Forum

Asystent AI
Kiedy przestać z za...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kiedy przestać z zaklęciem - jak poznać że czas pracy się skończył?

Strona 2 / 6

Wpisy: 233
(@elzuchna)
Połączone: 2 lata temu

To co Klimcia_S mówi ma sens i jednocześnie wskazuje na konkretny problem z pracami węzłowymi. Sznur z trzema węzłami to zamknięta forma, która czeka na domknięcie. Nie powiem że to groźne bo nie wiem, nie mam tej pracy przed sobą, ale zostawienie jej w połowie to nie to samo co świadome zamknięcie. Florka53 - czy sznur nadal masz? I co z nim zrobiłaś?


Odpowiedz
Wpisy: 314
Rozpoczynający temat
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

Leży zawinięty w szufladzie. Nie chciałam go wyrzucać na ślepo, właśnie dlatego zaczęłam ten wątek. Intuicyjnie czułam że nie mogę go po prostu wyrzucić jak chusteczkę. Ale też nie wiedziałam co zrobić. Teraz po tej rozmowie zaczynam myśleć że chyba powinnam go świadomie rozwiązać, nie zostawiać tak.


Odpowiedz
Wpisy: 587
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

To brzmi rozsądnie. Rozwiązanie węzłów przy świadomej intencji zakończenia pracy to chyba najbardziej spójne z tym jak ta praca była zbudowana. Wiązałaś węzły z intencją, rozwiążesz je z intencją zamknięcia. Czy coś takiego robiłaś wcześniej przy innych pracach? Bo mnie ciekawi jak to wygląda gdy sama ktoś to robiła.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@natalka82)
Połączone: 2 lata temu

Mam notatki z takiej sytuacji przy pracy z kamieniami - nie sznur, ale codzienny rytuał przez kilka tygodni który przerwałam przed końcem. Wtedy po prostu schowałam kamień, nie zrobiłam nic specjalnego. I szczerze? Nic się nie stało. Ale to może dlatego że praca z kamieniami ma inną strukturę - nie ma fizycznego wiązania. Zastanawiam się czy sznur to jednak inny przypadek.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jasnowidz96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Natalka82 ale skąd wiadomo że nic się nie stało? Może praca po prostu zawisła gdzieś bez efektu, a ty nie masz jak tego zmierzyć. To nie jest dowód że zakończenie bez ceremonii jest neutralne, to jest brak dowodu w obie strony.


Odpowiedz
(@natalka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 100

@Jasnowidz96 no tak, masz rację, tego nie wiem. Chodziło mi o to że nie czułam żadnych negatywnych skutków, nie miałam poczucia że coś zostało otwarte. Ale przyznaje że to subiektywne.


Odpowiedz
Wpisy: 870
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

W tradycjach gdzie pracuje się ze sznurami i węzłami - w kilku z nich, niekoniecznie jednej - rozwiązanie jest de facto odwróceniem rytuału. Wiązanie = gromadzenie intencji, rozwiązanie = uwalnianie. Jeśli tak to traktujesz, to rozwiązanie trzech węzłów przy intencji zamknięcia jest bardziej poprawną odpowiedzią niż zostawienie sznura w szufladzie. Ale to nie jest jedyna interpretacja.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tunia60)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 110

@Wedrowiec a co z tymi czterema węzłami których nie zrobiłam? Znaczy w przypadku Florki53 - trzy są, czterech nie ma. Czy sznur z trzema węzłami i intencją siedmiu to coś otwartego, czy po prostu praca o innym kształcie niż planowana?


Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Tunia60 to dobre pytanie i uczciwa odpowiedź brzmi: zależy od tego jak Florka53 to formułowała. Jeśli intencja była 'siódmego węzła praca jest skończona', to trzy węzły to praca w toku. Jeśli intencja brzmiała ogólniej, bez liczby zaklętej w słowa, to może być inaczej. Dlatego pytam o konstrukt od początku.


Odpowiedz
Wpisy: 314
Rozpoczynający temat
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mówiłam coś w stylu 'z każdym węzłem ta praca się umacnia, a siódmego jest pełna'. Więc liczba była wprost w słowach. To chyba znaczy że faktycznie jest to otwarte.


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@runmistrz)
Połączone: 2 lata temu

Okej ale teraz mam pytanie praktyczne - czy skoro intencja była zakodowana w słowach, to rozwiązując trzy węzły trzeba coś powiedzieć? Jakieś odwołanie do tej pierwotnej formuły? Bo jeśli 'siódmego jest pełna' a teraz rozwiązujesz trzy, to ta formuła nigdy nie została spełniona i przez rozwiązanie nie wiadomo czy to się czegokolwiek odwołuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@elzuchna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 233

@Runmistrz to jest konkretne pytanie. Myślę że przy rozwiązaniu chodzi o stworzenie nowej intencji zamknięcia, nie o odwrócenie formuły co do słowa. Coś w stylu 'ta praca jest zakończona moją wolą, uwalniuam ją' - nieważne że pierwotny plan był inny. Chodzi o świadomy akt, nie o matematyczne cofanie.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

A mnie tu ciekawi jedna rzecz ogólniejsza. Rozmawiamy cały czas o przerywaniu i zamykaniu, ale czy ktoś wie skąd w ogóle wzięło się przekonanie że rytuały trzeba formalnie zamykać? To znaczy - czy to jest zawarte gdzieś w konkretnej tradycji, czy to taka zasada która się naturalnie wykształciła? Bo mam wrażenie że traktujemy to jako oczywistość a może nie jest.


Odpowiedz
Wpisy: 587
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dobre pytanie i nie mam pewności. W tarocie na przykład nie ma czegoś takiego jak 'zamykanie rozkładu' - po prostu patrzysz na karty i tyle. Przy rytualach chyba to pochodzi z tradycji ceremonialnych gdzie każdy element ma swoje lustrzane zamknięcie - otwierasz krąg, zamykasz krąg. Ale nie wiem czy to jest powszechne wszędzie czy specyficzne dla niektórych szkół.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jasnowidz96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Kazia84 hm, ale czy otwieranie i zamykanie kręgu to jest to samo co zamykanie rytuału? Bo mi się wydaje że krąg to jedna warstwa, a praca w nim to osobna warstwa. Możesz zamknąć krąg ale praca nadal się toczy.


Odpowiedz
(@elzuchna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 233

@Jasnowidz96 tak, to dwie różne rzeczy i dobrze że to rozróżniasz. Krąg to przestrzeń pracy, a nie sama praca. Zamknięcie kręgu to higiena rytualna, zamknięcie pracy to osobna kwestia. I właśnie dlatego wiele osób zamyka krąg po rytuale, ale samej pracy nie zamyka - bo zakładają że ona trwa dalej, a przestrzeń rytualna już jest złożona.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@natalka82)
Połączone: 2 lata temu

To tłumaczy dlaczego moje doświadczenie z kamieniami było inne - tam nie było żadnego kręgu ani przestrzeni ceremonialnej, więc nie było co zamykać poza samą pracą. I może dlatego brak formalnego zamknięcia nie był tak odczuwalny. Ale przy sznurze Florki53 jest fizyczny obiekt, który jest jak zamknięta w materiale intencja. I to chyba jest jednak inna sprawa.


Odpowiedz
Wpisy: 314
Rozpoczynający temat
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

Po tej całej rozmowie mam już dość konkretny plan - rozwinę sznur świadomie, z nową intencją zamknięcia, niekoniecznie odwołując się do pierwotnej formuły słowo w słowo. I może po prostu go spale potem, żeby nie leżał i nie czekał na nic. Ale zostaje mi jedno pytanie - czy jest dobry moment na takie zamknięcie, czy to może być dowolny dzień?


Odpowiedz
Wpisy: 870
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Na to pytanie różne tradycje dają różne odpowiedzi, więc nie powiem ci że musi być pełnia albo nów. Ale jeśli praca była intencjonalna od początku, to zamknięcie też warto zrobić kiedy jesteś skupiona i masz na to czas, nie między wyjściem do pracy a gotowaniem obiadu. Chodzi o jakość obecności, nie o datę w kalendarzu.


Odpowiedz
Wpisy: 314
Rozpoczynający temat
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

...zostaje mi jedno pytanie - kiedy to zrobić? Nie chodzi mi o pełnię czy nów, bardziej o to czy jest jakaś logika w wyborze momentu przy zamykaniu, czy to naprawdę może być dowolny dzień.


Odpowiedz
Wpisy: 587
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Moje zdanie jest takie że ważniejsza jest twoja gotowość niż faza księżyca. Jak czekasz na idealny moment, to mozesz czekać tygodniami a sznur nadal leży w szufladzie. Pełnia ma sens przy otwieraniu bo energia rośnie, ale przy zamykaniu? Nie wiem czy to cokolwiek zmienia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jasnowidz96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Kazia84 ale to trochę sprzeczne z tym co mówiłaś wcześniej o ceremonialnym podejściu. Jeśli otwieranie ma swój moment, to zamknięcie też powinno go mieć, nie? Nie rozumiem dlaczego jedną stronę traktujesz rygorystycznie a drugą już nie.


Odpowiedz
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 587

@Jasnowidz96 nie mówiłam że otwierałam w konkretnej fazie, mówiłam że krąg i praca to dwie różne warstwy. I przy zamknięciu pracy której otworzyłaś spontanicznie, też możesz zamknąć kiedy jesteś gotowa. To nie jest sprzeczność.


Odpowiedz
Wpisy: 870
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Jest w tym coś istotnego co warto tu rozdzielić - moment w kalendarzu a stan wewnętrzny. Część tradycji mówi że nów to czas kończenia, puszczania, zamykania cykli. Jeśli Florka53 chce się oprzeć na czymś zewnętrznym, to nów ma więcej sensu przy zakończeniu niż pełnia. Ale to tylko jeden punkt odniesienia, nie jedyny możliwy.


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@tunia60)
Połączone: 10 miesięcy temu

A czy przy zamykaniu czegoś co było niedokończone - jak ta praca ze sznurem - nie powinno być jakiegoś momentu kiedy ta intencja 'dopełnienia przez zakończenie' jest możliwie czytelna? Znaczy coś co daje sygnał że to nie jest porzucenie, tylko świadoma decyzja. Bo inaczej jak to odróżnić?


Odpowiedz
Wpisy: 314
Rozpoczynający temat
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

To jest właśnie moje pytanie - jak to odróżnić dla siebie, nie dla żadnych zewnętrznych sił. Jak mam wewnętrznie wiedzieć że robię zamknięcie a nie ucieczkę od czegoś co mi się nie udało.


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@elzuchna)
Połączone: 2 lata temu

To jest chyba najważniejsze pytanie w całym wątku i cieszę się że w końcu padło wprost. Myślę że kluczowa jest odpowiedź na pytanie co by się zmieniło gdybyś kontynuowała. Jeśli wiesz to - i świadomie rezygnujesz z tej zmiany - to jest decyzja. Jeśli nie wiesz albo unikasz odpowiedzi, to może być uciekanie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@natalka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 100

@Elzuchna ale to brzmi jak terapia a nie rytuał. Przy kamieniach kiedy przerywałam, nie robiłam sobie takiej analizy, po prostu w pewnym momencie czułam że skończyłam. Czy to znaczy że moje zamknięcie było mniej świadome?


Odpowiedz
(@elzuchna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 233

@Natalka82 nie, to znaczy że twoja praca doprowadziła do poczucia zakończenia zanim ją formalnie zamknęłaś. To co opisujesz to właśnie ten wewnętrzny sygnał o którym mówiłam, tylko bez dochodzenia do niego przez pytania. Intuicja i analiza mogą prowadzić w to samo miejsce.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mnie zastanawia czy to poczucie 'skończyłam' które Natalka opisuje, to jest coś co można wytrenować czy raczej przychodzi samo i nie ma na to wpływu? Bo jak ktoś tego nie czuje, to co wtedy - czeka? Pyta kogoś?


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@runmistrz)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie, bo ja na przykład rzadko czuję takie wyraźne 'skończyłem', bardziej jest jakaś mgła i nie wiem czy coś się zakończyło czy po prostu przestałem się tym zajmować. I to jest chyba problem który dotyczy nie tylko sznurów.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Runmistrz to co opisujesz to dość typowe przy pracach bez jasno zdefiniowanego celu na wejściu. Jeśli nie ma konkretnego punktu do którego dążysz, trudno poznać kiedy ten punkt osiągnąłeś albo kiedy go odpuszczasz świadomie. Florka53 miała przynajmniej liczbę w formule, to już jest coś do trzymania się.


Odpowiedz
Wpisy: 314
Rozpoczynający temat
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

Tak, ta liczba teraz mi się wydaje ważniejsza niż myślałam kiedy to robiłam. Mówiłam słowa na autopilocie trochę, nie zastanawiałam się że tym właśnie definiuję granicę. Teraz widzę że ta granica jest.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@jasnowidz96)
Połączone: 1 rok temu

To rodzi pytanie czy można zakotwiczyć cel już w trakcie, jak ktoś tego nie zrobił na początku. Znaczy - dopisać intencję końca do pracy która idzie bez jasnego końca. Czy to ma w ogóle sens czy lepiej zamknąć i otworzyć od nowa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 587

@Jasnowidz96 tego nie wiem, ale mam poczucie że doklejanie intencji w środku jest ryzykowne, bo nie wiadomo do czego się doklejasz. Można przypadkowo zmienić charakter pracy a nie jej horyzont. Chociaż może sie mylę, nie robiłam czegoś takiego.


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@tunia60)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mnie bardziej ciekawi co z tymi pracami które nie mają formuły słownej w ogóle - tylko przedmiot i intencja w głowie. Tam nie ma żadnej zakotwiczonej liczby ani słowa końca. Jak tam poznać kiedy czas?


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wchodzę w wątek bo mam sporo doświadczeń z amuletami i przedmiotami bez formuł słownych. I u mnie sygnałem końca jest zmiana w samym przedmiocie albo w moim stosunku do niego. Jak przestaje mi się wydawać że muszę go mieć przy sobie - to zazwyczaj znak że praca dobiegła końca albo przestała być aktualna. Nie zawsze wiem czy cel osiągnęłam czy zrezygnowałam, ale przedmiot sam jakby 'wygasa'.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@natalka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 100

@Leokadia76 to jest bardzo podobne do moich kamieni. Ten moment gdy przestajesz sięgać po dany kamień nieświadomie, przestaje wchodzić w rytm dnia. Chyba to jest ten sygnał o którym mówi Elzuchna, tylko bez słów.


Odpowiedz
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 383

@Natalka82 dokładnie. I co ciekawe, przy amuletach które zrobiłam dla kogoś innego, ten sygnał jest dużo trudniejszy do odczytania, bo nie czuję tego bezpośrednio. Tam muszę pytać tę osobę albo polegać na zupełnie innych znakach.


Odpowiedz
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 645

@Leokadia76 a jak pytasz tę osobę, to co konkretnie ją pytasz? Bo to chyba najtrudniejsza część - żeby trafnie spytać kogoś kto nie rozumie tego procesu tak jak ty.


Odpowiedz
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 383

@Klimcia_S zazwyczaj pytam czy coś się zmieniło w jej codziennym życiu albo czy mniej o tym myśli. Nie mówię wprost 'czy amulet przestał działać', bo to od razu wywołuje obronną reakcję. Ale żadna z tych metod nie jest idealna, szczerze mówiąc.


Odpowiedz
Wpisy: 870
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

To co Leokadia opisuje przy amuletach dla innych osób, to jest klasyczny problem w tradycjach gdzie praca jest prowadzona dla kogoś bez jego pełnej wiedzy. W niektórych liniach mówi się że takie prace mają wbudowany kres - albo kalendarzowy, albo związany z konkretnym zdarzeniem, żeby właśnie uniknąć tego problemu rozpoznania zakończenia z zewnątrz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jasnowidz96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Wedrowiec ale jak taka praca ma wbudowany kres zdarzeniowy, to jak ją w ogóle zakotwiczyć? Znaczy - musisz z góry wiedzieć co ma być tym zdarzeniem, co brzmi jak przepowiednię a nie rytuał.


Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Jasnowidz96 nie przepowiednię, tylko warunek. Różnica jest taka jak między 'to się stanie' a 'kiedy to się stanie, praca jest skończona'. Analogicznie jak formuła sznurowa Florki - ona nie przepowiadała że coś nastąpi po siedmiu wiązaniach, tylko powiedziała że siedem to granica jej zaangażowania.


Odpowiedz
Wpisy: 314
Rozpoczynający temat
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

Właśnie, i teraz mam pytanie do siebie - czy jak skończyłam te wiązania, to czy ta praca żyje sama dalej czy potrzebuje jakiegoś domknięcia z mojej strony? Bo nie robiłam żadnego gestu zamknięcia, po prostu odłożyłam sznur.


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@elzuchna)
Połączone: 2 lata temu

Florka, to jest pytanie które przewija się w tym wątku od samego początku i myślę że wiele osób unika odpowiedzi bo ona jest niejednoznaczna. Różne tradycje mówią różnie. Są takie które twierdzą że praca symbolicznie zamknięta przedmiotem jest zamknięta w momencie kiedy przestajesz ją aktywnie napędzać intencją. Ale są i takie które mówią że sznur bez rozwiązania albo spalenia to otwarta pętla. Mnie ciekawi co ty czujesz kiedy patrzysz na ten sznur teraz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 587

@Elzuchna to jest dobre pytanie do Florki, ale mnie zastanawia też co z sytuacją kiedy ktoś po prostu nie wie co czuje. Bo nie wszyscy mają taki wyraźny sygnał. Ja przy moim pierwszym sznurze w ogóle nie czułam nic po zakończeniu i dopiero po jakimś czasie zorientowałam się że coś we mnie jednak się przesunęło.


Odpowiedz
Strona 2 / 6
Udostępnij: