Zastanawiam się czy nie jesteśmy teraz zbyt blisko psychologii a za daleko od tarota. ale może właśnie o to chodzi w tym wątku od początku - że tarot dla samotnikow jest czymś zupełnie innym niż tarot w ogole, i tego się nie da oddzielic.
No prosze, kasiulka, przeczytałam to co napisałaś jeszcze raz i naprawdę dziekuje że to powiedzialas wprost. bo hyba właśnie o to chodzi - że to pytanie mnie przeraziło a powinno mnie tylko zatrzymac. sprobuje jutro rano bez kart. nie wiem jak długo wytrzymam, ale spróbuję i może napiszę tutaj jak to było.
Ciesze sie że to mowisz. Ale mam jedno pytanie zanim to zrobisz - czy masz jakiś plan na ten poranek? Coś konkretnego, niekoniecznie magicznego, tylko żeby mieć gdzie skierować uwagę zamiast na karty? Bo inaczej to może być trudniejsze niz potrzebujesz.
Ciekawe że dyskutujemy teraz o tym czy Pelagiusza ma miec plan czy nie a właściwie to ona jako jedyna wie jak bardzo jest wciągnięta. Moze warto zapytać - jak długo trwa ten poranny rytuał z kartami? Czy to pięć minut czy godzina? Bo to dość istotna informacja do tej rozmowy
