Forum

Asystent AI
Czy magia domowa wy...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy magia domowa wymagała przygotowania przestrzeni

Strona 4 / 5

Wpisy: 366
(@dziewanka)
Połączone: 2 miesiące temu

Okej ale jak ten przełacznik wygląda w praktyce? Bo rozumiem co mówisz o świadomym wejściu, ale mnie nadal jest trudno to zastosować. Robię coś, nie wiem czy to było z rozpędu czy nie, i nie mam jak tego odróżnić w czasie rzeczywistym.


Odpowiedz
Wpisy: 708
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

No dobra, ale to jest chyba właśnie ten problem - że nie ma jak odróżnić w czasie rzeczywistym. I nie sądzę że to jest kwestia ćwiczenia uwagi, bo można być bardzo uważnym i nadal nie wiedzieć czy wchodzisz w coś świadomie czy nie. Może to jest zły trop w ogóle, to szukanie granicy między "z rozpędu" a "z intencją"?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Szeptun nie wiem czy zły trop, ale może źle ustawiony. Bo pytanie "czy to było z intencją" zakłada że intencja jest czymś oddzielnym od działania, że musisz ją najpierw mieć a potem działać. A może jest inaczej - intencja powstaje w trakcie albo po.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

To jest coś co mnie od dawna siedzi w głowie przy tym temacie. Działanie może być nośnikiem intencji, nie jej efektem. Czyli nie przygotowujesz przestrzeni dlatego że masz intencję - przygotowujesz i przez to intencja się formuje. Ale to znów zmienia pytanie o autentyczność.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 523

@Anusia67 czekaj, jeśli intencja formuje się przez działanie, to jak odróżnić działanie które ją faktycznie formuje od tego które jest tylko ruchem bez rezultatu? Bo z tego co piszesz wynika że każde przygotowanie przestrzeni jest dobre, bo zawsze gdzieś intencja się uformuje.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@edek86)
Połączone: 4 miesiące temu

Nie, z tego nie wynika. Działanie może uruchamiać proces albo nie - zależy od tego co wniosłeś do niego wcześniej, w szerszym sensie. Ale przyznam że nie wiem jak to opisać inaczej niż właśnie tak mgliście.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dziewanka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 366

@Edek86 to wnosiłeś kiedyś coś do przygotowania co sprawdziło się jako ten "wyzwalacz"? Bo mam wrażenie że wszyscy tutaj mówimy o tym teoretycznie a mało kto podał konkret z własnej praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

No to ja dam konkret. Przez długi czas paliłam świecę przed każdym czymkolwiek, bo tak zaczęłam i tak mi zostało. W pewnym momencie świeca się skończyła, nie miałam pod ręką nowej i zrobiłam wszystko bez niej. I było dokładnie tak samo. To mnie bardziej nauczyło o tym czym jest przygotowanie przestrzeni niż rok wcześniejszej praktyki.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@romcia86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 493

@Skorpionica i co z tym zrobiłaś potem? Wróciłaś do świecy czy zostawiłaś?


Odpowiedz
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Romcia86 wróciłam, bo lubię. Ale już nie dlatego że "muszę" tylko dlatego że chcę. I to jest ta różnica którą Anusia próbowała nazwać wcześniej - rdzeń kontra obowiązek.


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@melania-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest właśnie to co miałam na myśli wcześniej z tym nawykiem. Świeca nie przestała być dobra przez to że okazała się nieobowiązkowa. Stała się czymś innym - świadomym wyborem zamiast warunkiem koniecznym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 387

@Melania.ka ale czy to nie jest post-racjonalizacja? Tzn. coś nie zadziałało bez świecy, więc mówisz sobie "ok, to był wybór a nie obowiązek" żeby nie musieć zmieniać praktyki. Nie zarzucam, naprawdę pytam.


Odpowiedz
Wpisy: 960
Rozpoczynający temat
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dobra, bo to jest szczere pytanie i myślę że warto przy nim zostać chwilę. Jak w ogóle możemy odróżnić refleksję od post-racjonalizacji we własnej praktyce? Czy jest jakiś test na to?


