Parapet przy oknie brzmi świetnie. Serio, nie ma żadnego powodu żeby karty musiały leżeć w szufladzie albo na specjalnej półce. Jeśli tam dobrze ci jest, to wlasnie tam jest ich miejsce. A czy to okno wychodzi na wschód, zachód??
Też mam karty na parapecie i nigdy nie myślałam że to dziwne miejsce. Blisko światła, blisko okna, jakoś naturalnie. Eugenka, a czy ta melancholia ktora czujesz przy kartach pojawia się tylko przy parapecie czy gdziekolwiek bierzesz karty do ręki :(?!
Parapet ma jeden minus - słońce. Karty nie lubią bezpośredniego słońca przez dłuższy czas, kolory blakną i papier się waruje. Jeśli to nasłonecznione okno, schowałabym je do pudełka albo zawijała w coś kiedy nie używasz.
A czy rano przy kawie planowałabyś tam też czytać czy karty miałyby tam po prostu mieszkać? Bo to może mieć znaczenie - czy chodzi o przechowywanie czy o stałe miejsce do sesji...
Rano to akurat bardzo dobry czas, jeśli tobie pasuje. Nie ma żadnej reguły że trzeba wieczorem... Ważniejsze jest to żebyś miała chwilę dla siebie, a sądząc po tym co opisujesz - masz ją właśnie rano przy tym parapecie.
ja czytam tylko wieczorem bo w nocy energie są silniejsze i karty lepiej odpowiadają. Rano to energii prawie nie ma, wszystko przygaszone :)... eugenka, spróbuj kiedyś po zachodzie słońca i porównaj.
Ciekawe że teraz rozmawiamy o porze czytania, a zaczęło sie od miejsca przechowywania 🙂 Wracając do parapetu - Eugenka, powiedziałaś że tam dobrze ci jest. Czy masz tam już jakiś swój kąt, herbata, świeczka, cokolwiek co jest "twoje"?
To brzmi jak gotowe miejsce. Eugenka, a czy ta roślinka ma jakieś znaczenie dla ciebie czy po prostu tam stoi? Pytam bo to drobna rzecz ale jakoś ciekawie to opisałaś.
Powiem szczerze że jestem sceptyczna wobec całego tego "miejsca dla kart ma znaczenie energetyczne", ale to co opisujesz Eugenka brzmi po prostu jak dobre miejsce do skupienia. To chyba wystarczający powód żeby tam trzymać karty, bez całej reszty.
to co napisała Eugenka o porannym spokoju i własnym kącie dużo mi daje do myślenia, bo sama szukam miejsca i wciąż przekładam karty z miejsca na miejsce. Może po prostu pytanie brzmi: gdzie ci dobrze, a nie gdzie powinny leżeć karty?
Chyba przeniosę je na ten parapet. I spróbuję rano, przy kawie. zobaczę czy ta melancholia dalej przychodzi i czy to dalej będzie takie... dobre. Dziękuję wszystkim, naprawdę dużo mi to dało.
Daj znać jak pójdzie. serio, ciekaw jestem czy rano przy kawie będzie inaczej niż dotychczas czy ta melancholia pozostanie. to by było ciekawe do obserwacji
Eugenka, cieszę się że podjęłaś decyzję z tym parapetem. Ale wróćmy do tej melancholii bo mnie to nie daje spokoju. Pisałaś wcześniej że przychodzi zanim jeszcze sięgniesz po karty. haha czy ona jest przyjemna, taka nostalgiczna, czy raczej przytłaczająca?
To bardziej ta miękka. Taka jakby czas zwalniał. Nie jest przykra, tylko dziwna bo instrukcja pisała żeby szukać radości i ja się zastanawiałam czy coś robię źle. no ale chyba już mniej się tym przejmuję.
To co opisujesz - czas zwalnia, coś się zmienia zanim jeszcze dotkniesz kart - to jest właśnie rodzaj skupienia. Różni ludzie wchodzą w taki stan różnie. Radość, spokój, ta twoja melancholia. Żadne z nich nie jest złe. Skąd w ogóle wziął się ten pomysł że musi być radość?
Instrukcje dołączane do talii to zazwyczaj teksty marketingowe albo bardzo ogólne wprowadzenia. Nie traktowałbym ich jako wyrocznię. no pytanie jest inne - czy ta melancholia przeszkadza ci w czytaniu, czy po prostu towarzyszy?
To ciekawe. jakby melancholia była rodzajem progu, przez który przechodzisz. Eugenka, spróbuj następnym razem to zaobserwować - kiedy dokładnie odpuszcza. Czy po pierwszej karcie, po kilku, czy może przy konkretnym momencie sesji?
Moim zdaniem to jest wejście w trans, tylko że każdy ma inny próg. Melancholia to obniżenie wibracji, żeby dostroić się do kart :D. radość to za wysoka częstotliwość na ten rodzaj pracy.
Wyciszenie i skupienie to brzmi rozsądnie, ale melancholia to coś innego niż wyciszenie. Eugenka jak byś to odróżniła - czy to jest spokój czy jest w tym coś więcej, jakiś smutek?
Może to kwestia miejsca też? Teraz czytasz w różnych miejscach, a będziesz czytać na tym konkretnym parapecie, w tym konkretnym kącie ze swoim kubkiem. Ciekawa jestem czy to uczucie zostanie takie samo czy się zmieni jak już będziesz mieć stałe miejsce.
Powiem jedno - to co opisujesz, ten próg przed sesją, to coś co wiele osób ma i o czym rzadko mówi bo instrukcje faktycznie sugerują jakiś określony nastrój startowy... Obserwacja własnych wzorców jest ważniejsza niż dopasowywanie się do cudzego opisu :P.
Eugenka, a ta roślinka przy parapecie - powiedziałaś ze ciekawie ją opisałaś ale nie odpowiedziałaś Anastazji. Ma jakieś znaczenie czy po prostu tam stoi?
