ojejku to jest właśnie to! Sama to przezylam - powiedziec komus za malo i dostac za szybko gotową odpowiedź. i potem się okazuje że rada jest do niczego nie dlatego że przyjaciółka jest zła ale dlatego że nie miała pelnego obrazu. To chyba odpowiedź na tytuł tego wątku, nie?
Miroslawa - powiedziałaś że teraz rozumiesz więcej. To co konkretnie rozumiesz? Bo to ważne żebyś sama to nazwała, nie żebyśmy my ci to nazwały za ciebie.
Rozumiem że... hyba wczesniej myślałam, że problem jest w talii albo w tym że to nie moja. A teraz widzę, że problem jest we mnie - w tym jak podchodzę do pytan o siebie. i że rada przyjaciółek, żeby kupić nową talie nic by tu nie zmienila. Nowa talia te same bloki.
To jest naprawde ważne co właśnie powiedziałaś. Ale chcę się upewnić - czy mówisz to dlatego że sama tak czujesz, czy dlatego że my tu wszyscy przez ostatnią godzinę tak sugerowałyśmy? Bo to jest różnica.
I to jest troche paradoks w tytule tego wątku - raady od przyjaciół nie pomogly, bo byly za szybkie i bez kontekstu. Ale rozmowa tu tez jest rodzajem rady od innych. Tyle ze inaczej zbudowana. Co sprawia że jedna rozmowa otwiera, a druga zamyka?
Ale czy to znaczy, że przyjaciółki były złe w tym co zrobiły? Nie - po prostu miały mniej danych. I może mniej cierpliwości na rozkopywanie czegoś co wydaje się proste. Miroslawa, jak teraz myślisz o tym co im powiesz następnym razem jak zapytają jak idzie z kartami?
Dobry wątek. bo tak naprawde to jest pytanie o to czy wogóle warto dzielić się takimi rzeczami z osobami spoza tej "bańki". I nie mówię że nie warto - ale trzeba wiedzieć czego sie szuka. Porady? Wysluchania? Potwierdzenia?
Przyszłam tu z pytaniem czy zmienić talię. A teraz widze że to było złe pytanie. Albo - nie złe ale powierzchowne. Ale właśnie tyle umiałam wtedy powiedziec. 😀
Czekaj, bo chce to zrozumiec. mówisz że pytanie było "powierzchowne" ale jednocześnie - jak przyszłaś tu z tym pytaniem to jeszcze nie wiedziałaś co lezy głębiej. więc to nie było złe pytanie, to bylo jedne pytanie jakie mołaś wtedy zadać. nie ma w tym nic zlego nie?
Ale wracacjąc do tego co pisałam wcześniej o oczysczaniu - czy Miroslawa w ogóle planuje teraz cos zrobić z tą talią praktycznie? Bo to wszystko jest bardzo ladne co tu piszemy, ale jednak trzeba jakoś zacząc te karty czytać na nowo, nie?
Chyba najpierw mama. to mi wydaje sie teraz ważniejsze niż rytuał. nie dlatego że rytuał jest niewazny ale że ta talia przyszła z milczeniem i moze właśnie to milczenie jest tym co blokuje chcę się dowiedzieć co mama czuła kiedy mi ją dawała
oj to brzmi jak dobry kierunek. Ale mam jedno pytanie - czy myslisz że mama będzie chciała o tym rozmawiac? bo wcześniej pisałaś że ona raczej unika takich rozmów. Masz jakiś plan jak ją do tego zagaić? 🙂
Coś mi tu jeszcze zostało w glowie z wcześniejszej części rozmowy. Pisalas o "zdradzie" - że zmiana talii albo sposobu pracy czułaby sie jak zdrada. Czy po tym wszystkiim co tu omowilysmy to uczucie jest takie samo mniejsze, czy zupełnie inne? ^^
hmm, kontynuacja - to jest ładne słowo. I hyba prawdziwsze niż "dziedziczenie". Dziedziczenie sugeruje że bierzesz coś gotowego i niezmiennego. Kontynuacja pozwala na własny krok.
I wiesz co? To jest odpowiedź na pytanie z tytułu wątku lepiej niż cokolwiek co tu wcześniej padło. Rady przyjaciół są dobre gdy masz proste pytanie. Ale przy czymś takim jak ta talia, ta mama, to poczucie obcości - potrzebowałaś rozmowy, nie rady. I mam nadzieję że rozmowa z mamą będzie właśnie rozmową, nie tylko zestawem wskazówek.
Oj, hmm i mam nadzieję że ta rozmowa z mamą się uda. Bo jeśli mama powie coś w stylu "po prostu czujesz" - to co wtedy? Miroslawa, masz jakiś plan B gdyby maama sie zamknęła?
Szczerze? Nie mam planu B ale chyba mi to nie przeszkadza tak jak wczesniej. nawet jeśli mama nie chce rozmawiać to ja i tak już wiem co chcę z tą talią zrobić. moze ta rozmowa jest dla mnie, nie dla niej
To jest ciekawe przesuniecie. Na początku tego watku szukalas jakiegoś zewnętrznego potwierdzenia - czy mogę zmienić czy wolno mi, czy to zdrada. A teraz mowisz że wiesz co chcesz niezależnie od tego co mama powie. Co się właściwie zmieniło po drodze?
Chyba to drugie. wiedzialam że chce zrobić to po swojemu ale balam się że to znaczy że odrzucam mame. A to nie to samo.
I to jest właśnie sedno pytania z tytułu wątku, nie? Rady od przyjaciół nie pomogły nie dlatego że były złe, tylko dlatego że odpowiadały na złe pytanie. A tu doszłaś sama do odpowiedzi bo ktoś zapytał właściwe rzeczy. Tyle że to też są rady od innych - po prostu inaczej zadane. ^^
I tu wracamy do tarota, bo to jest dokładnie to co powinno się dziać podczas czytania. Nie mówisz klientowi co ma zrobic - zadajesz pytania które pomagają mu samemu coś zobaczyć. Miroslawa, zastanawiam się czy to jest cos co wyczuwalas intuicyjnie, że potrzebujesz takiego podejścia, i dlatego skończyłaś tu, a nie słuchałaś przyjaciołek? 😀
To co pisze Zywiena jest wazne ale mam wrażenie że to moze być troche za piekna teoria. miroslawa hyba nie wiedziała czego szuka jak tu przyszla. raczej trafiło sie że rozmowa poszła w tym kierunku nie?
I właśnie dlatego tarot bywa lepszy od rozmowy z przyjaciółmi. Karta nie stara się być pomocna - po prostu jest. A człowiek ktury pyta "może kup nową talię" mysli że pomaga, ale tak naprawdę cche zamknąć temat. Bo dyskomfort przyjaciela to też dyskomfort dla niego. xd
Czytam to wszystko i mam pytanie bo może jestem prosta ale - czy w takim razie Miroslawa potrzebuje jeszcze tego oczyszcenia rytualnego o którym mowilysmy wcześniej, czy teraz to juz jest zbędne? bo jak to wszystko siedzi w głowie a nie w kartach to po co rytuał?
E tam, i to jest odpowiedź na to czy karty czy głowa pierwsze. Nie ma jednej kolejności dla wszystkich. Miroslawa, jak ty to czujesz - czy potrzebujesz jakiegos zewnętrznego gestu żeby zamknąc stary rozdział, czy słowa wystarczą?
Mysle że bede wiedziec po rozmowie z mama. teraz jeszcze nie wiem. Ale sam fakt że tu rozmawialam - to już coś zamknęło. Może to wystarczy. Moze nie. Zobacze.
To jest hyba najuczciwsza odpowiedz jaką moglaś dać. I wiesz co? To też jest odpowiedź na tytul tego wątku. Rady od przyjaciol nie pomogły bo chcialy rozwiązać, a nie towarzyszyć. Tu dostalaś towarzyszenie. I to byl klucz
