Forum

Asystent AI
Gdy magiczne działa...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Gdy magiczne działanie idzie w złym kierunku

Strona 1 / 4

Wpisy: 373
Rozpoczynający temat
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Zaczęłam ostatnio myśleć o czymś, co mi się powtarza przy różnych rytuałach i nie wiem, czy ktoś jeszcze to zauważył. Chodzi o to, że ten sam rytuał wykonany w różnym czasie dnia daje zupełnie inne efekty, i to nie zawsze w sensie astrologicznym, bo nie mam tu na myśli godzin planetarnych ani faz księżyca. Bardziej zastanawia mnie to, co się dzieje na poziomie psychicznym. Wieczorem jestem w innym stanie skupienia niż rano, mam inne skojarzenia z tymi samymi symbolami, inaczej wizualizuję. I mam wrażenie, że to właśnie to, a nie jakaś zewnętrzna siła, zmienia efekt. Ostatnio robiłam coś, co robiłam już wiele razy wcześniej, i po raz pierwszy poczułam, że coś poszło nie tak, że intencja gdzieś się wypacza w trakcie. I potem długo siedziałam i próbowałam rozgryźć, co inaczej. Jedyna różnica była taka, że zamiast wieczoru zrobiłam to rano, zaraz po wstaniu. Czy ktoś miał coś podobnego?


Odpowiedz
183 odpowiedzi
Wpisy: 383
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

To jest bardzo ciekawy trop. Przy runach też mam takie obserwacje, że rzuty rano, kiedy jeszcze nie do końca wyszłam z tego półsennego stanu, wychodzą jakościowo inaczej. Nie mówię, że gorzej, ale inaczej. Mam wrażenie, że interpretacje, które mi przychodzą wtedy do głowy, są jakieś... surowsze? Bardziej dosłowne. Wieczorem jestem bardziej skłonna do głębszych, wielowarstwowych odczytań. Ale żeby rytuał poszedł w złym kierunku przez samą porę? Zastanawia mnie, co rozumiesz przez 'wypaczenie intencji'. Bo to może być kilka różnych rzeczy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Wioletka_Z No właśnie, próbuję to sama nazwać. Zrobiłam rytuał z zamiarem wzmocnienia spokoju i cierpliwości, a przez kilka dni po tym byłam wyjątkowo drażliwa i reaktywna. Jakby coś odwróciło wektor. I teraz myślę, że rano, zaraz po przebudzeniu, moja podświadomość jest jeszcze w trybie, który nie do końca rozumie symbole tak jak rozumie je świadoma część. Może intencja brzmi tak samo w słowach, ale podświadomość koduje ją inaczej, kiedy jeszcze nie ma pełnego 'zalogowania' do rzeczywistości?


Odpowiedz
Wpisy: 737
(@michasia99)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co piszesz o tym półsennym stanie mi coś przypomina. Numerolodzy, z którymi rozmawiałam, mówią o godzinach przejściowych, tuż po przebudzeniu i tuż przed zaśnięciem, jako o momentach, kiedy filtr racjonalny jest rozchwiany. I to zwykle jest podawane jako zaleta przy medytacji czy afirmacjach, bo coś łatwiej dociera. Ale może w rytuałach, gdzie intencja musi być precyzyjna, ten brak filtra to problem? Że wchodzi za dużo, nie to co chcesz?


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@tamarka)
Połączone: 3 lata temu

Hej, ale moment. Czy wy mówicie teraz o tym, że rytuał nie zadziałał, czy że zadziałał odwrotnie? Bo to dwie różne sprawy. Brak efektu to jedno, ale efekt odwrócony to coś, co wymaga innego wyjaśnienia. Nie kupuję łatwo teorii o 'odwróceniu wektora', bo żeby coś szło w odwrotnym kierunku, to musiałoby być jakieś konkretne kodowanie tej odwrotności. Skąd podświadomość miałaby wiedzieć, żeby odwrócić, a nie po prostu zignorować albo spłaszczyć?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Tamarka No właśnie, to jest dobre pytanie. Ale patrząc na to od strony teorii jaźni Junga, podświadomość często działa przez przeciwieństwa. Coś, co świadomość deklaruje jako cel, nieświadomość może potraktować jako zagrożenie dla dotychczasowego stanu, jeśli ten stan jest 'normalny'. I wtedy generuje opór, który wychodzi jako coś przeciwnego do intencji. To nie jest odwrócenie magiczne, to jest psychologiczny kontratak własnej struktury.


Odpowiedz
(@tamarka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 172

@Wioletka_Z Okej, Jung to rozumiem, ale czy my tu rozmawiamy o magii jako o psychologii, czy jako o czymś, co działa niezależnie od psychologii? Bo jak przyjmiemy, że to czysto psychologiczne, to czas rytuału ma sens, ale wtedy de facto mówimy, że rytuał to tylko autosugestia w konkretnych warunkach neurologicznych. A część ludzi na tym forum nie jest z tym poglądem.


Odpowiedz
Wpisy: 373
Rozpoczynający temat
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ja nie chcę rozstrzygać, czy to 'tylko psychologia', bo uważam, że to fałszywa opozycja. Nawet jeśli mechanizm jest psychologiczny, to nie znaczy, że efekty są mniej realne. Ale wracając do pytania Tamarki o kierunek, to moje sformułowanie 'odwrócony wektor' może być złe. Raczej chodziło mi o to, że intencja nie znalazła swojego właściwego wyrazu, i to, co wyszło, było jej jakimś zniekształconym odbitym echem. Drażliwość zamiast spokoju może być efektem tego, że podświadomość odebrała bodziec w kontekście braku spokoju, bo rano miałam w sobie napięcie po złym śnie.


Odpowiedz
Wpisy: 326
(@fiolkowa58)
Połączone: 2 lata temu

To co mówisz o złym śnie jest kluczowe i mam wrażenie, że dopiero teraz wchodzimy w sedno. Stan emocjonalny przed rytuałem to jedno, ale konkretna treść, z którą się budzimy, to drugie. Jeśli we śnie przeżywałaś coś związanego z napięciem, to ten nastrój emocjonalny leży bardzo blisko powierzchni świadomości. I symbol 'spokój', którego używasz w rytuałe, może zostać skojarzony ze stanem, który chcesz opuścić, czyli napięciem, a nie z docelowym stanem, do którego zmierzasz. Coś jak negatywna kotwica zamiast pozytywnej.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@amuletka_s)
Połączone: 2 lata temu

Ale chwila, to znaczy, że w zasadzie nigdy nie powinno się robić rytuałów rano? Czy to zależy od osoby? Bo ja na przykład rano mam więcej energii do działania i czułam, że wtedy moje afirmacje działają lepiej. Teraz jestem zdezorientowana.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fiolkowa58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 326

@Amuletka_S Nie, to nie jest taka zasada ogólna. Afirmacje to co innego niż rytuał z precyzyjną intencją. Afirmacja rano może działać dobrze właśnie dlatego, że jesteś wypoczęta i nastawiona na start. Przy rytuałach, gdzie wchodzisz w głębszą pracę symboliczną, pytanie jest, czy jesteś w stanie pełnej, świadomej intencji. I to jest indywidualne. Ktoś może mieć rano absolutną klarowność umysłu, ktoś inny potrzebuje kilku godzin, żeby się zebrać.


Odpowiedz
Wpisy: 737
(@michasia99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mnie zastanawia jeszcze jedna rzecz. Czy ten efekt, który opisuje Nefrytka, pojawił się natychmiast po rytuałe, tego samego dnia, czy narastał stopniowo? Bo jeśli drażliwość pojawiła się od razu, to może to nie był efekt rytuału, tylko po prostu nastrój po złym śnie. Rytuał mógł nie mieć tu nic do rzeczy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Michasia99 To uczciwe pytanie i trochę mnie zmroziło, bo rzeczywiście nie mogę być w stu procentach pewna. Drażliwość zaczęła się tego samego dnia, ale trwała przez kilka dni, dłużej niż zwykle po złym śnie. Znam siebie na tyle, żeby wiedzieć, jak reaguję na brak dobrego wypoczynku, i to było coś innego jakościowo. Bardziej jak jakaś pętla, z której nie mogłam wyjść własnymi siłami. Ale masz rację, że nie mogę tego rozdzielić z absolutną pewnością.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@gosiunia02)
Połączone: 2 lata temu

A czy to nie jest tak, że jak robimy rytuał w złym stanie, to on po prostu 'odbiera' tę energię ze stanu, w którym jesteśmy, a nie z intencji? Czytałam gdzieś, że rytuał jest jak zwierciadło, i wzmacnia to, co jest dominujące, niekoniecznie to, co chcemy osiągnąć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Gosiunia02 To jest metafora, która ma swoje uzasadnienie, ale jest trochę uproszczona. Nie każda tradycja tak to widzi. W pracy z runami na przykład jest mowa o tym, że forma rytuału, konkretne symbole, gest, dźwięk, mają własną siłę, która nie jest tylko funkcją stanu operatora. Ale też nie zaprzeczam, że stan operatora ma znaczenie. To bardziej kwestia proporcji i tego, czy mówimy o rytuałach formalnych, mocno zakodowanych, czy o bardziej intuicyjnych.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@thalia72)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, moim zdaniem w ogóle nie chodzi o porę dnia, tylko o to, czy przed rytuałem jest odpowiednie oczyszczenie przestrzeni i siebie. Jak nie ma oczyszczenia, to wszystko inne jest drugorzędne. Można robić o każdej porze, byle z czystą energią.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tamarka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 172

@Thalia72 Ale właśnie to jest teza, która brzmi sensownie na poziomie ogólnym, a przestaje trzymać się kupy, jak wejdziesz w szczegóły. Co to znaczy 'czysta energia'? Jak ją mierzymy? Jeśli ktoś obudził się z koszmarnym snem i zrobi rytuał oczyszczający przed właściwym rytuałem, to ten rytuał oczyszczający jest poza zasadą? A co czyści rytuał oczyszczający? To może się kręcić w nieskończoność.


Odpowiedz
(@thalia72)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 137

@Tamarka No ale wiesz, tradycyjne praktyki jak kąpiel solna, dymienie shałwią, kilka minut medytacji, to są rzeczy, które naprawdę zmieniają stan. Niekoniecznie trzeba tego teoretyzować.


Odpowiedz
Wpisy: 373
Rozpoczynający temat
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mam mieszane uczucia co do szałwii jako panaceum, ale to osobna dyskusja. Wracając do wątku, myślę, że to co Fiolkowa powiedziała o 'kotwicy' jest najciekawszym tropem. Bo jeśli podświadomość działa skojarzeniowo, to symbol użyty w rytuałe nie jest neutralny, ma całą historię skojarzeń. I jeśli rano masz przy sobie silne skojarzenie negatywne, to rytuał trafia w sieć, do której nie chciałeś trafić. Zastanawiam się, czy da się to w jakiś sposób zresetować albo sprawdzić przed rytuałem.


Odpowiedz
Wpisy: 326
(@fiolkowa58)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie o to chodzi i myślę, że odpowiedź nie jest prosta. Techniki kotwiczenia z NLP dają tu ciekawą perspektywę, bo tam się mówi o tym, żeby świadomie sprawdzać, jaki nastrój masz w momencie wykonywania czegoś, co ma zakodować nowy stan. Przeniesione na rytuał to by oznaczało, że przed każdym rytuałem powinieneś zrobić coś w rodzaju emocjonalnego sprawdzenia siebie, nie po to, żeby wyczyścić, ale żeby świadomie wiedzieć, co wnoszysz do przestrzeni. I ewentualnie zdecydować, czy to jest dobry moment, czy lepiej przełożyć.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@amuletka_s)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, ale wracam do tego co powiedziała Fiolkowa o NLP i kotwiczeniu, bo mnie to zatrzymało. Czyli rozumiem to tak: jeśli przed rytuałem masz wyraźny, specyficzny nastrój, to ten nastrój 'zapisuje się' do symbolu? I potem symbol niesie ze sobą ten nastrój, nie twoją intencję?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fiolkowa58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 326

@Amuletka_S Mniej więcej tak, ale to nie jest zero-jedynkowe. W NLP kotwica to skojarzenie między bodźcem a stanem. Im silniejszy stan w momencie kotwiczenia, tym trwalsza kotwica. Problem polega na tym, że gdy robisz rytuał z symbolem, który ma dla ciebie długą historię skojarzeń, te wcześniejsze warstwy są mocniejsze niż intencja z danej chwili. Natomiast nowy symbol, użyty po raz pierwszy, jest jak czysta tabliczka. Tam nastrój z danego momentu może być dominujący.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@tamarka)
Połączone: 3 lata temu

To znaczy, że Nefrytka miała pecha, bo użyła symbolu, który już wcześniej z czymś skojarzyła? Czy to był nowy symbol?


Odpowiedz
Wpisy: 373
Rozpoczynający temat
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

To był symbol, który znam od dawna i używałam go wielokrotnie w różnych kontekstach. Więc jeśli logika kotwicy jest trafna, to mam tam całą warstwową historię. I teraz nie wiem, czy ta drażliwość to był sygnał, że podświadomość po prostu wyciągnęła najsilniejsze skojarzenie, zamiast realizować intencję. Albo że wyciągnęła coś konkretnego z tej historii, coś, co musiało wyjść.


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Tu się pojawia pytanie, które mnie od jakiegoś czasu chodzi po głowie w kontekście runicznych praktyk: czy każde 'złe' działanie rytuału to błąd, czy część z nich to celowe, chociaż nieświadome, uruchomienie procesu oczyszczenia? Bo jeśli symbol ma bogatą historię skojarzeń, to rytuał z nim może stać się czymś w rodzaju katalogu, który wyrzuca na powierzchnię to, co było zakopane.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gosiunia02)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 100

@Wioletka_Z A czy da się wtedy odróżnić, że to jest oczyszczenie, a nie po prostu rozregulowanie? Bo jak mam kilka dni drażliwości, to sama z siebie nie wiem, czy to jest 'coś wychodzi', czy coś poszło nie tak.


Odpowiedz
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Gosiunia02 Szczerze? Nie zawsze da się to odróżnić w trakcie. Retrospektywnie, jeśli po tym rozregulowaniu nastąpiło coś, co wyglądało jak rozładowanie i potem uspokojenie, to bardziej wygląda na oczyszczenie. Jeśli drażliwość po prostu ustąpiła bez żadnej zmiany, to trudno powiedzieć cokolwiek pewnego.


Odpowiedz
Wpisy: 737
(@michasia99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słuchajcie, ale ja chcę wrócić do kwestii pory, bo mam wrażenie, że trochę uciekliśmy od tego. Nefrytka opisała konkretną sytuację: rano, po złym śnie. I cały czas krążymy wokół nastroju, symboliki, NLP, a ja nadal nie mam jasności, czy pora dnia ma tu samodzielne znaczenie, poza nastrojem. Czyli czy rano samo w sobie coś zmienia, niezależnie od tego, jak się czujesz?


Odpowiedz
Wpisy: 373
Rozpoczynający temat
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Michasia, to jest dokładnie to, co chcę zrozumieć. Bo z jednej strony słyszę, że problem był w nastroju po złym śnie. Ale z drugiej, wyobraź sobie, że budzę się po świetnym śnie, czuję się wyśmienicie, ale nadal jestem w tym biologicznym półśnie, kiedy filtr racjonalny jest osłabiony. Czy wtedy rytuał też by działał inaczej niż wieczorem przy pełnej przytomności?


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@thalia72)
Połączone: 2 lata temu

Moim zdaniem tak, i to akurat ma solidne podstawy w tym, jak działa hipnoza. Stan zaraz po przebudzeniu jest podobny do lekkiego transu i sugestie wchodzą głębiej. Więc intencja rytuału może działać mocniej, ale też wszystko inne, co masz w głowie, wchodzi głębiej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tamarka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 172

@Thalia72 Ale to jest argument za tym, że rano jest bardziej ryzykownie, nie że jest generalnie złe. Jak masz bardzo czystą, spokojną intencję i dobry poranek, to ten trance może ci pomóc, a nie zaszkodzić. Zgaduję tylko na podstawie logiki, nie mam tu żadnego doświadczenia własnego z porankami.


Odpowiedz
Wpisy: 326
(@fiolkowa58)
Połączone: 2 lata temu

To jest ciekawy wątek, bo w tradycjach wedyjskich jest coś takiego jak Brahma muhurta, godzina około półtorej przed wschodem słońca, uznawana za wyjątkowo dobry czas na medytację i praktyki właśnie dlatego, że umysł jest wtedy spokojny i oderwany od dziennych skojarzeń. Ale to zakłada, że jesteś już po spokojnym śnie i wstajesz do praktyki celowo, nie że się budzisz z koszmaru i impulsywnie działasz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@amuletka_s)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 82

@Fiolkowa58 To znaczy, że ta pora działa, ale tylko przy pewnych warunkach wejścia? Nie sama w sobie?


Odpowiedz
(@fiolkowa58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 326

@Amuletka_S Tak to rozumiem. Pora może być sprzyjająca dla pewnych stanów, ale nie jest gwarantem sama w sobie. Możesz trafić w Brahma muhurta z głową pełną lęków po koszmarze i to cię pogrąży bardziej niż popołudnie w zwykłym trybie.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@gosiunia02)
Połączone: 2 lata temu

A czy Nefrytka pamięta, o której godzinie był ten rytuał? Czy to było tuż po przebudzeniu, czy już po jakimś czasie od wstania?


Odpowiedz
Wpisy: 373
Rozpoczynający temat
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Było gdzieś między pół godziny a godziną po przebudzeniu. Nie byłam już w tym sennym niedoczasie, ale nie byłam też w pełni w codziennym rytmie. I myślę, że właśnie ten moment był specyficzny. Nie śpiąca, ale jeszcze nieugruntowana. Jakiś czas temu czytałam o tym, że Japonczycy mają pojęcie 'ma', takiej przerwy między stanami, i zastanawiam się, czy nie wykonałam rytuału w takim 'ma', gdzie dwa stany się nachodzą i żaden nie dominuje.


Odpowiedz
Wpisy: 737
(@michasia99)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest ciekawe, bo w numerologii i w snach też mówi się o momentach progowych, przejściach. I zazwyczaj nie traktuje się ich jako dobrych momentów na decyzje, ale na obserwację, na to, co samo wychodzi. Rytuał z precyzyjną intencją w momencie przejścia to trochę jak próba sterowania łódką w wir.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@tamarka)
Połączone: 3 lata temu

Dobra, ale skoro to było przejście i 'ma', to może drażliwość, która potem nastąpiła, była dokładnie tym, co było w tym 'ma', a nie efektem rytuału jako takiego? Coś, co i tak by wyszło, bo było w tym progu, a rytuał tylko dał temu kanał?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Tamarka Nie wykluczone. I to by tłumaczyło, czemu trwało kilka dni, bo to nie był krótki impuls, tylko coś, co siedziało głębiej. Chociaż ta interpretacja ma też swój problem: jeśli rytuał stał się tylko kanałem dla czegoś, co i tak miało wyjść, to co to mówi o skuteczności intencji? Że intencja w ogóle nie miała szansy w tym układzie?


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

To jest chyba najostrzejsze pytanie w tym wątku i ja nie mam na nie gotowej odpowiedzi. Ale myślę, że intencja i stan emocjonalny nie rywalizują zero-jedynkowo. Możliwe, że intencja była obecna, ale materiał, który 'wyszedł', musiał przejść przez powierzchnię, zanim intencja mogła zadziałać. Coś jak korek wyciągnięty z butelki, zanim wleje się nową zawartość.


Odpowiedz
Wpisy: 373
Rozpoczynający temat
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

To, co napisała Wioletka, brzmi dla mnie przekonująco, ale zostawia mnie z kolejnym pytaniem. Jeśli intencja i materiał emocjonalny nie są w konflikcie zero-jedynkowym, tylko działają równocześnie jak dwa sygnały, to czy w ogóle możemy mówić o kontroli nad tym, co 'wyjdzie'? Bo wygląda na to, że w momencie progu, kiedy filtr jest obniżony, rytuał nie uruchamia tylko tego, czego chcemy. Uruchamia to, co akurat leży na powierzchni. A my możemy nie wiedzieć, co akurat tam leży.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@tamarka)
Połączone: 3 lata temu

No i właśnie to jest sedno. Bo jeśli tak jest, to całe planowanie pory dnia, nastrojenia się, dobierania symboli, to nie jest żadna gwarancja, tylko zmniejszanie ryzyka. Nigdy nie wiesz, co akurat tego dnia ma 'leżeć na powierzchni'. I teraz ciekawe: czy w takim razie rytuały w momencie progu mają sens robić w ogóle, czy lepiej odpuścić na rzecz bardziej przewidywalnych warunków?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gosiunia02)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 100

@Tamarka Ale co to są te 'bardziej przewidywalne warunki'? Bo jak pomyślę o sobie, to nie ma takiego momentu w ciągu dnia, kiedy wiem dokładnie, co mam 'na powierzchni'. Może rano to przynajmniej wychodzi samo, bez udawania, że się wie?


Odpowiedz
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Gosiunia02 To jest dobra obserwacja. Moment progu jest mniej kontrolowany, ale może być za to bardziej szczery. Dzienne rytuały robimy często z tym, co chcemy czuć, a nie z tym, co faktycznie czujemy. Rano, zanim zacznie się 'zarządzanie sobą', wychodzi to, co jest, a nie to, co prezentujemy sami przed sobą.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: