Ostatnio robilam rozkład na temat relacji zawodowej i wypadła mi Siedem Mieczy w polaczeniu z Księżycem. Zaczęłam się zastanawiac czy to tylko o kłamstwie i skrytosci, czy może raczej o czymś głębszym - o tej warstwie, którą pokazujemy innym, a która nie jest tym, kim naprawdę jesteśmy. I nagle uderzyło mnie, że tarot ma całkiem sporo kart które mówią wprost o masce. Nie tylko Księżyc, nie tylko Mag, ale też Papiezyca w tym swoim milczeniu. Czy ktoś jeszcze widzi ten wątek maski i wizerunku w kartach, bo mam wrażenie, że to jest temat-rzeka?
Ten wątek pojawia się w tarota naprawdę na wielu poziomach i dobrze, że go podniosłaś. Ale powiem szczerze - Siedem Mieczy to dla mnie nie tyle maska, co świadome ukrywanie intencji. Maska w tarota to coś subtelniejszego. Ja bym tu wymienila przede wszystkim Diabła - wiekszosc ludzi myśli że to karta zła, a tymczasem te łańcuchy na szyjach postaci są luźne, mogą je zdjąć. To jest właśnie maska: przekonanie o więzieniu, ktore sami na siebie nakładamy i pokazujemy innym jako siebie.
Diabeł jako maska - to ciekawe ujęcie. Ale mam pytanie: czy mówisz tu o masce wobec innych, czy wobec samego siebie? Bo to chyba dwa różne procesy w karcie. Ja jak patrzę na Diabła, widzę głównie samooszustwo, nie tyle wizerunek publiczny. Natomiast jeśli chodzi o maskę na zewnątrz, mnie zawsze bardziej w tym temacie uderza Papież. Ta cała instytucjonalna powłoka, rytuał, rola. Czujesz? To jest wzorzec społeczny narzucony jak kostium.
To pytanie jest ważne, ale myślę że tarot nie rozróżnia ich tak ostro, jak chcielibyśmy. Karty pokazują stan a nie diagnozuja jego źródła. Natomiast jeśli pytacie o wizerunek publiczny kontra autentyczność, to dla mnie numerem jeden jest Mag, nie Diabel, nie Papiez. Mag trzyma w górze różdżkę i patrzy prosto na ciebie. Wszystkie cztery symbole przed nim. Pytanie tylko: czy on je naprawdę opanował, czy to pokaz? Rider-Waite celowo zostawia tę dwuznacznosc.
Mag jako postać dwuznaczna - tak, to ma sens. Ale chcę się upewnić, czy dobrze rozumiem: mówisz, że Mag może być zarówno kimś autentycznym w swojej mocy, jak i kimś, kto tę moc tylko odgrywa? I że karta sama w sobie nie mowi, które to? Bo jeśli tak, to kontekst całego rozkładu musiałby decydować, prawda?
Dobra ale ja mam podstawowe pytanie, bo trochę pogubilem się w tej dyskusji. Czy wy mówicie, ze są karty, które z definicji symbolizuja maskę? Bo ja zawsze myślałem że kazda karta moze znaczyć cos innego zależnie od kontekstu. A teraz slysze, ze Mag, Diabeł, Papież - to są 'karty maski'. Jak to ze soba pogodzić?
Wtrącę sie tu z innej strony. Mało kto wspomina o Siodemce Pucharów jako o karcie maski. A dla mnie to jeden z najsilniejszych obrazów w tym temacie. Siedem złudzeń unoszących sie w chmurach, każde atrakcyjne. Człowiek stoi tylem, wybiera między iluzjami. To jest perfekcyjny obraz kogos, kto sam sobie nie wie, co jest prawdziwe - i w związku z tym pokazuje światu kolejne projekcje zamiast siebie.
No wlasnie nie jestem pewien że maska musi być intencjonalna. Część masek zakladamy nieświadomie - przez lata, przez wzorce rodzinne, przez oczekiwania otoczenia. I wtedy naprawdę nie wiemy, co jest nasze, a co nałożone. Siódemka Pucharów to może być właśnie ten moment, gdy patrzysz i nie wiesz, które z tych 'ja' jest prawdziwe. To chyba nie jest kwestia intencji.
Ale skoro już mówimy o nieświadomych maskach, to czy nie pasuje tu Księżyc bardziej niż cokolwiek innego? Przeciez Księżyc to cały ten obszar, którego sami sobie nie chcemy pokazać - cień, lęki, rzeczy zepchnięte głęboko. Mam wrażenie, że Księżyc to jest karta maski, ktora nosimy przed samym sobą, a Mag to karta maski, którą nosimy przed innymi. Trochę jak dwa końce tego samego zjawiska 🙂
Bertramka, to jest naprawdę piękne ujęcie. I bardzo spójne z tym, co Inkantka mówiła wcześniej o dwóch poziomach. Ksiezyc jako maska wewnętrzna, Mag jako zewnętrzna. A co byście powiedzieli na Gwiazdę jako przeciwwagę? Bo Gwiazda to dla mnie moment, gdy maska opada - ta nagość, ta czystosc obrazu. Czy to ma sens w tym kontekście?
To zestawienie Księżyc - Gwiazda jest trafne, ale chciałbym dodać jeden element, który umyka. Świat - ostatnia karta Wielkich Arkanów. Ta postać w wianku tańczy naga, otoczona symbolami czterech żywiołów. Tradycyjnie mówi się o spełnieniu i integracji. Ale mnie zawsze interesowało, że ta postać też trzyma w dłoniach różdżki, jak Mag. Jakby cały cykl zaczynał się od maski sprawczości, a kończył na autentycznej sprawczości. Maska staje się prawdą dopiero na końcu podróży.
O rany, Wieza w tym kontekście jest zresztą super ciekawa, bo to jest wlasnie moment, gdy maska opada siłą. Nie z wyboru, nie z dojrzałości, tylko dlatego, ze coś eksploduje. Znam kilka rozkładów, gdzie Wieża pojawiala się przy pytaniach o relacje, a chodziło dokładnie o to - że ktoś przez długi czas grał rolę, aż sytuacja wymusiła prawdziwosc. Boli, ale może być wyzwoleniem.
Matko, to uproszczone, ale nie bledne. Wielkie Arkany maja wiele mozliwych ścieżek odczytu i ta, którą opisujesz, jest jedną z nich. Tylko uważałabym z traktowaniem jej jako jedynej. Różne szkoly tarota inaczej układają te narracje. W podejsciu psychologicznym - Jungowskim - ten arc ma sens. W podejściu bardziej wróżbiarskim te same karty moga opisywac zdarzenia zewnętrzne, nie stany wewnętrzne. Wiec pytanie jest zawsze: z jakiej pozycji czytasz?
Czytam te rozmowe od poczatku i mam pytanie, może naiwne: czy są jakieś karty Małych Arkanów, ktore też odnosza sie do maski? Bo cala ta dyskusja kreci sie wokół Wielkich Arkanow i trochę mam wrazenie, że to jakby tylko część obrazu. Czy w Małych Arkanach tez są takie momenty?
Divinity, jak najbardziej są takie karty w Małych Arkanach. Siedem Mieczy to dla mnie klasyczny przykład - ktoś idzie skradając się, zabiera cudze miecze, odwraca wzrok. to dosłownie obraz kogoś, kto działa ukryty, pokazuje innym coś innego niż robi w rzeczywistości. Ale co ciekawe, pytanie czy to maska wobec innych, czy wobec siebie samego. Bo czasem ten, kto 'ukradl miecze', nawet przed sobą nie przyznaje, co zrobił.
Dzięki za odpowiedź na moje pytanie. Ale właśnie chcę dobrze zrozumieć - czy wśród Małych Arkanow są jakieś karty, które pokazują te maskę od środka? Bo Siedem Mieczy to maska wobec innych, a szukam czegoś, co pokazuje moment gdy ktoś sam siebie nie rozpoznaje. Czy coś takiego w ogole istnieje w Małych Arkanach?
Na pytanie Divinity odpowiedzialbym Czwórką Pucharów. Ten człowiek siedzi pod drzewem, skrzyżowane ręce, trzy puchary przed nim, czwarty podawany mu z chmury - i on tego nie widzi albo nie chce widzieć. nie tyle zakłada maskę wobec innych, co wobec własnych możliwości. Zamknął się w jakimś obrazie siebie jako kogos niezainteresowanego, przeoczonego - i ta tożsamość stała sie dla niego prawdziwsza niż rzeczywistosc.
Wracam do Małych Arkanów, bo ta dyskusja mnie pochłonęła. Co z Dziewiątką Mieczy? Bo to jest karta koszmaru, budzenia się w nocy, myśli które atakują. Ale jeśli zestawić ją z tematem maski - to czy nie jest to właśnie moment, gdy maska opada i człowiek sam ze sobą zostaje z tym, co ukrywał w ciągu dnia? Ta karta dzieje się w nocy, w samotności.
Runomiraa, to jest naprawdę ciekawe zestawienie. Dziewiątka Mieczy jako rewers maski - to, co wraca kiedy nikogo nie ma. Zastanawiam się, czy nie pasowałoby to do rozkładu, gdzie pytamy o kogoś, kto publicznie jest bardzo pewny siebie. Dziewiątka Mieczy w miejscu 'prywatna twarz' mogłaby pokazywać wlasnie te przepaść między wizerunkiem a wewnętrznym przeżywaniem.
To, co piszesz, Runomiraa, ma sens, ale chciałabym dodać zastrzeżenie. Dziewiątka Mieczy jako 'moment gdy maska opada' jest piękna poetycko, ale w praktyce czytania bywa myląca. Ta karta często pokazuje nie prawdziwe ja, tylko kolejną iluzję - katastroficzne myśli w środku nocy rzadko są obiektywnym obrazem rzeczywistości. Czyli dostajemy nie autentyczność, tylko inną warstwę fałszu.
Mimoza63 dotknela czegoś istotnego i chcialbym to rozwinac. Jeśli przyjmujemy, że maski moga być nakladane wielowarstwowo - i tarot to potrafi pokazać - to szukamy karty, ktora przebija przez wszystkie warstwy. I tu wrócę do Glupca, ktory w tej dyskusji prawie nie padł. Głupiec nie ma maski nie dlatego, że jest doskonały, ale dlatego, ze nie ma jeszcze historii do ukrycia. To czysta potencjalnosc przed zakładaniem jakiejkolwiek roli.
Przepraszam, że wchodzę z boku, ale Głupiec bez maski - to mnie zastanawia. Przecież Głupiec stąpa nad przepaścią i nie patrzy pod nogi. Czy to nie jest właśnie ktoś, kto zakłada maskę niewinności albo beztroskiego wedrowca żeby nie musieć się konfrontować z rzeczywistością?
Czytam tę rozmowę i mam bardzo praktyczne pytanie. Robiłam ostatnio rozkład dla siebie właśnie o tym, co pokazuję publicznie kontra co czuję w środku. Wyciągnęłam Cesarzową w miejscu wizerunku zewnętrznego i Trojke Mieczy w miejscu wewnętrznym. I utknęłam na tym zestawieniu, bo to jest... bardzo bolesne. Czy to zestawienie mówi, że ta zewnetrzna opiekuńczość i sila sa maską przykrywającą ból? Czy ktoś miał podobne połączenie?
Fiolkowa58, to pytanie o moment, kiedy maska zaczyna przeszkadzać, wraca nas do samego początku tego wątku. Bo chyba o to mi chodziło, kiedy zaczynałam ten temat - nie o to, że maski są złe ale o to, kiedy stają się problemem. I Idalka.1 trafiła na to bardzo konkretnie w swoim rozkladzie. Czy ktoś ma pomysł, jakie karty w rozkładzie moglyby pokazać właśnie ten punkt przegięcia - moment gdy maska z ochrony staje się więzieniem?
Ósemka Mieczy. Kobieta zawiązanymi oczami, związana, otoczona mieczami, ktore wcale nie są tak blisko, żeby jej zrobić krzywde - ale ona tego nie widzi. To jest dla mnie definicja maski, ktora stała sie więzieniem. Ona sama się skrepowala albo pozwolila się skrępować i teraz wierzy, że wyjście jest niemożliwe.
Ósemka Mieczy to dla mnie właśnie ta karta, ktora zamyka cały temat maski w jedno obrazek. Ale mam pytanie do bardziej doświadczonych - czy widzieliście kiedys tę kartę w rozkładzie obok Hierofanta? bo mam wrażenie, ze to mogłoby oznaczać maskę narzuconą przez system, instytucje, oczekiwania społeczne. Nie sama się skrępowała, ktoś jej pomógł.
Dobre pytanie, Runomiraa. Myślę, że to jest właśnie granica między maska a tozsamoscia. Maska zakłada jakis dystans między tym co pokazujesz a tym czym jestes. Ale jesli ktoś przez całe życie grał jakąś rolę i już nie odróżnia siebie od roli - to co wtedy? Ósemka Mieczy może być zarówno jednym jak i drugim.
