Mam pytanie, kture może wydać się dziwne, ale naprawdę nie wiem jak do tego podejść. Czytam dużo o tarocie i chciałabym zacząć pracować z kartami, ale mam już swoje lata i pewne ograniczenia zdrowotne. Wiele opisów rytuałów towarzyszących czytaniu mówi o piciu specjalnych herbat, jedzeniu określonych rzeczy przed rozkładem, czasem o winie przy świecach itd. Ja z powodów zdrowotnych po prostu nie mogę pewnych rzeczy jeść ani pić. Czy te wszystkie dodatki są konieczne żeby karty działały? Czy ktoś pracuje z tarotem bez tych elementów i czy to w ogóle ma sens? Pytam szczerze, bo nie chcę robić czegoś połowicznie.
Rytuały jedzenia i picia to absolutnie nieobowiązkowy dodatek, nie rdzeń pracy z kartami. Sam tarot to system symboliczny i nie potrzebuje żadnych pokarmów, żeby zadziałać. Skąd wogóle wzięłaś te opisy? Bo to ważne, żeby wiedzieć, z jakiej tradycji one pochodzą bo wtedy można łatwiej powiedzieć co jest tam ważne, a co tylko lokalnym obyczajem
Dokładnie to co RycerzMieczy. Dodam tylko że te rytuały pojawiają się głównie w opisach ceremonialnych albo wziętych z konkretnych tradycji folklorystycznych. W klasycznej pracy z tarotem, czy to Rider-Waite, czy Marsylski, nikt nie wymaga od ciebie żadnego jedzenia. Pytanie jest raczej inne: co TY chcesz osiągnąć? Wróżenie dla siebie, medytacja z kartą, może rozwój intuicji? Bo to zmienia podejście do całego przygotowania.
Blogi to bardzo różne źródło. Cześć z nich miesza tradycje jak chce i dodaje elementy, które brzmią ładnie, ale nie mają żadnego uzasadnienia w żadnej konkretnej szkole tarota. Jeśli szukasz sensu, a nie przepowiedni, to praca z kartami jako sposóbm refleksji jest jak najbardziej sensowna. I do takiej pracy naprawde wystarczy spokoj, skupienie i same karty
Też sie o to zastanawiałam kiedy zaczynałam. Czy bez rytuałó to w ogóle dziala? Ale teraz po jakims czasie mogę powiedziec ze wychodzi nawet lepiej jak sie skupię tylko na kartach i nie rozpraszam się przygotowaniami. Pytanie do starszych: czy seniorki ktore tu sa mają jakiś swój wypracowany sposób na skupienie przed rozkładem? 😀
Skupienie to jest właśnie clou. Rytuały jedzenia i picia miały w zamyśle pomagać wejść w odpowiedni stan umysłu, ale jeśli ktoś nie może ich stosować, to szuka innych dróg do tego samego miejsca. Głęboki oddech, chwila ciszy, może trzymanie talii w dłoniach przez minutę. To może działać tak samo dobrze, a często lepiej, bo jest twoje, a nie wzięte z cudzego przepisu.
Tarot to JEST czytanie obrazkow, i to w sensie dosłownym i pozytywnym. Symbole na kartach maja znaczenia budowane przez stulecia. Twój umysł interpretuje te symbole w kontekście twojej sytuacji. Żadne zioła w tym nie pośredniczą. Serio, ktoś kto robi rozkład po wypiciu rumianku i ktoś kto robi go bez niczego, pracuje z tym samym systemem symbolicznym. ^^
No ale jednak ta intencja i przygotowanie energetyczne ma znaczenie, nie? Sama pracowałam z kartami na sucho i różnica była widoczna kiedy dodałam jakiś element skupiający. Choć przyznam, że u mnie to jest kadzidło, nie jedzenie, więc to też pokazuje, że można zmieniać.
ojej, to zdecydowanie jest rytual. I bardzo dobry. Okno, cisza, wygoda, brak zakłócen. Dodałabym tylko jedno: moment kiedy bierzesz karty do ręki i chwilę trzymasz, zanim zaczniesz tasować. To jest taki sygnał dla umyslu, że teraz zaczyna się coś innego niz codzienne sprawy. Naprawde nie potrzebujesz do tego ani ziół, ani specjalnego jedzenia. 🙂
Ja też się zastanawiam nad tarotem od jakiegoś czasu i ten temat jest dla mnie bardzo pomocny. Ale mam pytanie może trochę z innej beczki: czy w ogóle wiek ma jakieś znaczenie przy pracy z tarotem? Czy seniorzy mają jakiś atut, bo więcej przeżyli i łatwiej im interpretować karty?
Ciekawe bo nigdy tak nie myślałem o tarocie. Ja głównie znam runy i tam też wiek chyba ma znaczenie... ale z innej strony, czy nie jest tak, że różne talie mają różny poziom trudności? Bo słyszałem, że Rider-Waite jest dobry na start, ale są inne talie kture są bardziej hermetyczne.
Właśnie Rider-Waite mam na oku. Ale wracając do początku mojego pytania, bo mi coś chodzi po głowie: czy pominięcie rytułów jedzeniowych nie jest jakimś brakiem szacunku wobec tradycji? Nie chce robić czegoś niezgodnie z duchem tej praktyki
Nie, to nie jest brak szacunku. Szacunek wobec tarota to traktowanie go serio, praca z symbolami, uczciwe pytania do kart, czas poswięcony na zrozumienie rozkładu. Nie polega na spełnieniu kulinarnych wymogów. Zreszta, kture rytualy miałyby być kanoniczne? Mamy dziesiątki tradycji, kazda ma swoje własne sposoby przygotowania. Nie ma jednej świętej reguły.
I to jest hyba najważniejsza odpowiedź w tym wątku. Tarot nie ma jednego kościoła z jednym katechizmem. Masz wolność budowania własnej praktyki, o ile robisz to z uwagą i intencją. A to, że twoje ograniczenia zdrowotne wymuszają zmianę podejścia, może być nawet ciekawe, bo zmusi cię do znalezienia własnej drogi, a nie powielania cudzej.
To właśnie miałam na myśli kiedy mówiłam o szukaniu sensu, nie przepowiedni. Jak patrzę na opisy kart, to dużo z nich mówi o rzeczach które po prostu już przeżyłam. Czy to nie jest trochę tak, że tarot może pomagać zrozumieć przeszłość tak samo jak przyszłość?
I to jest bardzo dobre spostrzeżenie. Rozklady nie muszą byc orientowane na przyszłość. Jest mnóstwo układow, kture pyta wprost: co się wydarzylo, dlaczego, co z tego wynikło. Np. klasyczne rozłożenie na trzy karty: przeszłość, teraźniejszosc, przyszlosć, to nie jest przepowiednia, to jest mapa sytuacji. Częśc osób używa go wyłącznie do analizy dwoch pierwszych pozycji.
I właśnie dlatego temat tarot dla seniorów jest tak ciekawy. Bo to podejście, o którym mówi Barni, czyli skupienie na rozumieniu a nie przepowiadaniu, naturalnie pasuje do kogoś, kto ma za sobą więcej życia. Pytanie do Konwaliowej: kiedy wyobrażasz sobie swój pierwszy rozkład, to co chciałabyś zobaczyć? Jedną kartę czy jakiś układ?
Jedna karta dziennie to naprawde dobry pomysł na start, ale od razu powiem: nie rób z tego egzaminu. tzn. nie oczekuj, że każdego dnia będziesz mieć olśnienie. czasem karta po prostu nie 'gada' z danym dniem i to jest też informacja. Ciekawsze pytanie jest inne: czy masz już jakąś talię, czy dopiero szukasz?
Ma znaczenie i to duże moim zdaniem. Pracujesz z obrazami przez długi czas, więc jeśli estetyka cię nie przyciąga, to będziesz unikać siadania z kartami. Sama zmieniłam talię po kilku miesiącach i różnica była natychmiastowa. Chociaż... Barni pewnie zaraz powie, że to sprawa charakteru, nie magii 🙂
A jest może jakas talia ktora laczy oba te elementy? Tzn ładna wizualnie i jednocześnie czytelna symbolicznie? Pytam bo też stoje przed tym samym wyborem i za każdym razem jak widzę Rider-Waite to mi troche odpada motywacja...
Ja mam pytanie może troche z boku: czy ktoś z was polecałby konkretną talię właśnie dla osób starszych? Nie wiem czemu, ale wyobrażam sobie, że ktoś w wieku mojej mamy, czyli koło 70, mógłby mieć problem z małymi, szczegółowymi obrazkami. To kwestia wzroku też.
Wątek z formatem kart jest ważny, ale jest jeszcze jedna kwestia praktyczna przy pracy seniorów z tarotem, o której prawie nikt nie mówi: tasowanie. Klasyczne tasowanie talii 78 kart wymaga sporej sprawności manualnej. Wiem to od kilku osób, które po prostu mieszały karty na stole zamiast tasować w rękach. I jest w tym coś swojego, spokojniejszego.
O, to akurat mi ulżyło. Mam problemy z palcami i martwiłam się, że nie będę umiała tego zrobić 'prawidłowo'. A mieszanie na stole brzmi dla mnie znacznie bardziej swojsko, coś jak przy kartach podczas rodzinnych gier. Czy ta metoda ma jakąś nazwę?
niektórzy nazywają to 'scramble shuffle' albo po prostu 'tasowanie na płasko'. Nie ma jednej oficjalnej nazwy. Jest też metoda dzielenia talii na stosy i łączenia, która też jest mniej wymagająca fizycznie. Żadna z tych metod nie jest 'gorsza'. To co sprawia, że tasowanie ma sens, to twoja uwaga i intencja w tym momencie, a nie technika.
To mieszanie na stole mnie trochę uspokaja, bo rzeczywiście miałam z tyłu głowy, że jeśli nie będę umiała przetasować jak w filmach, to coś pójdzie nie tak. A mam jeszcze inne pytanie, które mnie gryzie od jakiegoś czasu: wiele opisów rytuałów przed czytaniem wspomina o zapaleniu świecy, wypiciu herbaty, zjedzeniu czegoś... Czy to jest konieczne? Bo mam pewne ograniczenia zdrowotne i wolałabym niektóre rzeczy pominąć.
Absolutnie nie jest to konieczne. Świece, herbata, konkretne pokarmy to elementy, które pomagają niektórym osobom wejść w odpowiedni nastrój, ale nie mają żadnego magicznego wymogu. Jeśli pominięcie ich czegoś cię kosztuje zdrowotnie, to pomiń bez żadnych wyrzutów sumienia. Pytanie co u ciebie pełni podobną funkcję, tzn. co pomaga ci się wyciszyć i skupić?
Właśnie o to chodzi że nikt tak nie powinien mówić. Rytuał towarzyszący jest opcjonalny, a intencja i skupienie to jest rdzeń. Zapytam inaczej: czy jest coś, co naturalnie cię wprowadza w spokojny, uważny stan? Może muzyka, cisza, herbata ziołowa jeśli wolno, jakiś zapach który lubisz? Z tego możesz zbudować swój własny rytuał wejścia. 😛