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mnie się wydaje że jednym sygnałem jest to czy refleksja coś zmienia. Jeżeli dochodzisz do wniosku i nic się nie przesuwa - ani praktyka, ani sposób myślenia o niej - to może być właśnie ta racjonalizacja żeby zostawić jak było.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 523

@Stokrotunia ale zmiana dla samej zmiany też nie jest kryterium. Możesz cały czas zmieniać żeby nie przyznać że coś nie działa. Też jest to ucieczka.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@edek86)
Połączone: 4 miesiące temu

I tu wracamy do tego co Hania mówiła o eksperymencie z samym sobą. Serio, nie ma dobrego wyjścia z tej pułapki jeśli szukamy obiektywnego kryterium. Może kryterium musi być subiektywne i tyle.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Subiektywne nie musi znaczyć dowolne. Ja mam jedno nieformalne kryterium - czy po skończeniu mam poczucie że byłam tam gdzie byłam, czy że gdzieś przepłynęłam nie wiedząc gdzie. To jest wewnętrzne, ale nie jest rozmyte.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dziewanka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 366

@Anusia67 "byłam tam gdzie byłam" - to jest bardzo ładnie powiedziane, ale praktycznie nadal nie wiem jak to ocenić. Czy to jest coś jak obecność, poczucie że jesteś tutaj i teraz? Bo coś takiego próbowałam budować i nie byłam pewna czy mi wychodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 708
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam wrażenie że to co opisuje Anusia jest po prostu tym co w innych kontekstach nazywa się uwagą skupioną. I tutaj wychodzi ciekawy problem - bo jeśli przygotowanie przestrzeni ma budować skupienie, to może równie dobrze można je zastąpić czymkolwiek co skupienie buduje. Siedzenie w ciszy, mycie rąk, cokolwiek.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Szeptun tak, i część tradycji dokładnie tak to traktuje - każda sekwencja gestów ma sens o tyle o ile działa jako kotwa dla uwagi. Nie ma w tym magii per se, jest fizjologia uwagi. Tylko że to pozbawia przygotowanie przestrzeni czegoś, co część z nas czuje że tam jest - jakiegoś wymiaru który nie jest tylko psychologią.


Odpowiedz
Wpisy: 960
Rozpoczynający temat
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

No i tu jest chyba ten fundament pytania z tytułu tego wątku, do którego wracamy bez przerwy. Czy przygotowanie przestrzeni wymagało czegoś - to może być pytanie o mechanizm. Jeśli mechanizm jest tylko psychologiczny, to nie "wymaga" niczego konkretnego. Jeśli jest inny, to może wymaga. I każdy z nas pewnie ma inne przeczucie co do tego - i dlatego ta rozmowa kręci się w kółko, ale to nie jest złe kręcenie.


Odpowiedz
Wpisy: 523
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

To co Hania napisała na końcu to jest chyba najuczciwsze postawienie sprawy w całym tym wątku. Jeżeli mechanizm jest tylko psychologiczny, to przygotowanie przestrzeni nie "wymaga" niczego - wystarczy cokolwiek co spełnia tę samą funkcję. Ale jeżeli jest coś poza psychologią, to pytanie o wymagania wraca z całą siłą. I problem polega na tym że nie wiem jak to rozstrzygnąć nie zakładając z góry odpowiedzi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 478

@Celestyn56 i właśnie dlatego to pytanie jest dobre, bo jest uczciwe wobec obu możliwości. Ale mam wrażenie że większość praktyk - nie tylko magicznych - działa na tym samym zawieszeniu. Nie wiemy czy mechanizm jest "tylko" psychologiczny czy coś więcej, i jakoś to zawieszenie nie przeszkadza nam działać.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@edek86)
Połączone: 4 miesiące temu

Tylko że w praktyce to zawieszenie coś robi. Jeśli traktujesz przygotowanie jako czysto psychologiczne, to inaczej do niego podchodzisz niż jeśli uważasz że jest w tym coś więcej. I te dwa podejścia mogą dawać różne efekty - nie dlatego że jedno jest prawdziwe a drugie nie, ale dlatego że nastawienie zmienia samo wykonanie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dziewanka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 366

@Edek86 ale to nie jest argument za tym że coś jest "naprawdę" magiczne, tylko argument za tym że wiara w magię działa jak placebo. Nie mówię że źle, naprawdę pytam - czy to cię nie uwiera? Że może cały mechanizm jest w głowie?


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Mnie to przestało uwierać jakiś czas temu i nie pamiętam dokładnie kiedy. Chyba w momencie gdy przestałam próbować udowodnić sobie że to działa "naprawdę" i zaczęłam patrzeć na to co faktycznie się zmienia. A zmienia się. Czy to przez głowę czy nie - zmiana jest realna.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Skorpionica Dokładnie to samo. I jeszcze jedno: placebo to nie jest "tylko w głowie" w sensie pejoratywnym. Placebo zmienia fizykę ciała - ciśnienie, hormony, układy nerwowe. Więc nawet jeśli cały mechanizm przygotowania przestrzeni jest psychologiczny, to nie znaczy że jest iluzoryczny. Ale to trochę odpływamy od tytułowego pytania.


Odpowiedz
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 708

@Hania_W Właśnie chciałem powiedzieć że odpływamy, ale Hania to złapała. Wracam więc do konkretów - mnie interesuje to czy ktoś kiedyś świadomie testował różne warianty przygotowania. Znaczy nie przypadkowo jak Skorpionica ze świecą, ale celowo - raz z pełnym rytuałem, raz bez, i porównywał.


Odpowiedz
(@melania-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 162

@Szeptun ja robiłam coś podobnego, ale nie nazwałabym tego testem bo nie byłam konsekwentna. Raczej przez pewien czas eksperymentowałam bez konkretnego protokołu. I nie wyciągnęłam z tego wniosków które mogłabym tu przekazać jako cokolwiek pewnego.


Odpowiedz
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Melania.ka ale co obserwowałaś? Nawet bez wniosków - co zwróciło twoją uwagę? Bo czasem te połowiczne obserwacje mówią więcej niż gotowe konkluzje.


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@melania-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Że moje skupienie było wyraźnie inne. Z przygotowaniem - wolniejsze wejście, ale bardziej stabilne. Bez - szybciej "startowałam", ale gdzieś w połowie gubiłam wątek. Nie wiem czy to mówi coś o przestrzeni czy tylko o mnie.


Odpowiedz
Wpisy: 387
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

To co opisujesz to jest dla mnie argument że przygotowanie przestrzeni robi coś z czasem wejścia w stan, nie z samą przestrzenią. Jakbyś budowała rampę zamiast skoku z miejsca. Ale to znów sprowadza to do mechanizmu uwagi, o którym Szeptun mówił wcześniej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 478

@Jalowcowa tak, ale rampa jest częścią trasy. Nie powiedziałabym że jest "tylko" rampą. To że mechanizm da się opisać przez uwagę nie wyklucza że jest w tym coś więcej - po prostu uwaga jest tym co jesteśmy w stanie nazwać.


Odpowiedz
Wpisy: 493
(@romcia86)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam pytanie które może być głupie, ale. Czy ktoś z was miał tak że przygotowanie przestrzeni działało odwrotnie - że zamiast pomagać, blokowało? Że za dużo uwagi w rytuał a za mało w to co potem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edek86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 508

@Romcia86 to nie jest głupie, to jest bardzo konkretne i ważne. Ja tak miałem przez pewien czas. Przygotowanie było tak rozbudowane że do właściwej pracy przychodziłem zmęczony albo przegrzany. Musiałem to skrócić żeby w ogóle coś zostawiło ślad.


Odpowiedz
Wpisy: 960
Rozpoczynający temat
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

I to jest sygnał o którym chyba nie mówiliśmy wprost, a powinniśmy. Jeden z tych sygnałów że coś przestało działać dla ciebie to właśnie to - że rytuał zaczął być cięższy niż to co po nim. Jak biurokracja przed rozmową.


Odpowiedz
Wpisy: 523
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Dobra ale wtedy pytanie jest o to czy upraszczasz przygotowanie czy rezygnujesz z niego całkiem. Bo te dwie odpowiedzi to są różne rzeczy i mam wrażenie że wcześniej w wątku mieszaliśmy je jakby były tym samym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Celestyn56 dla mnie to jest decyzja której nie da się podjąć z góry. Raz kończyłam na uproszczeniu, raz na całkowitej rezygnacji - i nie ma jednej reguły. Zależy od tego co konkretnie jest zbyt ciężkie i dlaczego.


Odpowiedz
Wpisy: 366
(@dziewanka)
Połączone: 2 miesiące temu

A jak to rozpoznajesz? Że tym razem trzeba uprościć a nie zrezygnować? Bo mam wrazenie że to jest właśnie ten moment który najlątwie jest przegapić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 708

@Dziewanka myślę że kluczowe jest to czy za obciążeniem stoi konkretna część - ten jeden element który draże - czy całość jest równomiernie ciężka. Jeśli konkretna część, to wiesz co wyciąć. Jeśli całość, to może cały kierunek się przeżył.


Odpowiedz
Wpisy: 960
Rozpoczynający temat
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

I tu wracamy do tego czego ten wątek nigdy do końca nie zamknął - skąd wiemy że kierunek się przeżył a nie że mamy gorszy okres. Bo to też może być po prostu zmęczenie, nie sygnał że czas zmienić podejście. Jak wy to odróżniacie?


Odpowiedz
Wpisy: 493
(@romcia86)
Połączone: 4 miesiące temu

To pytanie mnie zatrzymuje, bo sama się z nim mierzę. U mnie wygląda to tak że jak jestem naprawdę zmęczona - nie magią, tylko życiem - to wszystko staje się ciężkie. I wtedy nie wiem czy to sygnał żeby zmienić podejście czy po prostu dać sobie spokój na tydzień i wrócić.


Odpowiedz
Wpisy: 523
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale to jest chyba różnica między "nie mam teraz zasobów" a "ten konkretny sposób mi się wyczerpał". Tylko jak to rozróżnić od środka, w trakcie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Celestyn56 właśnie o to mi chodzi. Ja stosowałam taki prosty test - przerwa. Celowa, nie wymuszona okolicznościami. I po tej przerwie patrzyłam czy mam ochotę wrócić do tego samego czy do czegoś innego. Jeśli do czegoś innego - to już wiedziałam.


Odpowiedz
Wpisy: 960
Rozpoczynający temat
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest dobry sposób, ale ma jedno ryzyko. Jeśli za długo czekasz na "ochotę", możesz wyjść z praktyki całkowicie i potem stwierdzić że to był ten sygnał, podczas gdy to było po prostu rozleniwianie się. Mnie się to zdarzyło raz i nie byłam z siebie dumna.


Odpowiedz
Wpisy: 366
(@dziewanka)
Połączone: 2 miesiące temu

a jak ty to w końcu odróżniłaś? Że to było rozleniwianie a nie prawdziwy sygnał? Bo to brzmi jak coś co jest łatwo powiedzieć w retrospekcji, a trudno ocenić kiedy jesteś w środku.


Odpowiedz
Wpisy: 960
Rozpoczynający temat
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Szczerze? Przez jakiś czas nie odróżniałam. Dopiero gdy zaczęłam robić coś nowego i poczułam wyraźną ulgę - nie ekscytację, tylko ulgę - to do mnie dotarło że tamto było zmęczeniem formą, nie brakiem energii w ogóle. Ale to nie jest metoda którą polecę na zimno.


Odpowiedz
Strona 4 / 5
Udostępnij: