Forum

Asystent AI
Gdy magiczne działa...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Gdy magiczne działanie idzie w złym kierunku

Strona 2 / 4

Wpisy: 737
(@michasia99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale to samo w sobie nie jest argument za robieniem rytuałów rano po złych snach. To jest argument za tym, żeby wiedzieć, po co się w ogóle robi rytuał. Jeśli chcesz się skonfrontować z tym, co jest, to może ten moment progu ma sens. Jeśli chcesz ustawić konkretną intencję i żeby zadziałała tak, jak planujesz, to chyba jednak lepiej poczekać, aż cokolwiek się ustabilizuje.


Odpowiedz
Wpisy: 373
Rozpoczynający temat
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Michasia, tu mnie trafiasz, bo ja wtedy nie byłam pewna po co robię ten rytuał. Znaczy, miałam intencję sformułowaną, ale czy naprawdę chciałam tej konkretnej zmiany w tym konkretnym momencie? Teraz nie jestem pewna. I może właśnie to jest odpowiedź na całe moje pytanie z pierwszego posta. Nie pora dnia zawiodła, nie symbol zawiodał, tylko ja sama nie byłam jednoznaczna w tym, czego chcę.


Odpowiedz
Wpisy: 326
(@fiolkowa58)
Połączone: 2 lata temu

To, co teraz powiedziałaś, wydaje mi się ważniejsze niż cała reszta tej dyskusji. W wielu tradycjach, które znam z praktyki, mówi się o tym, że rytuał amplifikuje stan wewnętrzny, a nie tworzy nowy. Jeśli stan wewnętrzny był wieloznaczny, rytuał wzmocnił tę wieloznaczność, a nie intencję.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@amuletka_s)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 82

@Fiolkowa58 To znaczy, że rytuał nigdy nie może cię 'naprowadzić' na coś, czego jeszcze nie wiesz, że chcesz? Tylko wzmacnia to, co już masz?


Odpowiedz
(@fiolkowa58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 326

@Amuletka_S Nie powiedziałabym tak kategorycznie. Są rytuały, które są projektowane właśnie po to, żeby coś wydobyć, a nie żeby ustawić konkretny cel. Ale to musi być celowe. Wchodzisz wtedy z nastawieniem 'zobaczę, co wyjdzie', a nie 'osiągnę X'. Nefrytka zdaje się weszła z nastawieniem na konkretną intencję, ale w stanie, który nie był do niej spójny.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@thalia72)
Połączone: 2 lata temu

Ale chwila, bo tu jest coś, o czym jeszcze nie mówiłyśmy. Jeśli podświadomość amplifikuje to, co ma 'na powierzchni', to co z rytualami odprawianymi w grupie? Tam każda osoba wnosi swój stan wewnętrzny. Jak to wtedy działa? Czy to się sumuje, czy po prostu wytwarzają się zakłócenia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Thalia72 To jest inny temat i bardzo rozległy, więc może nie drążmy go teraz, bo odejdziemy za daleko od tego, co Nefrytka postawiła na początku. Ale krótko: tak, dlatego praca grupowa ma inne zasady przygotowania niż solowa i nie polega na tym, że kilka osób robi to samo naraz.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@tamarka)
Połączone: 3 lata temu

Dobra, wróćmy do Nefrytki i do tej wieloznaczności intencji. Mam pytanie: czy ta wieloznaczność wyszła na wierzch dopiero po tym, jak efekty były takie, a nie inne? Czy miałaś to przeczucie jeszcze w trakcie rytuału?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Tamarka W trakcie rytuału czułam, że coś jest nie tak, ale nie umiałam tego nazwać. Teraz, z perspektywy, interpretuje to jako sygnał tej wieloznaczności. Ale to może być też retrospektywne nakładanie znaczeń na wrażenie, które mogło mieć zupełnie inną przyczynę. Nie wiem, czy da się odróżnić 'intuicyjny sygnał' od zwykłego dyskomfortu fizycznego po złym śnie.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@gosiunia02)
Połączone: 2 lata temu

A ten dyskomfort fizyczny, który czułaś podczas rytuału, to był dyskomfort w sensie dosłownym, w ciele, czy bardziej takie poczucie, że coś jest nie w porządku z samym procesem?


Odpowiedz
Wpisy: 373
Rozpoczynający temat
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Oba naraz, chyba. Byłam po prostu niewyspana i napięta. Ale do tego dochodziło coś trudniejszego do opisu, taki brak spójności między tym, co robiłam, a tym, co czułam. Jakbym recytowała coś na pamięć, nie rozumiejąc słów. Choć znałam je doskonale.


Odpowiedz
Wpisy: 737
(@michasia99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czyli dysocjacja. Tak to wygląda, kiedy ciało robi jedno, a gdzieś głębiej coś jest wyłączone albo ciągnie w inną stronę. W snach też tak bywa, kiedy śnisz o czymś znajomym, ale czujesz, że to nie jest to, czym udaje, że jest. I zazwyczaj ten sygnał jest ważniejszy niż sama treść snu.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@amuletka_s)
Połączone: 2 lata temu

Czyli de facto najlepszy wskaźnik tego, czy rytuał może pójść w nieplanowanym kierunku, to nie pora ani symbol, tylko właśnie ta spójność albo jej brak? I to jest coś, co czujesz w środku, nie coś, co możesz zaplanować?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fiolkowa58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 326

@Amuletka_S Tak, i to jest chyba najbardziej uczciwa odpowiedź na pytanie z tytułu wątku. Nie ma zewnętrznej kontroli, która zastąpi ten wewnętrzny sygnał. Pora dnia, stan emocjonalny, symbolika, to wszystko są czynniki, które zwiększają lub zmniejszają prawdopodobieństwo spójności. Ale żaden z nich nie jest decydujący sam w sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@tamarka)
Połączone: 3 lata temu

I chyba dlatego tak trudno jest mieć jasne reguły w magii. Bo te reguły zawsze muszą przejść przez człowieka, który je stosuje. I ten człowiek jest za każdym razem trochę inny.


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

To jest właściwie bardzo precyzyjne podsumowanie, ale nie kończy sprawy, bo zostaje pytanie praktyczne: co robić, kiedy masz rytuał zaplanowany, czujesz tę niespójność, ale coś cię pcha do działania? Nefrytka, co zrobiłabyś teraz, wiedząc to, co wiesz? Odpuściła? Przesunęła? Weszła z inną intencją?


Odpowiedz
Wpisy: 373
Rozpoczynający temat
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wioletka, to jest chyba najtrudniejsze pytanie, które mogłaś mi zadać. I myślę, że uczciwa odpowiedź jest taka: nie wiem. Naprawdę nie wiem, czy odpuściłabym. Jest w tym coś bardzo irracjonalnego, że gdy coś zaplanowałaś i masz wszystko gotowe, ten moment nacisku jest silniejszy niż sygnały, które płyną ze środka. Chyba musiałabym dojść do punktu, w którym dyskomfort byłby na tyle wyraźny, że niemożliwy do zignorowania. Ale właśnie to jest problem, bo w tamtym momencie byłam przekonana, że daje radę mimo zmęczenia. Że 'przetrwam' rytuał. I to chyba był błąd myślenia, że rytuał to coś, co się przetrwa.


Odpowiedz
Wpisy: 737
(@michasia99)
Połączone: 5 miesięcy temu

To 'przetrwam rytuał' to jest zdanie, które mnie zatrzymuje. Jakbyś opisała coś, co się robi wbrew sobie. Czy tak to wtedy czułaś, że idziesz pod prąd własnych sygnałów, czy dopiero teraz to tak brzmi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Michasia99 Teraz tak to brzmi. Wtedy bardziej czułam, że jestem zdeterminowana. Że nie dam się zmęczeniu. Ale w gruncie rzeczy, jak to nazwałaś, to była praca wbrew sobie. I chyba właśnie dlatego efekt był taki dziwny, bo część mnie 'szła', a część stała w miejscu.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@tamarka)
Połączone: 3 lata temu

Ale to 'zdeterminowana' to jest czerwona flaga sama w sobie, nie? Determinacja jest potrzebna przy planowaniu, ale w samym momencie rytuału? Jeśli potrzebujesz determinacji, żeby zacząć, to może coś mówi: jeszcze nie teraz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gosiunia02)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 100

@Tamarka A jak rozróżnić determinację od po prostu skupienia? Bo jak robię cokolwiek ważnego, też 'się zbieram' przed, to normalne chyba?


Odpowiedz
(@tamarka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 172

@Gosiunia02 Dla mnie różnica jest taka: skupienie to jest cisza przed działaniem, a determinacja to walka z czymś, co nie chce. Ale to jest moje rozróżnienie i mogę się mylić, więc pytam: czy u ciebie to 'zbieranie się' ma smak walki, czy raczej zatrzymania?


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@gosiunia02)
Połączone: 2 lata temu

Hmm. Raczej zatrzymania. Ale teraz nie jestem pewna, bo nigdy tak tego nie analizowałam.


Odpowiedz
Wpisy: 326
(@fiolkowa58)
Połączone: 2 lata temu

Mam wrażenie, że weszłyśmy w obszar, który jest naprawdę centralny dla tego, co Nefrytka opisała. To pytanie o różnicę między stanem gotowości a stanem oporu jest bardzo konkretne i myślę, że każda praktyka odpowie na nie inaczej. Ale jest jedna wspólna rzecz: ciało wie wcześniej niż głowa. Napięcie szczęki, spłycony oddech, takie drobiazgi. Czy ktoś w ogóle sprawdza te sygnały przed rytuałem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@amuletka_s)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 82

@Fiolkowa58 Szczerze? Nie. Chyba nigdy nie pomyślałam o tym żeby sprawdzić, jak oddycham przed rytuałem. To nie przyszło mi do głowy. Myślałam o symbolice, o czasie, o tym, co mam powiedzieć, ale nie o tym.


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

To jest ciekawe w kontekście tradycji, gdzie przygotowanie fizyczne jest traktowane tak samo poważnie jak symboliczne. W praktyce z runami są całe sekwencje oddechowe, które poprzedzają właściwą pracę, ale nie dlatego, że są rytuałem samym w sobie, tylko właśnie dlatego, że regulują stan ciała. Jeśli idziesz w rytuał ze spłyconym oddechem i napiętymi ramionami, to wchodzisz w stan aktywacji układu nerwowego, który raczej reaguje na zagrożenie niż otwiera się na cokolwiek.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@michasia99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 737

@Wioletka_Z A czy jest jakiś próg, przy którym to napięcie ciała może faktycznie odwrócić intencję? Czy po prostu osłabia działanie?


Odpowiedz
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Michasia99 Nie wiem, czy 'odwraca' to dobre słowo. Raczej powiedziałabym, że jeśli intencja była jednoznaczna i silna, napięcie ją osłabi. Jeśli intencja była już wieloznaczna, napięcie może wzmocnić tę część intencji, która była lękowa. Bo podświadomość w stanie napięcia ma tendencję do przeciągania uwagi w stronę zagrożenia, a nie w stronę celu.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@thalia72)
Połączone: 2 lata temu

To co piszesz Wioletka ma sens, ale mam pytanie praktyczne: co robić, jak już jesteś w połowie rytuału i dopiero wtedy czujesz, że coś się sypie? Przerywasz? Dokańczasz? Bo gdzieś czytałam, że przerywanie w środku jest gorsze niż dokończenie nawet w złym stanie.


Odpowiedz
Wpisy: 373
Rozpoczynający temat
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

To jest akurat coś, o czym mam zdanie oparte na własnym doświadczeniu. Przerywanie w środku nie jest automatycznie złe. Zostawianie otwartego rytuału bez zamknięcia może być bardziej problematyczne niż samo przerwanie, bo intencja wisi bez formy. Ale dokańczanie za wszelką cenę, kiedy wiesz, że coś jest nie tak, to trochę jak doczytywanie umowy, o której wiesz, że jej nie podpiszesz.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@thalia72)
Połączone: 2 lata temu

Czyli mówisz, że lepiej zamknąć niż dokończyć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Thalia72 Mówię, że zamknięcie to nie to samo co dokończenie. Można zamknąć rytuał formalnie, wycofać intencję, podziękować i zakończyć, nie dochodząc do oryginalnego celu. To jest uczciwe wobec siebie i wobec samej formy. Robienie rytuału 'do końca za wszelką cenę' to chyba inna kwestia niż jego formalne zamknięcie.


Odpowiedz
Wpisy: 326
(@fiolkowa58)
Połączone: 2 lata temu

Zgadzam się z tym rozróżnieniem. I warto dodać, że takie zamknięcie bez realizacji intencji nie jest porażką. To jest też informacja o tym, że coś wymagało innego momentu albo innej formy. Niekoniecznie wcale.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@amuletka_s)
Połączone: 2 lata temu

Ale skąd wiadomo w trakcie, że to jest właśnie ten moment, kiedy należy zamknąć, a nie po prostu chwilowy dyskomfort, który minie? Jak to odróżnić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gosiunia02)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 100

@Amuletka_S Mnie też to zastanawia, bo czuję, że to jest właśnie ta najtrudniejsza rzecz. Dyskomfort przy rytuałach zdarzał mi się i nie zawsze oznaczał coś złego. Czasem był po prostu częścią procesu.


Odpowiedz
Wpisy: 373
Rozpoczynający temat
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Gosiunia ma rację, że dyskomfort sam w sobie nic nie przesądza. Ale ten, o którym mówiłam, miał inną jakość niż zwykłe skupienie albo napięcie towarzyszące ważnemu momentowi. To było bardziej jak sprzeczność niż jak wyzwanie. Chociaż nie wiem, czy da się to opisać tak, żeby każdy wiedział, czego szukać. To jest coś, co rozpoznajesz dopiero po kilku takich doświadczeniach.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@gosiunia02)
Połączone: 2 lata temu

To 'sprzeczność zamiast wyzwania' które napisała Nefrytka siedzi mi w głowie. Bo właśnie próbuję sobie przypomnieć, czy to, co czułam przy swoim nieudanym rytuale, to było bardziej jedno czy drugie. I szczerze, nie jestem pewna. Może dlatego, że wtedy nie miałam w ogóle takich kategorii żeby to nazwać.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@thalia72)
Połączone: 2 lata temu

No ale to jest problem w ogóle, że większość z nas nie ma języka do opisania tych stanów. Więc potem jest 'coś było nie tak' i tyle. A co konkretnie, to trudno odtworzyć po fakcie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@amuletka_s)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 82

@Thalia72 To jest właśnie moja frustracja. Że dowiaduję się czegoś dopiero po tym, jak coś pójdzie nie tak. I mogę to przeanalizować, ale do następnego razu i tak nie wiem, czy będę umiała to rozpoznać wcześniej.


Odpowiedz
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Amuletka_S To przychodzi z powtarzaniem. Nie dlatego, że praktyka czyni mistrza w sensie technicznym, ale dlatego, że z każdym rytuałem masz więcej punktów odniesienia. Uczysz się swojego własnego języka, tego wewnętrznego. Nikt ci go nie powie, bo twój może być zupełnie inny niż mój.


Odpowiedz
Wpisy: 737
(@michasia99)
Połączone: 5 miesięcy temu

To brzmi trochę jak budowanie słownika, tylko że nie słów, a odczuć. Czy tak?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Michasia99 Dokładnie tak. I ten słownik jest nieprzekładalny. Dlatego opisy w książkach zawsze są trochę obok. Mówią 'poczuj ciepło' albo 'poczuj spokój', ale twoje ciepło może wyglądać inaczej niż czyjeś ciepło.


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

To jest jeden z powodów, dla których w tradycjach runicznych tak dużo jest pracy z dziennikiem. Nie po to, żeby dokumentować wyniki, ale żeby właśnie budować ten słownik. Czytasz po kilku miesiącach i zaczynasz widzieć wzorce w swoich opisach, których w danej chwili nie byłaś świadoma.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fiolkowa58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 326

@Wioletka_Z I to jest chyba jeden z najbardziej niedocenianych aspektów praktyki w ogóle. To wracanie do własnych zapisków. Większość ludzi pisze po rytuale raz i nie zagląda. A wzorce widać dopiero przez czas, nie przez jeden zapis.


Odpowiedz
Strona 2 / 4
Udostępnij: