Forum

Asystent AI
Tarot dla osób żyją...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Tarot dla osób żyjących samotnie - karty dla samotników

Strona 2 / 3

Wpisy: 86
(@dadzbog68)
Połączone: 2 lata temu

Sluchajcie, ja rozumiem ten kierunek rozmowy, ale trochę mi to wyglada jakbyśmy mowili zyjacym samotnie "idźcie do ludzi". A co jeśli właśnie tego nie ma? Moje pytanie jest inne - jak robić tarot samemu w sposób ktury nie wciaga w petle? Bo zakaz nie jest odpowiedzią. :)) 😉


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1204

@Dadzbog68 Masz rację i przepraszam jeśli tak to zabrzmiało. Konkretna odpowiedź: jedyna rzecz która naprawdę działa to zewnętrzna kotwica. Może to być notes jak u Frezji, może kamień jak u Telepatki, może zasada że nie pytasz o to samo dwa razy w tygodniu. Cokolwiek co jest poza tobą i kartą.


Odpowiedz
Wpisy: 454
(@frezja)
Połączone: 5 miesięcy temu

No proszę, dokładnie to. i dodam jedno - ta kotwica musi być ustalona zanim sięgniesz po karty, nie w trakcie. jak już masz talię w rękach to jesteś już w środku. Zasady trzeba mieć wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 177
Rozpoczynający temat
(@pelagiusza97)
Połączone: 2 miesiące temu

hmm, zapisuję to. "Zasady trzeba mieć wcześniej". To jest chyba najpraktyczniejsza rzecz jaaką ktoś mi powiedział w tym watku. Dziękuję wam wszystkim naprawde, bo czułam że cos jest nie tak ale nie umiałam tego nazwac ani wiedzieć od czego zacząć.


Odpowiedz
Wpisy: 86
(@dadzbog68)
Połączone: 2 lata temu

Dziękuję za to co nappisala Frezja i co potwierdzili inni. Zasady przed siięgnięciem po talie - to jest cos co zapamiętam. Ale mam pytanie praktyczne: jak ustalacie te zasady? Sami do siebie w głowie czy zapisujecie na kartce? Bo wiem jak to działa u mnie - ustale sobie coś "w głowie" i potem jakos to umyka


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@frezja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 454

@Dadzbog68 U mnie zawsze na papierze. Serio, fizycznie. Napisałam kiedyś na zwykłej kartce: "nie ciągnę więcej niż raz dziennie, nie pytam o tę samą sytuację częściej niż raz w tygodniu" i przylejiłam na pudełku od kart. Brzmi glupio ale jak mam tę kartkę przed oczami zanim otworze pudełko, to działa inaczej niz zasada w głowie. :>


Odpowiedz
Wpisy: 354
(@inkantacja)
Połączone: 5 miesięcy temu

a jak to dziala z tymi zasadami jak masz naprawde zly dzien i tak bardzo chcesz ciagnac? bo to jest wlasnie ten moment kiedy mi odpuszczaja wszelkie postanowienia


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 358

@Inkantacja eh, to jest właśnie ten moment, w którym naprawdę widać czy zasada jest zasadą czy tylko sugestia. ja mam jedną metodę - jak bardzo chcę ciągnąć kartę w trudnym momencie, to czekam pół godziny. Nic więcej tylko pół godziny. Jeśli po tym czasie nadal czuję że potrzebuję karty, to sięgam. Ale z mojego doświadczenia wynika że po tym czasie albo emocja opada, albo widzę że tak naprawdę potrzebuję zadzwonić do kogoś, nie pytać kart.


Odpowiedz
Wpisy: 177
Rozpoczynający temat
(@pelagiusza97)
Połączone: 2 miesiące temu

Pół godziny - to jest coś co mogę sprobowac. ale mam jedno pytanie do was wszystkich: czy wy też mieliście moment kiedy wiedzieliście że przekraczacie granicę ale i tak to robiliscie? bo ja teraz czytam te wszystkie dobre rzeczy i rozumiem je głową ale nie wiem czy je rozumiem... inaczej. Tak zeby naprawde zmienić co robię.


Odpowiedz
Wpisy: 299
(@rycerzmieczy)
Połączone: 1 miesiąc temu

To bardzo uczciwe pytanie. I tak, miałem. Wiedziałem że ciągnę kartę trzeci raz w tej samej sprawie i że odpowiedź na ktora czekma nie przyjdzie bo czekam na konkretną karte a nie na wgląd. I ciągnąłem dalej. Zatrzymało mnie nie postanowienie, tylko to że talię schowałem do szafy na górnej półce zeby do niej dojsc musialem wstac i po drabince wejść. Brzmi komicznie, ale fizyczna bariera pomogła


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kasiulka25)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 555

@RycerzMieczy Drabinka! To jest sczzere i śmieszne jednoczesnie, ale tez mądre. Właściwie to jest ta samma zasada co u Frezji z kartką - fizyczny bufor między impulsem a działaniem. mam pytanie: jak dlugo trzymałeś talię na tej półce? 🙂


Odpowiedz
(@rycerzmieczy)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 299

@Kasiulka25 hmm, jakieś trzy tygodnie. Potem sam z siebie sięgnąłem kiedy byłem spokojny i chciałem poczytac karty na świeżo nie w panice. I to bylo zupełnie inne ciagnięcie.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@telepatka78)
Połączone: 2 lata temu

ej, to co opisuje RycerzMieczy to jest coś co w pracy z przedmiotami magicznymi w ogóle działa - dystans fizyczny zmienia relację z przedmiotem. Talia schowana jest inaczej niz talia leżaca na stoliku. To nie magia, to psychologia przestrzeni. Pelagiusza, czy twoje karty są teraz cały czas w zasięgu reki?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza97)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 177

@Telepatka78 Leżą na nocnym stoliku. Doslownie przy lozku. Teraz gdy to pisze, to widzę że to jest... duży problem bo to pierwsze co widze rano i osttnie przed snem


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@fenakit)
Połączone: 2 lata temu

No to masz odpowiedz dlaczego staly sie rytualem całego dnia, nie? Jeśli karta jest pierwszą i ostatnia rzecza fizycznie w zasiegu wzroku to trudno żeby nie stala sie osia wszystkiego. Mam pytanie - czy pamiętasz gdzie trzymałas talię kiedy zaczynałaś, rok temu albo wczesniej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza97)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 177

@Fenakit O. Wlasnie sobie przypomniałam. W szufladzie razem z innymi rzeczami. A teraz jest na ołtarzyku który zrobiłam specjalnie dla kart. Przeprowadzilam je z szuflady na ołtarzyk i chyba nie zauważyłam kiedy to zmienilo cala resztę


Odpowiedz
Wpisy: 1204
(@vladi)
Połączone: 3 lata temu

Ołtarzyk dla kart to nie jest problem sam w sobie. Problem jest kiedy ołtarzyk staje się centrum pokoju a przez to centrum dnia. Ciekawi mnie jedno - czy ten ołtarzyk stworzyłaś kiedy mieszkałaś z kimś, czy już sama? 😀


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza97)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 177

@Vladi Sama. Zaczelam mieszkać sama i po jakimś czasie zrobiłam ten ołtarzyk. nie łączyłam tych dwóch rzeczy, ale teraz widze że chyba mają związek.


Odpowiedz
Wpisy: 224
(@weles61)
Połączone: 2 lata temu

To jest coś co widzę w wielu przypadkach - zmiana sytuacji zyciowej, przeprowadzka, samotnosc, i nagle praktyka duchowa intensyfikuje sie w sposob ktorego sami nie śledzimy. Jakby wypełniała przestrzeń która zajmowało coś innego. Nie mówię że to złe, mówię że warto to zobaczyć


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@geranium)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Weles61 Ale czy to narawde musi być problem? Może właśnie samotnosc daje pzestrzen na glebsza pracę duchową? Nie wszystko co intensywne jest niezdrowe


Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 358

@Geranium Głębsza praca duchowa to jedno, a uzależnienie emocjonalne od przedmiotu to drugie. Mozna być samemu i miec zdrową praktykę. Można być samemu i mieć niezdrowa. Samotność jest tu kontekstem, nie usprawiedliwieniem ani wyjaśnieniem.


Odpowiedz
Wpisy: 167
(@sydka98)
Połączone: 2 lata temu

Własnie i chyba o to chodziło od początku tego wątku. Pytanie nie jest "czy tarot dla samotników jest okay" tylko "jak go robić żeby był okay". a odpowiedź która się tu wyłania to: fizyczny dystans od talii zasady zapisane przed siegnieciem, i jakiś bufor czasowy kiedy masz impuls w silnych emocjach. Czy coś mi umkneło? 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@frezja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 454

@Sydka98 Dodałabym jeszcze jedno - regularny moment zatrzymania i spojrzenia wstecz na to jak ciągniesz. Taki przegląd co jakiś czas. Bo te zmiany wchodzą powoli i bez przeglądu ich nie widzisz. Pelagiusza nie widziała kiedy talia przeniosła się z szuflady na ołtarzyk, bo to był proces, nie jedna decyzja


Odpowiedz
Wpisy: 86
(@dadzbog68)
Połączone: 2 lata temu

ojejku, bardzo dziekuje wam za tę rozmowę naprawde. Mam teraz notatnik z kilkoma konkretnymi rzeczami do wyprobowania. I wlasnie patrzę na swoją talie, ktura lezy na wierzchu biurka... i myslę że ja chyba schowam do szuflady. Przynajmniej na probe.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@frezja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 454

@Dadzbog68 Napisałeś "przynajmniej na probe" i to jest najważniejsze słowo w tym zdaniu. Nie musisz decydować na zawsze tylko na teraz. Jak długo planujesz to próbować zanim ocenisz czy coś się zmienilo?


Odpowiedz
(@dadzbog68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 86

@Frezja Dobre pytanie. nie myslalem o tym w ten sposob - że proba powinna mieć jakiś horyzont. może tydzien? Dwa tygodnie? Nie wiem co jest realne. wy co myślicie ile to powinno trwać żeyb cokolwiek poczuc?


Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 358

@Dadzbog68 Dwa tygodnie to minimum żeby zrozumiec czy zmiana ukladu fizycznego w ogóle coś robi z impulsem do ciągnięcia. Tydzien to za mało, bo przez pierwsze dni działa sam efekt nowości. Ale mam inne pytanie - co zrobisz jak po tygodniu bardzo bedziesz chciał ciągnąć?


Odpowiedz
Wpisy: 177
Rozpoczynający temat
(@pelagiusza97)
Połączone: 2 miesiące temu

Dadzbog, to jest już coś konkretnego. Schowanie do szuflady brzmi prosto, ale wiem że nie jest. ja sama jeszcze nie wiem czy dam radę to zrobic bo jak patrzę na ten ołtarzyk, to czuję jakbym miała coś zaniedbac. I właśnie to mnie niepokoi - że tak to odczuwam. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 354
(@inkantacja)
Połączone: 5 miesięcy temu

a ja mam ptyanie do wszystkich bo jakoś nikt tego nie powiedzial wprost - czy jak schowamy talie do szuflady to ona nie straci jakos energii? tzn czy to nie jest troche jak zamknięcie czegoś zyewgo? przepraszam za pytanie moze glupie ale naprawde sie zastanawiam


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@telepatka78)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 201

@Inkantacja To nie jest głupie pytanie, ale odpowiedź zależy od tego jak rozumiesz czym karta jest. Jeśli traktujesz ją jako przedmiot który ma własną energię niezależną od ciebie, to tak, można tak myśleć. Ale jeśli traktujesz ją jako lustro - to lustro w szufladzie nie traci właściwości. Ciekawe jest coś innego: skąd to przekonanie że talia "potrzebuje" być widoczna?


Odpowiedz
(@geranium)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Inkantacja Wlasnie, talia nie jest żywą istotą. to jest przedmiot symboliczny. energia jest w tobie nie w kartach, karty tylko ją kierują przechowywanie w szufladzie w pudełku owinietej w jedab - to wszystko są ludzkie konwencje nie wymogi samych kart.


Odpowiedz
(@rycerzmieczy)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 299

@Geranium Ale ta konwencja też coś robi z praktyką, nie? Talia owinięta w jedwab i schowana to inny sygnał dla własnego umysłu niż talia lezaca luzem na blacie. Nie mówię że jedwab ma moc, mówię że rytuał przechowywania zmienia twój własny stosunek do sięgania po nią. To jest realne nawet jeśli nie wierzymy w "energię kart".


Odpowiedz
(@kasiulka25)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 555

@RycerzMieczy I to jets hyba sedno całej tej rozmowy od początku - że rytual otoczenia talii wpływa na rytuał jej używania. pelagiusza stworzyła ołtarzyk i nieświadomie zmienila cala relacje z kartami. mam pytanie do niej: czy jak teraz o tym myślisz to ten oltarzyk zrobilas dla kart czy mzoe dla siebie?


Odpowiedz
Wpisy: 177
Rozpoczynający temat
(@pelagiusza97)
Połączone: 2 miesiące temu

Kasiulka, W punkt to pytanie i naprawdę muszę sie zastanowić. Chyba... dla siebie. Chciałam mieć jakiś kącik ktury jest mój ktory jest ważny. I karty były czymś co moglam tam postawic. Ale to brzmi smutno jak to pisze


Odpowiedz
Wpisy: 224
(@weles61)
Połączone: 2 lata temu

To nie musi brzmieć smutno. To jest uczciwa obserwacja. Zrobiłaś ołtarzyk bo potrzebowałaś miejsca, kture nada znaczenie przestrzeni w której żyjesz sama. Karty były dostępne więc weszły w tę rolę. Pytanie jest inne: czy gdybyś miała coś innego do postawienia tam, to może karty byłyby nadal w szufladzie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@fenakit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 76

@Weles61 Ale czy to nie jest troche jak mówienie że karty są tutaj przypadkowe? Bo moze nie sa. Moze właśnie tarot był tym co chciała tam postawić, a nie zastepnikiem czegoś innego?


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1204

@Fenakit no, to jest rozróznienie które trudno zweryfikować z zewnątrz. Ona sama to wie lepiej. Ale jest jeden sposob żeby to sprawdzic - co byś postawila na tym ołtarzyku zamiast kart, gdybyś miała postawic coś innego? Jak masz od razu odpowiedź, to karty mogły być wyborem. Jak nie masz - to mogły być domyślnym wypełnieniem


Odpowiedz
(@pelagiusza97)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 177

@Vladi Nie mam odpowiedzi. stałam przez chwile i nic mi nie pzryszło do głowy. Więc chyba masz rację i to nie był świadomy wybor kart, tylko... zapelnienie miejsca. To jest dziwne uczucie to uswiadomic.


Odpowiedz
Wpisy: 167
(@sydka98)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie dlatego ten wątek jest tak ważny. Bo samotność robi z przestrzenią dziwne rzeczy i nie zawsze to widzimy na bieżąco. Mam pytanie do osób kture mieszkają same od dłuższego czasu - czy ktoś miał podobne odkrycie z jakims innym przedmiotem, niekoniecznie kartami?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dadzbog68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 86

@Sydka98 hmm, u mnie to były runy jakiś czs temu. leżały wszedzie, brałem jedna losowo żeby "sprawdzić dzień". w pewnym momencie miałem rune w kieszeni jedną przy lozku jedną przy kawie. Dopiero jak znajoma zapytała dlaczego mam kamyk przy kubku, to zobaczyłem że to wyszło spod kontroli.


Odpowiedz
(@frezja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 454

@Dadzbog68 I co zrobiłeś kiedy to zobaczyłeś? Zebrałeś wszystkie spowrotem do woreczka sam, czy ktoś ci pomógł to zobaczyć wcześniej?


Odpowiedz
(@dadzbog68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 86

@Frezja Zebrałem sam, ale dopiero po tym jak znajoma to powiedziała. Gdyby nie ona pewnei bym dalej nie widzial. I to jest wlasnie problem z robieniem wszystkiego samemu - brakuje kogoś kto pyta dlaczego masz kamyk przy kawie.


Odpowiedz
Wpisy: 358
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

E tam to jest hyba najbardziej konkretna rzecz powiedziana w tym wątku. Braukje zewnętrznego spojrzenia. Nie dlatego że jesteśmy ślepi tylko dlatego że codziennosc własnego pokoju przestaje być widoczna. I nie chodzi tylko o tarot - chodzi o całą przestrzeń zycia samotnika.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kasiulka25)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 555

@Cecylka99 ojej, ale jak to naprawić jesli nie ma tej znajomej? Bo Dadzbog mial kogoś kto powiedzial. a co jesli przez miesiace nikt nie wchodzi do twojego pokoju i nikt nie pyta o kamyk przy kawie?


Odpowiedz
(@pelagiusza97)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 177

@Kasiulka25 To jest wlasnie to co chcialam napisac, ale nie umialam - że nie ma kamyka przy kawie bo nikt nie przychodzi i nikt nie pyta. I to jest chyba sedno całego mojego wątku od poczatku, tylko jakoś długo szłam zeby to powiedzieć wprost.


Odpowiedz
Wpisy: 454
(@frezja)
Połączone: 5 miesięcy temu

No i tu jest chyba moment w którym cały wątek o tarota zamienił sie w coś innego. I nie mowie że to źle, ale zastanawiam się czy ktoś jeszcze mial wrażenie że właśne to jest związek miedzy samotnością a kartami - ze karty wchodzą w role tego zewnętrznego spojrzenia którego nie ma? xd


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 358

@Frezja To jest bardzo dobre ujęcie. Karty jako zastępnik zewnętrznego świadka. Ale jest w tym coś niepokojacego bo karta nie powie ci "dlaczego masz kamyk przy kawie". Karta odpowie tylko na pytanie kótre sama sformułujesz.


Odpowiedz
(@rycerzmieczy)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 299

@Cecylka99 no, i to jet własnie limit tarota w samotności. Pytasz to co już podejrzewasz. Rzadko pytasz o to czego zupelnie nie widzisz bo zeby zapytac, musisz cos przeczuć. A znajoma Dadzboga zapytała o kamyk bez żadnego przeczucia - z zewnątrz.


Odpowiedz
(@dadzbog68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 86

@RycerzMieczy oj tam, dokładnie tak to bylo. ona nie wiedziała co widzi, po prostu zobaczyla. ja bym nigdy nie sformułował pytaia "dlaczego mam rune przy kawie", bo dla mnie to bylo normalne. Właśnie to jest problem


Odpowiedz
Wpisy: 224
(@weles61)
Połączone: 2 lata temu

Wracając trochę do Pelagiuszy - ona napisała wcześniej że jej życie stało sie jednym wielkim rytuałem i nic nie jest już naturalne. I to zdanie siedzi mi w głowie. Czy to jest problem z kartami, czy problem z samą samotnością, do której karty tylko dały języka?


Odpowiedz
Wpisy: 177
Rozpoczynający temat
(@pelagiusza97)
Połączone: 2 miesiące temu

Weles to jest chyba najlepsze pytanie które ktokolwiek mi zadał w tym watku. naprawdę nie wiem. Chyba jedno i drugie naraz. Samotnosc byla wcześniej karty weszły w to co już było. Ale teraz razem robią coś co sama już nie rozrożniam.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@kasiulka25)
Połączone: 2 lata temu

A czy próbowałaś chociaz raz przez kilka dni nie ciagnac kart? Nie jako test, tylko zeby zobaczyć jak sie czujesz bez nich? Pytam bo sama byłam w podobnym miejscu i to co czułam bez kart powiedzialo mi wiecej niż wszystkie rozkłady razem wzięte


Odpowiedz
Wpisy: 354
(@inkantacja)
Połączone: 5 miesięcy temu

ja mam takie pytanie troche z boku - czy jak ktoś mowi ze jego zycie stalo sie rytualem to to jest zle? bo czytam ten watek i chyba nie rozumiem czy karty sa tu problemem czy rozwiazaniem czy czyms posrodku


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@vladi)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1204

@Inkantacja To jest dokladnie to pytanie ktore dzieli ten wątek na poł. I nie ma jednej odpowiedzi. Rytuał może być kotwicą albo klatką. Zależy od tego czy tworzysz go swiadomie, czy on tworzy się wokół ciebie bez twojej wiedzy 🙁


Odpowiedz
(@geranium)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Vladi Ale jak to odróżnić w praktyce? Bo sama mam sporo rytualow i szczerze nidgy nie byłam pewna po ktorej stronie jestem. 🙁


Odpowiedz
(@telepatka78)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 201

@Geranium Jedno pytanie ktore mi pomaga: czy możesz ten rytuał świadomie pominąć bez poczucia że coś się posypie? Nie chodzi o to czy chcesz pominąć, tylko czy mozesz. To dość prosta różnica między wyborem a przymusem.


Odpowiedz
(@fenakit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 76

@Telepatka78 Ale czy ktoś kto jest w tym głęboko wogóle odpowie na to pytanie uczciwie? Bo jak cos jest przymusem, to chyba właśnie nie widac że to przymus, prawda?


Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 358

@Fenakit To jest uczciwa uwaga. Ale Pelagiusza napisała że nie ma odpowiedzi na pytanie co by postawila na ołtarzyku zamiast kart. I to jest właśnie ta nieprzejrzystość od środka. Ona to sama zauważyła, bez zadnego zewnętrznego bodźca. To dużo znaczy.


Odpowiedz
Wpisy: 177
Rozpoczynający temat
(@pelagiusza97)
Połączone: 2 miesiące temu

Kasiulka, nie próbowałam. Szczerze to troche mnie przeraza sammo to pytanie. Jak pomyślę o poranku bez kart to nie wiem co bym ze sobą zrobiła i to brzmi niepokojąco jak to piszę.


Odpowiedz
Wpisy: 454
(@frezja)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co napisała Pelagiusza jest ważne i myślę że warto przy tym zostać. Nie jako krytyka, tylko - czy to uczucie jest nowe, czy zawsze tak było z kartami, czy może z czyms wcześniej też?


Odpowiedz
Wpisy: 167
(@sydka98)
Połączone: 2 lata temu

kurczę, nie boj się tego co własnie napisalas. to jest uczciwa obserwacja i chyba najwazniejsza rzecz w tym wątku. Mam tylko jedno pytanie - czy w tym proanku bez kart brakuje ci kart jako takich, czy brakuje ci czegoś co karty robią, na przykład poczucia ze dzień ma jakiś kierunek?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dadzbog68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 86

@Sydka98 To jest bardzo dobre rozróżnienie. Bo jak brakuje ci kierunku, to może da sie go znaleźć inaczej. A jak brakuje ci samych kart to co innego.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: