Zanim przejdziemy do Gwiazdy, chciałem zapytać o Wieżę. Bo wiem że ta karta ma złą sławę ale słyszałem też że przy rozstaniu Wieża może być pozytywna, bo symbolizuje zburzenie czegoś co i tak nie działało. Czy to prawda czy naciągana interpretacja?
Więc Wieża, Księżyc i Gwiazda to jak... coś się ukrywanego rozpadło i na końcu jest nadzieja? Czy to zbyt uproszczone? 🙁
Jak to jest że Gwiazda może być złudną nadzieją? Myślałam że to jedna z lepszych kart tarota. Czy to zależy od kontekstu?
Gwiazda jest piękną kartą i tak, jest pozytywna. Ale każda karta żyje w kontekście. Przy Księżycu możliwe jest odczytanie że ta nadzieja istnieje, ale jeszcze nie widzisz jej wyraźnie, jest jak gwiazda na nocnym niebie, prawdziwa, ale zasłonięta. To nie musi być złuda, może być po prostu coś czego jeszcze nie czas zobaczyć.
To mi się podoba. Ale mam pytanie do Sabineczki, bo jeśli Gwiazda jest 'jeszcze niewidoczna', to jak odróżnić taką interpretację od sytuacji gdzie po prostu chcemy żeby był dobry koniec i dopasowujemy do tego kartę?
To jest dobry test. Dodam tylko że przy rozstaniu warto sprawdzić jeszcze jedną rzecz. Czy twoja interpretacja mówi coś o tobie, czy wyłącznie o partnerze albo o tym co będzie. Jeśli caly rozkład interpretujesz przez pryzmat tego co on czuje co zrobi co planuje, to kary nie pracują dla ciebie, tylko jesteś zajęta śledzeniem kogos innego.
Właśnie sprawdzam sama siebie i muszę przyznać że kiedy to czytałam, myślałam głównie o nim. Co on czuł, czy on widział to samo, czy dla niego też to była Wieża. Czyli robiłam dokładnie to o czym Kminek mówi? ^^
Tak. I to jest naprawde ważne spostrzeżenie z twojej strony, że sama to widzisz. Większość osób w tej sytuacji wogóle nie zauważa że przestawiła fokus z siebie na drugą osobę. To jest jedna z głównych pułapek czytania dla siebie przy rozstaniu i dlatego właśnie mówi się że warto mieć kogoś z zewnątrz.
To co Runolog napisał jest bardzo ważne i myślę że Wrozka sama to właśnie poczuła. Ale chce się upewnić że to spostrzeżenie nie zostanie tylko spostrzeżeniem. Więc pytam konkretnie: co dla ciebie oznacza ta relacja widziana przez pryzmat ciebie, nie jego? Bo Księżyc, Wieża i Gwiazda jako twoja historia, twoje przebudzenie, twoja droga do jasności, to jest całkiem inne czytanie niż to co robiłaś do tej pory.
To jest bardzo trudne pytanie bo szczerze, nie wiem. Przez tyle lat myślałam o nas jako o jednej całości i teraz jak próbuję zobaczyć siebie oddzielnie, to jakby brakuje mi połowy obrazu. Ale jak tak patrzę na te trzy karty z tej perspektywy to Księżyc może byc moim własnym zamgleniem, Wieża moim własnym rozpadem, a Gwiazda... moją? Czy to nie za duzo optymizmu przy takim rozkładzie? :))
To nie jest optymizm na wyrost. Gwiazda jako karta osobista przy rozstaniu to jedna z lepszych konfiguracji jakie moglaś dostać. Ale mam pytanie do całego rozkładu, bo wciąż nie wiemy układu pozycji. Mówiłaś ze Księżyc był w fundamencie. A gdzie dokładnie leżały Wieza i Gwiazda? Bo jeśli Gwiazda była na końcu osi czasowej, to jedno czytanie. Jesli była po boku jako coś zewnętrznego, to drugie
Właśnie, przepraszam że tego nie powiedziałam wcześniej. Ciągnęłam trzy karty i pytałam ogólnie o tę sytuację. Nie używałam żadnego konkretnego układu, myślałam że trzy karty to przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. I tak to czytałam, Księżyc jako przeszłość, Wieża jako teraźniejszość, Gwiazda jako przyszłość.
Dobra, to zmienia interpretację dosyć znacząco. Bo przy układzie przeszłość-teraźniejszość-przyszłość Wieża w środku to aktualny moment, czyli jesteś właśnie w środku tego burzenia. To jest teraz. I to może być powód dla którego wszystko boli tak mocno, bo nie jesteś po Wieży, jesteś w niej. Gwiazda jako przyszłość to w tym kontekście naprawdę wyraźna obietnica że z tego wyjdziesz. 🙂
Słysze to i jakoś bardzo mi to pasuje z wlasnym... przepraszam, chciałam powiedzieć, ze sama byłam w podobnym miejscu i to poczucie bycia wewnatrz Wieży bez daty końca jest naprawdę wyczerpujace. Wrozka, czy ty teraz czujesz że jesteś w środku tego chaosu, czy że powoli zaczyna byc inaczej? xd
Raczej w środku. Stąd ten wątek i stąd to co napisałam na początku, że boję się że rytuał który rozważam może być ostatnią kroplą a nie pomocą. Bo chcę coś zrobić, ale czuję że mam za mało trzeźwości żeby wiedzieć czy to dobry pomysł.
I wlaśnie do tego wróciłyśmy po tym długim wątku o interpretacji kart. Bo to jest sedno. Wieża w teraźniejszości przy rozstaniu to nie jest dobry moment na rytuały kture maja cos przyciągnąć lub odpychać. To jest moment na rytuały które stabilizują, uziemiają, pomagają zobaczyć. Dlatego pytanie czy ten rytuał ktury rozważasz jest z kategorii działania czy z kategorii klarowności, to bardzo ważne rozróżnienie.
