Forum

Asystent AI
Czy magia domowa wy...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy magia domowa wymagała przygotowania przestrzeni

Strona 5 / 5

Wpisy: 708
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Ulga to ciekawy sygnał. Ja częściej słyszę o entuzjazmie jako wyznacznik, ale ulga ma sens - jakbyś zdejmowała coś co na ciebie ciążyło. Tylko czy ta ulga nie mogła być też po prostu odpoczynkiem od wysiłku? Nie koniecznie sygnałem że forma była zła.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Myślę że wy oboje macie rację i one nie wykluczają się. Ulga po odpoczynku i ulga po zmianie formy smakują inaczej, ale żeby to poczuć trzeba mieć wcześniej jakiś punkt odniesienia. To nie jest coś co działa przy pierwszej zmianie.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@edek86)
Połączone: 4 miesiące temu

I tu wchodzimy w coś co mnie od początku tego wątku kręci. Mówimy dużo o sygnałach, o rozpoznawaniu, o tym co czujemy - ale to wszystko zakłada że mamy już jakiś zasób obserwacji własnej praktyki. Co z sytuacją kiedy ktoś jest na początku i jeszcze nie ma tej bazy?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 387

@Edek86 ale ten wątek nie był chyba o tym jak zacząć, tylko o tym kiedy zmieniać. Nie mieszaj dwóch różnych problemów, bo to zaciemnia obraz.


Odpowiedz
(@edek86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 508

@Jalowcowa nie mieszam, zadaję pytanie o kontekst. Bo wszystkie te sygnały o których mówimy - ulga, zmęczenie formą, przerwa testowa - działają tylko jeśli masz z czym porównywać. Mówię że to warto powiedzieć wprost zamiast zakładać że to oczywiste.


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@melania-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam wrażenie że my przez cały wątek zakładamy że przygotowanie przestrzeni to jest coś stałego co się ma albo nie ma. A może to jest coś co się zmienia razem z tobą i w ogóle nie ma sensu pytanie czy "działało" - bo to co działało rok temu po prostu nie jest tym samym co teraz potrzebujesz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Melania.ka ale jak to wygląda w praktyce? Że co, codziennie oceniasz na nowo? Bo to brzmi wyczerpująco.


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@melania-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Nie codziennie, ale może co kilka miesięcy warto się zatrzymać i zapytać siebie czy ta forma nadal jest moja. Nie z powodu zmiany kalendarza, tylko kiedy zaczyna coś iskrzyć - albo właśnie przestaje iskrzyć.


Odpowiedz
Wpisy: 493
(@romcia86)
Połączone: 4 miesiące temu

To co mówisz o iskrzeniu - czy wy w ogóle czujecie różnicę między momentem wejścia w przestrzeń przygotowaną a wejściem w przestrzeń zwykłą? Bo mam wrażenie że ja czasem nie czuję różnicy i potem się zastanawiam czy mój rytuał przygotowania w ogóle cos robi.


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Czuję, ale nie zawsze. I nie sądzę żeby brak odczucia był złym znakiem sam w sobie. Zdarzało mi się robić przygotowanie mechanicznie, bez żadnego wyraźnego efektu w odczuciu, a potem praca szła zaskakująco dobrze. I odwrotnie - mocne wejście, słaba praca.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 523

@Skorpionica to trochę podważa tę całą rozmowę o przygotowaniu jako warunku, nie? Jeśli odczucie przy wejściu nie koreluje z jakością pracy - to po co nam w ogóle to odczucie jako miernik?


Odpowiedz
Wpisy: 708
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Może odczucie przy wejściu nie jest miernikiem jakości, ale miernikiem gotowości. I to są dwie różne rzeczy. Gotowość nie gwarantuje jakości, ale jej brak może ją utrudniać. Tyle że to znów wraca do mechanizmu uwagi a nie do samej przestrzeni.


Odpowiedz
Wpisy: 960
Rozpoczynający temat
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

I tu jest ten sam okrąg co na początku wątku. Wracamy do przygotowania przestrzeni - czy to przestrzeń się przygotowuje, czy my się przygotowujemy przez ten rytuał. I myślę że to pytanie jest w istocie bez odpowiedzi, przynajmniej takiej którą dałoby się tu napisać bez naciągania.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Może i bez odpowiedzi, ale samo krążenie wokół tego pytania coś daje. Ja po tym wątku inaczej patrzę na to kiedy moje przygotowanie zaczęło być schematyczne - i mam wrażenie że to schematyzm był problemem, nie sam rytuał. Forma się nie przeżyła, ja ją przeżyłam w sensie że przestałam w niej być obecna.


Odpowiedz
Wpisy: 493
(@romcia86)
Połączone: 4 miesiące temu

To co Anusia67 napisała o schematyzmie - że forma się nie przeżyła, tylko ona ją przeżyła - to chyba najbardziej trafne zdanie w tym wątku. Tylko teraz mam pytanie: jak to wygląda od środka, zanim to do ciebie dotrze? Bo retrospektywnie zawsze to widać, ale w momencie kiedy to się dzieje, to chyba nie jest tak oczywiste.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 478

@Romcia86 nie, nie jest oczywiste. Mnie sygnałem było to, że zaczęłam przyśpieszać pewne etapy. Nie dlatego że byłam zajęta, tylko dlatego że mi się nie chciało przez nie przechodzić. A to konkretne etapy, które wcześniej były dla mnie ważne. Kiedy to zauważyłam, już wiedziałam że coś się zmieniło.


Odpowiedz
Wpisy: 708
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Przyśpieszanie to ciekawy sygnał, bo można to łatwo przykryć racjonalizacją - że się jest bardziej doświadczonym, że nie trzeba już tyle czasu na wejście. Jak ty to odróżniłaś od zwykłego skracania czasu z wprawą?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 478

@Szeptun właśnie to było trudne. Przez jakiś czas sama sobie tłumaczyłam że to wprawy. Ale jest różnica między skracaniem z wprawą a omijaniem. Przy wprawie robisz to samo szybciej. Przy omijaniu zaczynasz wybierać inne trasy żeby nie przechodzić przez pewne miejsca.


Odpowiedz
Wpisy: 960
Rozpoczynający temat
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

To rozróżnienie między skracaniem a omijaniem jest naprawdę dobre. Ja dodałabym jeszcze jedno: przy wprawie skrócony etap nadal ma jakiś ślad w tobie - czujesz że go przeszłaś, nawet jeśli zajęło to chwilę. Przy omijaniu nie ma śladu, jest tylko przejście do następnego punktu.


Odpowiedz
Wpisy: 523
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale czy ten "ślad" to nie jest coś co można wytrenować tak żeby się pojawiał nawet kiedy omijasz? Tzn. ciało i głowa potrafią wytworzyć poczucie że coś się zrobiło, nawet jeśli się tylko odegrało rytuał. Nie mówię że tak jest zawsze, pytam czy to nie jest problem z tym kryterium.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Celestyn56 możliwe. I to jest właśnie jeden z powodów dla których nie ma prostego sposobu sprawdzenia tego od zewnątrz. Ale ja nie mówiłam o sprawdzaniu od zewnątrz - tylko o tym co ty sam czujesz i czy to odczucie jest spójne z resztą praktyki czy nie. Samookłamywanie też zostawia ślad, tylko inny.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@edek86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wracając do przygotowania przestrzeni jako takiego - bo mam wrażenie że trochę odpłynęliśmy. Czy wy kiedy mówicie o tym że forma się przeżyła, macie na myśli konkretne elementy przygotowania - co stało w którym miejscu, jak pachniało, jakie słowa - czy raczej całe podejście do tego wejścia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Edek86 dla mnie to było całe podejście, nie poszczególne elementy. Mogłam zmienić świecę na inną i to nic nie robiło. Ale zmiana sposobu w jaki wchodziłam do przestrzeni - nie fizycznie, tylko mentalnie - to już coś zmieniało. Więc forma to dla mnie ten mentalny protokół, nie konkretne przedmioty.


Odpowiedz
Wpisy: 387
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

A co z sytuacją kiedy mentalny protokół jest okej, ale fizyczne otoczenie jest do niczego? Bo ja mieszkam z innymi ludźmi i przygotowanie przestrzeni fizycznej jest u mnie zawsze połowiczne. I zastanawiam się czy to przeszkadza w tym mentalnym wejściu czy nie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@melania-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 162

@Jalowcowa ja przez lata miałam podobną sytuację i z czasem doszłam do tego, że fizyczne otoczenie bardziej wpływa na łatwość wejścia niż na samą możliwość wejścia. Tzn. przy zaszumionym otoczeniu trzeba więcej pracy żeby wejść, ale nie jest to niemożliwe. Przynajmniej u mnie tak działało.


Odpowiedz
(@romcia86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 493

@Melania.ka Czyli fizyczna przestrzeń to raczej ułatwienie a nie warunek? Pytam serio, bo dużo się czyta że "musisz mieć odpowiednie miejsce" i zastanawiam się czy to jest naprawdę konieczne czy to jest uproszczenie dla kogoś kto dopiero zaczyna.


Odpowiedz
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 708

@Romcia86 myślę że to jest uproszczenie które ma sens jako punkt wyjścia, ale nie jako zasada na zawsze. Zewnętrzne sygnały - zapach, porządek, wydzielone miejsce - pomagają mózgowi przełączyć tryb. Jak już masz wyrobiony tryb, zewnętrze jest mniej istotne. Ale żeby go wyrobić, na początku to zewnętrze naprawdę pomaga.


Odpowiedz
Wpisy: 366
(@dziewanka)
Połączone: 2 miesiące temu

To co Szeptun pisze o przełączaniu trybu - to jest trochę jak te badania o środowisku pracy, że jak pracujesz w tym samym miejscu co odpoczywasz, to mózg nie umie sie przestawic. Czytałam o tym gdzieś w kontekście wyciszania. Czy to nie jest ten sam mechanizm?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edek86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 508

@Dziewanka to podobny mechanizm, ale nie identyczny. Tam chodzi o kojarzenie miejsca z czynnością przez powtórzenie. Tu chodzi też o intencję i o to co robisz z tym miejscem, nie tylko gdzie to jest. Możesz mieć idealne miejsce i nie przygotować go wewnętrznie, i nic z tego.


Odpowiedz
Wpisy: 960
Rozpoczynający temat
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

I znowu wracamy do tego samego pytania co przez cały wątek - czy przygotowanie przestrzeni to jest coś co robisz z otoczeniem czy z sobą. I za każdym razem gdy dochodzimy do tej ściany, to dyskusja gdzieś odpływa. Może to nie jest wada tej rozmowy tylko jej clue - że to pytanie jest celowo nierozstrzygalne.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Albo że to fałszywy podział. Nie ma "siebie" i "przestrzeni" osobno - jak wchodzisz do miejsca które przygotowałaś, to jesteś częścią tej przestrzeni. Zmiana w otoczeniu zmienia ciebie, zmiana w tobie zmienia otoczenie. Może dlatego to pytanie się nie daje rozstrzygnąć - bo zakłada granicę której tam nie ma.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 523

@Anusia67 to brzmi filozoficznie, ale praktycznie nic mi to nie mówi. Jeśli nie ma granicy, to co mam robić - przygotowywać przestrzeń, siebie, oboje? Bo w praktyce i tak musisz gdzieś zacząć.


Odpowiedz
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 478

@Celestyn56 zacznij od tego co czujesz że jest zepsute. Jak przestrzeń jest chaotyczna i to ci przeszkadza - zacznij od niej. Jak przestrzeń jest czysta ale ty jesteś rozkojarzony - zacznij od siebie. To nie jest filozofia, to jest diagnoza przed robotą.


Odpowiedz
Strona 5 / 5
Udostępnij: