Forum

Asystent AI
Kiedy przestać z za...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kiedy przestać z zaklęciem - jak poznać że czas pracy się skończył?

Strona 1 / 6

Wpisy: 314
Rozpoczynający temat
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

Siedziałam ostatnio nad jednym zaklęciem i zaczęłam się zastanawiać, czy w ogóle jest jakiś moment, kiedy wiemy, że czas je zakończyć albo cofnąć. Mówię tu konkretnie o sytuacji, gdy zaklęcie jest w toku i coś nam nie gra - albo zaczyna działać nie tak jak chciałyśmy, albo okoliczności się zmieniły i w ogóle przestało być potrzebne. Jak wy to rozpoznajecie? Czeka się do końca wyznaczonego czasu, czy jest jakiś sygnał, że pora zamknąć pracę?


Odpowiedz
291 odpowiedzi
Wpisy: 587
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

O, dobry temat bo sama się z tym często kłopuczę. Mnie uczono, że zaklęcie ma swój cykl i przerywanie w połowie może być gorsze niż dokończenie, nawet jeśli coś nie idzie po naszej myśli. Ale czy to zawsze prawda? Bo znam sytuacje gdzie ludzie trwali do końca i potem musieli gasić pożar który sami rozniecili.


Odpowiedz
Wpisy: 870
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

To jest jedna z tych rzeczy, gdzie ciężko dać jedną odpowiedź dla wszystkich, bo zależy mocno od tego, co konkretnie robiłaś. Jakie zaklęcie masz na myśli? Coś z płomieniem, ze świecą, czy bardziej złożony rytuał rozłożony na kilka dni? Bo mechanizm przerywania jest inny w każdym przypadku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Wedrowiec akurat w moim przypadku to był rytuał na kilka dni z węzłami - wiązałam sznur każdego wieczoru. W połowie zorientowałam się, że to czego chciałam po prostu przestało być aktualne. I nie wiedziałam czy rozwiązać to co już zawiązałam, zostawić tak, czy po prostu nie kontynuować bez zamykania.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@wiedunia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Rozwiązałaś w końcu te węzły? Bo mi się wydaje, że coś takiego nie można tak po prostu porzucić w połowie, to ma swoją energię już uruchomioną. Albo się kończy intencją zamknięcia, albo sznur gdzieś wisi i 'wisi' razem z nim ta niedokończona sprawa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 587

@Wiedunia masz rację że nie można zostawić w powietrzu ale nie każde porzucenie to katastrofa. Sama kiedyś robiłam świecę na ochronę, zasnęłam w środku i rano zgasiłam bez żadnego rytuału. I co, nic się nie stało żadnego. Może to zależy od tego jak mocno weszłaś w stan skupienia przed rytuałem?


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@jasnowidz96)
Połączone: 1 rok temu

Dobra ale jak dla mnie to cała ta teoria o 'uruchomionej energii' brzmi trochę jak straszenie. Bo skąd wiadomo, że coś jest uruchomione a coś nie? Czy naprawdę niedokończony sznur robi cokolwiek sam z siebie bez intencji? Serio pytam, bo sam nie do końca wiem co o tym myśleć.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Jasnowidz96 to nie jest straszenie, ale masz trochę racji że bywa przesadzane. Intencja to część rytuału, nie wszystko odbywa się przez sam fizyczny gest. Pytanie do Florki53 - kiedy robiłaś te węzły, byłaś w mocnym skupieniu, czy bardziej mechanicznie? Bo to rzeczywiście zmienia odpowiedź.


Odpowiedz
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Wedrowiec pierwsze trzy wieczory byłam bardzo skupiona, ostatnie dwa raczej z nawyku. Właśnie to mnie zastanawia - czy te pierwsze trzy 'pracują' oddzielnie, czy całość jest jedną pracą?


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam pytanie trochę z boku - czy w ogóle istnieje jakiś ogólnie przyjęty sposób żeby zamknąć rytuał w trakcie? Zakładam że nie chodzi tu o jakiś jeden rytuał odwracający, bo to by było jak leczyć leczenie. Czy chodzi bardziej o intencję: siadam, mówię 'zamykam to' i koniec?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 587

@Klimcia_S no właśnie różnie to opisują. Jedni mówią, że wystarczy wyraźna intencja z wizualizacją że praca jest zakończona. Inni że trzeba coś fizycznie zrobić - rozwiązać, spalić, zakopać. A jeszcze inni że wystarczy po prostu poczekać aż naturalnie wygaśnie bo każde zaklęcie ma czas żywotności. Mnie najbardziej przekonuje to pierwsze bo rozumiem to intuicyjnie, ale nie wiem czy to nie jest zwykłe uproszczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@elzuchna)
Połączone: 2 lata temu

Z tym 'naturalnym wygasaniem' to ostrożnie. Bo co to właściwie znaczy? Że coś przestało działać bo czas minął, czy że impuls się wyczerpał? Przy pracy z węzłami, o której pisze Florka53, sznur fizycznie istnieje - czy praca wygasa sama, czy czeka na rozwiązanie? Tego nie da się rozstrzygnąć przez samo przeczucie, chyba że ktoś ma naprawdę konkretne doświadczenie z obserwowaniem skutków.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@natalka82)
Połączone: 2 lata temu

Ja prowadzę notatki od dłuższego czasu i z tego co zebrałam - w przypadku rytuałów z elementem fizycznym, które zostawiałam niedokończone, efekty były albo żadne albo bardzo rozmyte. Raz robiłam coś z węzłami na podobnej zasadzie co Florka53, przerwałam w połowie bez zamykania. Przez kolejne tygodnie miałam wrażenie że sprawa jest jakby zawieszona, nie rozwiązana, nie zakończona. Mogło to być moje myślenie życzeniowe, ale mogło też być właśnie to o czym mówi Wedrowiec - niedokończony cykl.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jasnowidz96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Natalka82 tylko że takie 'zawieszenie' to możesz sobie wytłumaczyć czymkolwiek. Jak coś jest nierozwiązane w życiu, to czujesz je jako zawieszone niezależnie od tego czy robiłaś rytuał czy nie. Jak odróżniasz jedno od drugiego?


Odpowiedz
(@natalka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 100

@Jasnowidz96 nie odróżniam stuprocentowo, dlatego piszę 'mogło być'. Ale porównując przypadki w notatkach - tam gdzie zamykałam rytuał świadomie, ten 'wiszący' efekt nie pojawiał się. Może to placebo, może nie. Mnie wystarczy że mam jakiś wzorzec do porównania.


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@tunia60)
Połączone: 10 miesięcy temu

A jak w ogóle wiadomo że czas zakończyć, jeśli rytuał jeszcze trwa? Bo rozumiem sytuację Florki gdzie cel przestał być aktualny - tam jest jakiś konkretny powód. Ale co jeśli cel nadal jest aktualny, tylko mamy wrażenie że praca poszła nie tak? Czy to w ogóle jest sygnał do przerywania, czy do kontynuowania?


Odpowiedz
Wpisy: 870
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

To jest chyba sedno całego tematu. Są dwa różne pytania które się tu mieszają: jedno to 'jak zakończyć gdy chcemy zakończyć', drugie to 'skąd wiemy że już czas'. To drugie jest dużo trudniejsze. Znam podejście, że jeśli w trakcie pracy zaczynasz czuć opór, dyskomfort albo coś 'nie chce się kleić' mimo kilku prób - to jest sygnał żeby stanąć i przemyśleć, nie ślepo kontynuować.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 645

@Wedrowiec ale jak odróżnić ten 'opór' od zwykłego zwątpienia, które podobno potrafi sam w sobie sabotować rytuał? Bo czytałam że wątpliwości w trakcie to zły znak i trzeba je przepracować a nie zrezygnować. Więc jak to jest - opór to sygnał do zatrzymania, czy to właśnie ta przeszkoda którą trzeba pokonać?


Odpowiedz
(@elzuchna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 233

@Klimcia_S to jest naprawdę dobre pytanie i nie ma tu prostej odpowiedzi. Zwątpienie i opór brzmią podobnie ale czuć je inaczej - zwątpienie to myśl, opór to coś bardziej fizycznego, ciężar, niechęć do samego działania. Przynajmniej u mnie tak to wygląda. Ale przyznam że sama kilka razy się myliłam i kończyłam coś czego nie powinnam, i odwrotnie.


Odpowiedz
Wpisy: 314
Rozpoczynający temat
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

Dobrze że to powiedziałaś, bo ja też to czułam inaczej. Kiedy nie miałam skupienia w tych ostatnich wieczorach, to nie było żadnego oporu, po prostu obojętność. I właśnie ta obojętność mnie zatrzymała bardziej niż jakikolwiek znak. Czy obojętność to też sygnał?


Odpowiedz
Wpisy: 587
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Obojętność to dla mnie jeden z wyraźniejszych sygnałów że coś się skończyło, niekoniecznie źle. Jakbyś gotowała zupę i już nie czujesz głodu - po co dalej dodawać składniki. Może zaklęcie po prostu zrobiło swoje wcześniej niż planowałaś, a te ostatnie wieczory to były puste gesty. Nie każde przerywanie to błąd.


Odpowiedz
Wpisy: 870
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ta obojętność to ciekawy sygnał, bo różni się od oporu. Opór coś blokuje aktywnie, obojętność to raczej cisza. Florka53, mam pytanie - czy ta obojętność przy wiązaniu węzłów pojawiła się zanim cel przestał być aktualny, czy mniej więcej w tym samym czasie? Bo zastanawiam się czy obojętność była przyczyną czy objawem.


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@elzuchna)
Połączone: 2 lata temu

To co pisze Wedrowiec ma sens. Obojętność może być albo sygnałem z wewnątrz że praca jest skończona, albo po prostu zmęczeniem rutyną. I trudno to rozróżnić. Przy kartach mam podobnie - jak czytam dla siebie po raz trzeci w tej samej sprawie i czuję pustkę zamiast odpowiedzi, to zwykle oznacza że temat wyczerpał swój czas.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 645

@Elzuchna ale jak to wygląda w praktyce przy rytuale który ma z góry zaplanowaną liczbę dni? Florka53 miała zaplanowane określone wieczory. Czy można w połowie powiedzieć 'praca zrobiona' tylko dlatego że poczułaś obojętność? Obawiam się że to trochę wygodna wymówka dla siebie żeby nie kontynuować.


Odpowiedz
Wpisy: 314
Rozpoczynający temat
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

Właśnie w tym sęk. Sama siebie pytałam czy nie szukam po prostu powodu żeby nie siedzieć wieczorami z sznurem. Ale cel naprawdę przestał być aktualny - okoliczności się zmieniły. To nie było 'mam dość', to było 'po co mi to teraz'. Te dwa stany czuję zupełnie inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 587
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

No właśnie i to jest ważna różnica którą Florka53 opisuje. Zmęczenie rytualem a dezaktualizacja celu to nie to samo. Znam oba stany i zgadzam się że można je odróżnić. Chociaż... nie zawsze to takie oczywiste od razu, czasem dopiero po czasie wiadomo co to było.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasnowidz96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Kazia84 tylko że to 'po czasie wiadomo' to jest trochę bez sensu jeśli chodzi o decyzję którą trzeba podjąć tu i teraz. Co z tego że po miesiącu stwierdzisz że miałaś rację przerywając, jak decyzja już dawno podjęta? Czego szukamy - jakiegoś sygnału który działa w momencie, nie z perspektywy czasu?


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@tunia60)
Połączone: 10 miesięcy temu

A może w ogóle nie chodzi o sygnał zewnętrzny tylko o uczciwość wobec siebie? Znaczy - czy ta sprawa jest nadal moja, czy już nie. Jak nie jest, to nie ma co kontynuować nawet jeśli zaplanowałam siedem dni. Brzmi prosto ale chyba taki jest sedno.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@natalka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 100

@Tunia60 tylko że 'uczciowość wobec siebie' to też można sobie dopasować do sytuacji. Kiedy chce mi się przestać, nagle jestem uczciwa wobec siebie. Kiedy chce mi się kontynuować, też. Potrzebujemy jakiegoś zewnętrznego kryterium, inaczej to kręcimy się w kółko.


Odpowiedz
Wpisy: 870
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Z tego co obserwowałem - jedna rzecz, która działa jako kryterium, to pytanie: czy gdyby efekt tego rytuału zmaterializował się jutro, chciałbym go przyjąć? Jeśli odpowiedź brzmi 'nie wiem' albo 'właściwie nie', to praca powinna być zakończona. Bez względu na to ile dni zostało.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@elzuchna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 233

@Wedrowiec to jest dobre kryterium, ale ma jeden problem - zakłada że wiesz z góry czego oczekujesz jako efektu. Przy niektórych typach prac, zwłaszcza tych na ogólną zmianę energii czy ochronę, efekt nie jest tak konkretny. I wtedy to pytanie nie działa.


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@runmistrz)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że wchodzę w środek, ale mam wrażenie że cały czas mówimy o przerywaniu. A kiedy w ogóle rytuał jest skończony zgodnie z planem? Jak rozpoznać że zrobił co miał zrobić? Bo może problem Florki53 nie jest wyjątkowy, może po prostu każdy kończy nie wiedząc czy to już.


Odpowiedz
Wpisy: 314
Rozpoczynający temat
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

Dobre pytanie i tak, też nad tym myślałam. Jak ktoś robi zaklęcie na coś konkretnego - powiedzmy na znalezienie pracy - to efekt jest mierzalny. Ale co z rzeczami które są bardziej energetyczne? Nie ma momentu 'aha, gotowe'. Może to jest właśnie ta luka, o której mówi Runmistrz.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

tylko że nawet przy konkretnym celu - jak dostaniesz tę pracę, to nie wiesz czy to rytuał zadziałał, czy po prostu byłaś dobrym kandydatem. I na odwrót - jak nie dostaniesz, nie wiesz czy to rytuał nie zadziałał, czy po prostu ci nie pasowała. Więc to 'mierzalne' jest mierzalne tylko z pozoru.


Odpowiedz
Wpisy: 587
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Klimcia_S ma trochę racji ale to nie znaczy że nie warto robić rytualów, tylko że trzeba inaczej myśleć o zakończeniu. Może zamknięcie rytuału nie jest o tym czy zadziałał ale o tym że ty puściłaś intencję. Skończyłaś swoją część, reszta nie należy do ciebie. I to jest moment zakończenia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasnowidz96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Kazia84 hm, to brzmi sensownie ale trochę jak filozofia na skróty. Bo co to znaczy 'puściłaś intencję' - czy to dzieje się samo, czy musisz coś zrobić żeby to się stało? Mam wrażenie że to znowu zostawiamy bez konkretnej odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@elzuchna)
Połączone: 2 lata temu

Szczerze? Myślę że nie ma jednej odpowiedzi bo rytuały różnią się strukturą. Przy węzłach jest element fizyczny który daje konkretny punkt zamknięcia - rozwiązanie. Przy świecy to zgaszenie albo dopalenie. Przy pracy mentalnej jest trudniej. To nie jest wymówka, po prostu różne struktury wymagają różnych zamknięć.


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@tunia60)
Połączone: 10 miesięcy temu

A co z rytualami które mają wiele etapów jak u Florki53? Czy każdy dzień to osobna jednostka, czy całość jest jedną pracą? Bo jeśli każdy dzień to coś oddzielnego, to pierwsze trzy dni mogły być zakończone, a ostatnie nie zaczęte. A jeśli to całość, to przerwanie w połowie to co innego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Tunia60 to zależy od intencji na początku. Jeśli przy pierwszym węźle mówiłaś coś w stylu 'ta praca trwa siedem dni', to całość jest jedną pracą. Jeśli każdy wieczór miał osobną intencję, to każdy dzień był niezależny. Florka53 - jak to konstruowałaś? Jedna formuła na cały cykl, czy każdy wieczór osobno?


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@natalka82)
Połączone: 2 lata temu

Czekam na odpowiedź Florki bo to zmienia całą diagnozę. Mnie się przydarzyło podobne pytanie przy pracy z kamieniami - miałam codzienny rytuał przez dwa tygodnie i nie wiedziałam czy to jeden długi akt czy seria małych. Ostatecznie potraktowałam każdy dzień jako oddzielny i zamknęłam każdy z osobna. Nie wiem czy to było poprawne, ale czułam się z tym lepiej.


Odpowiedz
Wpisy: 314
Rozpoczynający temat
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

Miałam jedną intencję wypowiadaną każdego wieczoru tak samo, i sznur był ten sam - codziennie dodawałam węzeł do tego samego sznura. Więc to raczej jedna praca rozłożona na etapy. I właśnie dlatego mam problem - nie mogę potraktować pierwszych trzech dni jako 'zakończone', bo sznur jest jeden i ma być wiązany dalej.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Florka53, to teraz rozumiem problem inaczej. Jeden sznur, jedna intencja, siedem węzłów - to trochę jak jedno zdanie podzielone na siedem słów. Nie możesz puścić trzech słów i powiedzieć że zdanie zostało wypowiedziane. Ale tu właśnie się gubię - bo co to znaczy dla przerwania? Że pierwsze trzy węzły wiszą w powietrzu bez zakończenia?


Odpowiedz
Strona 1 / 6
Udostępnij: