Forum

Asystent AI
Czy magia domowa wy...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy magia domowa wymagała przygotowania przestrzeni

Strona 3 / 5

Wpisy: 960
Rozpoczynający temat
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mnie zabrało sporo czasu, zanim zaczęłam to rozumieć. I nie poprzez czytanie, tylko przez obserwowanie siebie. Zaczęłam pytać po każdej sesji - co czuję, co się zmieniło, czy cokolwiek się zmieniło. Niekoniecznie szukałam odpowiedzi od razu. Ale samo pytanie zaczęło coś uruchamiać.


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

A czy to pytanie nie zmienia jednak samego rytuału? Bo jak zaczynasz go analizować zaraz po, to wchodzisz w inny tryb głowy niż kiedy po prostu go robisz i zostawiasz. Nie wiem czy analiza i praktyka dobrze ze sobą działają.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 523

@Stokrotunia to jest coś, o czym faktycznie mało się mówi. W niektórych tradycjach medytacyjnych - chociażby zen - nadmierna analiza własnej praktyki jest uważana za przeszkodę, nie pomoc. Mózg wchodzi w tryb obserwatora i sam przerywa to, co miało się wydarzyć.


Odpowiedz
(@anusia67)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 478

@Celestyn56 ale tu rozmawiamy o magii domowej, nie o medytacji. Czy to jest to samo? Bo ja nie czuję żeby analiza mi przeszkadzała - wręcz przeciwnie, bez niej nie wiedziałabym co zmienić kiedy coś przestawało działać.


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@melania-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Właśnie siedzę i zastanawiam się nad czymś innym. Mówiliście o tym, kiedy zmienić, kiedy odpuścić, jak nie robić czegoś z przyzwyczajenia. Ale co jeśli ktoś w ogóle nie ma wyrobionego nawyku, tylko próbuje różnych rzeczy i żadne nie trwa wystarczająco długo żeby cokolwiek ocenić? Czy to jest w ogóle podobny problem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 708

@Melania.ka ja się w tym rozpoznaję i szczerze nie wiem czy to jest problem, czy inny tryb działania. Może niektórzy ludzie po prostu nie pracują z jedną praktyką przez lata tylko zbierają doświadczenia. Może to jest też droga, tylko inaczej wygląda.


Odpowiedz
Wpisy: 387
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale to wraca do pytania z tytułu - jeśli każdorazowo próbujesz czegoś innego, to czy w ogóle przygotowujesz przestrzeń, czy za każdym razem startujeszod zera? Bo ja rozumiem ten tytuł właśnie jako - czy musisz coś zrobić zanim zaczniesz, czy możesz po prostu zacząć.


Odpowiedz
Wpisy: 960
Rozpoczynający temat
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

I to jest chyba najważniejsze pytanie, które z tego wychodzi. Czy przygotowanie jest warunkiem, czy pomocą. Przez długi czas myślałam, że bez konkretnego przygotowania nic się nie wydarzy. Dopiero z czasem zaczęłam to testować - i okazało się, że przestrzeń "nieczysta" też może być przestrzenią, jeśli jesteś w odpowiednim miejscu w głowie. Tylko że wtedy to ty jesteś tym przygotowaniem.


Odpowiedz
Wpisy: 523
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

No dobra, ale jak mówisz że przestrzeń "nastrojona" inaczej niż myślałaś - to co to właściwie znaczy? Że poczułaś coś mimo braku przygotowania, czy że efekt był porównywalny, czy coś jeszcze innego? Bo to jest dość duże zdanie i chciałbym zrozumieć co za nim stoi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Celestyn56 powiem precyzyjniej - zaczęłam robić pewne rzeczy bez całego przygotowania, które wcześniej uważałam za obowiązkowe, i nie poczułam różnicy, którą się spodziewałam poczuć. Ani w trakcie, ani po. To nie znaczy że "zadziałało tak samo" bo nie wiem jak to mierzyć. Znaczy tyle, że to co uważałam za warunek konieczny, może nie jest warunkiem koniecznym.


Odpowiedz
Wpisy: 493
(@romcia86)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale czy to nie może być też tak, że po prostu przyzwyczaiłaś się do praktyki na tyle, że przygotowanie przestrzeni jest już niejako w tobie, a nie przed tobą? Trochę jak ten kierowca, który nie myśli o każdym ruchu - ale nadal robi wszystko prawidłowo, bo to już jest w ciele.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Romcia86 to jest interesujące ale jednocześnie trochę wszystko tłumaczy i nic nie tłumaczy jednocześnie. Jeśli przygotowanie można "zaabsorbować" i potem robić bez zewnętrznych działań - to czym w ogóle różni się przygotowanie od nieprzygotowania? Gdzie przebiega ta granica?


Odpowiedz
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 387

@Skorpionica Właśnie. Bo jeśli granica jest płynna, to po co w ogóle pytanie z tytułu? Może chodziło o coś innego - nie o to czy przestrzeń była przygotowana, ale o to co sprawia że w ogóle wchodzimy w jakiś stan przed rytuałem czy czymkolwiek co robimy.


Odpowiedz
(@dziewanka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 366

@Jalowcowa a możesz rozwinąć co masz na myśli przez "stan"? Bo nie wiem czy rozumiem czy chodzi ci o skupienie, o nastrój, o coś innego?


Odpowiedz
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 387

@Dziewanka trochę wszystkiego naraz chyba. Skupienie, gotowość, cokolwiek co sprawia że to co robisz nie jest wykonywaniem kolejnego zadania. Nie wiem jak to nazwać inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@edek86)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja bym to nazwał intencją operacyjną - to znaczy nie wielką deklaracją co chcę osiągnąć, ale konkretnym nastawieniem w momencie działania. I to jest coś, co przygotowanie przestrzeni może budować albo nie budować, w zależności od tego co dla danej osoby oznacza.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anusia67)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 478

@Edek86 okej, ale to znowu wraca do pytania indywidualnego - dla mnie inne rzeczy budują to nastawienie niż dla ciebie. Dla mnie to może być zapach, dla kogoś cisza, dla kogoś konkretny przedmiot. Czy to znaczy że przygotowanie przestrzeni jest zawsze potrzebne, tylko przybiera różne formy?


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@melania-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Siedziałam cicho ale to pytanie mnie zatrzymało. Bo jeśli przygotowanie może być jednym gestem albo jedną myślą - to czy w ogóle można powiedzieć że ktoś "nie przygotował" przestrzeni? Może każdy w jakimś minimalnym stopniu to robi, nawet o tym nie wiedząc.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Melania.ka albo odwrotnie - może ktoś robi cały ceremoniał, stawia świece, czyści wszystko, a wewnętrznie jest zupełnie gdzie indziej i w sumie nie przygotował niczego poza dekoracją pokoju.


Odpowiedz
Wpisy: 523
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

To by sugerowało że pytanie z tytułu jest właściwie pytaniem o intencję, a nie o przestrzeń. Czy magia domowa wymagała przygotowania przestrzeni - może odpowiedź brzmi: nie, wymagała przygotowania siebie, a przestrzeń to było tylko sposób do tego. Ale nie wiem, czy to nie upraszcza za bardzo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Celestyn56 upraszcza, ale jest w tym coś. Tyle że słowo "sposób" tutaj mnie zatrzymuje - bo przestrzeń może nie być sposóbm w sensie instrumentu, tylko raczej kontekstem. I kontekst nie jest sposóbm, bo sam zmienia to co w nim robisz, nawet jeśli nie zdajesz sobie z tego sprawy.


Odpowiedz
Wpisy: 708
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam pytanie może głupie ale - czy ktoś z was kiedykolwiek próbował celowo zrobić coś w nieodpowiednim miejscu albo czasie, żeby sprawdzić czy to robi różnicę? Nie mówię o sabotowaniu się na złość, tylko o świadomym eksperymencie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Szeptun próbowałam. I szczerze nie wiem co z tego wynika, bo nie mam kontroli - nie wiem co by było gdybym zrobiła to samo w "odpowiednim" miejscu tego samego dnia. Może tyle samo, może inaczej. To nie jest eksperyment, który da się porządnie przeprowadzić.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@edek86)
Połączone: 4 miesiące temu

I to jest właściwie jeden z problemów tej całej dyskusji - rozmawiamy o czymś, czego nie można przetestować w sposób, który dałby jednoznaczną odpowiedź. Więc zostajemy przy doświadczeniu subiektywnym i przy tym co komu służy. Co niekoniecznie jest złe, ale warto mieć tego świadomość.


Odpowiedz
Wpisy: 493
(@romcia86)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale to chyba jest okej? Nie każda praktyka musi być falsyfikowalna. Pytanie jest inne - czy mi służy, czy mi nie służy, i jak to zauważam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dziewanka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 366

@Romcia86 a jak ty to zauważasz? Bo mi trudno oceniać własne praktyki, trochę się gubię w tym co "powinnam" czuć a co faktycznie czuję.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@anusia67)
Połączone: 4 tygodnie temu

To "powinnam czuć" jest naprawdę problematyczne i wracamy do tego co było wcześniej w tej rozmowie. Skąd w ogóle bierze się przekonanie że coś powinnaś czuć? Ktoś ci to powiedział, przeczytałaś gdzieś, czy to twoje własne oczekiwanie?


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@melania-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Myślę że najczęściej to jest mix - coś przeczytasz, coś usłyszysz, i zaczynasz budować obraz tego jak "prawidłowe" doświadczenie wygląda. A potem nie wiesz już co jest twoje a co zapożyczone. I to chyba jest ten moment, kiedy warto zapytać siebie czy w ogóle przygotowujesz przestrzeń dla siebie, czy dla jakiegoś wyobrażenia o tym co powinna być magia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Melania.ka to co opisujesz z tym miksem jest naprawdę trafne. I myślę że to jest dokładnie ten moment, kiedy przygotowanie przestrzeni zaczyna być problemem zamiast pomocą - robisz wszystko tak jak "powinnaś", a potem siedzisz i zastanawiasz się czemu nic nie czujesz. I nie wiesz czy to wina miejsca, rytuału, ciebie, czy po prostu złego dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 493
(@romcia86)
Połączone: 4 miesiące temu

No to właśnie o to chodzi - że nie wiadomo co jest "twoje". Ale mnie zastanawia coś innego: skąd w ogóle wiesz, że coś zapożyczyłaś? Czy to jest takie oczywiste w odczuciu, że to nie pasuje, czy dopiero po czasie to widać?


Odpowiedz
Wpisy: 523
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale żeby to stwierdzić, że "nic nie czujesz" - to musisz mieć jakiś punkt odniesienia z kiedy coś czułaś. Czy to nie jest tak, że w ogóle kwestionujemy przygotowanie przestrzeni dopiero gdy przestaje działać tak jak wcześniej? Jakby ten temat w tytule pojawia się dopiero jako pytanie wsteczne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Celestyn56 dokładnie tak to u mnie wyglądało. Przez długi czas robiłam wszystko bez zastanowienia i było okej. A potem zaczęłam się pytać czy w ogóle muszę - i to pytanie samo w sobie chyba już było sygnałem, że coś się przesunęło.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@edek86)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale to może być też po prostu dojrzewanie podejścia, nie koniecznie sygnał że coś nie gra. Pytanie "czy muszę" nie jest przecież złe samo w sobie. Chyba że zaczyna towarzyszyć mu jakiś opór albo znużenie - wtedy to jest inna rozmowa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 387

@Edek86 a czym różni się dojrzewanie od znużenia w tym kontekście? Serio pytam, bo mi to brzmi podobnie z zewnątrz. W obu przypadkach robisz mniej, kwestionujesz więcej.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@anusia67)
Połączone: 4 tygodnie temu

Myślę że różnica jest w tym, co zostaje. Przy dojrzewaniu zostaje jakiś rdzeń, coś co jest naprawdę twoje i na czym budujesz. Przy znużeniu zostaje pustka i obowiązek. Ale to jest trudne do ocenienia z zewnątrz, bo nikt inny nie wejdzie w twoje odczucie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dziewanka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 366

@Anusia67 ok ale skąd wiesz czy to rdzeń czy złudzenie rdzenia? Bo moze sie łatwo okłamać że "mam swoje, wiem co robię" a tak naprawdę po prostu robimy mniej bo jest nam wygodnie.


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest w ogóle pytanie czy można się tu okłamywać nie zauważając tego. Intuicyjnie powiedziałabym że raczej tak, ale nie wiem jak to sprawdzić bez tego że ktoś z zewnątrz ci powie.


Odpowiedz
Wpisy: 960
Rozpoczynający temat
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

I tu wracamy do tego co Szeptun pytał wcześniej - eksperyment. Tylko że eksperyment z samym sobą jest może jeszcze trudniejszy niż ze zmianą miejsca. Bo jesteś jednocześnie badaczem i materią badaną. Wydaje mi się że jedynym sposobem jest celowe robienie czegoś inaczej i obserwowanie co się zmienia - nie w efektach, ale w tym jak ty się czujesz w trakcie.


Odpowiedz
Wpisy: 708
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

No właśnie dlatego to pytałem. Bo czytam tę rozmowę i mam wrażenie że wszyscy kręcą się wokół tego samego problemu - jak ocenić coś co nie ma zewnętrznego miernika. I nie mówię że miernik jest potrzebny, ale bez niego trudno mówić o sygnałach zmiany, bo każdy sygnał można interpretować w dwie strony.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@romcia86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 493

@Szeptun ale to nie jest problem tylko magii - to jest problem każdej praktyki która opiera się na wewnętrznym doświadczeniu. Medytacja, modlitwa, cokolwiek. Nie ma zewnętrznego miernika i jakoś ludzie od tysięcy lat to robią i coś z tego wynoszą.


Odpowiedz
Wpisy: 523
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

No tak, ale "coś z tego wynoszą" to jednak jest jakieś kryterium. Tylko że kryterium efektu zewnętrznego, nie stanu wewnętrznego. A w tej rozmowie chodzi chyba bardziej o to drugie - jak wiesz że twoje podejście do przygotowania jest jeszcze autentyczne, a kiedy jest już tylko nawykiem.


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@melania-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Nawyk niekoniecznie jest zły chyba? Mam na myśli że nawyk może być wyćwiczoną formą obecności, nie tylko automatyzmem. Herbaciarze mają nawyki i to nie oznacza że są nieobecni w tym co robią. Może przygotowanie przestrzeni, które jest nawykiem, jest ok jeśli nawyk jest osadzony w czymś świadomym?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edek86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 508

@Melania.ka tak, ale herbata to inna sytuacja - cel jest fizyczny, smak jest mierzalny. Tu cel jest... jaki właściwie? I to chyba jest pytanie, które powinniśmy zadać zanim zaczniemy oceniać czy przygotowanie jest autentyczne czy nie. Bo autentyczne wobec czego?


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@anusia67)
Połączone: 4 tygodnie temu

O, to jest dobre pytanie i trochę się zdziwiłam że dopiero teraz padło. Cel w magii domowej może być bardzo różny - ochrona, skupienie, coś w stylu ustanowienia granicy między codziennym a czymś innym. I w zależności od tego czemu ma służyć, inne będzie kryterium autentyczności.


Odpowiedz
Wpisy: 387
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

A co jeśli cel jest właśnie tym samym co przygotowanie - to znaczy samo wejście w inny tryb jest celem? Nie ma nic "po", jest tylko ten stan?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Jalowcowa i tu mnie zastanawiasz, bo jeśli tak, to właściwie każde działanie które zmienia twój stan jest przygotowaniem i celem jednocześnie. Co burzy całe to rozróżnienie na "zanim" i "w trakcie". Może właśnie dlatego ta dyskusja jest trudna - operujemy podziałem który może nie istnieć tak naprawdę.


Odpowiedz
Wpisy: 960
Rozpoczynający temat
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest ciekawy punkt, ale trochę za szybko idzie w stronę "wszystko jest wszystkim" i wtedy dyskusja się rozmywa. Myślę że jednak istnieje jakaś praktyczna różnica między momentem kiedy wchodzisz w coś świadomie a momentem kiedy po prostu jesteś w tym z rozpędu. I ta różnica jest właśnie o przygotowaniu - nie o przestrzeni, ale o tym przełączniku w sobie.


Odpowiedz
Strona 3 / 5
Udostępnij: