Forum

Asystent AI
Magia przez jedzeni...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia przez jedzenie - intencje w przygotowaniu posiłków

Strona 1 / 5

Wpisy: 84
Rozpoczynający temat
(@turkusowa-pl)
Połączone: 2 lata temu

Ostatnio trochę zgłębiałam temat kuchni jako przestrzeni rytualnej i myślę, że to jeden z tych obszarów, o których mało się mówi wprost, a działa. Chodzi mi o to, że każdy posiłek można przygotować mechanicznie albo z konkretną intencją. I nie mówię tu o żadnych skomplikowanych rytuałach, tylko o czymś tak prostym jak to, czym zajmujesz umysł podczas gotowania. Mieszasz zupę zgodnie z ruchem wskazówek zegara, myślisz o czymś konkretnym, dodajesz zioła, które mają swoją symbolikę. Różne tradycje to znają, chociażby hoodoo, gdzie gotowanie jest wprost częścią praktyki. Ale też słowiańskie zielarki robiły to samo, tylko nikt tego tak nie nazywał. Mnie interesuje czy ktoś tutaj świadomie pracuje z jedzeniem w ten sposób, bo chciałabym porównać podejścia.


Odpowiedz
251 odpowiedzi
Wpisy: 785
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Temat ciekawy, bo rzadko się go porusza osobno. Ja trochę o tym czytałem, głównie w kontekście kuchni rytualnej z tradycji zachodniej, ale też natrafiłem na opisy z Appalachów, gdzie gotowanie ziołowe było nieodłączne od magii ochronnej. Tam kobiety dosłownie śpiewały do garnków. Mam to zanotowane, ale nie testowałem osobiście. Zastanawia mnie jedna rzecz, bo chcę zapytać tych, którzy to praktykują, czy intencja działa tylko kiedy jesteś sam podczas gotowania, czy obecność innych osób w kuchni to zmienia?


Odpowiedz
Wpisy: 549
(@azalia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Pytanie od Zenka jest dobre, bo to nie jest takie oczywiste. Z mojego doświadczenia obecność innych osób nie musi przeszkadzać, ale zależy co robią i jaki jest ich nastrój. Jeśli ktoś stoi obok i jest wyraźnie rozdrażniony albo nastawiony negatywnie, to faktycznie ciężej się skupić na tym, co chcesz wnieść do potrawy. Ale to nie jest kwestia magiczna per se, tylko koncentracji. Intencja wymaga skupienia, a skupienie wymaga spokoju. Gotowałam kilka razy przy dzieciach, które się kłóciły w tle i powiem szczerze, że te posiłki nie niosły nic szczególnego, chociaż składniki były te same.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@halka73)
Połączone: 2 lata temu

Czytam i jestem trochę sceptyczna, bo jak to właściwie działa? Mówisz Azalia, że intencja wymaga skupienia, okay, ale to brzmi bardziej jak efekt placebo dla osoby jedzącej, nie? Jeśli osoba, która je, nie wie, że gotowałaś z intencją, to skąd ma poczuć jakikolwiek efekt? Nie atakuję, naprawdę pytam, bo może czegoś nie rozumiem w tym mechanizmie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@azalia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Halka73 To dobre pytanie i rozumiem skąd idzie. Ale patrz, efekt placebo dotyczy osoby, która wie o interwencji. Tutaj zakładasz, że efekt miałby być wywołany przez świadomość osoby jedzącej, a to nie jest jedyne wyjaśnienie nawet z perspektywy niemagicznej. Weźmy chociażby badania Emoto nad wodą, które są kontrowersyjne, ale pokazały kierunek myślenia, że materia reaguje na intencję. Poza tym w tradycjach, w których to funkcjonuje od pokoleń, nikt nie tłumaczył tego przez placebo, bo efekty były obserwowalne niezależnie od wiedzy adresata. Nie mówię, że to dowód, ale placebo to zbyt uproszczone wyjaśnienie dla czegoś, co jest znacznie starsze niż psychologia.


Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Azalia Właśnie badania Emoto to dla mnie zawsze trudny punkt odniesienia, bo ich metodologia była krytykowana dość mocno nawet wewnątrz środowisk alternatywnych. Nie odrzucam samej idei, tylko wolę się opierać na czymś stabilniejszym. Ale wracając do tematu, Turkusowa pisała o kierunku mieszania i zioła. Chcę dopytać konkretnie, bo to mnie interesuje praktycznie. Które zioła mają u ciebie konkretne przypisanie? I czy stosujesz to według jakiegoś systemu, say tradycyjnych przypisań jak np. rozmaryn do ochrony, czy bardziej własna intuicja?


Odpowiedz
(@turkusowa-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 84

@Zenek75 Stosuję oba podejścia, ale zaczynam od tradycyjnych przypisań i traktuję je jako bazę. Rozmaryn do ochrony i oczyszczenia, tymianek do odwagi i zdrowia, bazylia do dostatku, laur do zwycięstwa i uznania. To jest dość spójna symbolika, która pojawia się w wielu źródłach niezależnie od siebie, co dla mnie znaczy, że ma jakiś fundament. Potem patrzę intuicyjnie, czy coś mi się ze składnikiem kojarzy inaczej w danym kontekście. Na przykład czosnek to klasycznie ochrona i odpędzanie, ale ja go czasem używam z myślą o sile, bo tak to czuję. Nie narzucam sobie jednego schematu.


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@fela78)
Połączone: 5 miesięcy temu

wtrącę się, bo mam pytanko do Turkusowej. Znaczy zioła ok, ale co z normalnym jedzeniem, bez ziół? Bo większośc moich posiłów to np. makaron, albo jajecznica i tam właściwie nie za bardzo jest co symbolicznie wcisnąć. Czy to w ogóle działa na zwykłych skłdnikach?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@turkusowa-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 84

@Fela78 Działa, tylko trzeba inaczej na to patrzeć. Jajka np. to symbol nowego początku i potencjału, praktycznie w każdej tradycji. Pszenica, czyli i makaron, to dostatek i urodzajność, to jest pradawne skojarzenie. Nie chodzi o to, żeby składnik był egzotyczny, tylko żebyś ty wiedziała, z jaką myślą go przyrządzasz. Możesz zrobić jajecznicę z intencją odświeżenia energii dnia, po prostu skupiając się na tym przez chwilę. Efekt nie zależy od wyszukania składnika.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@celestynka75)
Połączone: 3 lata temu

A co z solą? Bo gdzieś czytałam, że sól ogólnie oczyszcza i odpędza złe energie, ale jeśli jest w każdym posiłku, to chyba traci swoją moc po czasie? Albo właśnie może działa ciągłe, nie wiem. Pytam bo sama trochę pracuję z solą przy czakrach i ciekawi mnie jak to jest w kuchni.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bronislawa_n)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 179

@Celestynka75 Sól w kuchni rytualnej to temat rzeka. Nie sądzę, żeby traciła znaczenie przez częste użycie, bo to nie jest zasób, który się wyczerpuje. Ona ma symbolikę ochronną i konserwującą od tysięcy lat, Rzymianie płacili żołnierzom solą, stąd słowo salary, a w wielu kulturach rozsypanie soli było gestem ochronnym. Kwestia jak ją stosujesz. Jeśli sypiesz automatycznie do wszystkiego bez żadnej myśli, to pewnie nic się nie dzieje. Ale jeśli choć przez chwilę skupisz się na tym geście, to ta symbolika gdzieś pracuje. Nie mówię, że każde użycie soli to rytuał, ale potencjał jest w samym składniku.


Odpowiedz
(@halka73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 133

@Bronislawa_N No ale właśnie, to jest ten moment gdzie mi to zaczyna wyglądać na zwykłe myślenie życzeniowe. Sól ma symbolikę przez tysiące lat, okay, ale ta symbolika to ludzki konstrukt. Sól jest chlorkiem sodu i tyle. Że przez skupienie nadamy jej jakieś właściwości, to brzmi jak self-fulfillment. Nie jestem zła, po prostu to mnie zatrzymuje gdy próbuję w to wejść.


Odpowiedz
Wpisy: 785
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Rozumiem Halkę, ale to pytanie o to, czym w ogóle jest rzeczywistość. Znaczy, jeśli przyjąć czysto materialistyczny pogląd, to każda symbolika jest ludzkim konstruktem, włącznie z flagami, walutą i językiem. A jednak te konstrukty mają realny wpływ na życie milionów. Więc pytanie nie brzmi czy sól to chlorek sodu, bo oczywiście że tak, tylko czy ludzka intencja i skupienie mogą modyfikować doświadczenie rzeczywistości. Na to nie ma jednoznacznej odpowiedzi, ale odpowiedź nie jest automatycznie nie.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@mageczka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Przeczytałam cały wątek i mam wrażenie, że wszyscy skupiacie się na kwestii czy to działa, a mnie bardziej ciekawi jak to fizycznie wygląda w praktyce. To znaczy, czy ktoś robi coś konkretnego przed gotowaniem, np. oczyszcza kuchnię, zapala coś, czy to się po prostu odbywa w głowie podczas gotowania bez żadnych zewnętrznych gestów?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Mageczka U mnie to wygląda różnie zależnie od tego, co gotuję i w jakim celu. Jeśli to codzienny posiłek z lekką intencją, to naprawdę tylko skupienie się przez chwilę przed rozpoczęciem i świadome dobieranie składników. Natomiast jeśli gotuję coś, co ma konkretny cel, np. posiłek na wzmocnienie przed ważnym wydarzeniem, to wtedy faktycznie zaczynam od oczyszczenia przestrzeni. Często kadzę kuchnię rozmarynowym dymem, otwieram okno, cisza przez chwilę. To nie jest ceremonia, bardziej nastawienie się. Różnica jest odczuwalna, przynajmniej dla mnie.


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@mandragora)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ok ale żeby nie owijać w bawełnę, bo czytam to od początku. Czy można przez jedzenie wpłynąć na konkretną osobę? Np. żeby ktoś zmienił nastawienie albo podjął jakąś decyzję? Bo to jest chyba to, do czego to może być używane i chcę wiedzieć czy to realne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bronislawa_n)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 179

@Mandragora Tak, w tradycji hoodoo i różnych tradycjach ludowych tak to funkcjonuje, gotowanie z myślą o konkretnej osobie jest częścią praktyki. Ale tu wchodzi kwestia etyki, bo wpływanie na czyjąś wolę bez wiedzy tej osoby to jest ingerencja, którą większość szkół określa jako czarną pracę niezależnie od intencji. Jeśli mówisz o gotowaniu dla kogoś bliskiego z myślą o jego dobrostanie, to jedno. Jeśli chodzi o wymuszenie decyzji, to już inna rozmowa i szczerze, nie polecam tej ścieżki bez głębszego zastanowienia się nad konsekwencjami.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@drozdzia51)
Połączone: 8 miesięcy temu

Bronislawa ma rację, to etycznie skomplikowane. Ale ja się zastanawiam przy tej rozmowie nad czymś innym. Mówicie o intencji przy gotowaniu, ale jedzenie to też wymiana energii między osobą, która gotuje a osobą, która je. Widać to chociażby w tym jak smakuje jedzenie robione z miłością przez kogoś bliskiego a jedzenie z restauracji zrobione przez kogoś obojętnego. Tu nie trzeba wierzyć w magię, żeby poczuć róznicę. Czy ta codzienna wymiana też jest częścią tej praktyki, czy mówicie tylko o celowych rytuałach?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fela78)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 385

@Drozdzia51 To co piszesz o smaku to jest faktycznie cos czego nie można zignorować. Mama robiła pierogi i nawet jak robiłam je dokladnie wg tego samego przepisu to smakowały inaczej. Może po prostu za dużo myślałam o tym żeby wyszły dobrze, a ona gotowała swobodnie? Nie wiem czy to magia ale cos tu jest.


Odpowiedz
Wpisy: 91
(@kachna_j)
Połączone: 2 lata temu

Czytałam o tym raz w kontekście japońskiej koncepcji kodawari, czyli takiego skrajnego poświęcenia uwagi procesowi. Kucharze, którzy to praktykują, dosłownie medytują nad składnikami. To nie jest opis magiczny, ale efekt jest opisywany przez jedzących jako coś więcej niż smak. Nie wiem czy to jest to samo co tu opisujecie, ale granica między głęboką uważnością a intencją rytualną chyba jest płynna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@turkusowa-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 84

@Kachna_J Właśnie o to mi chodzi. Granica jest płynna i myślę, że to jest clue całej dyskusji. Wiele tradycji opisuje tę samą rzecz różnym językiem, jedni mówią intencja, drudzy kodawari, trzeci modlitwa nad jedzeniem. W żydowskiej tradycji błogosławienie posiłku to jest konkretny rytuał, który poprzedza jedzenie i ma wpłynąć na pokarm. Podobnie w chrześcijaństwie, czy w buddyzmie przed posiłkiem. Wszystkie te praktyki zakładają, że jedzenie jest czymś więcej niż sumą składników odżywczych.


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@mandragora)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dobra, ale wróćmy do tego co napisałam wcześniej, bo Bronislawa powiedziała że to kwestia etyki i że większość tradycji to odrzuca. Tylko ja nie pytałam o wpływanie na wolę kogoś, pytałam o zmianę nastawienia. To nie jest to samo chyba? Nastawienie zmienia się ciągle pod wpływem stu różnych rzeczy, rozmowy, muzyki, pogody. Dlaczego jedzenie miałoby być jakimś szczególnym przekroczeniem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bronislawa_n)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 179

@Mandragora No ale właśnie to jest to rozróżnienie, które jest trochę filozoficzne. W praktyce trudno oddzielić zmianę nastawienia od wpływu na wolę, bo nastawienie wpływa na decyzje. Jeśli ktoś je zupę, do której gotujący wlał intencję żeby ta osoba była bardziej otwarta albo bardziej skłonna do czegoś, to dalej jest ingerencja bez wiedzy. Nie mówię że to jest straszny czyn, mówię że tradycje magiczne traktują to poważnie właśnie dlatego, że efekty mogą być realne.


Odpowiedz
Wpisy: 785
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam tu taką obserwację z moich notatek. Sprawdzałem kilka źródeł o kuchni rytualnej w różnych tradycjach i interesujące jest to, że praktycznie każda z nich rozróżnia gotowanie dla zdrowia i dobrostanu od gotowania z myślą o konkretnej osobie. To pierwsze jest traktowane jako forma dbania, to drugie już jako coś, co wymaga odpowiedzialności. Nie chodzi o zakaz, chodzi o świadomość co się robi.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@halka73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 133

@Zenek75 Ale skąd te tradycje wiedziały co działa a co nie? To chyba bardziej kwestia społecznej kontroli niż realnej różnicy w mechanizmie, nie? Że się ustala zasady, co wypada a co nie, żeby nikt nie oskarżał sąsiadki o oczarowanie mężem.


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Halka73 To możliwe, ale nie wyklucza drugiej możliwości jednocześnie. Socjologiczne wyjaśnienie i magiczne wyjaśnienie mogą współistnieć. Ale mam pytanie do Mandragory, bo czytam i mam wrażenie, że jest jakiś konkretny kontekst za tym pytaniem. Pytasz o zmianę nastawienia u konkretnej osoby w konkretnej sytuacji czy to bardziej teoretyczne?


Odpowiedz
(@mandragora)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Azalia No dobra, powiem wprost. Mam kogoś bliskiego, kto jest pod wpływem innej osoby i chciałabym żeby to się zmieniło. Nie mówię tu o manipulacji, mówię o tym żeby ta bliska osoba po prostu widziała rzeczy wyraźniej. Czy to jest nieethyczne?


Odpowiedz
Wpisy: 84
Rozpoczynający temat
(@turkusowa-pl)
Połączone: 2 lata temu

Tu się muszę zatrzymać, bo to jest już trochę inny temat niż to o czym rozmawialiśmy. Magia przez jedzenie jako codzienna praktyka z intencją dla siebie albo ogólnie dla rodziny to jedno, ale gotowanie z konkretnym celem żeby zmienić coś w relacji między osobami, to jest zupełnie inny obszar i szczerze, to nie jest to z czym bym eksperymentowała bez bardzo solidnej wiedzy o konsekwencjach.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@drozdzia51)
Połączone: 8 miesięcy temu

zgadzam się z Turkusową. I tu wchodzi jeszcze coś czego nie poruszalismy. Kiedy gotujesz z silną, ukierunkowaną intencją wobec kogoś, to nie tylko ta osoba jest w polu tej energii. Ty też. Pytanie czy jesteś gotowa na to co może wrócić jeśli wyślesz coś w kierunku czyjejś relacji.


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@galaktyka95)
Połączone: 1 rok temu

Czytałam to i chcę tylko dodać że to o czym mówi Mandragora to chyba jednak inna kategoria niż magia przez jedzenie jako taka. Jedno to na przykład ugotowanie czegoś z myślą o zdrowiu i spokoju w domu, a drugie to konkretna praca na osobę trzecią. To są różne rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@fela78)
Połączone: 5 miesięcy temu

a ja nie rozumiemdo końca co to znaczy że 'wroci'. Drozdzia piszesz że energia wraca, ale skąd wiadomo w jakiej formie? Czy to jest reguła we wszystkich tradycjach czy tylko w niektórych?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@drozdzia51)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 262

@Fela78 Różne tradycje różnie to opisują ale idea powrotu intencji jest dość powszechna. Wicca mówi o regule trójki, że co wyślesz wraca trzykrotnie, inne tradycje mówią o karmie, jeszcze inne o tym że praca bez zgody osoby tworzy energetyczne zadłużenie. Szczegóły się różnią, ale żadna poważna tradycja nie traktuje pracy na innych jako neutralnej dla osoby która ją wykonuje.


Odpowiedz
Wpisy: 91
(@kachna_j)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie do Azalii, bo wróciłam do jej wcześniejszego posta o tym że robi coś konkretnego fizycznie przed gotowaniem. Pisałaś o oczyszczaniu przestrzeni i skupieniu się na intencji. Czy to oczyszczanie działa w obie strony, to znaczy czy oczyszcza też ciebie z emocji, które nie powinny być w gotowaniu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Kachna_J Tak, właściwie to jest priorytet. Jeśli przystępuję do gotowania będąc zmęczona, zirytowana albo mając w głowie coś co mnie absorbuje, to albo czekam aż to minie, albo robię krótkie oczyszczenie siebie. Właśnie dlatego nie gotuję z intencją kiedy jestem w złym stanie. To jest zresztą jeden z powodów dla których praca na konkretną osobę wymaga czegoś więcej niż tylko chcieć żeby coś się zmieniło. Stan osoby gotującej idzie do potrawy razem z intencją.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@mageczka)
Połączone: 10 miesięcy temu

To ciekawe co mówi Azalia, bo to znaczy że to co czujemy podczas gotowania jest ważniejsze niż same składniki? Czy można to tak powiedzieć? Tzn. lepiej ugotować z pełnym spokojem bez żadnych ziół niż z rozmarynem i imbire ale w złym nastroju?


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@celestynka75)
Połączone: 3 lata temu

Ja bym powiedziała że i jedno i drugie ma znaczenie. Składniki to taka warstwa dodatkowa, ale bez dobrego stanu osoby gotującej to jakby wsadzić kamień do pieca bez rozpalenia. Przynajmniej tak mi to się układa. Przy czakrach to samo, możesz mieć najpiękniejszy kryształ ale jeśli wchodzisz z nim w kontakt zdenerwowana to blokujesz to co miał robić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Celestynka75 To porównanie do kamienia i ognia jest fajne. Mam podobne wnioski z własnych obserwacji. Zapisuję warunki przy różnych praktykach i rzeczywiście stan wyjściowy osoby praktykującej koreluje z tym jak potem oceniam efekty. Trudno to traktować jako dowód na cokolwiek, ale pattern jest wyraźny.


Odpowiedz
Wpisy: 103
(@kasieńka)
Połączone: 1 rok temu

przepraszam jeśli to juz bylo, ale chce zapytac czy ten stan emocjonalny mozna jaos zmierzyc zanim sie zacznie gotowac? nie wiem, jakis sposob żeby sprawdzic czy jest sie wystarczajaco spokojnym żeby w ogole zaczynac?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bronislawa_n)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 179

@Kasieńka Nie ma jednej metody. Jedni robią krótką medytację, inni po prostu siedzą chwilę w ciszy i sprawdzają jak się czują, są takie techniki oddechowe. Ja osobiście staram się zauważyć czy mam jakąś narrację w głowie, czyli czy ciągle myślę o czymś, przeżuwam rozmowę albo planuję kolejne działania. Jeśli tak, to nie zaczynam.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@halka73)
Połączone: 2 lata temu

Dobra ale wróćmy na chwilę do tego co powiedziała Mandragora, bo wydaje mi się że ten wątek trochę uciekł. Mówicie teraz o stanie emocjonalnym, co jest okay, ale nikt tak naprawdę nie odpowiedział na jej pytanie wprost. Czy gotowanie z intencją wobec kogoś kto jest pod wpływem innej osoby jest etycznie do obronienia czy nie?


Odpowiedz
Wpisy: 84
Rozpoczynający temat
(@turkusowa-pl)
Połączone: 2 lata temu

Halka zadaje słuszne pytanie. Moja odpowiedź jest taka, że nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich przypadków, ale to o czym mówi Mandragora, czyli osoba pod wpływem kogoś innego, to jest sytuacja gdzie intencja łatwo się przesuwa z troski w coś, co już jest kształtowaniem czyjejś rzeczywistości bez zgody. I to nie jest dobry kierunek dla magii przez jedzenie, bo ta praktyka jest przede wszystkim o niesieniu czegoś dobrego, nie o rozwiązywaniu konfliktów relacyjnych.


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@mandragora)
Połączone: 5 miesięcy temu

Okej, rozumiem co mówi Turkusowa i co ma na myśli. Ale właśnie dlatego pytam, bo nie wiem gdzie przebiega ta granica. Mówisz 'troska przesuwa się w kontrolę' - ale jeśli ktoś bliski naprawdę jest pod wpływem osoby, która mu szkodzi, to czy chcenie żeby to się zmieniło to jest kontrola? To chyba jest po prostu opieka?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@azalia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Mandragora Rozumiem jak to widzisz, ale właśnie tu jest ten problem. Każdy kto chce wpłynąć na kogoś bez jego wiedzy, myśli że robi to dla dobra tej osoby. To jest bardzo rzadkie żeby ktoś mówił 'robię to bo chcę zła'. Prawie zawsze jest jakaś narracja o trosce. I to nie jest zarzut wobec ciebie, mówię o mechanizmie, który jest w tym zawarty niezależnie od intencji.


Odpowiedz
(@halka73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 133

@Azalia Ale to by oznaczało że w ogóle nie można działać na korzyść kogoś kto nie wie że potrzebuje pomocy? Tzn. jeśli ktoś jest w złym miejscu i nie widzi wyjścia, to co, mamy czekać aż sam zapyta?


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Halka73 Dobre pytanie. Właśnie to jest pytanie, na które różne tradycje odpowiadają różnie. Są takie, które mówią że możesz robić pracę za kogoś ale tylko kierując ją ogólnie, np. niech ma jasność, niech widzi prawdę, niech jest chroniony, bez adresowania konkretnej relacji czy konkretnej osoby. Inne mówią że w ogóle bez zgody nie ma etyki. Nie ma jednej odpowiedzi, ale różnica między 'chcę żebyś był bezpieczny' a 'chcę żebyś odszedł od tej osoby' jest moim zdaniem dość wyraźna.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@drozdzia51)
Połączone: 8 miesięcy temu

mam wrazenie ze wchodzimy coraz głębiej w etykę i to dobrze, ale warto jednak wrócic do kuchni bo to jednak wątek o gotowaniu. Powiedzmy ze ktos chce ugotowac cos z intencja ochronna dla siebie, nie dla żadnej konkretnej osoby. Jakie skladniki mają tu sens? Bo wcześniej rozmawialismy o rozmarynu i imbirze ale nie doszlismy do tego co konkretnie.


Odpowiedz
Wpisy: 785
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Dobrze że wracamy do meritum. Mam w notatkach kilka rzeczy z różnych źródeł. Rozmaryn jest bardzo powszechny w kontekście ochrony i oczyszczenia, pojawia się w kuchni rytualnej od Europy po Ameryki Łacińskie. Czosnek podobnie, ale co ciekawe w niektórych tradycjach jest przypisywany do odpychania, a w innych do wzmacniania granic, co to trochę inne zastosowanie. Sól jest chyba najbardziej uniwersalna jeśli chodzi o intencję oczyszczającą. Ale jak już mówiliśmy, to są warstwy dodatkowe, nie substytut stanu osoby gotującej.


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@fela78)
Połączone: 5 miesięcy temu

czosnek mnie zaskoczył, nie myslałam o nim w kontekście granic. A co z ziołami słodszymi, takim jak bazylia albo lawenda? Czy one są raczej do celów, hmm, relaksacyjnych czy tez moga byc ochronne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bronislawa_n)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 179

@Fela78 Bazylia w tradycjach śródziemnomorskich i włoskich to przede wszystkim dostatek i spokój domowy, ale jest też używana do ochrony domu. Lawenda jest bardziej związana z uspokojeniem i snem, w kuchni rytualnej rzadziej, bo zapach dominuje nad smakiem i nie każdy to lubi w jedzeniu. Są też zioła, o których rzadziej się mówi, jak tymianek, który w kilku tradycjach europejskich był kojarzony z odwagą i klarownością umysłu.


Odpowiedz
Strona 1 / 5
Udostępnij: