Mam taką myśl żeby porozmawiać o symbolice mieczy w tarota, ale nie od strony podręcznikowej tylko bardzo praktycznej. Sama niedawno dostałam diagnozę, która trochę mnie przewróciła do góry nogami, i zamiast się w tym wszystkim zatopić, postanowiłam popatrzeć na to przez pryzmat kart. Ciągnę miecze non stop. Raz po raz. Czy to znaczy, że umysł i komunikacja to jest ten obszar, w którym teraz mogę coś przepracować? Miecze to w końcu prawda, myśl, słowo. Może to nie przypadek?
to ciekawe, co piszesz, bo miecze faktycznie bardzo często pojawiają się w momentach przełomowych, kiedy coś się w życiu zmienia i musimy to jakoś nazwać, przepracować w głowie. Ale zanim pójdę dalej, chciałam zapytać, jakie konkretnie karty ciągnęłaś? Bo miecze to szeroki temat, jest różnica między Asem Mieczy a, powiedzmy, Trójką czy Dziewiątką
zgadzam się z Kunegundą, to klucz. Jakie to były karty? Bo sama symbolika koloru mieczy mówi o sferze mentalnej, ale każda karta to trochę inny aspekt. Inna sprawa, co rozumiesz przez to że diagnoza cię nie definiuje, ale chcesz pracować z tym, co zostało? Pytam serio bo to ważne dla interpretacji.
Ósemka Mieczy mnie zawsze troche przeraża jak wypadnie, ta kobieta zawiązanymi oczami otoczona mieczami. Ale słyszałam że to nie jest taka zła karta jak wygląda? Chciałam zapytać, bo sama jej nie rozumiem do końca.
kurde, właśnie to czuje kiedy na nią patrzę. Jakbym wiedziała gdzieś w środku, że mogę zdjąć tę opaskę, ale nie wiem jeszcze jak. I to zestawienie z Asem Mieczy... Asa rozumiem jako nowy początek w myśleniu, prawda? Jakieś nowe rozumienie czegoś?
Dobrze to czytasz. As Mieczy to przebicie się przez mgłę, moment w którym coś staje się jasne, często boleśnie jasne ale jasne. W połączeniu z Ósemką to może sygnalizować, że jesteś tuż przed takim momentem. Albo że właśnie zaczyna do ciebie docierać jakiś trud, który wcześniej był zamazany. Rycerz Mieczy dorzuca do tego imperatyw działania, może nawet zbyt szybkiego. Czy przy ciągnięciu tych kart miałaś pytanie, czy ciągnęłaś tak ogólnie, na sytuację?
Tak, zmienia dość mocno. bez kotwicy pytania karty odpowiadają na coś, co w tobie najbardziej głośno mówi w danej chwili, nie zawsze to, co chcemy usłyszeć. To może być ważna wskazówka że gdzieś w środku jest bardzo dużo myśli, które chcą wyjść. Miecze lubią działać przez słowo i przez pisanie. Czy próbowałaś jakiejś formy zapisu tego, przez co przechodzisz?
Mogę głupie pytanie? dlaczego miecze to komunikacja i myśl, a nie na przykład ogień? Zawsze mi się wydawało, że ogień to jest bardziej energia i myśl, a miecze są zimne, metaliczne. Skąd ta symbolika :P?
Ja bym tu uważała z tym nazywaniem po imieniu, bo miecze to też ryzyko przesadnej racjonalizacji. Widziałam u siebie, że kiedy ciągnę dużo mieczy to właśnie wtedy moje sny stają się bardzo chaotyczne, jakby głowa nie mogła się zatrzymać. Może zamiast szukać słów, trzeba czasem po prostu poczuć?
Mam pytanie do Anastazji06, czy robiłaś te ciągnienia z jakimś układem, czy pojedyncze karty? Bo to dość mocno zmienia to, jak można je czytać razem. Trzy osobne karty z różnych momentów to co innego niż trzy karty z jednego rozkładu.
To co mówisz o sumie z różnych ciągnień jest dla mnie naprawdę ciekawe. Czyli nie robiłaś jednego rozkładu i tam wyszły miecze, tylko ciągnęłaś w różnych momentach i za każdym razem jakiś miecz się pojawiał? Czy to były różne talie czy zawsze ta sama?
To że zapisujesz to bardzo dobrze, bo to właśnie daje materiał do porównania. Mam pytanie czy zapisujesz tylko karty czy też co czułaś w momencie ciągnięcia? Bo sam wynik bez kontekstu to trochę jak zdjęcie bez podpisu
Kapłanka i Gwiazda to interesujące wyjątki :). Obie są dość... no dobra ciche?! Kapłanka to wiedza, która czeka, nie wypycha się. Gwiazda to nadzieja po rozbiciu. Zastanawiam się, czy te wyjątki pojawiły się w jakichś konkretnych momentach, bo to mogłoby powiedzieć coś ważnego o tym kiedy miecze odpuszczają.
Ale ile trzeba czekać zanim ten wzorzec się zmieni? bo czytam tę rozmowę i rozumiem że miecze wychodzą i wychodzą, ale nie słyszę co z tym zrobić. Czy jest jakiś sposób żeby to przyspieszyć?
Mam pytanie może trochę z boku ale ta Gwiazda która wyszła jako wyjątek, to w jakiej pozycji była w rozkładzie, czy to była karta pojedyncza?
Czytam tę rozmowę i mam jedno skojarzenie. Miecze w Rider-Waite mają dość charakterystyczną energię, i właśnie ta talia jest bardzo konkretna, wręcz surowa w tym kolorze. Czy próbowałaś kiedyś potrzymać te karty z mieczami bez interpretowania, po prostu popatrzeć na obrazek i poczuć co się odzywa? Nie pytam o metodę, bardziej jestem ciekawa jak reagujesz na sam widok tych kart.
To co opisujesz przy Asie Mieczy, ta mieszanka obawy i chęci, to mi mówi więcej niż sama karta :). Miecze często wiążą się z momentami kiedy coś musi zostać powiedziane albo nazwane, i to może być bolesne, ale też uwalniające. Masz jakieś poczucie, co konkretnie chciałabyś teraz nazwać, nawet jeśli nie wiesz jak?
To co napisałaś o tej granicy, między tym co zostało a tym co się tylko wydaje że zostało, to jest chyba serce całego tego tematu. I właśnie o tym mówi As Mieczy lepiej niż jakakolwiek inna karta. To jest ta karta, która przychodzi kiedy trzeba odciąć złudzenie od rzeczywistości. Ale mam pytanie, czy ta granica, którą szukasz, dotyczy głównie ciała, czy też tego jak siebie postrzegasz?
to rozjechanie się obrazu siebie i tego jak nas widzą inni, to mi mocno przypomina Siódemkę Mieczy :). Nie jako kłamstwo ale jako takie bycie trochę obok siebie. Anastazjo, czy te miecze, które ciągnęłaś ostatnio, to były bardziej te niższe numery, jedynki dwójki trójki, czy wyższe, siódemki ósemki?
Ulga przy Dziesiątce Mieczy to jest bardzo znaczące. Jak ktoś czuje ulgę przy tej karcie to znaczy że był w takim napięciu przed nią, że dotknięcie dna paradoksalnie przynosi spokój. To chyba najlepsza możliwa reakcja na tę kartę jaką mozna mieć.
Mogę zapytać o tę Ósemkę, która wychodziła najczęściej? Bo Ósemka Mieczy to ta z zawiązanymi oczami prawda? I zastanawiam się, czy to jest uczucie że ktoś inny cię ogranicza, czy bardziej że sama siebie ograniczasz, bo tak jest bezpieczniej?
mechanizm obronny to uczciwe określenie. I nie chciałabym od razu mówić że trzeba go zdjąć, bo czasem on naprawdę chroni. Ale jest różnica między opaską którą się ma z wyboru, a taką którą się nosi bo się zapomniało że można ją zdjąć. Czy masz poczucie, że wiesz kiedy tę opaską masz na sobie?
Ale jak to zmienić konkretnie? Przepraszam że wracam do swojego pytania, ale dalej nie rozumiem jak przejść od rozpoznania do robienia czegoś z tym... Czy jest jakiś rozkład albo pytanie które można zadać kartom zeby to ruszyło?
Nie brzmi głupio, brzmi bardzo uczciwie. I wcale nie jest oczywiste że trzeba wiedzieć czego się boi zanim się zacznie. Czasem właśnie karty pomagają to nazwać, nie odpowiadają na pytanie, tylko pomagają pytanie sformułować.
Dobrze, to jak się zadaje pytanie które boli? Bo piszesz o tym Sigilia, ale ja dosłownie siadam przy kartach i mam pustkę w głowie. Nie wiem od czego zacząć...
Ja kiedyś zaczęłam od zdania, nie od pytania. Napisałam na kartce "czuję się jakbym mówiła przez szybę" i potem ciągnęłam kartę. I akurat wyszła ta Ósemka. Więc może nie pytanie, tylko właśnie zdanie które jest trochę za prawdziwe żeby je głośno powiedzieć.
To bardzo ciekawy sposób Anastazjo. I właściwie to jest w duchu mieczy, bo miecze to jest kolor który lubuje się w nazywaniu, nie w owijaniu w bawełnę :D. Zdanie które jest za prawdziwe brzmi dokładnie jak miecz.
