Nie wiem od czego zacząć, ale spróbuję. Jestem w trakcie rozwodu, trwa to już od ponad roku i czuję się jakbym stała w miejscu. Koleżanka zaproponowała mi żebym zrobiła rozkład z Wielkich Arkanów bo mówi że one pokazują głębsze sprawy niż zwykłe karty. Problem w tym że balam się tarota całe życie i nigdy nie miałam z nim do czynienia. A teraz siedzę i myślę czy to mi pomoże czy tylko napędzi więcej lęku. Boję się co wyjdzie. Że wyjdzie cos strasznego i to będzie dla mnie ta ostatnia kropla, rozumiecie? Czy ktoś z was przechodził przez rozstanie i siegał po karty w takim momencie? 😛
Rozumiem ten strach, naprawdę. Ale chcę zapytać zanim cokolwiek powiem - czego dokładnie się boisz? Że karty pokażą że nie ma szans na coś dobrego, czy bardziej że utwierdzą cię w jakimś przekonaniu którego sama nie chcesz mieć?
no cóż, to jest bardzo powszechne skojarzenie z tą kartą i rozumiem skąd się bierze. Ale właśnie w kontekście rozwodu Śmierć jest jedną z najbardziej dosłownie trafnych kart jakie mogą wyjść - bo pokazuje zakończenie czegoś co już się skończyło. To nie jest wyrok, to opis sytuacji. Zastanawiam się tylko czy Wielkie Arkany to dobry wybór dla kogoś kto dopiero zaczyna i jest w środku kryzysu emocjonalnego.
Twoja koleżanka ma rację co do tego że Wielkie Arkany dotykają głębszych warstw. Ale to nie znaczy że trzeba od razu wchodzić na głęboką wodę. Mam pytanie - czy chcesz żeby ktoś zrobił ci ten rozkład czy chcesz sama siąść z kartami?
Też to chciałam zapytać. Bo to robi ogromną różnicę. Jak ktoś ci czyta to możesz powiedzieć stop, możesz zapytać, masz bufor. Jak siedzisz sama i nie znasz kart to możesz sobie narobić w głowie koszmarów których tam wcale nie ma.
oj, przepraszam ze wchodze ale mam pytanei - czy w ogole mozna robic rozkład tylko z Wielkich Arkanow bez reszty talii? Myslalam ze zawsze uzywa sie całej tali 🙁
Wracając do autorki wątku - ten lęk przed kartami ktury opisujesz to jest sygnał którego nie należy ignorować. Nie dlatego że karty są niebezpieczne, ale dlatego że jeśli siadasz do rozkładu z ogromnym strachem to filtrujesz wszystko przez ten strach. I nawet neutralna karta może ci się wydać złowróżbna. Byłaś kiedyś u kogoś kto czyta karty, chociażby na targu czy u znajomej?
To co napisałaś na koncu jest ważne. Szukasz kierunku, jakiegos oparcia. Pytanie czy karty są tym czego potrzebujesz czy może po prostu potrzebujesz kogos kto pomoże ci to wszystko poukładac. Te dwie rzeczy mogą się uzupełniać, ale nie muszą.
Ja bylam w podobnej sytuacji, nie przy rozwodzie ale przy bardzo trudnym rozstaniu. siadłam z kartami sama i wyszła mi Wieza. Kompletnie sie posypałam. Dopiero potem ktoś mi wytłumaczył że Wieża przy rozstaniu to karta ktura mówi że ta struktura musiala runąć, że to nie jest kara tylko konieczność. Ale gdybym wtedy miała kogoś obok to może zareagowałabym spokojniej.
Słuchajcie ale ja się zapytam wprost - czy w ogóle jest sens robić rozkład kiedy człowiek jest w środku kryzysu? Nie za wcześnie? Bo jakby karty miały ci pokazać jakiś kierunek to chyba musisz być gotowa żeby go zobaczyć 🙁
A jakie pytanie byłoby właściwe? Bo teraz jak to czytam to myślę że rzeczywiście nie wiem czego właściwie chce się dowiedzieć. Chyba chcę wiedzieć czy będzie dobrze. Ale to chyba za ogólne.
Właśnie. Czy będzie dobrze to pytanie na które żadna karta nie odpowie wprost, bo co to znaczy dobrze i dla kogo. Dużo lepiej działa pytanie w stylu: co powinienem teraz widzieć, albo co blokuje mój spokój, albo co jest moim zasobem w tym czasie. To są pytania na które Wielkie Arkany potrafią dać bardzo konkretną odpowiedź
no, dodam tylko że jesli boisz się konkretnych kart to może zanim siądziesz do rozkładu warto żebys po prostu przejrzala 22 karty Wielkich Arkanów i poczytała ich podstawowe znaczenia. Żeby Śmierć czy Wieża nie były dla ciebie czymś nieznanym. Bo nieznane zawsze straszy bardziej.
kurczę, też się zastanawiam nad tym obejrzeniem kart wcześniej. Ale jeśli ktoś ich nigdy nie miał w rękach to skąd je wziąć? Czy wystarczy obrazki w necie czy to nie to samo co fizyczne karty?
ojej, do autorki wątku - to o czym piszesz, że coś cię ściska przy patrzeniu na obrazki, to ważna informacja. Czy to jest strach przed tym co karta może powiedzieć, czy bardziej jakaś głębsza reakcja na sam wizerunek? Bo to są dwie różne rzeczy i ma to znaczenie przy tym jak się do rozkładu przygotować
Nie wiem jak to rozróżnić, szczerze. Chyba jedno i drugie. Jak patrzę na szkielet z kosą to automatycznie myślę o wszystkim co straciłam. A to dopiero obrazek, nie wiem co bym poczuła trzymając to w rękach w środku nocy
A czemu w środku nocy? Serio pytam. Bo to tez jest jakiś obraz który sobie budujesz wokól tego całego rozkładu. Ze ma być ciemno, sama, ze strachem. Ktoś ci powiedział że tak ma wyglądać sesja z kartami? :))
eh, słuchajcie, ale czy ta koleżanka która zaproponowała ten rozkład - ona wogóle wie w jakim stanie jest autorka? Bo czytam ten wątek od początku i zastanawiam się czy ona zaproponowała to z troską czy trochę bez zastanowienia.
ej, poczekaj chwilę. To co napisałaś na końcu jest ważniejsze niż cały temat rozkładu. Robisz coś z obawy przed oceną? To nie jest dobry punkt startowy do czegokolwiek, nie tylko do kart.
To może zanim cokolwiek innego - powiedz jej. serio. jeśli ma robić ci rozkład to powinna wiedzieć w jakim miejscu jesteś. Dobra czytaczka dostosuje i tempo, i pytania, i sposób w jaki powie ci o trudniejszych kartach. Bez tej rozmowy będzie strzelać w ciemno
oj tam, ja se tez kiedys bałem powiedzieć osobie która mi czytała że sie boję. I potem wyszła Wieża i zrobiłem taką minę ze ona sama zapytała czy mi dobrze. Dopiero wtedy powiedziałem. I ona wtedy poświęcila cała resztę sesji na to żeby wyjaśnic mi tę jedną kartę. Szkoda że nie od początku.
oj tam, wieża przy rozpadzie związku to jest karta która mówi coś trudnego ale uczciwego: że coś co stało nie mogło stać. Ze fundament byl wadliwy albo ze struktura straciła rację bytu. To boli, bo nie ma w tym 'ale może jednak'. Ale jest tez w tym pewien rodzaj jasności, ktora w kryzysie bywa cenniejsza niż fałszywa nadzieja. ^^
A co z Kołem Fortuny? Jak wyjdzie przy rozkładzie o rozwodzie to co to znaczy? Pytam bo ta karta kojarzy mi sie z tym ze wszystko się zmienia i raz jest lepiej raz gorzej
Powiem szczerze - ta rozmowa już mi daje więcej niż myślałam że mi da. Chyba naprawdę nie wiedziałam co oznaczają te karty i przez to budziły taki lęk. Dalej się boję, ale inaczej.
To co napisalaś na końcu jest ważne. ze inaczej się boisz. możesz powiedzieć co się zmienilo? Bo to może być klucz do tego czy sesja z kartami wogóle ma sens teraz, czy może lepiej poczekac.
ehh, właśnie to mnie też zastanawia. Bo jest duża różnica między strachem który paraliżuje a takim który po prostu sygnalizuje że coś jest ważne. Który to jest w twoim przypadku?
Chyba bardziej ten drugi. Wcześniej jak patrzyłam na Śmierć to mi się kreciło w głowie i chcialam zamknać okno. Teraz jak patrzę to mi się kręci ale już wiem że to nie jest karta o śmierci fizycznej. To trochę pomaga, choc dalej nieprzyjemnie.
