Mam problem z wróżeniem sobie kart, kiedy chodzi o tematy związane z ludźmi - kontakty, znajomości, rozmowy z obcymi. Mam silny lęk społeczny i zastanawiam się, czy jest jakiś rozklad albo zestaw kart, który konkretnie odnosi się do tego tematu. Nie chodzi mi o to, żeby karty 'naprawiły' moj lęk, ale żeby pomogły zobaczyć, co się we mnie dzieje, kiedy staję przed jakąś sytuacją społeczną. Czy ktoś z was robił coś podobnego? Jakieś konkretne karty albo rozkłady?
To ciekawy temat, bo rzadko kto myśli o tarocie w kontekście takim... terapeutycznym, powiedzmy. Zanim powiem coś konkretnego - czy mówisz o wróżeniu sobie przed jakąś konkretną sytuacją (np. mam spotkanie z nową osobą i się boję), czy raczej o głębszej pracy z tym lękiem w ogóle? Bo to by zmieniało, jaki rozkład ma sens.
Ja też mam podobnie i zastanawiam się nad tym od dawna. Kiedy ciągnie mi się karta Pustelnika przy pytaniach o relacje, zawsze interpretuję to jako izolację. Ale może Pustelnik w kontekście lęku społecznego mówi coś inneo? Ze potrzebuje tej samotności jako ochrony, nie uciekania? 😉
A jakie karty Małych Arkanów w ogóle kojarzą się wam z lękiem społecznym? Bo ja zawsze myślę o Małych Arkanach jako o 'codzienności' i wydaje mi się, że właśnie tam szukałabym odpowiedzi na takie bieżące, życiowe sprawy. Tylko nie wiem, który kolor jest tu najważniejszy.
dziewiątka Mieczy to klasyczna karta lęku - te myśli w nocy, katastrofizowanie. Ale jest też trojka Mieczy, która może pokazywać stary ból, który napędza ten lęk dzis. A z drugiej strony ósemka Mieczy to taka karta 'czuję się uwięziona, ale wiązanie jest w mojej głowie' - bardzo często wychodzi przy lęku społecznym.
Właśnie, ósemka Mieczy to karta, którą widzę bardzo często w kontekście lęku. Wiesz, ta postać zawiązanymi oczami, otoczona mieczami - technicznie może wyjść, ale nie widzi drogi wyjścia. I to jest serce lęku społecznego, moim zdaniem. Co do rozkładu, Mlecznia - myślę, że możesz zrobić prosty układ pięciokartowy. Pierwsze trzy pozycje: co mnie blokuje, co mi pomaga, co pomijam. Czwarta: co konkretna sytuacja ode mnie wymaga. Piąta: co mogę zrobić małego kroku.
Nie za bardzo znam sie na tarocie, ale to co piszecie o ósemce Mieczy - ta karta z zawiązanymi oczami, to są Miecze wokół niej jak krata? Ogladalem różne talie i nie wszędzie ta karta wygląda tak samo. Czy interpretacja zalezy od konkretnej talii?
Eh, Wracając do rozkładu dla lękliwych kontaktów - robiłam ostatnio coś podobnego, taki rozklad 'przed trudną rozmową'. Ciągnę trzy karty: pierwsza - jak wchodzę w tę sytuację (mój stan), druga - co może pomóc, trzecia - czego się bać, żeby się nie bać (czyli czego unikam, bo to właśnie potrzebne). Ta trzecia pozycja daje mi do myślenia za każdym razem 😀
Serio, ostatnio przed rozmową z szefową wyszedł mi tam Cesarz. Normalnie pomyślałabym - wladza, kontrola, ktoś dominujący. Ale w tej pozycji odczytałam to jako: boisz się być stanowcza, postawić granice bo nie wierzysz że masz do tego prawo. I to było trafne. Nie balam się szefowej, bałam się własnej asertywności xD
To jest właśnie to, co mi się podoba w tarocie dla takich tematów - nie mówi 'sytuacja jest straszna', tylko 'co ty z tym robisz'. Chociaż zastanawiam się, czy nie jest ryzyko że jak ktoś ma silny lęk, to będzie interpretował kazda karte negatywnie? 🙂
A czy jest jakaś karta, która jest po prostu 'dobra' przy lęku społecznym? Taka wspierająca? Pytam, bo szukam czegoś, na czym mogłabym sie skupić.
Ja bym dodala Kaplanke Wysoką jako kartę wspierającą w tym kontekście. Ona nie pedzi, nie woła, siedzi i wie. Przy lęku społecznym, kiedy czujesz presję, żeby być 'normalną', towarzyska, głośna - Kapłanka przypomina że milczenie i obserwowanie to też jest siła, nie wada. Zastanawiam się, czy ktoś z was ma ulubioną kartę, którą 'trzyma' przy sobie mentalnie przed trudną sytuacją?
Ehh, to wszystko brzmi pięknie, ale czy te karty naprawde coś zmieniaja? bo ja próbowałam raz zrobić sobie rozkład przed trudnym spotkaniem i i tak się bałam tak samo. Może robię coś źle?
No właśnie, chciałam się upewnić, ze dobrze to rozumiem - bo może po prostu moje podejście było błędne. Robiłam rozkład jakby mechanicznie, ciągnęłam karty i patrzyłam co wyszło, ale czy to znaczy, że trzeba to jakoś inaczej przygotowac?
Matko, ja miałam ten sam problem na początku. Teraz przed rozkładem robię chwilę ciszy żeby 'wyjść' z trybu paniki. Nie medytacja, tylko dosłownie parę głębokich oddechów i jedno pytanie do siebie: czego naprawde chcę się dowiedzieć? Dopiero potem ciągnę karty. I wtedy rzeczywiście czytam inaczej.
To co opisuje Wala83 ma sens z perspektywy stanu umysłu podczas rozkładu. Jak jesteś w środku reakcji lękowej, układ nerwowy jest na trybie walcz-uciekaj i każda informacja jest przetwarzana jako zagrożenie. Nieważne czy karta, czy twarz kogoś na ulicy. To nie tarot jest tu problemem.
Przepraszam, że się wtrącę, bo dopiero czytam ten wątek od początku i jestem pod wrażeniem. Ale mam takie naiwne pytanie - czy w ogóle można robić takie rozkłady samemu, dla siebie? Myślałam, że tarot to jest coś, co ktoś inny robi dla nas.
A czy ktoś probowal polaczyc ten rozkład o lęku społecznym z jakimś konkretnym kamieniem albo czymś? Czytałem, że niektóre kamienie mają działać uspokajająco i zastanawiam sie czy tarot plus np. ametyst trzymany w ręce to by miało sens.
Wracam do tego co powiedziała Dosia wcześniej o Gwiezdzie jako karcie wsparcia. Mam pytanie: co zrobić, jeśli na pozycji 'wsparcie' w rozkładzie ciągnie się coś zupełnie innego, nieoczywistego? Ostatnio na tej pozycji wyszedł mi Sąd Ostateczny i kompletnie nie wiedziałam jak to odczytać w kontekście lęku.
No, Sąd Ostateczny na pozycji wsparcia przy lęku spolecznym - to jest naprawdę interesujące. Moja pierwsza myśl: to karta przebudzenia, wezwania do czegoś nowego. Może mówi, że wsparcie przyjdzie z momentu, w którym zdecydujesz się odpowiedzieć na jakies wezwanie - może do zmiany podejścia, moze do konfrontacji z czyms, czego unikasz?
Ale Sąd Ostateczny to jest Wielkie Arkanum, tak? Czy to znaczy, że jak w rozkładzie dotyczącym lęku wychodzą głównie Wielkie Arkana, to sprawa jest poważniejsza? Czy to w ogóle tak działa?
Ojej, ja to rozrozniam przez pytanie do siebie: czy ta karta opisuje sytuację zewnętrzną czy coś we mnie? Wielkie Arkana prawie zawsze mówią o tym co wewnętrzne. Sąd Ostateczny jako wsparcie odczytałabym jako: masz wewnętrzny glos, który już wie co robić, tylko go zagłuszasz strachem. Czy coś takiego pasuje z twoim odczuciem?
Wala83, ale skąd wiesz, że to 'wewnętrzny głos', a nie po prostu Twoja interpretacja, którą sobie narracyjnie dopasowujesz do sytuacji? Pytam szczerze, bo mnie też to się zdarza - że widzę kartę i zaczynam tworzyć historie która mi pasuje, a nie taką, ktora jest prawdziwa.
Czytam ten wątek i mam refleksję. Opisujecie tarot jako sposób samopoznania przy lęku, co jest piękne, ale jest jedno ryzyko, które widzę u osób, które do mnie przychodzą po interpretacje: rozkład może potwierdzić lęk, ale nie zaproponować wyjścia. Mlecznia, czy w twoim rozkładzie jest pozycja 'jak się z tym ruszyć'? Bo to jest kluczowe.
Dokończyłam myśl - Mlecznia, widzę, że ten rozkład dał ci dużo do myślenia, ale zauważam coś, o czym jeszcze nikt tu nie powiedział. Jak ktoś przychodzi do mnie z lękiem społecznym i pyta o karty, to pierwsze pytanie, które zadaję, to nie 'co wyszło', tylko 'jak się czułaś podczas ciągnięcia'. Bo stan w czasie rozkładu mówi mi nieraz więcej niż same karty. Ty jak to miałaś z tym Sądem Ostatecznym - byłaś spokojna, czy już nakręcona?
Szczerze? Byłam już nakręcona, bo to byl wieczór po jednej z tych sytuacji, kiedy nie potrafiłam nic powiedziec w grupie i potem siedzialam i rozkminiałam. Więc ciągnęłam karty z takiego dołka. I moze dlatego Sąd od razu odczytalam jako coś złowrogiego.
Przepraszam, że znowu się wtrącę z takim podstawowym pytaniem, ale czy jest jakiś sposób, żeby w ogóle sprawdzić, czy dobrze interpretuję kartę? Mam na myśli - skoro każda z nas może to samo czytać inaczej, to jak wiadomo, że nie mijamy się z prawdą?
