wypowiedziane - albo pomyślane - gdzieś poszło. Jak je cofasz? Możesz powiedzieć 'cofam to' ale to jest znowu słowo. To trochę jak przepraszanie słowem za słowo - czy to wystarczy żeby cofnąć tamto pierwsze?


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@natalka82)
Połączone: 2 lata temu

To jest ciekawe zagadnienie i myślę że przy słownych pracach zakończenie musi być równie świadome jak sam akt. Sama mówiłam kiedyś głośno zakończenie - wyraźnie, na trzeźwo, bez pośpiechu. Trochę jak anulowanie umowy ustnej. Głupio brzmi jak tak to opisuję, ale działało na mój spokój wewnętrzny.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Natalka, a czy ty czujesz różnicę między mówieniem zakończenia bo tak trzeba a mówieniem go bo naprawdę jest czas? Pytam bo mam wrażenie że można powiedzieć wszystkie właściwe słowa i nadal nie być gotową.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@natalka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 100

@Klimcia_S tak, i to wróci nas do rozmowy o sygnale. Mówiłam kiedyś zakończenie za wcześnie, formalnie, i przez kilka tygodni wracałam do tej pracy myślami. Więc nie, samo wypowiedzenie słów nie wystarczyło. Ciało wiedziało że to nie był koniec, chociaż głowa powiedziała że skończyłam.


Odpowiedz
Wpisy: 314
Rozpoczynający temat
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

Słuchajcie, ta rozmowa mi naprawdę pomogła, chociaż nie dała prostej odpowiedzi - czego nie oczekiwałam. Myślę że po tej rozmowie wiem co zrobię ze sznurem. I nie, nie powiem tu publicznie, bo się obawiam że jak powiem to znowu będę szukać czy robię dobrze. Ale chyba właśnie o to chodzi - żeby to być decyzja moja, nie wypracowana przez głosowanie na forum.


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Florka, to uczciwe podejście. Nie wszystko trzeba opisywać publicznie, żeby to było prawdziwe. Powodzenia ze sznurem.


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@runmistrz)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, ale zostańmy chwilę przy tej kwestii spalania bez rozwiązywania. Bo Leokadia mówiła że każdy węzeł to oddzielna intencja. Jeśli splatasz kilka intencji razem i spalasz naraz, to co się dzieje z każdą z osobna? Czy to nie jest trochę jak zrywanie umowy bez czytania poszczególnych punktów?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 587

@Runmistrz hm, ale umowa to nie jest najlepsze porównanie, bo umowa to cos zewnetrznego. Praca magiczna jest twoja własna, więc ty decydujesz co jest 'jednym aktem' a co nie. Nie ma zewnętrznego notariusza który weryfikuje czy zamknęłaś każdy węzeł osobno.


Odpowiedz
(@jasnowidz96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Kazia84 ale właśnie - skoro to twoja decyzja, to skąd wiesz że twoja decyzja 'to był jeden akt' nie jest po prostu wygodną racjonalizacją żeby nie musieć się z tym bawić? Pytam serio, nie złośliwie.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co Jasnowidz mówi to jest chyba największy problem w tym temacie w ogóle. Jak odróżnić autentyczne odczucie od tego że po prostu chcesz żeby już było po robocie? Bo ja mam tendencję do pośpieszania rzeczy i potem nie wiem czy naprawdę czuję zakończenie czy po prostu mam dość.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@natalka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 100

@Klimcia_S właśnie. I myślę że to jest pytanie które warto sobie zadać zanim zaczniemy pracę, nie na jej końcu. Czyli: jaka jest moja domyślna tendencja - do przeciągania czy do kończenia za szybko? Bo jeśli wiesz że spieszysz, to możesz świadomie dać sobie dodatkowy czas przed zamknięciem.


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@tunia60)
Połączone: 10 miesięcy temu

A co z pracami które od początku są pomyślane jako jednorazowe? Jak powiedziałaś słowo, masz jakiś cel na jutro, i tyle - nie ma tu żadnej ciągłości, żadnych węzłów. Czy w ogóle trzeba je formalnie zamykać?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Tunia60 to zależy od tego co rozumiesz przez 'jednorazowe'. Są prace które mają jeden moment działania i są prace które mają jeden cel ale działają w czasie. Jeśli coś działa w czasie, nawet bez fizycznego nośnika, to zamknięcie ma sens. Jak to rozróżnisz?


Odpowiedz
(@tunia60)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 110

@Wedrowiec no właśnie nie wiem jak to rozróżnić. Powiedziałam intencję głośno, coś się wydarzyło albo nie. Kiedy to 'działa w czasie' a kiedy było tylko chwilowe?


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@elzuchna)
Połączone: 2 lata temu

Trochę się wsłuchuję w tę rozmowę i mam wrażenie że krążymy wokół tematu który jest naprawdę niejednoznaczny - mianowicie tego czy praca ma swój własny 'czas życia' niezależnie od tego co ty myślisz, czy jest w 100% zależna od twojej uwagi. Bo jeśli to drugie, to zamknięcie jest trywialne - po prostu przestajesz myśleć. A jeśli to pierwsze, to sprawa się komplikuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasnowidz96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Elzuchna i to jest właśnie to co mnie sceptycznie nastawia do całej dyskusji o 'sygnałach końca'. Jeśli praca istnieje niezależnie od twojej uwagi, to skąd wiesz że twój sygnał wewnętrzny cokolwiek odzwierciedla? Może czujesz spokój bo jesteś zmęczona tematem, nie bo coś 'się skończyło'.


Odpowiedz
Wpisy: 587
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Hej, ale zmęczenie tematem może być właśnie tym sygnałem. Nie widzę dlaczego trzeba to od siebie oddzielać. Jak pracujesz nad czymś przez długi czas i nagle temat przestaje cie angażować, to moze to znaczy że zostało zrobione co miało być zrobione. Nie ma tu żadnej sprzeczności.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runmistrz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 115

@Kazia84 ale to jest bardzo wygodna interpretacja. 'Znudziło mi się' = 'gotowe'. Jak to sprawdzić? Bo tak samo możesz znudzić się w połowie i uznać że skończone, a tu jeszcze nie.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Runmistrz ma rację. Znużenie i zakończenie to nie są synonimy. Znam osoby które przerywają rzeczy w połowie bo się nudzą i potem mają chaos w głowie przez miesiące. To nie brzmi jak dobre kryterium.


Odpowiedz
Strona 3 / 6
Udostępnij: