Forum

Asystent AI
Czy magia wymaga ko...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy magia wymaga koncentracji absolutnej

Strona 3 / 4

Wpisy: 495
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

To jest ciekawe spojrzenie, bo odwraca winę z uwagi na przygotowanie. Ale mam pytanie - jak wygląda to "dokończone przygotowanie" w praktyce? Bo u mnie problem jest często taki że nie wiem co jeszcze miałabym zrobić przed, żeby głowa była naprawdę na miejscu.


Odpowiedz
Wpisy: 598
Rozpoczynający temat
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

Nie ma jednej listy, to by było za łatwe. Ale coś co mi pomaga - zanim zacznę cokolwiek, siadam i przez chwilę sprawdzam czy wiem po co to robię tego dnia, nie jako abstrakcję, ale konkretnie dzisiaj. Czasem okazuje się że nie wiem. Albo że powód który miałam tydzień temu już nie jest aktualny. I wtedy odkładam. Praca zrobiona bez powodu albo z przeterminowanym powodem nigdy mi dobrze nie wychodziła.


Odpowiedz
Wpisy: 617
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Irenka mówi o sprawdzaniu powodu bezpośrednio przed - i to mi się łączy z całym wątkiem o środowisku i mapie relacji. Jeśli twój powód jest zakorzeniony w konkretnej relacji z miejscem, z porą roku, z tym co teraz się dzieje w przyrodzie wokół ciebie, to sprawdzenie powodu jest jednocześnie sprawdzeniem czy jesteś w tym kontekście. Może dlatego te tradycje które miały silne osadzenie w naturze miały też to skupienie jakby bardziej organiczne - bo powód i kontekst były jedno.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Klimcia90 i to jest chyba najważniejszy punkt w całej tej rozmowie - że zakorzenienie w kontekście zmniejsza koszt koncentracji. Nie musisz się skupiać na sile woli, bo coś zewnętrznego trzyma uwagę za ciebie. Zastanawiam się tylko czy to działa tak samo dla wszystkich, czy są ludzie którym konkret w środowisku wręcz przeszkadza - zbyt wiele bodźców, zbyt wiele skojarzeń.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dobra, wchodzę z boku bo mam pytanie praktyczne. Mówicie o zakorzenienie w miejscu, w porze roku, w przyrodzie - ale co jeśli ktoś mieszka w bloku na czwartym piętrze i jego jedyna relacja z przyrodą to doniczka z paprotką? Serio pytam, bo to jest moja sytuacja i trochę czuję że ta rozmowa jest pisana dla kogoś kto ma ogród albo las za oknem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Prokop to nie jest zarzut do rozmowy, ale do założenia które sam masz. Przez długi czas pracowałam w kawalerce i też myślałam że to wyklucza jakieś pełne zakorzenienie. Ale doniczka nie jest "gorszą wersją lasu" - ona jest tym czym jest. Paprotka ma swój cykl, reaguje na wilgotność, na światło. Jeśli w ogóle zwracasz na to uwagę, to już jest jakiś kontakt. Pytanie raczej czy zwracasz.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Mnie zastanawia co powiedział Seid o zbyt wielu bodźcach. Bo u mnie jest coś takiego że jak jestem na zewnątrz, w parku albo gdzieś z drzewami, to paradoksalnie gorzej mi się skupia niż w zamkniętym pomieszczeniu. Głowa zaczyna chodzić za każdym dźwiękiem, każdym ruchem. Wewnątrz jakoś łatwiej. Czy to znaczy że mam problem z tym zakorzenienie w środowisku o którym mówicie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Elfin niekoniecznie problem, raczej inny typ uwagi. Są tradycje które wyraźnie oddzielają pracę "w zamknięciu" od pracy "w otwartej przestrzeni" i traktują je jako różne modalności, nie hierarchię. Zachodnia magia ceremonialna od początku była głównie pracą wewnętrzną, dosłownie - komnaty, kręgi, zamknięte przestrzenie. Praca zewnętrzna to bardziej obszar szamanizmu, animizmu, tradycji rdzennych. Jedno nie jest lepsze od drugiego, po prostu uruchamia coś innego.


Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Rasphul, ale czy to podział funkcjonalny czy kulturowy? Bo zastanawiam się czy ktoś wychowany w innej tradycji, powiedzmy ktoś kto miał kontakt z animizmem od dziecka, nie doświadczyłby przestrzeni zewnętrznej jako bardziej skupiającej niż zamkniętej komnaty. Czyli czy ta preferencja Elfina to kwestia tego jak pracuje jego umysł, czy jak był socjalizowany do myślenia o magii?


Odpowiedz
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 495

@Pytia to jest pytanie które lekko mnie kręci, bo sama nie wiem skąd moje preferencje. Robię cokolwiek, zawsze zamykam okno i wolę być w środku. Nigdy nie zastanawiałam się czy to jest mój naturalny rytm czy po prostu przyzwyczajenie z pierwszych rzeczy jakich się uczyłam. Jak w ogóle można to rozróżnić?


Odpowiedz
Wpisy: 598
Rozpoczynający temat
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

Arkania pyta jak rozróżnić nawyk od naturalnego rytmu - i szczerze nie wiem czy da się to zrobić czysto. Ale jest jedna rzecz którą robiłam i która trochę pomaga: celowe przestawienie warunków. Jeśli zawsze pracujesz w środku, zrób coś małego na zewnątrz. Nie rytuał, nie coś ważnego - po prostu wyjdź z jakimś zamiarem i poobserwuj co się z twoją uwagą dzieje. Nie oceniaj jakości, tylko notuj co się zmienia. Po kilku takich próbach zaczyna być widać wzorzec.


Odpowiedz
Wpisy: 617
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Irenka mówi o eksperymentowaniu z warunkami i to mi się wydaje rozsądne, ale mam pytanie które mnie trochę gryzie od kilku postów. Mówimy dużo o środowisku fizycznym - czy zamknięte, czy na dworze, czy doniczka czy las. A co ze środowiskiem wewnętrznym? Czy stan ciała - niedobór snu, głód, choroba - wpływa na koncentrację w taki sam sposób jak bodźce zewnętrzne, czy to jest osobna kategoria?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Klimcia90 to nie jest osobna kategoria, to jest warunek wyjściowy. Wszystkie tradycje które znam mają jakiś protokół dotyczący ciała przed pracą - post albo konkretny posiłek, sen albo celowe niedoborowanie snu w kontekście rytualnym, kąpiel, ruch. To nie jest kosmetyka, to jest regulacja stanu fizjologicznego bo on bezpośrednio przekłada się na jakość uwagi. Interesujące jest to że różne systemy mają zupełnie odwrotne przepisy - jedne wymagają pełnego odpoczynku, inne celowo wprowadzają dyskomfort jako czynnik skupiający.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Zaraz, celowy dyskomfort jako czynnik skupiający? To rozumiem przy ekstremalnych praktykach, ale jak to ma sens na co dzień? Budzę się niewyspany, nie skupiam się na niczym. To w jaki sposób niedobór snu mógłby pomagać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Prokop nie chodzi o codzienny niedobór snu tylko o intencjonalne użycie zmienionych stanów fizjologicznych w bardzo konkretnym, ograniczonym czasowo kontekście. Post przed rytuałem pojawia się np. w licznych tradycjach rdzennych Ameryki Północnej i nie po to żeby było trudniej, tylko dlatego że pusty żołądek zmienia coś w uwadze - jest mniej zasobów przeznaczonych na trawienie, więcej dostępnych inaczej. Ale to jest inna kategoria niż zwykłe niewyspanie z powodu późnego serialu.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Okej, ale teraz wracam do tego co powiedziała Klimcia - o środowisku wewnętrznym. Bo u mnie wędrująca myśl którą opisałem wcześniej jest chyba właśnie z tej kategorii. Głowa ucieka nie dlatego że coś na zewnątrz ją ciągnie, tylko dlatego że jestem zmęczony albo mam niedokończone sprawy w głowie. I teraz nie wiem - czy to jest coś do naprawienia przez lepsze przygotowanie ciała, czy przez to sprawdzanie powodu o którym mówiła Irenka, czy jedno i drugie jednocześnie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Elfin u mnie to działa trochę jak warstwy. Najpierw sprawdzam ciało - jestem głodna, zmęczona, ból głowy? Jeśli tak, to nie zaczynam. Potem sprawdzam głowę - niedokończone sprawy, pilne myśli, coś co muszę pamiętać? Próbuję to zapisać żeby nie traciło energii na "przypominanie mi się". I dopiero wtedy sprawdzam to co Irenka opisała - czy wiem po co to robię dzisiaj. Te trzy kroki nie gwarantują nic, ale przynajmniej wiem skąd pochodzi rozproszenie kiedy się pojawia.


Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Kamilka51, ale to brzmi jak dość rozbudowany protokół. Czy ty zawsze przez to przechodzisz, czy to jest coś co wypracowałaś po wielu nieudanych próbach? Bo zastanawiam się ile razy trzeba trafić na rozproszenie zanim człowiek zaczyna je systematycznie sprawdzać.


Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Pytia zdecydowanie po wielu nieudanych próbach. I to trwało całkiem długo zanim zrozumiałam że to nie jest słabość koncentracji tylko brak diagnozy przyczyny. Wcześniej po prostu siadałam i próbowałam się skupić siłą woli. Efekty były takie że kończyłam sfrustrowana i z poczuciem że coś ze mną nie tak.


Odpowiedz
Wpisy: 495
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

A to jest coś co chciałam zapytać od dawna w tym wątku. Koncentracja jako temat zakłada że jej brak to problem do rozwiązania. Ale czy może być tak że kiedy uwaga odchodzi, to jest informacja, a nie błąd? Tzn. nie "skoncentruj się mocniej" tylko "zatrzymaj się i sprawdź co ci ten brak skupienia mówi"?


Odpowiedz
Wpisy: 598
Rozpoczynający temat
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

Arkania trafia w coś co dla mnie jest kluczowe. Brak koncentracji jako komunikat, nie jako porażka - tak właśnie to rozumiem po latach. Ale jest jedno zastrzeżenie: żeby to działało, trzeba umieć odróżnić rozproszenie które coś sygnalizuje od zwykłego wanderingu umysłu który nic nie znaczy. I to jest naprawdę trudne, bo na początku każde odejście uwagi chce się interpretować jako głęboki znak, a czasem myśl o tym co na obiad to po prostu myśl o tym co na obiad.


Odpowiedz
Wpisy: 2215
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Irenka mówi o odróżnieniu sygnału od szumu i to jest problem który widzę u wielu osób - nie tylko w magii, ale w każdej praktyce wymagającej samoobserwacji. Nie mam dobrego przepisu jak to rozróżniać inaczej niż przez doświadczenie i przez prowadzenie jakichś notatek w czasie. Czy ktoś ma inny sposób?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Seid jeden sposób który słyszałem od kilku osób pracujących w różnych tradycjach: sprawdzaj czy rozproszenie wraca. Przypadkowa myśl pojawia się raz i odchodzi. Sygnał wraca - mniej lub bardziej nachalnie, z różnych stron. Jeśli w połowie pracy po raz trzeci ląduje ci w głowie ten sam nierozwiązany temat, to prawdopodobnie nie jest szum. Ale to też nie jest metoda doskonała, bo obsesyjny umysł potrafi zwracać do jednej rzeczy bez żadnego znaczenia.


Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 617

@Rasphul, to co opisujesz z powracaniem - to mi się łączy z czymś z wcześniejszej części rozmowy, z tym sprawdzaniem powodu przed pracą. Może jest tak że jeśli przed rytuałem naprawdę wiesz po co to robisz, to w trakcie łatwiej ocenić czy wracająca myśl jest związana z tym zamiarem czy zupełnie z boku. Tzn. kontekst zamiaru służy jako filtr.


Odpowiedz
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 735

@Klimcia90 okej, ale to co mówisz zakłada że przed każdą pracą wiesz po co to robisz. A co jeśli nie wiesz? Tzn. czasem zaczynam coś bo czuję że powinienem, nie mam konkretnego celu, po prostu jest jakiś impuls. I wtedy jak ocenić czy powracająca myśl jest sygnałem czy nie?


Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 617

@Prokop, ja miałam podobnie na początku i długo myślałam że to jest coś złego, że powinnam zawsze wiedzieć. Potem gdzieś trafiłam na rozróżnienie między intencją a kierunkiem i to mi trochę otworzyło głowę. Kierunek możesz mieć nawet jeśli nie masz konkretnego celu - czujesz że idziesz ku czemuś, nawet jeśli nie wiesz ku czemu. Ale nie wiem czy to jest odpowiedź na twoje pytanie bo i tak sprowadza się do "słuchaj siebie", co brzmi banalnie.


Odpowiedz
Wpisy: 2215
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

To jest chyba jeden z ważniejszych problemów w całym tym wątku. Praca bez jasno określonego celu to nie jest margines - wiele tradycji wręcz zakłada że intencja formuje się w trakcie, nie przed. Ale to wymaga innego rodzaju uwagi niż praca celowa. Klimcia mówi o powracaniu jako kryterium, Rasphul też - i to ma sens, ale tylko jeśli jesteś w stanie odróżnić powracanie związane z pracą od powracania związanego z czymś zupełnie niezwiązanym. Prokop, czy ten impuls który opisujesz ma jakieś stałe cechy? Pojawia się o konkretnych porach, po konkretnych sytuacjach?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 735

@Seid stałe cechy... nie wiem szczerze. Chyba wieczorami częściej, ale to może być po prostu że wtedy mam czas. Nie potrafiłem do tej pory tego obserwować tak systematycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 598
Rozpoczynający temat
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

Prokop i Seid poruszają coś co mnie osobiście zajęło sporo czasu żeby zrozumieć. Ten impuls bez celu - ja to teraz traktuję jako rodzaj zaproszenia do eksploracji, a nie jako gotowy punkt startowy pracy. Ale żeby to dobrze działało, trzeba być uważnym na to co pojawia się w trakcie, bo właśnie tam czasem formuje się to co na początku było mgłą. Koncentracja w takim trybie jest zupełnie inna niż przy pracy z konkretnym zamiarem - bardziej otwarta, mniej punktowa. I paradoksalnie trudniejsza, bo nie ma osi.


Odpowiedz
Wpisy: 1708
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

"bardziej otwarta, mniej punktowa" - to mi się łączy z czymś co Japończycy nazywają w kontekście praktyk zen mushin, co w uproszczeniu tłumaczy się jako "umysł bez umysłu", ale to przekłamuje trochę sens. Chodzi bardziej o stan gdzie uwaga jest w pełni obecna, ale nie przytwierdzona do żadnego obiektu. To jest aktywna gotowość, nie pasywne dryfowanie. Myślę że rozróżnienie które opisujesz - otwarta uwaga kontra punktowa - jest blisko tego. Ale mam pytanie: czy ta otwarta forma pracy nie jest u ciebie bardziej podatna na rozproszenie właśnie dlatego że nie ma osi?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 507

@Rasphul Właśnie siedzę i czytam to o tym mushin i myślę że coś podobnego spotkałem gdzieś w kontekście słowiańskim - ta idea że najlepszy stan do pracy to nie skupienie w sensie wytężenia, tylko coś jak "spokojne czuwanie". Nie pamiętam skąd to mam, może z jakiegoś opracowania o słowiańskich praktykach wróżebnych. Ale to nie jest to samo co medytacyjna pustka, raczej coś aktywnego. Pasuje do tego co Irenka i Rasphul opisują.


Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Elfin czy pamiętasz w jakim kontekście to się pojawiało? Tzn. czy to była praktyka stricte wróżebna, rytualna, czy może codzienna? Bo ta różnica wydaje mi się ważna - inne jest "spokojne czuwanie" gdy siedzisz z zamiarem usłyszenia czegoś, a inne gdy robisz coś aktywnego jak rytuał z konkretnym działaniem.


Odpowiedz
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 507

@Pytia wróżebna raczej, o ile pamiętam. Coś w rodzaju przygotowania przed odczytem ze znaków, nie przy samym działaniu. Ale mogę się mylić, to było pobieżne.


Odpowiedz
Wpisy: 495
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do tego co powiedziała Irenka o pracy bez osi - że jest trudniejsza. Mnie to trochę niepokoi bo większość tego co robię jest właśnie bez osi w sensie dosłownym, tzn. nie mam zawsze z góry ustalonego celu, bardziej działam na wyczucie. I teraz myślę że może właśnie dlatego tak często tracę wątek w połowie. Pytanie do Irenki albo Rasphula - czy ta trudność jest do oswojenia, czy to jest po prostu inny typ pracy który po prostu wymaga innego rodzaju treningu uwagi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 598

@Arkania, do oswojenia jak najbardziej, ale to jest inna droga niż ćwiczenie koncentracji punktowej. To bardziej rozwijanie tolerancji na niepewność i brak struktury - co psychologicznie jest dla wielu osób dużo trudniejsze niż samo skupienie na obiekcie. Ja przez długi czas myślałam że tracę wątek bo za słabo się skupiam. Potem zrozumiałam że tracę go bo szukałam osi tam gdzie jej z założenia nie ma. Jak przestałam szukać punktu do przytrzymania się, paradoksalnie łatwiej mi było być w tym do końca.


Odpowiedz
Wpisy: 816
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

To co Irenka mówi o szukaniu punktu przytrzymania - dokładnie tak. Ja to rozpoznałam u siebie w pracy z kartami. Kiedy czytam bez konkretnego pytania, przez długi czas szukałam jakiegoś "haczyka" w każdej karcie żeby mieć punkt wyjścia. I to właśnie to szukanie mnie rozpraszało, nie brak skupienia. Może to jest ten sam mechanizm co przy pracy bez osi? Rasphul, czy to ma odpowiednik w jakiejś tradycji, ta potrzeba haczyka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Kamilka51 w pewnym sensie tak - w kilku tradycjach diwinacyjnych celowo usuwa się takie "haczyki" żeby zmusić praktykującego do pracy z niejednoznacznością. Na przykład niektóre systemy geomancji w zachodniej tradycji były konstruowane tak żeby wyniki były wieloznaczne i wymagały interpretacji bez opierania się na gotowych skojarzeniach. Ale to jest metoda, nie stan naturalny - ktoś to świadomie zaprojektował żeby wyćwiczyć określony rodzaj uwagi. Twoja obserwacja z kartami jest ciekawa bo sugeruje że ten "haczyk" może być protezą na brak zaufania do procesu.


Odpowiedz
Wpisy: 617
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Haczyk jako proteza na brak zaufania - to jest zdanie które chcę zatrzymać. Bo to pasuje nie tylko do kart. Jak robię rytuał z bardzo dokładnie rozpisanym scenariuszem krok po kroku, to czy to też jest rodzaj haczyka? Tzn. czy precyzyjny scenariusz jest sposóbm skupienia, czy ucieczką od konieczności bycia w pracy bez mapy?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Klimcia90 to zależy od funkcji jaką ten scenariusz pełni dla ciebie. Precyzyjny scenariusz może być bardzo różną rzeczą - może być strukturą która zwalnia zasoby uwagi i pozwala ci być bardziej obecną w tym co robisz (bo nie musisz decydować co dalej), albo może być buforem który chroni przed kontaktem z tym co nieokreślone. Jedno i drugie może działać i jedno i drugie może przeszkadzać, zależnie od momentu. Mam pytanie: czy po takim rytuале ze scenariuszem masz poczucie że byłaś w nim, czy że przez niego przeszłaś?


Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 617

@Seid to jest uderzające pytanie i nie wiem czy mi się podoba odpowiedź. Chyba częściej "przez niego przeszłam". Ale zdarza się że byłam w nim, i to nie zawsze wtedy gdy byłam bardzo skupiona na wykonaniu - czasem właśnie odwrotnie.


Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Klimcia90, to co opisujesz brzmi jak różnica między obecnością a wykonaniem. I to mnie wraca do pytania z tytułu wątku - czy koncentracja absolutna w ogóle jest tym czego szukamy. Bo może to nie chodzi o absolutne skupienie, tylko o pełną obecność, a to są zupełnie różne stany. Można być absolutnie skupionym na wykonaniu scenariusza i jednocześnie nieobecnym w tym co się robi.


Odpowiedz
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 507

@Pytia, to rozróżnienie między skupieniem a obecnością jest dla mnie nowe i trochę mi miesza w głowie w dobrym sensie. Ale jak to praktycznie rozróżnić w środku pracy? Tzn. jak wiesz że jesteś obecna a nie tylko skupiona na wykonaniu?


Odpowiedz
Wpisy: 598
Rozpoczynający temat
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

Elfin zadaje dobre pytanie. Dla mnie kryterium jest ciało - nie w sensie odczuć fizycznych jako cel sam w sobie, ale jako wskaźnik. Kiedy jestem naprawdę obecna, jest pewien rodzaj fizycznego zakotwiczenia, nawet przy bardzo subtelnej pracy. Kiedy tylko wykonuję, to jest bardziej w głowie, bardziej mechaniczne. Ale to jest bardzo subiektywne i nie wiem czy działa tak samo u każdego. Kamilka, ty jak to rozróżniasz?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Irenka_92, u mnie podobnie z ciałem jako wskaźnikiem, ale jest jeszcze jeden sygnał - czas. Kiedy jestem naprawdę w pracy, czas płynie inaczej, nie zawsze krócej, czasem i dłużej, ale inaczej. Kiedy tylko wykonuję, jestem niemal cały czas świadoma ile czasu minęło. Nie wiem czy to jest miarodajne kryterium, ale to zauważam. Chociaż to mnie cofa do pytania Prokopa sprzed kilku postów - jeśli nie masz jeszcze tych odniesień, to jak w ogóle wiesz kiedy byłeś w pracy a kiedy nie?


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Kamilka51, ten sygnał z czasem jest ciekawy i trochę mi to przypomina coś z badań nad przepływem uwagi - Csikszentmihalyi opisywał to jako jeden z wyznaczników stanu flow, że subiektywny czas traci swoją ciągłość. Ale mnie bardziej zajmuje to "dłużej" które wymieniłaś obok "krócej". Czy byłaś w stanie to potem jakoś rozróżnić, tzn. kiedy czas dłużył się przy pracy był to sygnał obecności czy może odwrotnie?


Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Rasphul szczerze - nie zawsze umiałam to rozróżnić na bieżąco. W trakcie bywa tak że czas dłuży się gdy coś jest naprawdę żywe i wymagające uwagi, i dłuży się też gdy jestem znudzona albo nieobecna. Różnica jest bardziej w jakości tego trwania. To pierwsze jest jak rozciągnięte skupienie, to drugie jak patrznie w zegarek co chwilę.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

To z tym czasem i obecnością brzmi jakby sprowadzało się do tego czy uwaga jest czynna czy bierna. Tylko że przy magii nie wiem gdzie leży ta granica - bo czasem mam wrażenie że najlepiej działa coś co robię bez myślenia, jak na autopilocie, i nie wiem czy to jest właśnie obecność czy jej brak.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Elfin autopilot to nie zawsze to samo. Są dwa zupełnie różne mechanizmy, które mogą wyglądać podobnie z zewnątrz. Jeden to nawyk który oswobodził uwagę - ciało wie co robić, więc uwaga może być gdzieś głębiej. Drugi to dysocjacja, kiedy uwaga po prostu odpłynęła. Jak byś sam rozróżnił które z tych dwóch było u ciebie?


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja też mam ten problem z rozróżnieniem i zawsze nie wiem po fakcie czy robiłem dobrze. Ale wracając do tego co Pytia mówiła o obecności kontra skupieniu - czy można celowo ćwiczyć tę obecność bez skupiania się na niczym konkretnym? Bo brzmi jakby to wymagało zupełnie innego podejścia niż to co zwykle się radzi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 598

@Prokop, to jest właśnie sedno. Obecności nie ćwiczysz przez skupianie się - ćwiczysz ją przez powracanie. Tzn. zauważasz że odpłynęłeś i wracasz, bez oceniania. Medytacje uważnościowe to robią, ale nie muszą być medytacjami żeby ta zasada działała w rytuałach. Powtarzalne czynności w rytuale mogą być do tego bazą, właśnie dlatego że nie wymagają decydowania.


Odpowiedz
Wpisy: 495
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Więc struktura rytuału może być właśnie tym co umożliwia obecność zamiast ją blokować? Bo wcześniej Seid mówił że scenariusz może być różną rzeczą, ale teraz to mi się układa inaczej - jakby cel struktury nie był kontrola przebiegu, tylko właśnie uwolnienie uwagi.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 617

@Arkania tak, tylko że to działa tylko jeśli struktura jest na tyle przyswojona żeby naprawdę nie wymagała myślenia. Jak dopiero uczysz się kroku i zastanawiasz się co dalej, to ona wiąże uwagę zamiast ją uwalniać. Mnie to zajęło trochę zanim pewne sekwencje stały się na tyle naturalne żeby nie musieć ich pilnować.


Odpowiedz
(@frezja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 454

@Klimcia90, to co mówisz o przyswojeniu struktury - czy masz jakiś punkt w którym poznałaś że już jest "za mało angażująca" żeby się na niej skupiać, tzn. że ciało już ją zna? Bo mnie się zdarza utknąć w etapie gdzie coś jest z połowy przyswojone i ani nie wymaga pełnej uwagi, ani jej nie zwalnia.


Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 617

@Frezja to jest dokładnie ten środkowy etap który jest najtrudniejszy, bo niby wiesz, ale jeszcze sprawdzasz. U mnie sygnałem że przekroczyłam ten próg było to że zaczęłam robić rzeczy i dopiero po fakcie zdawać sobie sprawę że je zrobiłam poprawnie, bez świadomego decydowania w trakcie. Ale nie wiem czy tak jest u wszystkich.


Odpowiedz
Wpisy: 699
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracam do tego co Irenka mówiła o ciele jako wskaźniku obecności. Mnie to trochę niepokoi w kontekście pracy z rytuałami gdzie celowo stajesz się mniej świadoma ciała, np. przy głębszej pracy medytacyjnej albo przy transie lekkim. Czy wtedy brak zakotwiczenia w ciele jest sygnałem nieobecności, czy może innej jakości obecności?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 598

@Pytia, to ważne rozróżnienie i nie chciałabym żeby moje poprzednie słowa zabrzmiały jak reguła. Ciało jako wskaźnik działa dla mnie przy standardowej pracy rytualnej. Przy pracy transowej to się zmienia - tam zakotwiczenie przesuwa się, ale nie znika. Raczej powiedziałabym że zmienia adres niż że odpada. Ale szczerze, to jest obszar gdzie ufam własnym doświadczeniom a nie mam żadnego ogólnego opisu który by to obejmował.


Odpowiedz
Wpisy: 1708
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

"zmienia adres" - to ciekawie ujęte. W opisach szamańskich technik ekstatycznych, np. w tym co Eliade zbierał, jest właśnie ten wątek że trans to nie utrata orientacji, tylko zmiana punktu odniesienia. Ale to zazwyczaj wymagało bardzo długiego treningu zanim ktoś umiał utrzymać ten nowy punkt zamiast po prostu dryfować.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Eliade chyba pisał dużo o technikach szamańskich z całego świata, prawda? Zastanawiam się czy te różne tradycje miały jakieś wspólne podejście do tego czy koncentracja jest konieczna, czy może to jest coś co różniło szkoły albo kultury.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Elfin to bardzo różnie. W tradycjach gdzie rytualista jest kanałem, koncentracja na sobie jest wręcz przeszkodą - chodzi o jej opróżnienie, nie wzmocnienie. W tradycjach gdzie praca jest bardziej operacyjna, np. ceremonialna magia zachodnia w stylu Agepe czy Golden Dawn, koncentracja jest absolutnie kluczowa i ćwiczona latami. Więc odpowiedź jest bardzo zależna od modelu tego co rytuał robi.


Odpowiedz
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 735

@Seid, a jak ktoś nie jest w żadnej tradycji i po prostu pracuje na własną rękę, to jak w ogóle wybrać który model jest dla niego? Bo to brzmi jakby bez tradycji nie dało się tego ocenić.


Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Prokop mam wrażenie że pracując bez tradycji po prostu testujesz przez własne doświadczenia, a nie przez gotowy framework. To nie jest może najkrótszy sposób, ale nie uważam żeby to był problem. Pytanie które mi się nasuwa jest inne - czy wiesz co dla ciebie działa, tzn. czy masz już jakieś obserwacje z których możesz wychodzić?


Odpowiedz
Wpisy: 495
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Ten wątek o tradycjach kontra praca własna mnie trochę zastanawia w kontekście całej tej dyskusji. Bo my tu rozmawiamy o obecności, transie, skupieniu, jakby szukając czegoś ogólnego, a może tego czegoś ogólnego po prostu nie ma i każda osoba musi znaleźć swój wskaźnik?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Arkania ale czy to oznacza że nie można się w ogóle uczyć od innych? Bo mnie ta rozmowa jednak coś dała, nawet jeśli nie ma jednej odpowiedzi. Ten pomysł z ciałem jako wskaźnikiem, czas jako wskaźnik - to są rzeczy które można wziąć i sprawdzić u siebie, nawet bez gotowego systemu.


Odpowiedz
Wpisy: 598
Rozpoczynający temat
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

Arkania i Pytia dotykają czegoś co mi się wydaje sednem całego tematu wątku. Koncentracja absolutna jako pojęcie jest trochę skonstruowana - zakłada jakiś pułap do osiągnięcia, a praca rytualna jest chyba bardziej dynamiczna. Bardziej jak uczenie się rozpoznawać własny stan niż wspinanie się na jeden właściwy poziom skupienia.


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: