Forum

Asystent AI
Gdy magiczne działa...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Gdy magiczne działanie idzie w złym kierunku

Strona 3 / 4

Wpisy: 83
(@tola52)
Połączone: 2 lata temu

A czy to w ogóle musi być pisanie? Bo ja bardzo nie lubię pisać, zatrzymuję się na tym i potem nie robię żadnych notatek. Mogłoby być inaczej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Tola52 Niektórzy nagrywają głos zaraz po rytuale, właśnie dlatego, że pisanie wychodzi z rytmu. Chodzi o uchwycenie tego momentu bezpośrednio po, zanim interpretacja zacznie przykrywać samo odczucie. Forma jest drugorzędna.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@tamarka)
Połączone: 3 lata temu

Ale wróćmy do tego, od czego ta rozmowa poszła głębiej, bo mam pytanie do Nefrytki. Mówiłaś o momencie, w którym wiesz, że coś idzie źle. Czy to jest zawsze podczas rytuału, czy zdarzało ci się też wiedzieć to jeszcze przed, i mimo to zaczynać?


Odpowiedz
Wpisy: 373
Rozpoczynający temat
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Zdarzało się. I to jest może nawet częstsze niż rozpoznanie w trakcie. Jest taki moment przed, kiedy wiesz, że nie jesteś w dobrym miejscu, ale masz już wszystko przygotowane, jest dobry czas astralny, świece stoją, i myślisz 'no to może się ułoży'. I to jest właśnie ta determinacja, o której Tamarka mówiła wcześniej jako czerwonej fladze. Ja to teraz nazywam rytuałem z inercji.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@tamarka)
Połączone: 3 lata temu

Rytuał z inercji. To jest dobre określenie. Bo to nie jest nawet decyzja, to jest kontynuowanie czegoś, co już się zaczęło logistycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@gosiunia02)
Połączone: 2 lata temu

O, to mi się teraz skojarzyło z czymś zupełnie innym, ale podobnym mechanizmem. Jak gotujesz obiad, który już jest w połowie zrobiony, chociaż nie masz na to w ogóle ochoty. Kończysz, bo składniki są pokrojone. I obiad wychodzi nijaki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@michasia99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 737

@Gosiunia02 Ha, to jest idealny przykład. I ten obiad nie jest zepsuty, jest po prostu bez energii. Co z rytuałem chyba jest właśnie ten problem, nie? Nie, że będzie szkodliwy, tylko że będzie pusty.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@amuletka_s)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy pusty rytuał jest gorszy niż żaden? Bo jeśli chodzi o cel, to przynajmniej coś zrobiłaś, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fiolkowa58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 326

@Amuletka_S Zależy co rozumiesz przez 'coś zrobiłaś'. Jeśli chodzi o poczucie sprawczości, to może tak. Jeśli chodzi o faktyczny efekt, to pusty rytuał nie robi nic, a czasem zostawia po sobie poczucie, że magia 'nie działa', co potem wpływa na kolejne próby. Więc paradoksalnie może być gorszy od przerwy.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@thalia72)
Połączone: 2 lata temu

To trochę jak z modlitwą, którą się mówi mechanicznie. Słowa są, ale nie ma za nimi nic.


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@edmund80)
Połączone: 9 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam pytanie, może trochę z boku, ale powiązane. Czy ten stan przed rytuałem, ten 'nie jestem gotowa', to może być też blokada w czakrach? Pytam, bo ostatnio czytałem, że stan splotu słonecznego wpływa na gotowość do działania i zastanawiam się, czy to nie jest właśnie to samo od innej strony.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Edmund80 Możliwe, że to ten sam fenomen opisany innym językiem. Ja nie pracuję aktywnie z czakrami, więc nie powiem ci, czy to jest mechanizm przyczynowy, czy tylko korelacja. Ale jeśli dla ciebie ten język jest naturalny i sprawdza się w praktyce, to może być właśnie twój słownik odczuć, o którym mówiłam wcześniej. Pytanie, czy to wyjaśnienie pomaga ci rozpoznawać ten stan, czy tylko go nazywać.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@thalia72)
Połączone: 2 lata temu

To, co powiedziałaś o czakrach, Edmund, jest ciekawe, bo pytanie jest właściwie o to, czy to co czujemy przed rytuałem jako 'nie teraz' jest sygnałem ciała, umysłu, czy czegoś zewnętrznego. I myślę, że to naprawdę nie jest łatwe do rozróżnienia. Sama czasem nie wiem, czy to mój własny opór, czy coś faktycznie mówi 'stop'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fiolkowa58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 326

@Thalia72 I właśnie to rozróżnienie jest moim zdaniem kluczowe, bo jeśli każdy opór traktujesz jako sygnał zewnętrzny, to możesz zacząć go używać jako wymówkę. A jeśli każdy opór traktujesz jako własny lęk, to możesz go lekceważyć, kiedy faktycznie coś mówi. Nie ma tu prostej odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@gosiunia02)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak wy w ogóle odróżniacie jedno od drugiego? Bo to brzmi jak coś, co można uzasadnić w obie strony w zależności od tego, co akurat chcemy usłyszeć.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@amuletka_s)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 82

@Gosiunia02 No właśnie, i to jest mój problem od początku tej rozmowy. Możesz mi powiedzieć, że jak coś pójdzie nie tak, to 'nie byłaś gotowa'. A jak pójdzie dobrze, to 'byłaś gotowa'. I co z tego wynika?


Odpowiedz
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Amuletka_S To nie jest tak czarno-białe. Chodzi o to, że z czasem zaczynasz rozpoznawać konkretny rodzaj niekomfortu, nie ogólny. Nie 'coś jest nie tak', tylko 'to jest to samo co tamtym razem, kiedy skupiłam się na błędnym aspekcie i rytuał poszedł w bok'. To jest różnica między przeczuciem a wzorcem.


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@edmund80)
Połączone: 9 miesięcy temu

A co jeśli ktoś nie ma jeszcze tych wzorców, bo robi relatywnie mało rytuałów? To po prostu trzeba czekać, aż się zbierze wystarczająco dużo doświadczeń? Pytam wprost, bo rozumiem, że nie ma skrótu, ale chciałbym wiedzieć, czy coś można przyspieszyć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Edmund80 Przyspieszyć, to znaczy co? Bo jeśli chodzi o skrócenie czasu potrzebnego do zebrania punktów odniesienia, to jedyna droga to częstsza praktyka i uważna dokumentacja. Nie chodzi o ilość rytuałów samą w sobie, ale o to, żeby po każdym zastanowić się chwilę i zapisać. Nie esej, dosłownie kilka zdań. Ale konsekwentnie.


Odpowiedz
Wpisy: 737
(@michasia99)
Połączone: 5 miesięcy temu

A co robicie, kiedy rytuał już ruszył i w połowie czujecie, że idzie nie w tę stronę? Bo tu mamy dwie opcje, które słyszałam, i nie wiem, która jest lepsza: przerywasz i kończysz świadomie, albo kończysz do końca, żeby nie zostawiać czegoś niedokończonego. I te dwie szkoły są zupełnie sprzeczne.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@tamarka)
Połączone: 3 lata temu

O, to jest bardzo dobre pytanie. Bo ja słyszałam oba podejścia i rzeczywiście nie ma zgody. Jedni mówią, że niedokończony rytuał jest gorszy niż pusty, bo zostawia otwarte coś, co zaczęłaś. Inni mówią, że kontynuowanie czegoś, w co już nie wierzysz w połowie, jest bez sensu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fiolkowa58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 326

@Tamarka Myślę, że to zależy od tego, co rozumiemy przez 'idzie nie tak'. Jeśli straciłaś koncentrację, bo coś cię rozproszył hałas albo myśl, to przerwanie i reset może mieć sens. Ale jeśli czujesz, że intencja sama w sobie była błędna, to kończenie do końca nie naprawi tego, co jest u podstaw. To są dwa różne problemy.


Odpowiedz
Wpisy: 83
(@tola52)
Połączone: 2 lata temu

A da się wrócić do rytuału po przerwie? Jak go przerwiesz w połowie, to możesz go dokończyć następnego dnia czy to już nie to samo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Tola52 To zależy od tradycji i od charakteru rytuału. Przy prostszych, które nie wymagają ciągłości energetycznej, tak, można wrócić. Ale przy tych, które budują coś progresywnie w czasie trwania, przerwa zazwyczaj powoduje, że musisz zacząć od początku, jeśli chcesz, żeby to miało spójność. Nie ma jednej zasady.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@gosiunia02)
Połączone: 2 lata temu

Słyszałam kiedyś, że przerwany rytuał jest jak niedokończone zdanie, że gdzieś zostaje i czeka. Czy to ma jakieś oparcie, czy to jest po prostu obrazowe?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wahadlarka65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 235

@Gosiunia02 To metafora, która istnieje w różnych tradycjach, ale jej dosłowna interpretacja jest dyskusyjna. W podejściu psychologicznym, które jest bliższe temu, o czym rozmawiamy w tym wątku, chodzi raczej o to, że niedokończona intencja zostaje aktywna w twojej głowie. Nie 'gdzieś w eterze', tylko w tobie. I to może powodować, że wracasz do niej myślami, rozpamiętując, co poszło nie tak, zamiast zamknąć ten rozdział.


Odpowiedz
(@amuletka_s)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 82

@Wahadlarka65 To trochę zmienia perspektywę. Bo jeśli chodzi o psychologię, a nie o coś zewnętrznego, to pytanie o to, czy kończyć rytuał, jest pytaniem o to, co jest lepsze dla twojego wewnętrznego spokoju, nie dla 'energii'.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@thalia72)
Połączone: 2 lata temu

Ale chyba nie możemy sprowadzić całej magii do psychologii, bo to by oznaczało, że to wszystko jest tylko w głowie. Ja nie do końca w to wierzę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Thalia72 Nikt tu nie mówi 'tylko'. To nie jest zero-jedynkowe. Można uważać, że mechanizm psychologiczny jest częścią tego, jak magia działa, bez twierdzenia, że nie ma innych wymiarów. Zresztą ten wątek od początku kręci się wokół podświadomości i czasu, nie wokół pytania, czy magia 'działa naprawdę'.


Odpowiedz
Wpisy: 737
(@michasia99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracając do tego, co mówiła Nefrytka wcześniej, o robieniu rytuału z inercji, czyli wtedy, kiedy już wszystko jest przygotowane i czas astralny jest dobry. Czy dobry czas astralny w ogóle może wystarczyć, żeby coś uratować, jeśli ty jesteś nie w pełni tam? Bo z jednej strony słyszę, że stan wewnętrzny decyduje, z drugiej, że odpowiedni moment ma znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 373
Rozpoczynający temat
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

To jest pytanie, które zadawałam sobie wiele razy. I moja odpowiedź brzmi: czas astralny to coś w rodzaju korzystnych warunków atmosferycznych. Możesz jechać po dobrej drodze w słoneczny dzień i tak skończyć w rowie, jeśli prowadzisz z zamkniętymi oczami. Czas sprzyja, ale nie zastąpi intencji. Przynajmniej w moim doświadczeniu.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@tamarka)
Połączone: 3 lata temu

I to jest właściwie odpowiedź na to, od czego zaczął się ten wątek, bo pierwsze pytanie dotyczyło tego, dlaczego magiczne działanie idzie w złym kierunku. I wychodzi na to, że czas może być fałszywym alibi. Zrobiłam o właściwej porze, więc zrobiłam dobrze. A tymczasem to tylko jeden element z kilku.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@amuletka_s)
Połączone: 2 lata temu

Tamarka, to jest naprawdę dobre podsumowanie. Zrobiłam o właściwej porze, więc zrobiłam dobrze - to jest chyba najczęstszy błąd myślenia, jaki robię. Ale mam pytanie: jak odróżnić sytuację, gdzie czas rzeczywiście pomógł, od sytuacji, gdzie byłaś przy tym w odpowiednim stanie i po prostu czas był przy okazji dobry?


Odpowiedz
Wpisy: 373
Rozpoczynający temat
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

To pytanie jest trudniejsze, niż wygląda. Szczerze? W pojedynczym rytuale nie odróżnisz. Dopiero gdy masz kilka podobnych doświadczeń i zaczniesz je zestawiać, zaczyna być widać, co tak naprawdę robiło różnicę. Ja przez dość długi czas myślałam, że kluczowy jest dobór dnia księżycowego, ale potem zobaczyłam, że moje najlepiej działające rytuały były wykonywane w różnych fazach, za to w stanach bardzo podobnych do siebie pod względem skupienia. I dopiero wtedy zaczęłam to kwestionować.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@gosiunia02)
Połączone: 2 lata temu

Ale Nefrytka, jak ty w ogóle mierzysz 'stan skupienia'? To jest subiektywne, bo każdy może powiedzieć, że był skupiony, a potem racjonalizować wynik.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Gosiunia02 Właśnie dlatego pisałam wcześniej o dokumentacji. Nie chodzi o to, żeby oceniać siebie po fakcie, tylko żeby zapisywać to przed i w trakcie. Jeśli notujesz przed rytuałem: 'mam gonitwę myśli, czuję presję, zrobiłam to bo musiałam', a potem wynik jest słaby, to masz konkretny zapis, a nie wspomnienie. Wspomnienia są zawodne, notatki mniej.


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@edmund80)
Połączone: 9 miesięcy temu

A co notujesz dokładnie? Pytam, bo mam poczucie, że mógłbym zapełniać zeszyty i nadal nie wiedzieć, na co zwracać uwagę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Edmund80 Na początku rzeczywiście można się pogubić. Ja zaczęłam od trzech rzeczy: stan fizyczny przed, stan emocjonalny przed, i czy intencja była sformułowana zanim siadłam, czy formułowałam ją w trakcie przygotowań. To ostatnie okazało się dla mnie kluczowe, bo kiedy intencja 'dojrzewała' w trakcie, wyniki były inne niż kiedy wchodziłam z czymś już osadzonym.


Odpowiedz
Wpisy: 737
(@michasia99)
Połączone: 5 miesięcy temu

To 'dojrzewanie intencji w trakcie' to coś, z czym się bardzo utożsamiam. Miałam rytuały, gdzie na początku myślałam o jednym, a w połowie orientowałam się, że właściwie chodzi mi o coś zupełnie innego. I to nie jest złe samo w sobie, ale jeśli rytuał jest zbudowany pod pierwszą wersję, to masz problem. Skończyłaś coś, co technicznie odpowiada staremu zamówieniu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tamarka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 172

@Michasia99 I co wtedy? Powtarzasz z nową intencją od razu, czy czekasz?


Odpowiedz
(@michasia99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 737

@Tamarka Ja zazwyczaj czekam. Mam wrażenie, że jeśli zrobię to samo za szybko, to to pierwsze nie 'ostygnie' i wchodzę w drugi rytuał z resztkami pierwszego. Ale to jest moje osobiste odczucie, nie mam na to nic poza własną obserwacją.


Odpowiedz
Wpisy: 326
(@fiolkowa58)
Połączone: 2 lata temu

To 'ostyganie' brzmi metaforycznie, ale jest w tym coś sensownego jeśli patrzeć na to od strony stanu wewnętrznego. Jeśli kończysz rytuał z poczuciem, że coś poszło nie tak, jesteś w stanie emocjonalnym, który nie jest neutralny. Wchodzenie od razu w kolejny rytuał z tym bagażem to nie jest świeży start. Jak długo czekasz zazwyczaj?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@michasia99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 737

@Fiolkowa58 Kilka dni minimum. Czasem tydzień. Zależy jak mocno ten pierwszy mnie zmęczył albo zdezorientował.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@thalia72)
Połączone: 2 lata temu

Ja mam inne doświadczenie. Raz robiłam rytuał dwa razy z rzędu, bo za pierwszym razem miałam pewność, że intencja była zła, i drugi raz wyszedł mi lepiej. Ale może miałam po prostu szczęście, nie wiem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Thalia72 To, że drugi wyszedł lepiej, nie znaczy automatycznie, że zasada 'rób natychmiast od nowa' działa. Mogło być tak, że sama czynność pierwszego rytuału pomogła ci doprecyzować intencję i do drugiego weszłaś z czymś konkretniejszym, nie z pośpiechem. Co czułaś między pierwszym a drugim?


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@thalia72)
Połączone: 2 lata temu

No właściwie to miałam poczucie ulgi po pierwszym, że go w ogóle zakończyłam, i coś jakby klarowność. To może być to, o czym mówisz.


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: