I właśnie to jest coś, o czym rzadko mówi się wprost: że każdy może sobie dostosowac oprawę do własnych potrzeb. Przez lata widziałam jak ludzie rezygnowali z tarot albo z innych praktyk bo czuli, ze 'nie spełniają wymagań'. A wymagań jako takich nie ma. Konwaliowa, astma to wazna kwestia ze swiecami, ale czy wiesz ze są osoby, które używają po prostu małej lampki lub zapalają diodę LED? Serio, smiało.
hmm, dobra ale skoro mówimy o dostosowaniu, to mam pytanie z innej strony: czy ktoś kiedyś pracował z tarotem na zewnątrz, np. w ogrodzie albo na balkonie? Pytam bo siedzenie przy stole w domu mi jakoś nie leży, a lubię mieć kontakt z powietrzem. Nie wiem czy to nie jest dziwne 🙂
no cóż, wracając do tego co pisała Konwaliowa o ograniczeniach zdrowotnych, mam wrażenie że to jest temat ktury jest w środowisku tarotowym trochę zamiatany pod dywan. Jakby zakładano, że użytkownik kart to zawsze osoba w pełnej sprawności. A co z ludźmi po operacjach, z drżeniem rąk, ze słabszym wzrokiem? Czy ktoś zna materiały pisane z myślą o takich osobach? :/
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i chciałam dopytać o jedną rzecz: czy tarot można czytać samemu ze sobą, czy lepiej mieć kogoś obok, szczególnie na początku? Pytam bo wyobrażam sobie taką sytuację: senior siedzi sam, wyciąga kartę i nie wie co z nią zrobić, i to może być dość samotne doświadczenie.
To akurat mnie bardzo dotknęło, bo to jest dokładnie moja sytuacja. Jestem sama większość czasu i właśnie dlatego szukam czegoś, co daje mi przestrzeń do myślenia. Ale masz rację że bez kogoś do rozmowy to może być troche... zawieszenie w próżni. Dlatego między innymi piszę tutaj.
I dobrze że piszesz, bo forum może pełnić właśnie taką funkcję, miejsca, gdzie opisujesz co wyciągnęłaś i ktoś ci odpowie. Nie jako wróżbita, ale jako osoba, która podzieli się spostrzeżeniem. Rajmunda, myślę że samodzielna praca jest wartościowa, ale potrzeba jakiegoś odprowadzenia myśli, czy to przez zapisanie, czy przez opowiedzenie.
Ja bym dodała że dziennik kart to jest właśnie coś dla osób, które pracują samodzielnie. Piszesz co wyciągnęłaś, co ci to przypomniało, co czułaś. To zastępuje troche ten brak rozmówcy. Chociaż szczerze, to forum działa tak samo, wrzucasz kartę i czekasz na reakcję
hmm, można i to jest czasem nawet bardziej naturalne niż pisanie. Mówisz głośno co widzisz na karcie, co cię uderza, co budzi skojarzenie. Głos ma coś w sobie, że myśl się inaczej formuje. Znam osoby które nigdy nie miały notatnika, a latami prowadziły praktykę właśnie przez nagrania. Pytanie czy masz telefon, który łatwo obsługujesz?
Czytam ten wątek od dłuzszego czasu i rzadko piszę, ale muszę powiedzieć, że ta rozmowa jest jedną z najbardziej konkretnych jakie tu widziałam. Moja ciotka interesuje się tarotem i ma podobne ograniczenia jak Konwaliowa. Myślę że wyślę jej link do tego wątku jeśli będzie chciała poczytać.
Czekaj, bo muszę się cofnąć do tego co napisała Pytonissa. Mówisz że wyślesz link ciotce, ale czy myślisz że ona wogóle korzysta z forum? Bo mam wrażenie że właśnie to jest jeden z problemów z osobami starszymi i tarotem: nawet jeśli są chętne, to ta bariera wejścia do internetu, do forum, do pisania, jest spora
Właśnie to sobie myślę. Czytam ten wątek i zastanawiam się, ile osób które mogłyby skorzystać z tej rozmowy, w ogóle jej nie znajdzie. Moja mama na przykład nie napisałaby tu sama, ale gdybym jej pokazała ekran i czytała razem z nią, to zupełnie inna historia
Wracając do samej praktyki bo nie chcę żeby ta rozmowa odplynęła za daleko. Konwaliowa, wróćmy na chwile do twojego pytania o nagrywanie glosowe. Mówiłaś że to pomysł który cię zaintrygowal. Próbowalaś już jakoś? Albo chociażby wyobrazilaś sobie jak by to moglo wygladać u ciebie?
Gwiazda jako pierwsza karta podczas rozmowy o nowym początku z tarotem, to jest naprawde ciekawe trafienie. Nie musisz teraz nic analizować, ale zapamietaj to skojarzenie. Jak czułaś sie kiedy ja wyciągnęłaś, zanim jeszcze zobaczyłaś co to za karta?
Czytam i mam wrażenie, że właśnie tu widać jak bardzo ta dostępność fizyczna kart wpływa na doświadczenie. Konwaliowa mówiła wcześniej o palcach, o tasowaniu. Jak wyglądało wyciągnięcie tej karty? Kładłaś karty na stole i wybierałaś jedną czy tasowałaś i ciągnęłaś z talii? xd
Cieszę się że pomogło. I właśnie to co opisujesz, powolne przesuwanie dłoni nad kartami, to jest coś czego uczy się niektórych w ogóle jako technikę uważności. Niekoniecznie ze względu na ograniczenia fizyczne, po prostu spowalnia i zmusza do kontaktu z tym co robisz. Czy przy tym czujesz coś w dłoni, czy to jest czysto mechaniczne?
Barni ma tu dobry punkt. Mechanizm jest drugorzędny wobec skutku. Ale rozumiem ten dyskomfort Nightshade, bo jak zaczynałam to też chciałam wiedzieć, czy to 'ja' wybieram kartę, czy coś przez mnie. Po jakimś czasie przestałam zadawać to pytanie i zaczęłam pytać co karta mi mówi. Inaczej się pracuje.
Czytam i mam wrażenie że ten wątek poszedł w stronę filozoficzną, a zaczął się od bardzo konkretnych potrzeb Konwaliowej. Nie mówię że to źle ale ciekawe czy ona sama tego szukała, czy wolałaby zostać przy praktycznych kwestiach. Konwaliowa, co ty na to?
Szczerze? Obie te rzeczy mi pasują. Ta filozoficzna rozmowa też mi daje coś do myślenia. Ale faktycznie, mam jeszcze jedno praktyczne pytanie które się kręci w głowie: jak często powinnam wyciągać kartę? Codziennie, co kilka dni? Czy jest jakaś zasada dla kogoś kto zaczyna?
Zasady jako takiej nie ma, ale codziennie to jest standard który poleca wiele podejść i ja też tak zaczynałem. jeden rzut oka rano, jedno pytanie: co warto dzis zauważyć. Ale dla osoby z ograniczeniami fizycznymi to może być mniej ważna kwestia niż regularność kontaktu z kartami, niekoniecznie codziennie. Barni, co ty na to, bo masz szerszą perspektywę?
no cóż, to brzmi jak gotowy rytuał sam w sobie, wieczór, cisza, spokój. Nawet bez świec i bez muzyki to jest już kontekst. Konwaliowa, mam takie pytanie: czy ta Gwiazda którą dziś wyciągnęłaś, coś ci teraz, po kilku godzinach, jeszcze mówi? Czy skojarzenie się utrzymało czy przeminęło?
To jest dokładnie ten rodzaj trwania który sprawia że warto zapisywać wrażenia zaraz po wyciągnięciu karty. Niekoniecznie analizę, po prostu pierwsze słowo albo zdanie. Bo po kilku godzinach już trochę interpretujemy wstecz, a tamten pierwszy moment jest często najczystszy. 🙂
A mogę zapytać praktycznie, bo sama nie próbowałam: jak to potem odtwarzać? Mam na myśli, czy słuchasz tych nagrań dzień po dniu i porównujesz? Czy to ma sens kiedy jest ich już dużo?
Pytanie do Jasnoslyszki: czy nagrania zmieniaja u ciebie sposob wyciągania karty? mam na myśli, czy wiesz że zaraz nagrasz, to inaczej patrzysz na kartę, bardziej swiadomie, czy raczej to jest neutralne? 🙂
no cóż, to co mówisz o konkretności ma sens ale mam zastrzeżenie. Dla kogoś kto dopiero zaczyna z tarotem, ten dodatkowy krok może być barierą. Konwaliowa, jak ty to widzisz? Czy pomysł z nagraniem brzmi dla ciebie jak coś prostego, czy raczej kolejna rzecz do ogarnięcia?
Szczerze, to troche obu naraz. Mam taki telefon z którego córka mi pokazała że mogę nagrywać, więc technicznie chyba bym dała radę. Ale też się zastanawiam, czy chce słyszeć swój głos i potem go odtwarzać. To dziwnie brzmi. Chyba trzeba by spróbować żeby wiedzieć.
Ja rozumiem ten opór wobec własnego głosu, sama mam podobnie. Nigdy nie lubiłam jak słyszę siebie na nagraniu. Ale może właśnie przy kartach to jest inne, bo mówisz o czymś co czujesz, a nie przez telefon do kogoś innego?
Przy kartach ten element mówienia do siebie jest właśnie sednem. I wiem że brzmi to dziwnie, ale z czasem przestaje być dziwne. Chociaż mam pytanie do całej tej rozmowy: czy nie gubimy tu Konwaliowej trochę w szczegółach technicznych? Ona pytała na początku o coś innego, między innymi o rytuały i o to co zrobić kiedy rytuał zakłada jedzenie albo picie, a ona nie chce tego robić 🙂
